Do Iłży i przed siebie - 126 kilometrowy S-Worksa
Mapka trasy - jazda z Paulą i w tempie Pauli.
Pierwsze kilometry i trochę kręcenia śrubokrętem - poluzowały się koszyki od bidonów na nierównościach. Pełne i ciężar zrobiły robotę.
20 kilometrów i okazuje się, że przestają przeszkadzać klamkomanetki, twarde wpinanie się butami szosowymi w pedały DA.
Niesamowite wrażenie, to elektryczny napęd... Dział to bajecznie, szybko sprawnie zmieniane są przerzutki. System koryguje ustawienia tak, by łańcuch nie tarł o nic. Bajka!
Na nierównościach?
Amortyzator działa świetnie, płynnie i gdyby człowiek na niego nie patrzył, to nawet by się nie zorientował, że on pracuje 😮
Siodło i patent Speca, to druga zaleta roweru...
Generalnie Karbon robi niesamowitą robotę. Po przejechaniu 126 km na różnych drogach, również mega dziurawych, czułem się tak jakbym wyjechał na krótki 20 kilometrowy rozjazd. Zero jakiegokolwiek dyskomfortu.
Dzisiejszy dzień był piękny
Na nogach i na rękach mamy już opalone rękawki
Paula wypatruje bociana:
W Iłży przerwa na lody
Bruku dużo nie znalazłem
W tle tutejszy zamek:
Rower wzbudza ciekawość...a ja to wykorzystuje, proszę zainteresowanego by strzelił nam wspólną fotkę:
I jeszcze jedno ujęcie
Jutro powtórka z rozrywki.
Oby pogoda dopisała!
Pozdrawiamy serdecznie
marboru i Paula
PS. @WojtekM jedno ładowanie = 3000 km jazdy.