c.d.
dzisiaj rano , korzystając z tak pięknych okoliczności przyrody:) wybrałem się na Pracicę z nadzieją ,że uda mi się potestować FUR-ki w jeździe pozatrasowej. Ostatnio spadło u nas trochę świeżego śniegu , więc liczyłem ,że taka jazda będzie możliwa.Po wyjechaniu na górę okazało się ,ze jest OK:) . Na trasach kupa śniegu , głównie sztucznego , ale również tam gdzie armatki nie sypały okazało się że jest sporo "białego" , który pozwalał na test;) nart poza trasą . Warunki pozatrasowe wyglądały tak : podkład to ok. 20-30 cm starego ubitego,czasem zlodowaciałego śniegu , a na tym warstwa ok. 10-20 cm świeżego puchu.Nie było może idealnie ,ale co tam , trzeba było FURY przeciagnąć po tym co jest a nie grymasić . Zaznaczę ,że są to moje pierwsze narty dedykowane raczej do jazdy pozatrasowej niz na ratrakowane stoki więc w zasadzie "uczyłem" się tych nart , za porównanie mając narty typu SL i Cross. Po pierwszych kilku niezbyt pewnych zjazdach , każdy następny dawał mi coraz więcej frajdy:) . Narty bardzo dobrze wybieraja nierówności terenu ,dzioby wręcz wypływają na powierzchnię . Jak jest trochę twardego pod nimi to fajnie łapią krawędź i można przyspieszyć , nie tracąc kontroli nad torem jazdy pomimo lodu , muld , nierówności terenu , a nawet nie do końca przysypanych śniegiem rowów:eek:. Jak więcej kopnego , to jadąc śmigiem ma sie pełną kontrolę , narty cały czas "wychodzą" na powierzchnię. Odkryłem nawet jedna fajna hopkę , dzięki której pobróbowałem jak to sie na nich skacze , a przedewszystkim ląduje w "świeżym". I tutaj kolejny plus , bo lądowanie jest bardzo stabilne, nie wbijasz się nartami w śnieg , tylko jedziesz dalej . Zaliczyłem kilkadziesiąt zjazdów szukając wszystkich możliwych , niezjeżdżonych miejsc i powiem Wam ,że coraz bardziej ta zabawa zaczęła mi się podobać .
Podsumowując : jak ktoś ma ochotę na jazdę bardziej free to po prostu musi to robić na nartach do takiej jazdy dedykowanych. Gdybym dzisiaj próbował zjechać niektóre fragmenty tras na ,powiedzmy, slalomkach , to po kilku próbach rzuciłbym pod nosem parę epitetów i skruszony wróciłbym tam gdzie ratraki zrobiły swoje:rolleyes:. A tak był "banan" od ucha do ucha i jazda do póki starczyło sił i karnet się nie skończył.
Teraz czekam na konkretne opady śniegu i Pilsko moje:)