Będę bronił gościa (nie tylko dlatego, że znam go), ale dlatego, że wiem, jak ciężką drogę przeszli, aby osiągnąć szczyt.
On tu zastosował pewien skrót myślowy, odnosząc się do mody na wyjazdy narciarskie, które w przypadku wielu osób, należą do tzw. dobrego tonu. Nie jest możliwe, aby w pewnych kręgach na pytanie: "gdzie byłeś na nartach, albo, czy już byłeś na nartach w Alpach" odpowiedzieć - nie, nie byłem itd.
(powyższe nie dotyczy ludzi podobnych do nas, którzy z pasją uprawiają narciarstwo, czasami kosztem wielu wyrzeczeń)
Myślę, że chodziło mu o to, aby klasa średnia zaczęła wydawać też pieniądze na rozwój własnych dzieci w bardziej przemyślany sposób, posiłkując się trenerami i wybierając różne dyscypliny sportu i nie tylko, nie koniecznie te najmodniejsze.
Szanujmy takich ludzi, bo w naszym sporcie jest ich bardzo niewielu, którzy osiągnęli szczyty w zawodowstwie.