Opiszę Wam śmieszną historię jaka mnie spotkała w ... Schladming!
Dwa lata, a raczej sezony temu w trakcie Ski Testu znalazłem chwilę, aby wyskoczyć na górki sąsiadujące z Planai. Zjechałem do dolnej stacji gondoli w Haus i poszedłem do WC. Po chwili wróciłem, wsiadłem do gondoli i jazda do góry. Dojechałem na górnej stacji, wysiadam, zakładam narty, ruszam i ... coś mi kije nie pasują!? Jakoś źle leżą, krótkie ... patrzę, a ja mam w łapach stare powyginane kije! :eek:
Pierwsza myśl - ktoś mi podmienił, więc dopinam buty jadąc już w dół, pozycja jajo i jazda w dół. Jechałem chyba szybciej niż sam Herminator! Dojeżdżam do dolnej stacji, patrzę i własnym oczom nie wierzę. Moje kije stoją tak jak je postawiłem!!!
Jak zacząłem rechotać z siebie to wszyscy na mnie patrzyli jak na przygłupa! Wbiłem kije, które zabrałem komuś, zabrałem swoje i pojechałem do góry!
Do dzisiaj nie wiem jak to możliwe, że zabrałem nie swoje kije, totalnie różne pod każdym względem, jechałem z nimi w gondoli, i zorientowałem się dopiero jak chciałem się odepchnąć po zapięciu nart!!!
A żebyście widzieli mój przejazd i słyszeli co i komu zrobię ... i najlepsze, że cała trasę zjechałem jednym ciągiem na jajo, a kto tam był to wie, że jest co jechać!