Jeśli wierzyć prognozom, za 10 dni dotrze do nas ciepłe powietrze z południa. A za obecne śniegi odpowiada ocieplająca się Arktyka
Nie zdziwiłabym się, gdybyśmy tej zimy mieli zwariowaną pogodę - mówiła we wrześniu dziennikowi "Guardian" prof. Jennifer Francis, klimatolog z Uniwersytetu Rutgersa w USA.
Wykrakała? Raczej postawiła trafną prognozę. Prof. Francis specjalizuje się w klimacie Arktyki. Daleka Północ to dziś najgwałtowniej ocieplający się rejon planety. Coraz więcej klimatologów skłania się ku hipotezie, że nadmiar energii w Arktyce przyhamowuje prąd strumieniowy i w ten sposób latem ściąga nam na głowy fale upałów, a zimą mróz i śnieg.
Prąd strumieniowy to powietrzna Amazonka - potężna rzeka wichrów, która okrąża Arktykę na wysokości kilkunastu kilometrów. W jej meandry napływa z północy chłodne powietrze, a z południa ciepłe. To dlatego mamy w Polsce tak zmienną pogodę. Sunący jak wąż prąd strumieniowy przynosi nam czasem słońce, a czasem deszcz. Bywa jednak, że zastyga, a razem z nim nasza pogoda. Ostatnio takie blokady prądu strumieniowego przytrafiają się często. Wystarczy wspomnieć letnie fale upałów i mroźne oraz śnieżne zimy z ostatnich czterech lat.
Teraz także prąd strumieniowy zastygł, obejmując nas jednym ze swoich meandrów wychylonych na południe. To dlatego mimo astronomicznej wiosny Polska od kilku tygodni jest w zasięgu chłodnego powietrza z Arktyki i znaczna część półkuli północnej jest ciągle pokryta śniegiem i lodem.
Jak długo potrwa ta paskudna blokada? Jeśli wierzyć prognozie amerykańskiej Narodowej Agencji Badania Oceanów i Atmosfery (NOAA), wiosna powinna do nas przyjść w okolicy 11 kwietnia. To wtedy prąd strumieniowy ma się wreszcie ruszyć, a nad Polskę przesunie się jego meander wychylony na północ, w który napłynie cieplejsze powietrze z południa (patrz:animacja prądu strumieniowego).
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75400,13662196,Wiosna_przyjdzie_11_kwietnia___wyjasniamy_anomalie.html#BoxSlotII3img#ixzz2PE3cvFDp