To chodzi o prostą rzecz: szybkość wchodzenia. Od lat narzekam na zwalnianie gondoli na Halę Skrzyczeńską, jednakże pracownicy mi kiedyś tłumaczyli, że... jak puszczają normalnie, to ludzie nie potrafią wejść. Zasadniczo dzieci mamy dziś ubezwłasnowolnione i "niepełnosprawne", więc tata próbuje włożyć do sakwy narty Zosi, potem Krzysia, potem swoje, w dodatku się nie mieszczą (wąskie sakwy), a gondola już dawno odjechała.
Jechałem w tym sezonie takimi gondolami typ "w środku" w Obertauern i w Folgarii. Faktycznie załadunek szedł bez problemu, wyładunek też, warto jednakże apelować, aby ludzie te narty lekko otrzepali przed wejściem. W środku są takie dziury na te gondole i bariery.
Na Kronplatzu już lata temu zrobili takie gondolo-wagoniki: bardzo duże. Do wagonika na Kasprowy też się wchodzi z całym sprzętem.
Nie rozstrzygam, ale tendencja dziś jest jasna: idzie to w tym właśnie kierunku.