Witam towarzystwo
W ten weekend wybieramy się rodzinnie do Włoch na narty. Wyjazd jest motnowany bardzo spontanicznie i na szybko, ale takie są najlepsze
Do tej pory jeździliśmy w sobotę, przez Wrocław, Drezno, Monachium i Innsbruck na Brenner. Teraz chciałbym (w celu odmiany) spróbować trasy przez Katowice, Ostravę, Brno, Wiedeń, Salzburg, Innsbruck.
W soboty bawarskie (okolice Monachium) i austriackie (Inntal, Innsbruck) autostrady przypominały głównie parking. Przetaczaliśmy się jednak razem z tłumami, bo innej możliwości nie mieliśmy - jeździliśmy z noclegiem we Wrocławiu u rodziny.
W tym roku jedziemy w niedzielę. W związku z tym że na Zachodzie 'zmiana turnusu' przypada właśnie w sobotę moje pytanie brzmi: Jakich warunków można spodziewać się na trasie? Można liczyć na płynną jazdę, czy nawet nie marzyć o braku korków? Pytam się, bo marzy mi się zrobienie trasy w jeden dzień (z centralnej Polski do Val di Fassa, z wyjazdem wcześnie rano i dojazdem przed 21...) Plan do realizacji, czy raczej science-fiction?
Pytanie dodatkowe: Jakieś tanie noclegi w Czechach? Szybkie google wyrzuciły mi minimum 700CZK za dwójkę w dowolnym motelu przy trasie, nie znacie aby czegoś... tańszego?