Jestem już na miejscu w Nassfeld. Podróż przebiegła bez większych niespodzianek, nie licząc przewróconego na drogę drzewa tuż za granicą austriacką . Do Wiednia deszcz, potem sielanka i piękne widoki na ośnieżone góry. Po drodze temperatura skoczyła do +12 C.
Jutro luźna jazda na rozgrzewkę, trochę zdjęć (pogoda zapowiada się super), a o 12:00 oglądanie trasy - całych 26.5km. Przy okazji odbiór numeru startowego, a po południu odpoczynek.
W sobotę śniadanie o 6:00, żeby o 8:30 być już gotowym na starcie giganta. Na trasie oprócz setek bramek będę musiał się sprawdzić w walce o miejsce na krzesłach, w gondolach i... na orczyku :applause:.
Na mecie liczony jest łączny czas przejazdu 7 odcinkami giganta i 6 wyciągami i tu pewnie będzie walka większa niż na trasie