Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 15.01.2011 w Odpowiedzi
-
Ta za bardzo Marboru nie rozumiem o czym piszesz, chociaż w mym języku ojczystym składasz literki. "Szanowny Ktosiu" - to nowy zwrot grzecznościowy do kogoś kto podpisał się wyraźnie pod tekstem ? Czy też sugerujesz, że ktoś się poszywa pod Tomka Kurdziela jeżeli tak, to skąd taka śmiała myśl, po ostatnim Bondzie czy tez wiesz "coś" więcej ? Podziel się proszę. Dziękuje, że z tego "My" wyłączyłeś kogokolwiek, dzięki czemu ja się mogę być wyłączony bez wyrzutów sumienia. A pisząc swoje zdania i opinie skąd naszło Cię na obiektywizm ? Czy może reprezentujesz większa grupę (poza Tobą i SB)- jeżeli tak powiedz, wtedy będzie można obiektywnie ocenić na ile jest ona reprezentatywna - wyjdzie wtedy zawartość obiektywizmie w obiektywizmie. A więc będąc konsekwentnym wypisuje ze wzmiankowanej kultury, mogę być postrzegany jako cham. Temat się niepotrzebnie nakręca, a mówiąc w końcu w prost i krotko było to zwyczajne danie dupy z wycięciem linka. Ale później próbuje się wyjść z twarzą i pierdzieli się trzy po trzy o jakiś niedopowiedzeniach, podejrzeniach, niedomówieniach i niezrozumieniach, z delikatnymi insynuacjami aby jednak zdyskredytować drugą stronę. Jeżeli wycięcie linku było słuszne to warto się tego trzymać i wyciągać ku temu armaty. A jeżeli został przywrócony to dlaczego z głupimi podtekstami Zamiast tego warto by powiedzieć krótkie "przepraszam" i po temacie. Ale to się okazuje bardzo trudne, za trudne niestety Lepiej popyskować i pocwaniakować. W żalu nad poziomem, Pozdrawiam7 punktów
-
Dziwne...jeździło się fatalnie?!śnieg ciężki i zbity?!przydałyby się wycieraczki i wróciłeś przemoczony...?!a jeszcze pół godziny temu oglądałem na TVP 3 relacje z pod stoku Golgoty w SzCyrku gdzie Pan reporter mówił że w prawdzie pada rzęsisty deszcz ale chętnych do szusowania nie brakuje co widać jak powiedział za naszymi plecami po czym operator kamery robi 10 sekundowe zbliżenie na stok a tu... ZONK ani jednego śmiałka(desperata,fanatyka,zbocz...)uśmiałem się...prawie się ze śmiechu popłakałem...jak by tego było mało to Pan relacjonujący warunki i pogodę panujące w Gat-owskim ośrodku dodał na koniec , że jak usłyszał podobno w deszczu jeździ się całkiem fajnie...:eek: :eek: :eek: Pozdrowienia dla w/w reportera oraz całej stacji tvp 34 punkty
-
opisy opisami nie ważne gdzie i przez kogo napisane , najlepiej jak można samemu spróbować wystrczy się umówić i już są narty do testowania każdy coś przywiezie i już można sobie potestować i porównać3 punkty
-
Śnieg. On jest głównym bohaterem tego tekstu. Niby po co pisać o śniegu, wszak każdy wie jaki jest, ale czy do końca? Kiedy zakopiańskie lato pozwala odpocząć wymęczonym deskom przez 5–6 miesięcy od śniegu, niektórzy myślą już o nadchodzącym sezonie. A kolejny sezon to śnieg, bo narciarz jeździ po śniegu, to prawda powszechnie znana i fakt. O śniegu marzą dzieci. Dla laików śnieg jest biały, a padające płatki przywodzą na myśl zimę, choinkę i monotonną biel na polach. Narciarz jeździ po śniegu - prawda oczywista. I dlatego właśnie słowo „śnieg” nic narciarzowi nie mówi. Śnieg ale jaki? Puch, cudowny firn czy piekielna łamliwa szreń przetykana kalafiorami? Gips, boraks, gangle, sparszywiały śnieg odwilżowy, złączony z podłożem czy lecący na dźwięk głosu ludzkiego? Gdyby pierwsi narciarze wiedzieli więcej o kaprysach tatrzańskiego śniegu, kto wie, czy narciarstwo w ogóle by się rozwinęło... Co prawda, kiedyś padały na Podhalu takie śniegi, że zimą nie można było się przekopać z jednej strony Krupówek na drugą, a sanna trwała aż do maja. Było to jednak bardzo dawno, tak dawno, że nikt tych śniegów nie pamięta. Tatry nie grzeszą śnieżną monotonią. Bywa, że czasem cała zima mija szaro i bezśnieżnie. Zdarza się również, że śnieg zaczyna prószyć w lipcu, a we wrześniu na dobre już przykrywa góry. I zgadnij bracie, jaka dla narciarza najbardziej odpowiednia pora? Bywa w lutym, zielona trawka na Gubałówce i bywa taki marzec, że z deskami na plecach trzeba leźć pod Zawrat, aby zjechać między łysinami suchych traw i kamieni {w stronę Pysznej}. Tak pięknie o śniegu pisał Józef Oppenheim. Marzy się nam śnieg pełnej zimy – puch i wymarzony firn, ulubiony śnieg wiosenny. W duchu klniemy natomiast tępy śnieg odwilżowy, gangiel, gips i szreń łamliwą, którą kiedyś Józef Oppenheim nazwał jasną cholerą żywota narciarza tatrzańskiego. A jak było kiedyś, przed 50 i 60-ciu laty? Czy zimy rzeczywiście były takie śnieżne, że stare schronisko na Pysznej odkopywano spod wielo metrowych zwałów śniegu? Jak to było z dawnymi zimami? Tak, dawne zimy to było coś. Gdy narciarze SN PTT w roku 1911 szli na Pyszną, do schroniska, to przypominało ono raczej wielką kupę śniegu, a nie pyszniański przybytek. Śniegu było dużo, nieraz bardzo dużo. Chociaż gwoli tzw. prawdy historycznej, zdarzały się zimy, gdy starzy wyrypiarze narzekali, na brak śniegu i chodzili na narty do Doliny Pięciu Stawów Polskich, bo gdzie indziej go nie było. Na początku, w czasach nazwijmy je pionierskich o śniegu wiedziano niewiele. Nawet sam Mariusz Zaruski otarł się o „śnieżną śmierć”, gdy zjeżdżał z Kordysem z Polskiego Grzebienia podcinając „deskę śnieżną”. Doświadczenie uczyło jednak o gatunkach śniegu, lawinach, nawisach, kurniawie i innych atrakcjach żywota narciarza tatrzańskiego. A jest tego niemało. Zacznijmy historię o dawniejszych i współczesnych śniegach od jegomości puchu. Puch to śnieg pełnej zimy, padający ogromnymi pięcioramiennymi gwiazdkami przy mrozie, pokrywa ziemię grubą pierzyną puchową. Jazda w tym śniegu to pływanie w białej masie, przyjemność gwarantowana, o ile słonko nie ogrzeje naszego bohatera zbyt mocno, wtedy spuszczamy nos na kwintę, bo wilgotny puch doskonale klei się do desek. O puchu kiedyś pisał Oppenheim: idealny śnieg zimowy puch – miewa już swoje kaprysy. Zbyt wiele puchu na zboczu pachnie lawiną, a torowanie w świeżym, nie uleżałym puchu, szczególnie przy dłuższej wycieczce , wypompować mogłoby Herkukesa, gdyby jeździł na nartach. Faktycznie torowanie w puchu to mordęga, ale zjazd wynagradza mozolne podejścia. Czasami pada go tak dużo, ze odkopanie wyciągów w kotłach Goryczkowym lub Gąsienicowym trwa cały dzień. A w tedy pracownicy PKL na Kasprowym przeklinają w duchu ulubiony ten śnieg narciarzy. Są też śniegi podobne do puchu: Niestety, bardzo rzadko pojawia się w tatrach szeleszczący kuzynek puchu, błyskotliwy boraks, śliczny śnieg z gwiazdek mrożonych powstały, gdy mróz ciężką mgłę górską osadzi sprowadzając słońce. Równie rzadka jest zimowa imitacja firnu, śliska, przemarznięta kasza, sypiąca się jednak chętnie lawiną. te dwa gatunki śniegu należą do rodziny śniegów łaskawie usposobionych dla łydek narciarza {W stronę Pysznej}. Zima czasami nie oszczędza narciarzy i zsyła szreń. Łamliwa szreń to czarna rozpacz narciarza. Tyleś się chłopie natrudził, aby wejść na nartach na taką czy inną przełęcz, a tu zamiast cudownego zjazdu, miodem smarującego serce, masz łamliwą szreń, zjazd ze struchlałym sercem, przy skowycie pękającej szreni. Na łamliwej szreni technika zawodzi, czasami pomaga przeskakiwanie, albo jazda zakosami. Ale często ta „narciarska improwizacja „kończy się klasycznym leceniem na pysk”, jak pisał o takich przykrych dla narciarza momentach Józef Oppenheim. Po odwilży tworzy się lodoszreń, twarda skorupa, po której jeździ się doskonale.. o ile ma się ostre krawędzie. Tu warto przypomnieć opowieść Józefa Krzeptowskiego o wypadku w Cichej (opowieść otrzymałem od Józefa Pitonia). Przed wojną, zimą, szła wyprawa TOPR pod Świnicę, po turystkę, która tam zaginęła. Wracali potem wieczorem na nartach na Kasprowy, a pochód zamykał Stanisław Gąsienica z Lasa. A miał stare narty, jesionki, bez krawędzi, które na lodoszreni trzymały na słowo honoru. Na trawersie narty Stanisławowi ujechały i poleciał dołu. Ratownicy dopiero na Kasprowym zobaczyli, że Stanisław kansi sie zadział. Tymczasem on spadł do Doliny Cichej, jedną nartę mu złamało, miał tylko jeden kijek. Zszedł na dno doliny i pojechał na jednej narcie do szałasu w Tomanowej Luptowskiej. Wchodzi do środka, nazbieroł drewna i chcioł palić watrę, a tu zapałki zamokły. A był mróz. Więc żeby nie zamarznąć to chodził po szałasie całą noc, w jedną i drugą stronę. Rano ratownicy wyjechali na Kasprowy, patrzą a tu ktoś idzie Cichą. To Stanisław z Lasa ! Wołają, coby mu pomóc. A on, że nie chce. O tej jednej narcie wyszedł na Suchą Przełęcz, a ci go obstąpili i pytają jak było, co robił. A Stanisław: Psiokrew bestyjo. Zjechołek na noc do sałasa w Tomanowej Luptowskiej, a coby nie zamarznąć to tońcyłek do rania ciarlestona! Jak widać dawnym narciarzom humoru nigdy nie brakowało... Szreń ma także wiele odmian: Zwykła szreń, której twardość może się wahać od miękkości zamarzającej grudy po matową twardość chińskiej porcelany, dla rozmaitości zakwitać może chropowatym kalafiorem, wyboistym ganglem, tępym gipsem, otwierając urozmaiconą listę zmiennych śniegów tatrzańskich, męczących niesłychanie nogi, a groźnych dla ścięgien, kości, nart i zębów narciarza. W terenie podobne śniegi wymagają bardzo ostrożnej jazdy, niepopuszczania ani na moment nart, starannego wypatrywania drogi i szybkiej orientacji po odcieniu śniegu, aby nie ulec gwałtownemu zahamowaniu lub szarpnięciu. {W stronę Pysznej}. Wiosną czasami tworzy się inny gatunek śniegu, ukochany przez narciarzy, mianowicie – firn. Marzeniem każdego narciarza jest jak wiadomo firn, legendarny śnieg wiosenny, częściej opisywany w kurjerkach, niż oglądany w nieskazitelnej swej formie w Tatrach. Słońce musi go wysmażyć, a mróz zamrozić, naprzemian przez parę dni jednolitej pogody, ale o ile się trafi, zezwala na wszelką brawurę, ewolucje, lekceważenie stromizn i lawin, przy podejściu jak i zjeździe. Jednakże należy pamiętać, że pod wieczór lub w chmurny dzień firn zmienia się w szreń. Tyle Oppenheim. Gdy w marcu zimowy puch jest zamrażany nocą a roztapiany w ciągu dnia kryształki śniegu w cudowny sposób zmieniają się w śnieg tryskający spod desek wesołą strugą – firn. Firnowi zawsze prawie towarzyszy piękna pogoda. Wtedy narciarze zamieniają się w plażowiczów, jeżdżących bez podkoszulka, czasami nawet w krótkich spodenkach. Na halach kwitną krokusy, a w powietrzu unosi się zapach wróżący szybkie nadejście wiosny. W dawnych czasach czekano na firn jak na zbawienie. Ale firn to także przebudzone po śnie zimowym niedźwiedzie brunatne. Kiedyś Oppenheim wracał wiosną z towarzystwem przez Lodową. Warunki znakomite, firn, lazur nieba, nastroje doskonałe. Narciarze rozciągnęli się w dolinie Jaworowej, każdy jechał jak chciał. Opuś wpadł jak szalony na polanę, a tu przed nim stoi na zadnich łapach ogromne niedźwiedzisko, wzrok zbójecki, boki zapadnięte, widać, że ledwo co wstał z barłogu. Stali tak naprzeciw siebie długo, Józio nie pamięta ile, ale długo. Druga nadjeżdżała lwowianka Domaniewska. zakręciła przed Józiem a widząc niedźwiedzia powiedziała: Ta, ja ci Józku, dziękuję za taką dolinę! Niedźwiedź schował się w kosówkę. Przy firnie fantazja narciarska ponosi na najbardziej strome stoki, żleby i szczyty. Oppenheim zjechał w kwietniu 1925 r. z Koziej Przełęczy, pewnie przy firnie, a jego „wężowe ślady” widywano na Rohatce, Lodowej, Żelaznych Wrotach, Heniu Bednarski, zwany popularnie w Zakopanem „Bednarzem”, kochał „telemarki” na grani Czerwonych Wierchów, które wykonywał z idealną precyzją właśnie po firnie. Firn i puch to przyjaciele łydek narciarza, a szreń i mokre śniegi odwilżowe to utrapienie i zmora kochających „białe szaleństwo”. Dlatego ich nie polecamy. Nie polecamy także jazdy nocą, chociaż atrakcje murowane ! Przekonał się o tym dobry narciarz, ratownik TOPR i przewodnik tatrzański, Józef Krzeptowski. Po dyżurze na Kasprowym zjeżdżał na Goryczkową ze swoim przyjacielem Tadeuszem Gąsienicą – Giewontem. A było już ciemno, śnieg świeży i w końcu Józka, jak to się mówiło postawiło na głowie, zrobił kilka salt. Cały był w śniegu, miał go pełno w ustach , za koszulą, jednym słowem był cały biały. Kolega podjechał do niego i podał mu odpiętą nartę, a Józek klęknął wtedy na śniegu i przeżegnał się. Tadek się go pyta: Cos to Józiu robis! A popularny Ujek na to: - Dziękuje Bogu co to śnieg, a nie błoto!. Śnieg to także lawiny. Biała śmierć to wielkie niebezpieczeństwo. W czasach kierownictwa Oppenheima wypadków lawinowych było wiele. Najtrudniejsza była akcja w Cichej w styczniu 1939 r. kiedy lawina zasypała kilku narciarzy, wyprawę prowadzono przy ogromnym mrozie, styliska łopat pękały przy przekopywaniu mas śnieżnych. Lawiny idą najczęściej przy odwilży, a zimą groźne są lawiny pyłowe i deski śnieżne, i nawet stoki Kasprowego nie są od nich bezpieczne! W roku 1956 lawina zasypała Marcinowskich na Goryczkowej i zniszczyła schronisko. Zginęło wtedy także trzech żołnierzy WOP. Śnieg ma nawet własny kolor: W Tatrach człowiek nie jest pewien nawet typowej barwy śniegu. Był kiedyś w Hlińskiej Dolinie śnieg przedziwnie żółty, pocętkowany deszczem na szaro. Śnieg zlodowaciały mieni się błękitem. We mgle sinieje. Pod wieczór staje się różowy. Ostatnio pokazują się śniegi szare, prawie popiołkowej barwy,. Ktoś widział śnieg czerwonawy. Ale to już nabytki całkiem nowej doby {W stronę Pysznej}. Najwięcej śniegu w Zakopanem, a raczej w Tatrach, na Kasprowym W., jak podaje kierownik obserwatorium, Jan Trzebunia, było 15 kwietnia 1995 r. - 355 cm, w Pięciu Stawach Polskich największa pokrywa wyniosła 404 cm, a w Zakopanem, zaraz po wojnie, ponad 120 cm w ciągu jednego opadu. Po tym wszystkim niejeden zapyta, po co w takim razie jeździć na nartach, skoro i łamliwa szreń, i lawiny, i deski śnieżne, lód na grani, tam gdzieś sobie najlepszą jazdę obiecywał, a puch w dolinie. Więc po co? Odpowiedź jest prosta. Dlatego, że cały urok narciarstwa polega na tym, że nigdy nie wiesz w 100% co cię czeka na tej, czy innej górze, a w tym chyba tkwi największy urok życia i nart poniekąd.... Wojciech Szatkowski Muzeum Tatrzańskie2 punkty
-
Zauchensee i Kleinarl Jednak pozostałem na miejscu. Ponieważ krzesło z Flachau Winkl w stronę Kleinarl startuje o 8:45 a gondolka w stronę Zauchensee o 8:30 wybrałem tę II-gą opcję. I dobrze bo dzisiejsze słoneczko skutecznie zatarło niemiłe wspomnienia wczorajszych opadów deszczu. po południu wybrałem się na "drugą stronę",czyli do Kleinarl nawet takie "kwiatki" nie psuły nartowania,było cudoooooooooooownie. Jutro dzień ostatni ,ale gdzie to decyzja zapadnie jutro rano. Reszta zdjęć w mojej galerii. http://www.skionline.pl/forum/gallery/browseimages.php?do=member&imageuser=45002 punkty
-
No to masz zestaw pojęć Punky Reggae /Dub / Drum & Bass - mnie osobiście kojarzy się z uwspółcześnionym ska. Przyznaję, że też wkręcił mnie ten numer - słucham już n-ty raz1 punkt
-
Spox, nic się nie stało. Grunt to, tolerancja co do poglądów innych oraz szacunek. pozdrawiam Mariusz1 punkt
-
Marboru, Zostawiłem tylko ten powyżej kawałek, jakby to powiedzieć dla zobrazowania całości. By może nie do końca dobrze Ciebie zrozumiałem, teraz rozumiem lepiej - masz swoje zdanie, OK. Nie zgadzam się z pewnymi sformułowaniami Twoimi, ale to w zasadzie drobnostki być może przy zasadniczym "meritum tego wątku". I każdy może mieć inne zdanie byle kierunek był słuszny ;) Dlatego przepraszam Cie jeżeli troszkę za bardzo "rozwinąłem skrzydła". Pozdrawiam, S.1 punkt
-
Po prostu, myślę, że Pan Tomasz to nie Pan Tomasz. Logując się i pisząc jednego posta...takiego posta - Ktoś, z pewnością (przynajmniej dla mnie) nie jest poważny. Więc, może NTN i jego Testy też takie są? Co mi teraz sądzić o tym? :eek: Nieważne i w sumie to może niepotrzebnie się odzywałem Być może, tylko ja mam przekonanie o tym, że tego typu sprawy (poważne) załatwia się w sposób poważny - a nie pisząc posta (jednego i jedynego) na forum. Z pewnością ja Go nie biorę na poważnie. Moja wypowiedź juice - masz rację - jest po Polsku i szkoda, że nie została zrozumiana, bądź źle zrozumiana. Żal mój jest autentyczny. cytat: "poza Tobą i SB" - jeśli byś czytał forum z pełną uwagą, to z pewnością nie dostrzegłbyś (mojej i SB) żadnej zażyłości - wprost przeciwnie (zajrzyj do Postu: Kupujemy?). Zawsze staram się być w życiu obiektywny (mimo sympatii, lub antypatii do kogokolwiek). Szkoda, że tego nie dostrzegłeś. Moja wypowiedź, miałem nadzieję będzie spojrzeniem "na zimno", i dla nicku NTN wymowna co do oceny tego co napisał w swoim jednym i jedynym poście na forum Skionline. Trochę zatem mi żal, że czytam Twoje juice słowa - po Polsku i przyznam, że również ich nie rozumiem...tym bardziej, że nazywasz siebie chamem - sugerując, po moim poście, że tak Cię odbieram - otóż mylisz się. Zawsze Cię szanowałem i lubię na forum. Za to, że użyłem sformułowania my zwykli Forumowicze (przynajmniej ja jeden) tych, którzy poczuli się dotknięci tym, że wypowiadam się w ich imieniu - Przepraszam. Po przeczytaniu dalszej dyskusji, zwłaszcza Twojej juice wiem, że popełniłem błąd i sformułowanie to powinno wyglądać tak: ja zwykły Forumowicz (być może sam jeden). Reasumując (bez względu na rację bądź jej brak, jednej lub drugiej strony), po pierwsze: SB kolejny raz jest mocno kontrowersyjny w swoich wypowiedziach (może ten Typ tak ma) jako Mod. Po drugie: NTN dla mnie to prowokacja i z pewnością nie Pan z NTN (podkreślę by znowu nie narazić się komuś - To Moja i Tylko Moja Ocena). Dając jeszcze raz upust swojej nieufności, nieco inaczej podpiszę się pod stworzonym powyżej słowami. Don Pedro herbu Zielona Pietruszka1 punkt
-
1 punkt
-
Trochę późno...Sprawdz dostępność w tym terminie w : http://www.pichlerhof-kiens.it/ ok 10 km od kolejki1 punkt
-
Ja tak myślałem po pierwszym sezonie, po drugim to już byłem bóg śniegu (choć coś mi zaczynało doskwierać pomału), w trzecim otworzyły mi się oczy:eek:. "Efekt" taki że z samooceną jazdy stoję w miejscu od prawie 4 lat, co więcej przed sobą widzę coraz większe schody1 punkt
-
Witam Według mnie nie ma w tym nic dziwnego - po 3 sezonach jazdy pewnie sam tak się oceniałeś, tylko już nie pamiętasz:D W każdym razie ja wtedy myślałem, że już jest blisko ideału:D. Dopiero z czasem przekonujemy się, co to znaczy ,,dobrze w każdych warunkach'' i jak trudno to amatorowi osiągnąć. Na samooceny trzeba patrzeć z przymrużeniem oka - to tylko nasze subiektywne odczucia - im bardziej doświadczony narciarz, tym samoocena bliższa prawdy. Pozdrawiam Mirek1 punkt
-
Szanowny Ktosiu. Abstrahując od tematów poruszonych w niniejszym wątku. Obiektywnie rzecz oceniając - my zwykli Forumowicze (przynajmniej ja jeden) mam dosyć mieszane uczucia po przeczytaniu poniższego, Pana tekstu (podobnie zresztą jak i innych wypowiedzi będących na granicy przyzwoitości, lub zwyczajnie Kultury Kogokolwiek Tu). Uzasadnione, bądź nieuzasadnione Skargi powinien Pan raczej zgłosić do Właściciela Skionline niż w publicznym Miejscu. Dlatego też wypowiedź ta, niestety wykazuje znamiona mało prawdziwej, ponieważ ufam w to, że Tomasz Kurdziel za jakiego Pan, szanowny Ktosiu się podaje - jako redaktor naczelny Magazynu NTN - załatwiłby trapiącą Go sprawę w inny sposób. Z poważaniem marboru - Narciarz1 punkt
-
Kurtki w brugi są w takiej właśnie cenie. A co do nazw, to firma nie ma nazw modeli tak jak np. hi-tec, tylko numerki. Sprzedawca ma dużo przedmiotów tej firmy, co według mnie pokazuje, że raczej nie są to podróbki. Ja bym zaufał A tak poza tym to skąd jesteś, bo zumi nie zna miejscowości Duplo Jeśli jesteś z okolic Bielska, to możesz się też wybrać do sklepu firmowego albo Makro, po drodze możesz jeszcze zaczepić o Hi-Teca. Tylko ostrzegam, że może być już przebrane i nie będzie za dużego wyboru1 punkt
-
będą autostrady jak będziemy mieć euro podobno znowu przesunęli termin :Dprzyjęcia euro żeby pewnie zdążyć z autostradami1 punkt
-
Dzisiaj rano w Polsat News , dosyć wcześnie bo było ok. 6:30 , pan reporter był właśnie w Jurgowie. No i powiem całkiem , całkiem. Z tego co można było zauważyć trasa ładnie przygotowana. Zachwalano też warunki.1 punkt
-
Jurgów Może Cię Aklim trochę pocieszę moją relacją z Jurgowa, którą zamieściłem tutaj: http://www.skionline.pl/pogoda/?co=pogoda&id_miejscowosci=1643 Choć co będzie dalej...jak odjeźdzałem z Jurgowa deszcz padał intensywnie. No, ale mają śniegu dużo i powinno wszystko przetrwać.1 punkt
-
Jak najbardziej nadaje sie na reklamacje 1. oczko urwało się w środkowej części buta co taka jak pisze Boogi prawdopodobnie było wadą ukrytą 2. przy takiej usterce nie wystąpiło to z twojej winy jakby to było oczko pierwsze od góry można by było domyślać się że przesadziłeś z dociąganiem sznurówek 3. jak od zakupu nie minęło pół roku to zgłaszaj to jako niezgodność z umową sprzedaży wtedy to sprzedawca musi ci udowodnić że to twoja wina na co ma praktycznie niewielkie szanse 4. pamiętaj że nawet jak nie uznają reklamacji to możesz odwołać się do rzecznika praw konsumenta z reguły to wystarcza żeby uznali reklamacje 5. nawet jakby sprawa skończyła się w sądzie to z reguły sądy orzekają na korzyść klienta w tak drobnych sprawach to pisze z doświadczenia pozdrawiam1 punkt
-
wg mnie tak bo musiała tu wystąpić jakaś skaza materiału bo oderwał Ci się "liniowo" od reszty buta. Pamiętaj ze wg prawa masz prawo do reklamacji która musi być uwzględniona w miejscu, w którym zakupiłeś buty- nawet bez paragonu bo w ustawie nie jest ścisle doprecyzowane co jest dowodem zakupu;] ( ale i tak w naszej polskiej praktyce trzeba go mieć :] zeby sobie ułatwić wszystko )1 punkt
-
Nie rozumiem Twojej Sławek ingerencji w tym wątku. Gadamy tutaj o testach gigantek, na stronie "testujemy narty" są te testy - aktualne i OK. Tym bardziej, że u nas nie ma aktualnych testów. To jest właśnie przykład, gdzie użytkownik Bode, Boogie podali źródło wiedzy w temacie, a nie uprawiali reklamę. Nie powinniśmy tego usuwać. Takie moje zdanie.1 punkt
-
Zacznę od Kronplatzu bo to był pierwszy tydzień. Mieszkaliśmy w miasteczku St.Vigilio di Marebe a w zasadzie 2 km powyżej w malutkim przysiółku tyrolskim obok trasy. To miasteczko uważam, ża najfajniejsze miejsce do mieszkania przy Kronplatzu, do samej miejscowości schodzą 2 wyciągi - jeden z Kronplatzu a drugi z przeciwległego zbocza z mniejszej góry Piculin, na której są dwie bardzo fajne trasy (2 czarne,czerwona i niebieska i dwie gondole) - zjeżdrzając z Piculina na drugą stronę (uwaga-bardzo trudna czarna trasa, rankiem bywa mocno wylodzona) zjeżdrzamy do Alta Badii skąd w 20 minut skibusem dojedziemy do górnej części doliny i możemy podłączyć się pod jazdę w całym systemie Sella Ronda. Wyciągi w St Vigilio (te schodzące z Kronplatzu i z Piculina) są połączone płaskim wyciągiem przechodzącym ponad całym miasteczkiem i spinającym to w jeden system. Pierwszy dzień rozpoczął sie od jazdy w puchu bo noca zdrowo popadało, najpierw na slalomce, która na mocno stromych trasach w puchu jeszcze dawała radę ale na średnio stromych z nawianymi miejscami bywała nerwowa, zmieniłem ją szybko na Metrona i było dużo lepiej. Po 3 godzinach porannych jazda z dziećmi - 1,5 roczna w nosidle a 5 latka do nauki - tak 4 godziny i później jeszcze samemu na koniec, razem ponad 8 godzin na nartach non stop. I tak sie mordowałem przez tydzień Po tym dniu była już cały czas świetna pogoda ze słońcem i lekkim mrozem, czasem trochę wiało. Jazda wszędzie na Kronplatzu - głównie strona północna gdzie są 2 świetne i dosyć trudne czarne trasy - obie po 5 km - schodzące prawie do Brunico, pomiędzy nimi jest jeszcze fajna czerwona i kilka łączników umożliwiających miksowanie różnych wariantów. Jest też prawie 4 kilometrowa trasa czerwona, bardzo szybka, schodząca do miejscowości Olang, i jazda na przełęczy Furcia ponad San Vigilio gdzie jest czarna trasa slalomowa, na której często trenują miejscowi zawodnicy (z ogromnymi sukcesami jak wiadomo z PŚ). Na górze są też krótsze 1-2 km trasy czerwono niebieskie bardzo szerokie schodzące do krótszych krzeseł i gondolek na których można nieźle pojeździć na krawędzi bo stok jest perfekcyjnie przygotowany a jazda wysiko więc trasy nie ulegają degradacji w czasie. Cały wierzchołek Kronplatzu powyżej lasu jest wyratrakowany więc pomiędzy trasami można przejeżdrzać również wpoprzek i szybko zmieniać wyciągi. Można też przechodzić po wierzchołku na który wychodzi 7 wyciągów i przejście na przeciwległy stok do do 100metrów po płaskim. Można też fajnie pojeździć z dziećmi bo jest kilka ciekawych i długich tras niebieskich świetnych do nauki - wiem bo dwie córki tam nauczyłem jeździć. Zapomniałem o niezłej panoramie na całe Dolomity ze szczytu. Ośrodek jest bardzo nowoczesny, szybkie gondole i krzesła, wszystko bardzo przemyślane i skomunikowane, przygotowanie tras perfekcyjne - z lepszym się nigdzie nie spotkałem. Wada to niewielkie możliwości jazdy pozatrasowej. Zaskoczyła mnie niewielka ilośc ludzi jak na luty, było ich mniej niż w połowie stycznia zeszłego roku - czyżby skutki kryzysu? Bardzo mało Polaków. Byłem tam już drugi raz i pewnie jeszcze się wybiorę.1 punkt







