Kilka lat temu jechałem z kolegami czarnym szlakiem od rezerwatu "Szumy nad Tanwią" (Roztocze) do mostku w Borowych Młynach - 8 km, wszyscy na góralach, jedna wielka piaskownica. Po przejechaniu/przejściu nikt się do mnie nie odzywał przez pewien czas - tak tak to ja planowałem trasę:-) A najlepsze, że po drugiej stronie rzeki szła elegancka asfaltówka, z której bez problemu mogliśmy skorzystać. No cóż frycowe czasem trzeba płacić, ale za to, gdy się spotykamy na hasło "czarny szlak" zawsze jest kupa śmiechu i wspominki. Nawet na koszulce, na których mamy kilka haseł-kluczy z wycieczek jest m.in. "czarny szlak".