Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 01.09.2020 w Komentarze w blogu
-
Środa: dzień na luzie – rowerem dookoła Ossiacher See i Gerlitzen Po czterech intensywnych dniach zakwasy i „zmęczenie materiału” trochę już dawały się we znaki. Kolejny dzień potraktowaliśmy więc nieco ulgowo i zaplanowaliśmy krótszą, bo około pięćdziesięciokilometrową wycieczkę rowerową wokół jeziora Ossiacher See, znajdującego się blisko Villach oraz letnią eksplorację następnej narciarskiej góry – Gerlitzen, wznoszącej się nad brzegiem jeziora. Gerlitzen w lecie jest mekką paralotniarzy. Najpierw mieliśmy okazję podziwiać lądowisko u stóp góry. Na jeziorze też sporty wodne wszelkiej maści – żagle, kajaki, sup-y, windsurfingowcy i narciarze. Wodni – oczywiście. A jeziorko bardzo ładne i malowniczo położone w rynnie wśród wzgórz. Szkoda tylko, że praktycznie cała linia brzegowa jest zabudowana – prywatne domy, hotele, płatne kąpieliska, więc dostęp do jeziora jest mocno ograniczony. Bardzo komercyjne miejsce i dość zatłoczone. Ścieżka rowerowa biegnie praktycznie przy samej szosie i linii kolejowej, a nie przy jeziorze, więc wrażenia – takie sobie. W miejscowości Annenheim zostawiamy rowery w garażu podziemnym przy dolnej stacji wyciągu i malutkimi, czteroosobowymi gondolkami wjeżdżamy na stację pośrednią ośrodka Gerlitzen Alpe. Na peronie dystans społeczny i pandemiczna instrukcja zajmowania miejsc. Do gondolki mogą wejść cztery osoby z jednego gospodarstwa, albo dwie niemieszkające razem i należy cały czas być w maseczce. Pewnie podobnie będzie zimą. Nieco więcej dowolności jest na kanapie Gipfelbahn, wjeżdżającej na szczyt. Zaraz obok górnej stacji startują wspomniani paralotniarze. Można się również zapisać na lot w tandemie. Chyba fajna sprawa, zwłaszcza w takiej okolicy. Panorama ze szczytu jest imponująca – i to w każdą stronę. Na północy bielą się Wysokie Taury: Na południowym zachodzie widać ośrodek Dreiländerecke, który odwiedziliśmy poprzedniego dnia oraz Alpy Julijskie A na południowym wschodzie – jezioro Wörthersee i Karawanki Klagenfurt Drawa i jezioro Faaker See Wyciągi rozchodzą się gwiaździście ze szczytu, tylko śniegu brak … Na pocieszenie podskubujemy z krzaczków dojrzałe jagody. Mniam! Kwiatuszki… Postanawiamy zejść pieszo do pośredniej stacji, bo jest bardzo widokowo: Spotykamy szczęśliwe krowy Pośrednia stacja to również w lecie dość rozrywkowe miejsce – jakieś trampoliny, dmuchane koła, muzyka, gastronomia itp. Jeszcze chwila i jesteśmy znów przy jeziorze. Objeżdżamy na drugą stronę w nadziei, że uda nam się znaleźć jakieś mniej skomercjalizowane zejście do wody, ale w końcu lądujemy na trawiastej plaży przy restauracji. Kąpiel późnym popołudniem w krystalicznej wodzie górskiego jeziora mimo wszystko przyjemna. Temperatura wody – na pewno wciąż powyżej 20 stopni, a jeszcze kilka dni wcześniej było to 26 stopni. Ponownie kończymy dzień na starówce Villach. [cdn.]5 punktów
-
Bielska Perć wbrew pozorom, była dla nas bardzo ciekawa i fajna Przede wszystkim - pierwszy raz w życiu w tej części gór... gór niezwykle wysokich a po drugie - w świetnym Towarzystwie! Dlatego odcinki graniowe pokonywaliśmy kolejką - ogarnął nas strach, a na szczycie Klimczoka - dobrze, że mieliśmy Przewodników, bo pogoda jaką zastaliśmy była fatalna. Nie od dzisiaj wiadomo, że teren mocno wypiętrzony należy znać jak własną kieszeń kiedy dookoła "ostry cień mgły" 😮 Kilka zdjęć z "Bielskiej Perci" Pierwsza gondola na Szyndzielnię? Stacja dolna: Piękne gondolki - aż żal, że narciarsko kompletnie niewykorzystane Widok na BB: Klimczok 😮 Trasa narciarska tu, trasa tam... Potencjał miejsca - ogromny! Widok w stronę Jeziora Żywieckiego I jest kawałek przestrzeni dla SkiManiaków Jest również część komercyjna, gdzie ruch narciarski jest duży...jak jest śnieg... Oj w Radomiu przydałaby się taka górka na miejscu!!! Dla mnie, nizinnego narciarza, do treningu było by idealnie! I na koniec...w obiektywie nasz Przewodnik: Tożsamości nie chciał ujawnić... Straszył swoim Brytanem, to grzecznie jedno zdjęcie od tyłu Bardzo dziękujemy za świetny dzień, raz jeszcze!!!! Dziękujemy Thx! @tanova @Annaa w tej chwili realizujemy Turystyczną Koronę Tatr...i niewiele nam tutaj już brakuje. Generalnie, ta szlakowa część...ktoś ją spisał zupełnie bez sensu...i w sumie, to tą turystyczną koronę tatr ułożyłem sam. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że ktoś, w tej niby oficjalnej umieścił przełęcze - my z Paulą nie traktujemy przełęczy jako główne cele i uważamy, że to bez sensu, że poza szczytami, są takie miejsca w Koronie???!!! Z drugiej strony w tej koronie nie ma odznaczonych wierzchołków. które swoją wysokością dochodzą do 2200 m npm (kilka gór powyżej wysokości 2000 nie ma na tej liście)...a są w niej np. Giewont 😮 Jaja to są jakieś! Takkk podobne, w sumie, jaja jak w Koronie Gór Polskich gdzie błędów geograficznych jest cała masa. Rozumiemy takie komercyjne projekty, ale realizujemy w sumie swoje plany i cele I tak z "Turystycznej Korony Tatr ala marboru" brakuje nam jeszcze w pierwszej bodajże 30 szczytów: Szpiglasa, Jagnięcego, Jakubiny, Jarząbiczego Wierchu, Ostredoka, Wyżnej Magury, Barańca, Smreka, Małego Barańca... @Annaa lista, którą wysłałaś w linku jest oczywiście również w planach... I z wymienionej 14stki mamy już zaliczone trzy cele Rysy, Krywań, Sławkowski Szczyt (te dwa ostatnie są opisane na blogu niedawno) W planach na jesień jest również góra z tej listy...ale nie chcę zapeszać, bo pierwszy wypad się nie powiódł - nie udało się znaleźć odpowiedniego Przewodnika z uprawnieniami....ale tutaj może uda się w niedalekiej przyszłości zaradzić. Pozdrawiam serdecznie Mariusz2 punkty
-
hahaha żaden masochizm, tylko mocne łopatowanie pod wiatr...a z wiatrem sielanka Żagielek, ten co mamy - to dekathlonowska produkcja za 100 złotych. Do pneumatyka nadaje się idealnie, bo to lekki kajak. Można na nim pływać w wiatrach pełnych i półwiatrach...halsowanie jest z nim niemożliwe...no chyba, że człowiek by wymyślił i zastosował jakiś mały maszt lub bom. Jest tutaj przestrzeń dla majsterkowicza. Zazdroszczę Ci tego Jezioraka całego - my musimy tam wrócić by go wyeksplorować w całości. Pomyślnych wiatrów @Mitek!!! Wspomnienia pozostają z nieoczywistych przygód. Pozdrawiam @gregre0 Pływanie dużą jednostką jest fajne... ...ale fajne jest też pływanie z żaglem na kajaku - inne proporcje, inne emocje. Człowiek jest bliżej wody i mam wrażenie bardziej tą wodę czuć. To zupełnie dwie inne historie. Warto spędzać czas, i tak, i tak1 punkt
-
Ciekawa ta hybryda, choć jednak osobiście chyba wolę po jeziorach i większych akwenach żeglować typowym jachtem, a kajaki bardziej mi pasują na nieduże lub średnie rzeki.1 punkt
-
Na kajakach było bardzo fajnie Pływanie z żaglem na sporym wietrze dało nam kilka zastrzyków adrenaliny i jeśli coś będziemy jeszcze pływać, to będą to raczej eksploracje dużych zbiorników, gdzie możemy wystartować i wrócić do jednego miejsca, tam gdzie porzucimy auto. Idealne dla nas są spore zbiorniki zaporowe na rzekach - na takich można pożeglować, ale również można wpłynąć pod prąd w taki ciek i wrócić później z prądem. Do jezior niestety mamy daleko1 punkt
-
No super. 💪...Kiedy Wielka Korona Tatr? https://8a.pl/8academy/wielka-korona-tatr/1 punkt
-
Dzięki za kolejną fajną relację. Macie jeszcze plany w tym roku na sezon kajakowy, czy raczej góry i rowery?1 punkt
-
Piękna i ambitna wyprawa z narciarskimi akcentami oraz imponująca galeria zdjęć . Zazdroszczę (ale tak w pozytywnym sensie), że macie na tyle blisko i na tyle dobrą drogę, że możecie sobie zrobić wypad na weekend. W takim razie z niecierpliwością czekam na kolejną tatrzańską relację. Dokąd we wrześniu? Macie konkretny cel? Pozdrowienia1 punkt







