Kasprowy Wierch.Niby pięknie,ale mam mieszane uczucia... z jednej strony bajkowa sceneria(zwłaszcza przy takiej pogodzie),z drugiej strony cała masa denerwujących drobiazgów...Już wczoraj pierwszy zawód:zadzwoniliśmy do wypożyczalni z pytaniem czy jest szansa,żeby ktoś pojawił się tam wcześniej niż zwykle.W odpowiedzi usłyszeliśmy,że nie ma takiej opcji,bo jutro otwierają o 9.00 i już.Ewentualnie moglibyśmy to zrobić dziś po południu,ale My do Zakopanego wybieraliśmy wcześnie rano następnego dnia...Można przeboleć. :pNa parkingu byliśmy ok 7.20 rano,więc już z urzędu nie było szans załapać się na pierwszy wagonik.Samochodów stosunkowo niewiele,ale kolejka do kasy już była.Wydawałoby się swoje odczekać i po sprawie... Niestety co poniektórzy wpychali się do kolejki na bezczelnego,ponoć mieli wynajętego stacza i zaczęły się ostre kłótnie,leciały wszystkie "łacińskie" słówka,a nawet niewiele brakło,żeby doszło do rękoczynów! :eek: Jakaś paranoja-pomyślałem... Mój kolega też raz się spienił,ale dał sobie spokój.Kto znów się wpychał?Oczywiście weterani!(jak na Pilsku).Przykre to,bo przecież to oni zazwyczaj narzekają na brak kultury ze strony młodszych...Wyjechaliśmy i tu okazało się,że jest niesamowicie ciepło! Chcieliśmy zostawić ubrania w przechowalni i... ni cholery!Choć miejsca widziałem tam sporo,baba stanowczo twierdziła,że go nie ma... Ostatecznie nadmiar ubioru pozostawiliśmy w restauracji i tu bez problemu.No cóż,jedziemy Gąsienicową w dół do kasy,żeby zakupić promocyjny karnet całodniowy.Stoimy,stoimy i stoimy w kolejce,a ta się nie przesuwa... Coś się im zrypało z systemem,ponoć nawet nie można było kupić karnetu całodniowego(przez jakiś czas),ale w końcu się udało,pół godz.w doopie. :mad:Warunki na trasach niestety dość szybko się pogarszały,trzeba było powalczyć z muldami.Jedynie z rana twardo i na tyle równo(choć to słowo tu nie pasuję),że dało się pojeździć jako tako...Spróbowaliśmy freeridu(jeśli można to tak nazwać),ale zmrożona warstwa paru centymetrów lodu na wierzchu też nie była wymarzona,ale w sumie fajnie!Gleba też była... :DPojechaliśmy na Goryczkową,warunki podobne,ale jakby mniej rozjeżdżone.Wszystko byłoby pięknie,gdyby nie kolejka do krzesełka i samo to krzesełko...Stanie na jakieś pół godziny w kolejce i w końcu się dostajemy(oczywiście daleko od ideału kultury).Jakie ono niewygodne,jeszcze z takim się nie spotkałem! :eek: Ale to drobiazg,ponieważ na Gąsienicowej kolejek nie było,chcieliśmy tam wrócić i tu znowu schody(dosłownie i w przenośni).Strome podejście do góry i aż nie chcę myśleć,jakbym się tak pośliznął... :eek:Na każdym kroku czuć,jak wszędzie nas doją... Piwo 10zł!Jakiś obiad powiedzmy w miarę umiarkowanej cenie(ale nie tanio),ale czemu dominuję pizza?Cóż to za atrakcja w górach(polskich)?Ale na szczęście jest alternatywa.Za toaletę 2 zł.(standard w Beskidach 1zł,bądź nic),przechowalnie,jeśli się uda coś tam wrzucić,2 zł.Kiedy już zjedziemy do Kuźnic,oczywiście jeszcze skibus 3zł.w jedną stronę,to na koniec niespodzianka z parkingiem... 19 złotych!!! :eek:Osobiście uważam,że to co się oferuję za tą cenę(sumując),nie jest tego warte,ale jest w tym jakaś magia...Miejsce jest piękne,widoki cudne,fajnie pojeździć też się da,ale jeśli chodzi o to ostatnie,to niestety wiele ośrodków w Polsce może zaoferować coś więcej(ilość tras,urozmaicenie,przygotowanie)...Mimo wielu "ale" jestem z dzisiejszego nartowania zadowolony! Warto było! :)Tak to wyglądało: