Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Bończa

VIP
  • Liczba zawartości

    3 473
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    46

Zawartość dodana przez Bończa

  1. Bończa

    Szczyrk wyciągi będą czynne

    Nowe informacje w sprawie wyciagów w Szczyrku Artykuł
  2. To rzeczywiście miało miejsce - może masz rację, że oni są tak chytrzy, że postanowili znieść całodniowe karnety.
  3. W Austrii są ograniczenia: "radio dopuszczone do użytku może mieć TYLKO 40 kanałów (26,965 – 27,405MHz), tylko modulację FM i nie więcej niż 4W mocy wyjściowej. Radia posiadające inne standardy niż wymienione, między innymi te produkowane na rynek polski lub niemiecki, nie spełniają austriackich norm i ich używanie na terenie Austrii jest zabronione. "
  4. Nokia N97 Wczoraj Nokia pokazała N97 - 3.5” ekran czuły na dotyk, o rozdzielczości 640x360 punktów, wysuwana klawiatura QWERTY, 32GB pamięci dyskowej, BT, WiFi, GPS, aparat 5Mpix, TV-Out oraz moduł telefonii 3.5G. Jakby komuś wpadła w rączki, to poprosimy o opis wrażeń.
  5. Bończa

    Mają rozmach...

    Tak, w konkurencji nadzieja na zmiany! Ma jeszcze jeden basen powstać, gdzieś koło tego w Bańskiej. Swoją drogą, gdyby im się udała realizacja tego pomysłu, to niezła atrakcja by była, przede wszystkim dla Witowa, z którego ludzie jeździli by po nartach na baseny gondolą. Ciekawe...
  6. "Do orawickich wód dojedziemy gondolą " Dzięki pieniądzom z Unii Europejskiej pojawiła się szansa na wybudowanie pierwszej na Podhalu transgranicznej kolejki, która połączyłaby słowackie i polskie ośrodki narciarskie. Właściciele stacji Witów-Ski wspólnie z basenami Meander Park w słowackich Orawicach chcą wybudować kolejkę gondolową. Koszt takiej inwestycji to około 20 milionów euro. Trasa liczyłaby – według wstępnych założeń – około 5 kilometrów, które turyści pokonywaliby w 15-20 minut. Właściciele obydwu stacji wystąpili z wnioskiem o unijne dotacje. Skorzystali tu z programu współpracy transgranicznej polsko-słowackiej. Gazeta Krakowska
  7. Pomału śniegu na Kasprowym przybywa (obecnie 30 cm), ale informacje z cennika są takie, że ceny przewozów w kotłach pozostały na poziomie 6,50zł Gąsienicowa i 8,00 zł Goryczkowa. Natomiast znikają z cennika karnety całodniowe, które były w cenie 90 zł. Tłumaczą to tym, że w warunkach załamania pogody klienci nie byli w stanie wykorzystać całodniowych karnetów i domagali się zwrotów. No cóż, dla wielu, którzy zjeżdżali dużo (tak na przykład w skrócie licząc ponad 11 razy z Goryczkowej jednego dnia), to zła wiadomość - będzie drożej. Ja ze swego doświadczenia dodam, że już w zeszłym sezonie jeździłem tylko na karnet punktowy, parę zjazdów na Gąsienicowej plus parę na Goryczkowej spełniało moje wymagania i było to wciąż tańsze niż karnet całodniowy. Poza tym możliwość korzystania z punktów innego dnia. Teraz też będzie możliwość korzystania z tych samych karnetów na innych wyciągach PKL.
  8. Dziewczyny startowały w slalomie w Winter Park. Karasińska 5, Daniel 21, Kluś 25. wyniki
  9. Dzisiaj w niezłej obsadzie odbył się slalom gigant w Reiteralm. Wygrał chłopak, o którym już sporo pisaliśmy Hiersher, przed Czechem Kryzlem. Matt piąty, Felix dziesiąty. wyniki
  10. Wiele miłych słów padło pod adresem Hermann'a - brawo gościu! Ciekawe, jak to wpłynie na jego jazdę już dzisiaj na treningu zjazdu. Powodzenia!
  11. Przyjemność po naszej stronie
  12. W takim razie łańcuchy mogą się przydać. Dużo zależy od opon i obeznania z jazdą w zimowych warunkach. Sam jeździłem automatem z tylnym napędem i kłopotów nie miałem; wielu taksiarzy w Zakopcu pomyka MB 124 i dobrze sobie radzą. ale dla kierowców, którzy na co dzień nie trenują jazdy w górach, polecam zabranie łańcuchów.
  13. Z tego kierunku, to masz parę fajnych stacji po drodze np. Vratna, no ale to nie Tatry:) Pozdrawiam.
  14. Dojazd z Polski przez Lysą albo Jurgów jest OK. Jednak droga jest posypywana tylko żwirem lub w Tatrach w ogóle nie sypana. Opony zimowe są konieczne. Sama stacja ma wiele parkingów - jedne oddalone od wyciągów są bezpłatne, inne te najbliżej są płatne.
  15. Może i u nas coś jest na rzeczy w narciarstwie i ogólnie w treningu: "Fiński szkoleniowiec Mika Kojonkoski stwierdził, że sobota w Kuusamo była jego najczarniejszym dniem, od kiedy trenuje norweskich skoczków narciarskich. Tylko dwóch jego podopiecznych zakwalifikowało się do indywidualnego finału, a w konkursie drużynowym zajęli piąte miejsce. - Nie mogę sobie przypomnieć gorszego dnia i nie wiem nawet jak wytłumaczyć takie wyniki - powiedział Kojonkoski norweskim mediom. Fin uważa, że w Norwegii jest dużo talentów, lecz generalnie Norwegowie są słabo przygotowani fizycznie, ze względu na dominujący od lat zły system szkolenia. Kojonkoski mieszka w Finlandii i dojeżdża do Norwegii na zgrupowania i konsultacje. Treningi prowadzą norwescy trenerzy. - Norwegia jest gorsza niż konkurenci w pracy nad rozwojem skoczków. Z dnia na dzień tego się nie zmieni. Potrzebna jest nowa filozofia szkolenia i metody treningowe, a aby to osiągnąć należy pracować nie tylko ze skoczkami, lecz też z trenerami, których należy odpowiednio wykształcić. Należy wypracować całoroczny system treningowy dla 13-15 letnich skoczków - powiedział Kojonkoski dziennikowi Dagbladet. - Norwegia przez wiele lat nie wypracowała jeszcze odpowiedniej kultury treningu skoczków narciarskich. W dzisiejszych czasach dyscyplina ta jest inna niż jeszcze kilka lat temu. Węższe kombinezony i niższe szybkości najazdu powodują, że skoczkowie muszą więcej czasu poświęcać treningowi fizycznemu. W norweskiej ekipie jest tylko jeden w pełni przygotowany fizycznie do sezonu, 19-letni junior Kenneth Gangnes, lecz on miał inny cykl treningowy. Gangnes jest pierwszym skoczkiem, który ukończył gimnazjum sportu elitarnego w Lillehammer. W Kuusamo, gdzie zadebiutował w Pucharze Świata skoczył zaledwie 98,5 metra i zajął 40. miejsce, lecz pomimo to wystartuje ponownie w Trondheim. Zdaniem Kojonkoskiego, który z Norwegami pracuje już ponad sześć lat - dzisiaj Norwegia nie może nawet liczyć, że przypadkiem pojawi się 16-letni Gregor Schlierenzauer albo Thomas Morgenstern. Dzisiaj już nie ma przypadków tylko efekty wieloletniej konsekwentnej pracy z młodzieżą. Na to postawiła Austria i stąd ma tylu młodych, dobrych skoczków To, że mamy Gangnesa to jeszcze nie znaczy, że jest się z czego cieszyć. Proszę spojrzeć na fińskich skoczków. Oni zawsze są w świetnej formie fizycznej, a w tym sezonie najlepszy z nich Ville Larinto jest zaledwie 18-letnim juniorem. Jest jednak tak przygotowany, że wszyscy o nim już wkrótce usłyszymy - dodał szkoleniowiec." źródło: Sportowe Fakty
  16. MC Małe Ciche - stronę aktualną mają teraz www.maleciche.com - tam są w miarę aktualne informacje.
  17. Dziś o 21 pierwszy trening zjazdu panów. Timing Live
  18. W Zakopanem i na Podhalu +4 i słońce. Po nocnych opadach deszczu śnieg prawie zniknął. Nosal przerwał jazdę, Szymoszkowa jeździ. W Białce, chyba jeżdżą. Jedyny pozytyw, to nocny opad śniegu na Kasprowym - jest go tam teraz 25 cm. Natomiast po drugiej stronie Tatr w Strbskim Plesie, piękna zima, temperatura -2, słońce i puste trasy. Aż żal, że się nie pojechało. W czwartek ma padać śnieg! Oby.
  19. Wkrótce rozpoczyna Pani kolejny sezon pucharowych startów, niezwykle ważny, przedolimpijski. Z jakimi nadziejami i celami? - Przede wszystkim chciałabym wywalczyć nominację olimpijską, to absolutne minimum. Mam dość ambitne plany, jeśli już pojadę do Vancouver - a nawet nie dopuszczam myśli, aby mogło być inaczej - to tylko po to, by rywalizować o najwyższe cele, czyli medal. Co za tym idzie - planuję, podobnie jak reszta naszej kadry, regularne starty w zawodach Pucharu Świata, bo tylko w ten sposób mogę tę kwalifikację zdobyć. W poprzednim sezonie, przypominam - pierwszym w historii skicrossu - było nieco inaczej, nastawialiśmy się bardziej na oswojenie z nową dyscypliną, trasami, przez co częściej występowaliśmy w Pucharze Europy niż Świata. W Europie byłam najlepsza, w świecie 29. - na dziś takie wyniki dałyby mi paszport do Vancouver, ale oczywiście liczę na coś więcej. Jak już stawiać przed sobą jakieś cele, to tylko wysokie, żeby realizować śmiałe marzenie, trzeba najpierw je mieć. Skicross to - jak zresztą sama Pani wspomniała - nowość w narciarskim świecie, ale często słychać głosy, iż szybko może stać się jedną z najpopularniejszych zimowych konkurencji. - Nowość i nie nowość (śmiech). Pojawiła się dziesięć lat temu, ale szeroką popularność zyskała dopiero w momencie, gdy stała się oficjalnie dyscypliną olimpijską. Zadebiutuje w Vancouver, za nami pierwszy regularny sezon Pucharu Świata. Nie da się ukryć, iż na razie ogromna większość uczestników ma za sobą karierę alpejską, mniej lub bardziej udaną, choć i to nie jest regułą. Znakomity Czech Tomas Krause przez lata uprawiał narciarstwo alpejskie, być może bez wielkich wyników, ale jednak. Z kolei najlepsza wśród kobiet Francuzka Ophelie David wcześniej zawodowo na nartach nie jeździła. A jeśli chodzi o popularność, to faktycznie często słychać opinie, iż skicross ma wszelkie dane ku temu, by szybko stać się jedną z wiodących zimowych konkurencji. Jego specyfika, widowiskowość, skala trudności są wyjątkowe, przy tym bardzo podobają się kibicom. Po pierwszym roku startów jak ocenia Pani siebie na tle najlepszych? - Bez kompleksów. W Pucharze Świata startowałam co prawda tylko dwa razy, raz miałam problemy, potem byłam ósma, ale jestem przekonana, że stać mnie na skuteczne włączenie się do walki o ósemkę, może nawet ścisły finał czy podium. Na pewno pomaga mi doświadczenie wyniesione z narciarstwa alpejskiego, choć mnóstwo nowych elementów musiałam się uczyć. Nic nie przychodzi łatwo i szybko, specyficzne trasy trzeba objeździć, tory, skoki, bule, muldy potrafią dać się mocno we znaki i zaskoczyć, czasem trzeba je przeskoczyć, czasem skompensować, wiedzieć, na których można przyspieszyć, a na których się wybić, by je przeskoczyć. W narciarstwie najważniejsza była bramka, trasa, którą trzeba było płynnie i jak najlepszym torem przejechać od startu do mety. W skicrossie rywalizujemy we czwórkę, sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie, ogromną rolę odgrywają spryt, taktyka, odwaga, umiejętność podejmowania sporego ryzyka. Każdy start daje nowe, ważne doświadczenie. Co swojego odnalazła Pani w tej dyscyplinie? - Pociąga mnie jej widowiskowość, nieprzewidywalność, łyk adrenaliny, to po prostu wielka frajda. Po tylu latach uprawiania narciarstwa odkryłam, iż jest coś ekscytującego, przy tym niebezpiecznego w rywalizacji nie tylko z trasą, ale i z przeciwnikami, bark w bark. Proszę zauważyć, jak inne są choćby same stroje. Alpejczycy zakładają obcisłe kombinezony, my mamy luźne spodnie i bluzę, która musi odstawać kilka centymetrów od ciała, by pod nią zmieścić tzw. żółwia, czyli pancerz chroniący nas na całej długości kręgosłupa. Zakładamy też ochraniacze na ręce, czasem na pośladki. Nie ma co się oszukiwać, istnieje ryzyko, że ktoś nam z impetem wskoczy na plecy, musimy chronić się przed kontuzjami - co nie jest łatwe. Jakie cechy, elementy decydują o sukcesie w skicrossie? - Odwaga, determinacja, przebojowość, spryt, pewność siebie, technika pokonywania i absorbowania skoków. Czasami trzeba zapomnieć o strachu i wyłączyć instynkt samozachowawczy, bo inaczej wręcz nie da się pokonać trasy i rywali. Ale różni są zawodnicy i różne stosują metody, by osiągnąć swój cel. Bardzo ważny, wręcz kluczowy jest start, jeśli uda się szybko wysunąć na czoło stawki, jest łatwiej i z dużo większym prawdopodobieństwem można dojechać do mety na pierwszym miejscu. Gdy zaczynałam uprawiać skicross, dużo myślałam i analizowałam trasy, wybierałam warianty nieco bezpieczniejsze, spokojniejsze. Teraz wiem, że oprócz dbania o siebie muszę mocno ryzykować, szukać prędkości na skokach, muldach, przeszkodach. Zeszły sezon był dla polskiej kadry niezbyt szczęśliwy, kilku zawodników musiało zakończyć go przedwcześnie z powodu ciężkich urazów. Jak wygląda sytuacja obecnie? - No tak, już w połowie sezonu nasza grupa się wykruszyła, Karolina Riemen złamała nadgarstek, Wojtek Zagórski o mało nie przerwał rdzenia kręgosłupa, słowem - bywało dramatycznie. Tylko ja i Marcin Orłowski dotrwaliśmy do końca bez większych urazów. Na dziś w kadrze znów jest pięć osób, wrócili zawodnicy kontuzjowani, znów mamy swoje cele i marzenia. Za nami kilka zgrupowań na lodowcach, dobrych, owocnych. Na nic nie mogliśmy narzekać, pod względem szkoleniowym i komfortu przygotowań było zgodnie z planem i oczekiwaniami. Na razie skicross nie jest w Polsce za bardzo znany, mamy świadomość, że tylko my sami możemy tę sytuację zmienić, odnosząc sukcesy. Zresztą temperatura będzie pewnie rosnąć wraz ze zbliżaniem się terminu igrzysk. A pierwszy start w nowym sezonie już niedługo, dokładnie 21 grudnia. - Tak, będą to zawody Pucharu Europy w niemieckim Grasgehren. Puchar Świata rozpoczynamy później niż alpejczycy, dopiero 5 stycznia w St. Johann w Austrii. Czeka nas intensywny okres, do marca rozegranych zostanie dziesięć zawodów PŚ, do tego dojdzie kilka startów w PE. Najważniejszą imprezą sezonu będą mistrzostwa świata, które w lutym odbędą się w japońskiej miejscowości Inawashiro. Dziękuję za rozmowę. Piotr Skrobisz Nasz Dziennik Skicross to jedna z najbardziej dynamicznie rozwijających się - i przy tym szalenie widowiskowych - dyscyplin zimowych. Pojawiła się nieco ponad 10 lat temu, w 2010 roku zadebiutuje na igrzyskach olimpijskich w Vancouver. Zawodnicy (czterej jednocześnie) rywalizują na specjalnie przygotowanej trasie, na której muszą pokonywać przeróżne przeszkody, skocznie, muldy. Zawody trwają kilka godzin, rozpoczynają się eliminacjami, kończą na finale. Polacy mają za sobą pierwszy sezon startów w międzynarodowych zawodach, najlepiej wypadła była alpejka, trzykrotna złota medalistka zimowej uniwersjady, Dagmara Krzyżyńska, która triumfowała w klasyfikacji generalnej Pucharu Europy. W tym samym cyklu 15. był Marcin Orłowski. Oboje, obok Karoliny Riemen, Michała Kałwy i Wojciecha Zagórskiego, znaleźli się w kadrze na sezon 2008/2009 prowadzonej przez trenera Mateusza Herdę. Pierwszy raz przeczytałem, jak to w skicrossie jest, jakie odczucia ma zawodnik i ile odwagi tu potrzeba, żeby nie powiedzieć brawury, aby powalczyć. Mnie się to trochę kojarzy ze speedwayem - jest też czterech jeźdźców i walka na łokcie. W motocyklach jest podobnie, myślę jak w narciarstwie - wielu jeździ, ale niewielu może rywalizować na tak wysokim poziomie.
  20. Oczywiście, że się nie mylisz - mały "atak klonów" nastąpił. No, ale jak już tak po dżentelmeńsku gaworzycie, to poczekamy, aż się "wyszczela"
  21. Na stronie www.fisalpineworldcup.com , w zakładce video jest opcja Live - cały sezon za 39 Euro.
  22. To chyba te zakwasy masz od tańców na Andrzejkach , bo ja "staruch" nic nie czułem
  23. W tym wątku JC informuje o butach z Sensorem3, które otrzymał do testów. Chyba trzeba poczekać na Jego opinię o tych butach. Ja miałem kilkanaście minut na nogach te Radical 110 i moje wrażenia były podobne do Twoich. No, ale wrażenia z jazdy to inna bajka.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...