Jak chodziłam na siłownię i rehabilitację po kontuzji w zeszłym roku w listopadzie i grudniu tuż przed sezonem to mówili mi ze o wiele lepsze są ćwiczenia z małym obciążeniem (tak, ze pierwsze kilka powtórzeń smiejesz się sam z siebie bo generalnie jest lekkie jak piórko) a ale duzo powtórzeń. I teraz uwaga: trzeba swojemu organizmowi zapodać tryb wzrostu formy i wymagń, czyli: ćwiczenia robisz seriami (np. seria po 10-30 powtórzeń i krótka przerwa np. 30 sekund rozchodzenia nóg, pomachania nimi)z biegiem czasu (np. z dnia na dzień, albo co kilka dni) zwiększasz ilość serii.nie dopuść do przeciążenia mieśni i sciegien - to się dłuuugo goi...Fajne jest ćwiczenie na czymś takim:
gdzie tylna część ud i tyłek w takim układzie pracują zupełnie inaczej.Polecam też różne ćwiczenia na beretach, które mocno stabilizują kolana i dzięki temu masz lepsze wyczucie terenu, lepiej pracuje błędnik i szybciej reagujesz na wyprowadzenie z równowagi:Berecik ( a najlepiej od razu kupić dwa berety) jest o tyle fajny że czasami jak brak jest czasu albo siły na siłownię to można w domu przed TV sobie 30 min na takim czymś postać na jednej nodze a drugą wyprowadzać się z równowagi czyli machać nią dość silnie na wszystkie strony, robić "jaskółkę" itp., wskakiwać na beret z różnych stron, porobic na tym przysiady itp. Jak już to opanujesz to wtedy kładziesz jeden beret na drugim i robisz te same ćwiczenia na kanapce z beretów. Potem to już pozostają Ci przysiady i ćwiczenia na piłce rehabilitacyjnej (którą właśnie zamierzam kupić wraz z materacem):[video=youtube;Ymtwliok8QQ]
[video=youtube;N0Q0MS75k3A]
Na razie umiem tylko wchodzić na piłkę i robić przysiady na obu nogach... wskakiwać jeszcze nie umiem...Powodzonka!PS. Widzę, że ćwiczenia z piłeczką też poleca M.Szafrański