Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Cosworth240

    Cosworth240

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      1 795


  2. kmarcin

    kmarcin

    VIP


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      1 110


  3. pawelb91

    pawelb91

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      4 008


  4. christof

    christof

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      1 230


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 17.06.2017 w Odpowiedzi

  1. oraz jutro na Eurosport 2 potworka godzinna.
    1 punkt
  2. Tu jeszcze filmik obrazujący mniej więcej co powstaje w ramach tych tras - na razie są kawałki, ale coraz więcej łączy się w całość:
    1 punkt
  3. Zgadzam się z Jaśkiem w tym sensie, że nie ma wielkiej przyjemności z zasuwania rowerem i to jakimkolwiek w ruchu ulicznym, w spalinach. Dużą przyjemność sprawia kręcenie rowerem gdy ruchu lub spalin nie ma. I tu się pewnie Jasiek z nami zgodzi. Rower MTB daje możliwość naturalnej ucieczki od ruchu ulicznego, bo po prostu można wybrać różne ścieżki gdzie aut co do zasady nie ma - tu wyjątkiem są pewnie amatorzy off-road, quadu i crossowcy lub endurowcy na motorach. Szosa skazana jest na asfalt i do tego możliwie gładki - tutaj rozwiązaniem jest szukanie tras z ograniczonym ruchem albo ścieżek bez ruchu. Ponieważ krótko po tym jak zamówiłem sobie pierwsza swoją kolarkę byłem światkiem szpetnego wypadku, gdy samochód wymusił pierwszeństwo na człowieku jadącym na szosie - asfalt we krwi, defibrylatory w akcji i tego typu wątpliwe atrakcje - postanowiłem, że ja na drogach to się będę pojawiał tylko w niezbędnym zakresie. Tak się szczęśliwie składa, że mieszkam 900 metrów od czegoś co się nazywa Wiślacką Trasą Rowerową (WTR). Jest to szeroka na ok. 2 metry asfaltowa droga rowerowa puszczona po wale Wisły. Co prawda jadąc szosą nieco irytują mnie wolniej jeżdżący rowerzyści, są też tacy, którzy jadą rodzinnie albo w gronie znajomych całą szerokością ścieżki i czasem mam wrażenie, że będzie czołówka. Nie zmienia to jednak faktu, że lepsze to niż spaliny i zagrożenie ze strony samochodów. Co prawda WTR na razie istnieje w kawałkach tj. na razie nie da się pojechać ode mnie z domu w Krakowie np. do Zalipia nie zjeżdżając na drogi publiczne, ale przetargi są ogłaszane i co roku jakaś luka się zamyka. Za 2-3 lata powinno być już naprawdę nieźle. Tutaj link do aktualnego stanu rzeczy w zakresie WTR: https://www.google.com/maps/d/u/0/viewer?mid=1NFQl8P48EIugJwaaQmOli4wzj-Y&ll=50.03932430601194%2C20.50908084179696&z=10 Tak więc da się pojeździć szosą już dziś tak - a przynajmniej w niektórych regionach - żeby sprawiało to przyjemność. Tak więc Jasiek zasiadaj z moto i wsiadaj na rower - a przynajmniej chociaż czasem zrób taką przesiadkę. A w ogóle Małopolska ma być mocno pokryta tego typu ścieżkami i w tym temacie naprawdę sporo się dzieje:
    1 punkt
  4. Jasiek ja 17 lat nie jeździłem rowerem odkąd zrobiłem prawo jazdy. Zacząłem z powrotem, bo nauczyłem starszego syna jeździć bez bocznych kółek i siłą rzeczy musiałem sobie kupić jakiś rower i wybór padł na tanie mtb. Jak jechałem kilka razy po asfalcie, to zaczęło mi przez głowę przechodzić, że fajnie, ale na takiej szosówce, to byłoby na pewno lżej, szybciej, łatwiej... i kupiłem sobie też tanią używkę na próbę... i zakochałem się w tym. Po roku zmieniłem ją już na dużo porządniejszą, której najsłabszym elementem jestem na pewno ja Na mtb jeżdzę przede wszystkim z dziećmi, czy to ze starszym czy też w foteliku z małym. I w życiu nie zabrałbym ich na jakąś nawet umiarkowanie uczęszczaną drogę. Drogi osiedlowe z minimalnym ruchem to max., a tak to ścieżki rowerowe, drogi polne, leśne, itp. Na mtb samemu rzadko jeżdżę, a to z racji braku czasu, bo jak mam chwilę (najczęściej do 1,5 godziny), to po prostu na mtb nie dojadę nigdzie, chociaż mogę fajnie pokręcić się po Telegrafie, który mam obok, po Stadionie, gdzie kilka lat temu były mistrzostwa Polski mtb, po polach obok, ale już nigdzie dalej nie dojadę i nie wrócę. Na szosie mogę spokojnie prze tą 1-1,5 godziny zrobić szybką rundkę 30-45km i jestem szczęśliwy. Najczęściej wybieram drogi boczne, wiejskie, o bardzo małym ruchu i świetnych nowych asfaltach, a są drogi wokół Kielc, gdzie w życiu nie pojadę (np. Kielce - Sandomierz, gdzie po ok 15km od Kielc, droga ta już nie ma w ogóle pobocza, jest wąska, jest na niej duży ruch i jeździ bardzo dużo ciężarówek i tirów. Podczas jazdy nie ma dla mnie czegoś jak pierwszeństwo przejazdu, w każdym momencie muszę mieć zasadę ograniczonego zaufania i to do każdego uczestnika ruchu, w tym do pieszych. Ubieram się w widoczne kolory ubrań, a do tego zawsze nawet w dzień mam włączone lampki przednią i tylną. I nigdy nie jeżdżę w słuchawkach na uszach, a moją ulubioną muzyką jest szum kół i bzyczenie piasty A co najbardziej lubię w szosie? Wbrew większości wcale nie podjazdy, tylko to kiedy na liczniku mam pierwszą cyferkę od 3 w górę i wszystko zależy ode mnie, od mojej formy, dyspozycji dnia
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...