Dwa lata temu byłem na konferencji Polskich Stacji Narciarskich, w trakcie której był omawiany temat rozwoju ośrodków narciarskich w zgodzie z ekologią. Na spotkaniu oprócz przedstawicieli stacji narciarskich byli także ekolodzy i prawnicy. Dowiedziałem się między innym, że w naszym kraju każdy, ale to każdy bez większych problemów może zablokować każdą inwestycję. Wystarczy zebrać grupę osób, założyć stowarzyszenie i można blokować co się chce i gdzie się chce. Takie mamy prawo. Nie odnoszę się tutaj utrudniania życia inwestorowi na Pilski, ale do problemu ułomności naszego prawa. A jeżeli do tego dodamy, że ktoś zada sobie trochę, nie wiele, trudu i zgłębi zagadnienia "ekologii" bez problemu może wstrzymać inwestycję na każdym stoku.
Wracając do Pilska. W rozmowie z właścicielem przedstawiono mi plany rozwoju Pilska w zgodzie w naturą. Już na etapie planowania zadbano o to, aby ingerencja "w naturę", ograniczona była do minimum, które ma zapewnić bezpieczeństwo na trasach. W lecie mają powstać ścieżki dydaktyczne dla dzieci, aby mogły poznać faunę i florę tego regionu.
Jeżeli właściciel równa teren na zaniedbanych trasach, wycina to co wyrosło na trasach przez wiele lat zaniedbań, to traktowane to jest jako niszczenie naturalnego środowiska.