Wczoraj trafił mi się wyjazd "Grzesiem" do Nowego Targu, a że wakacje, zarządziłem mojej młodzieży porzucenie laptopów na rzecz dotrzymania towarzystwa tatusiowi i poobserwowana jak pracuje:D.
Na koniec pracy zaplanowałem Białkę, a w zasadzie najnowszy tamtejszy przybytek dobrodziejstwa cywilizacyjnego Termy Bania.
Już w samym Nowym Targu gdy rozliczałem się z moim klientem, to nie omieszkał mnie przygotować duchowo na najważniejszą niespodziankę, dając mi pieniądze powiedział: Na termy może wystarczy":eek:
Najlepszy z tego wszystkiego (jak dla mnie) był pierwszy etap pobytu w Białce, a mianowicie umówione spotkanie z Bończą. Rafał po 18 już czekał na parkingu na nas. Więc dzieci poszły na termy, a my na... soczek, kawkę, no i analizę karteczek z WST.
Po naszym spotkaniu które trwało ok. godzinkę postanowiłem dołączyć od moich pociech które się już rozkoszowały za jedyne 70 zł:eek: w Termach Bania. Wyjaśnię że to 70 zł to jest za dzieci w wieku 9 i 13 lat w najtańszym wariancie cenowy, czyli za dostęp do strefy tak zwanej głośnej w najkrótszym dostępnym czasie 2,5 godziny. Dziecko powyżej 12 roku życie płaci jak dorosły - można by rzec: "młody człowieku o rabaty pytaj u nas najwcześniej za 48 lat"(bo wówczas będzie miał wiek seniora uprawniający do zniżek)
Postanowiłem dołączyć, no ale to nie takie proste...
Przychodzę pod kasy o godz. 19:35 i tam się dowiaduję że sprzedaż biletów rozpocznie się o 19:45:confused:(bywałem w alpejskich termach i nigdzie takich jaj nie było), no więc pozostałem na moje szczęście przy kasach, bo za te kilka minut utworzył się spory ogonek chętnych do potaplania w wodzie. Faktycznie sprzedaż biletów ruszyła o zaplanowanej godzinie, tyle że przy zakupie dowiaduję się że bramki wejściowe będą aktywne od godziny 20:mad:, nie to już mnie zgrzało.
Zaszalałem i zażyczyłem sobie wariant z strefą cichą który kosztował jedyne 55 zł(za 2,5 h)
Postanowiłem się przejść, bo nie lubię stać bezczynnie, jak oblazłem całe termy w koło i przyszedłem do holu głównego o 20 to kolejka do kasy była już taka jak mniej więcej do "szóstki" na pobliskiej Kotelnicy w zimie:eek:.
Ogólne wrażenia z pobytu w termach mam mieszane, niby ładnie nowocześnie wszystko odrobione.
Na wielki plus fakt szatni "koedukacyjnych"(bez podziału damska męska), a to nie jest bynajmniej normą u nas w kraju.
Minusem jest układ pomieszczeń-korytarzy-szatni do wejścia na baseny, który jest moim zdaniem zupełnie nieintuicyjny, trzeba patrzeć na oznaczenia, napisy jak na drodze którą jedzie się pierwszy raz, a do tego jest zawiła.
Również na basenach dopatrzyłem się poważnych mankamentów, np drabinka do wyjścia czy wejścia do/z wody z szczeblami wykonanymi z stalowego(stal nierdzewna) płaskownika:eek: - ręczę że jak komuś noga w impetem objedzie to goleń do kości odłubana:eek:.
Pływać się tam nie da, a może nawet nie można:D, bo nie widziałem żeby ktoś pływał, ludzi jest tyle że nawet jak by było można to się po prostu nie da.
Jak dla mnie jest to przede wszystkim za dużo pieniędzy w stosunku do tego co można otrzymać, muszę dodać żeby było w miarę obiektywnie, ja mówię o sobie "że nie jestem wodnik" - czyli pływam wody się nie boję, ale mówiąc delikatnie mogę bez niej żyć. Natomiast moje dzieci wodę kochają pływają nieźle, ale entuzjazmu z powodu atrakcji w postaci term w nich nie widziałem i raczej nie marzą żeby tam powrócić, stwierdzają wręcz że wolą okoliczne miejsko-gminne baseny z których to korzystamy "na co dzień".