Jakieś 9-10 lat temu, w lipcu lub sierpniu podziwiając Czarny Staw dołączyłem do grupy 6-7 osobowej zmierzającej na Rysy. Pamiętam, że tego dnia była piękna pogoda, żadnej chmurki na niebie ale prognozy mówiły o załamaniu pogody w górach. Po jakimś czasie prognozy zaczęły się sprawdzać. Do szczytu był jeszcze kawałek, a jeśli do tego doliczyć czas potrzebny na drogę powrotną, wyliczyłem, że do Morskiego Oka wrócilibyśmy około 21ej. W górach to już noc. Zawróciłem, tamci poszli dalej. Następnego dnia w mediach była informacja, ze w kilkuosobową grupę zmierzającą na szczyt uderzył piorun. Z tego co pamiętam, chyba jedna osoba zginęła, pozostali byli ranni. Czy to była ta grupa, do której na początku wyruszyłem to nie wiem.
Wczoraj wróciłem z Zakopanego, po drugiej nieudanej próbie zdobycia Rysów. Warunki powyżej Czarnego Stawu jednak fatalne, śnieg na trasie, bardzo ślisko, więc sobie odpuściłem.
http://wiadomosci.onet.pl/podhale/wypadek-w-tatrach-turysci-spadli-w-przepasc/k5y2k
A akcję ratunkową z powyższego zdarzenia widziałem na żywo - właśnie wracałem z drugiej próby zdobycia szczytu.