Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 06.02.2021 w Wpisy na blogu

  1. W ostatnim czasie były, na blogu, trekkingi w górach świętokrzyskich, przyszła pora na nartowanie. Celem stała się kameralna, mała, stacja narciarska w Tumlinie. Jedna, dosyć stroma trasa, jeden wyciąg talerzykowy i dookoła trochę klimatu gór. Ośrodek jest czynny w tym sezonie od godziny 10:00 do 22:00. Ceny karnetów 2 godzinnych - 60 PLN, cena karnetu 3 godzinnego 70 PLN. Dzisiaj pogoda była bajkowa! Piękne słońce, trochę chmurek do klimatycznych zdjęć, temperatura -4 i świetnie przygotowany stok. A po drodze? Jeżdżąc regularnie do tego miejsca, w każdym roku, zatrzymuję się na chwilę przy wiekowym drzewie, medialnym drzewie - Dębie Bartku Jadę dalej... na trochę dłużej planuję zatrzymać się na powrocie. W ośrodku jestem ok 9:30. Mimo, że oficjalne otwarcie jest o 10siątej, to po wypełnieniu deklaracji uczestnictwa w szkoleniu, po zakupie karnetu na 3 godziny, zaczynam jazdę 20 minut przed czasem. Dzisiaj narty krótkie. Razem ze mną jest jeszcze kilka osób. Przez cały mój pobyt długich kolejek do wyciągu nie było. Maksymalnie stało się ok 3 do 5 minut, ale tylko wówczas gdy trafiło się akurat na zator (dzisiaj ćwiczyło naukę na nartach dwie szkółki dziecięce). Chwila na orczyku i jestem na górze Jest pięknie! Jak widać, po ostatnich deszczach niewiele śniegu pozostało w okolicy... Wg prognoz, to niebawem się zmieni Ważne, że na górce są świetne warunki! Równo, twardo, szybko - tak jak lubię! Przy stoku drugie charakterystyczne drzewo, dąb narciarz Po 20 dniach jazdy "błękitne strzały" pora oddać do serwisu. Czuję, że krawędzie nie trzymają już tak jak trzeba. Oj jutro chyba zmienię kolor i długość desek Na szczycie znajduje się olbrzymi dźwig. Ze szczytu żurawia w porze letniej wykonywane są skoki na "gumowej linie" oraz zjazdy na tyrolce. Chyba bym się nie odważył 😮 Z daleka, ta konstrukcja wygląda tak: Jazda jest świetna!!! Ok 40 minut szusuje się praktycznie na bieżąco w doskonałych warunkach, po sztruksie. Przyjeżdża @mifilim, który nie rzuca słów na wiatr, na forum (pisał wczoraj, że przyjedzie i przyjechał!). Witamy się i jeździmy każdy w swoim tempie ok 2 godzin. Ponieważ Michał, z synem mieli wykupione 2 godziny jazdy, to w chwili gdy im się kończy czas, spotykamy się na górze i chwilę rozmawiamy. Dawno razem nie jeździliśmy na deskach. @mifilim fajna Twoja jazda, i duże postępy techniczne. Brawo! Próbujemy wymienić się nartami przed ostatnim zjazdem (moje SL na GS Mastery) - niestety wiązania różnią się ustawieniami i to się nie udaje Umawiamy się na jutro rano na wspólną jazdę... @Bumer wpadniesz? Rozstajemy się. W pozostałym mi czasie zjeżdżam jeszcze 5 razy, pakuję auto i wracam do domu. Zatrzymuję się w Samsonowie. Kolejne kultowe miejsce, które kojarzy mi się z jazdą na nartach w Tumlinie! Pięknie! Kilka kilometrów i ponownie jestem przy Dębie Bartku. Tutaj trochę zmian - powstała ścieżka edukacyjna i miejsce odpoczynku. Jego wielkość świadczy o tym, że pewnie sporo tu wycieczek szkolnych. Ostatnie spojrzenie na prastarego kolosa i wracam do domu. Świetny dzień na nartach! 24 w sezonie 2020/21. Jutro powtórka z rozrywki. @Mitek a Ty kiedy zawitasz w to miejsce? Chyba jeszcze nie byłeś? Serdecznie pozdrawiam marboru
    7 punktów
  2. Powrót. Mieliśmy tysiąc kilometrów z Szirazu do Teheranu. Autobus za dwa dolary, od osoby, pokonał tę odległość jednym skokiem. W Teheranie mieliśmy do załatwienia delikatną rzecz – miejsca w pociągu do Moskwy. Pociągu, który jeździł raz na tydzień. Za resztki zielonych pozwoliliśmy sobie na narodowe danie irańskie Czelou-Kebab. W skromnej restauracji z kelnerem. Kopiasty talerz szarego, rozsypującego się ryżu. Nie to co nasza biała, posklejana papka z baru mlecznego. W ryżu tkwiły kawałki mięsa i jarzyny. Był wyborny. Smakował nadzwyczajnie. Temu nie można się dziwić, po miesiącu żywienia się makaronem i konserwami. Przed nami było pociągami do Krakowa sześć tysięcy kilometrów . Jazda trwała taką samą liczbę dni, jak przyjazd do Iranu. Bez sensacji i bez specjalnego zainteresowania. Nie było wagonu z łazienkami w przedziale. Nie było Miszki i jego „stakanów” z herbatą. Te przedziały i te łazienki, to był jakiś wybryk losu. Takie luksusy, ten nasz wagon miał tylko w połowie. Druga połowę zajmowały przedzialy ze czterema, zwykłymi łóżeczkami. Co prawda z klimatyzacją. Dla kogo były te luksusy z łazienkami? Może dla ambasadora z rodziną, który bał się lecieć samolotem. Skończyła się bajka z tysiąc i jednej nocy! Wróciliśmy do naszego codziennego życia. Rysia do szkoły. Do swoich głuchych z całej Polski. Ja do projektowania rozbudowy huty w Nowej Hucie. Kupiłem książkę Kazimierza Sidora „Bogowie, Magowie i Nafta”. Kilkuletniego ambasadora Polski w Iranie. Podał w ciekawy sposób historię tych ziem. Kolebki naszej cywilizacji. Od Babilonu i Elamu. I pisma klinowego i Nabuchodonozora. O tym opowiada Biblia. Potem na te tereny przybyli Ariowie. Ze stepów Wschodniej Europy. Część z nich dotarła, aż do Indii. Mówi się przecież o językach indo-europejskich. Święta księga Ariów „Awesta” wspomina, że góry wyrastały jak grzyby. Lawa tryskała z wulkanów, formujących Elburs. Jedno z plemion Ariów, z którego rekrutowali się kapłani nazywano się Medami. Persowie byli pobratymcami Medów. Władcą Persów był Achemenida. Założyciel dynastii. O Achemenidach pisałem w poście o Persepolis. Śledziłem sytuację w Iranie. Króciutko trwała dynastia Pahlavidów. Zapoczątkowana zamachem stanu przez pułkownika Kozaków. Tatusia Szacha. Jako ostatnia opuściła go dziesięciotysięczna gwardia Pretorianów. Nie spowodował tego sam Chomeini. Przyczyny jego upadku tkwiły głębiej. Ta nadmierna ilość jego portretów wiszących wszędzie, nie świadczyła o miłości do władcy. Tylko o strachu. Potem ta tragiczna wojna z Irakiem. Rozpoczęta przez Husseina. Zginęły na niej miliony, lub zostały kalekami, takich chłopaków, jakich spotkaliśmy pod Alam Kuh, czy Demawendem. Szach się błąkał z rodziną po świecie. Nikt nie chciał go przyjąć. A w Iranie jedna dyktatura została zastąpiona drugą. W pamięci został jednak kraj życzliwych ludzi. Iran, kraj o obszarze pięć razy większym od Polski. Nikt nas nie zaczepiał. Nikt nam nie zrobił żadnej krzywdy. Ludzi, którzy często starali się nam pomóc. Został kraj gorący i suchy. Jedynym wyjątkiem był biblijny raj -Eden. Na wąskim pasku nad Morzem Kaspijskim.
    2 punkty
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...