Veni Vidi Vici
Udało się zrealizować ten bardzo ambitny plan, byliśmy w 10 ośrodkach, w 6 dni.
Astun; Baqueira ; Beret; Boi Taull; Candanchu; Cerler; Formigal; La Molina; Masella; Panticosa
Przejechane busem ok 1400 km; Barcelona - Pireneje - Barcelona,
Mój subiektywny ranking: Baqueira - Beret; Formigal; Cerler i z uwagi na dobry dojazd warto odwiedzić La Molina/Masella (można połączyć z Andorą).
Byliśmy w tygodniu (wtorek - niedziela), poza niedzielą w La Molina/Masella, brak kolejek do wyciągów, na trasach pusto.
Narciarsko, trasy porównywalne z dobrymi ośrodkami alpejskimi, przygotowanie stoków na wysokim poziomie, sporo opcji freeride'u, bardzo popularne skitury.
Trasy długie i urozmaicone, generalnie jeździ się na wysokościach 1500 - 2500 m n.p.m.
Infrastruktura starsza, wyciągi krzesełkowe z lat '80/'90 poza nielicznymi nowocześniejszymi wyprzęganymi.
Oferta gastro i apres-ski uboga w porównaniu do Austrii czy Włoch.
Cenowo taniej niż w Alpach. Skipassy dziennie 50-72 euro; jedzenie i napoje 30% taniej niż AT/IT.
Noclegi przy stoku ok 100 euro /os/noc. Kilka kilometrów w dół doliny spokojnie za 50 euro/os/noc się znajdzie.
Samochody dostępne w wypożyczalni na lotnisku tylko na oponach letnich (my zabraliśmy z PL łańcuchy) i to nam uratowało 3 razy dupę.
Praktycznie wszędzie porozumiesz się tylko po hiszpańsku, hotele, restauracje, ośrodki, mało kto rozumie i mówi po angielsku.
Widokowo pięknie, w tym sezonie jest już ponad 2m śniegu w górnych partiach, pogoda w styczniu zmienna, ale udało nam się trafić na 4 dni pełnej lampy.
Poza logistyką samolot/bus, nie jest to w moim odczuciu żadna narciarska egzotyka.
Było bardzo podobnie jak w Alpach, warto raz zobaczyć.
Pozdrawiam