Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. johnny_narciarz

    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      8 428


  2. ar2r

    ar2r

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      11


  3. fanatyk

    fanatyk

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      1 669


  4. John

    John

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      537


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 21.01.2012 w Odpowiedzi

  1. Ponownie odwiedziłem Pilsko.Droga do Korbielowa czarna z niewielką ilością błota pośniegowego,niestety nawet to nic niektórych paraliżuję,stąd małe opóźnienie z mojej strony na miejscu.Chwilę po ósmej ruszyłem do kasy,tu kolejki brak,kupiłem karnet do 12.00 (40zł) i na wyciąg.Pojechałem na samą górę.Tam ciągle sypie śnieg,zaspy są imponujące,ale do 5 metrów jeszcze trochę brakuję... :wink: Ale dziś nie wiało,jedynie powyżej Miziowej lekka mgła. Przez pierwsze dwie godziny jeździłem piątką od góry do Szczawin.Warunki jak dla mnie wyśmienite!Dokładnie to to,co lubię najbardziej,czyli pod spodem dość twardo,a na tym kilka cm świeżego śniegu - rewelacja!Na stromszych odcinkach oczywiście zaczęły tworzyć się muldy,ale takie lekkie,mi to w ogóle nie przeszkadzało.Tak się bujałem do czasu,aż kolejki zaczęły się wydłużać.Wtedy ruszyłem na Buczynkę.Tutaj warunki bardzo podobne jak powyżej.Pojawił się nawet słońce,ale sypać nie przestawało. :applause: Widoczki są jak z bajki: Ponieważ raz kolejka się wydłużyła,dobre 5 min. stania :tongue: ,pojechałem na sam dół i tu niezły zonk: Jak się później okazało,to jednorazowa kumulacja była.Raz podobnie trafiłem na Babie i na tym koniec złego.Do ostatniej chwili bez kolejek i dobrymi warunkami na trasie.Dla tych,co lubią jak jest twardo (tylko bez złych skojarzeń... :wink: ),najlepiej było na trasie z Soliska do Kamiennej.Gdyby nie Dzień Babci,zapewne jeździłbym do 16-ej!Ponownie baaardzo zadowolony!!!Oby takie warunki trzymały się jak najdłużej!!! :PS.Gregor,chyba Cię widziałem na Szczawinach,byłeś za bramkami w kasku z kamerką,ja na końcu kolejki.Nie bardzo miałem pomysł,jak zwrócić twoją uwagę,a później zniknąłeś... :wink:
    7 punktów
  2. A więc wróciłem. Ośrodek spokojny, trasy rodzinne - idealne do nauki oraz szlifowania techniki. Co mnie powaliło to brak ludzi i przygotowanie tras. Warunki śniegowe idealne. Trasy szerokie, gładkie, sztruksowe Z uwagi małą ilość ludzi nawet po całym dniu szusowania nie było mowy o muldach, przetarciach i innych atrakcjach. Ba - nawet były jeszcze fragmenty tras nie tknięte nartą. Jedynie do czego mógłbym się na siłę przyczepić to agresywny talerzyk Kohutik. Przy starcie można wyskoczyć z progu niczym Małysz Przy stoku knajpka z przystępnymi cenami. Zupa 1.5 ojro / frytki z kotletem lub smażonym serem 3 ojro / piwo 1 ojro - tak że ceny znośne. Ogólnie gorąco polecam i na pewno tam wrócę.
    3 punkty
  3. to ja na pewno bylem, dzisiaj tylko do 10 jezdzilem, pozniej obowiazki niestety;) Mogles wolac heh Jutro do 11 bede na Pilsku, do 12 na Babie a pozniej Cypisek
    1 punkt
  4. Warunki bardzo dobre!
    1 punkt
  5. Witam, A więc wróciliśmy z Autrii. Pobyt od 19.01 do 20.01. Spaliśmy w Altenmarkt. Dojazd wybraliśmy taki jak opisywany na Skionline a potem A1 na zachód i dalej A10. Wydaje mi się, że jest to najbardziej optymalne rozwiązanie. Jedzie się najdłużej autostradą i przy niepewnej pogodzie jest to najlepsze rozwiązanie. Spaliśmy w gospodarstwie Arnoldgut w Altenmarkt. Standard całkiem niezły, cena też, ale na miejscu okazało się, że gospodyni dolicza za wszystko, o czym wcześniej nie było mowy, więc trochę pozostał nam niesmak... 1. Dzień pierwszy. Na miejscu byliśmy około godziny 9.30. Po rozpakowaniu i szybkiej kawie pojechaliśmy do Radstadt. niecałe 2km od noclegu. Ośrodek mały ale bardzo fajny na rozruch. Jest kilka fajnych tras. I przede wszystkim mało ludzi. Na górze dwie gondole i dwie szybkie kanapy. Jak na pierwszy dzień po całej nocy jazdy autem nam 3 godziny całkowicie wystarczyły. 2. Dzień dwa. Zauchensee. Pogoda już drugi dzień dopisuje. Lekkie zachmurzenie ale przebija słońce. Od rana testujemy trasę pucharu świata i przyległe opcje. Szybko zaczynamy czuć w nogach te trasy. Jeszcze przed południem przejeżdżamy na lewą stronę doliny. Tu znowu trasa zjazdowa to dość wymagający czarny zjazd. Po południu przejeżdżamy na drugą stronę i jeździmy w dól w kierunku Flachauwinkl. Tu bujamy się do końca dnia. Trzeba przyznać, że ten dzień i ten ośrodek najbardziej nas zmęczył w czasie całego pobytu. 3. Dzień trzeci Flachau. Rano termometry pokazują -21 i ani jednej chmury na niebie. Pogoda po prostu bajka. Mimo mrozu to jest moja ulubiona pogoda do jeżdżenia. Pod Space Jestem jesteśmy jako piersi. I musimy poczekać 2 min aż otworzą bramki. Nie sądziłem, że uda mi się nakłonić moje towarzystwo do tak wczesnego wstawania. Ale na koniec pobytu przyznano mi racje Infrastruktura we Flachau zdecydowanie najlepsza z całego Amade. Trasy dużo mniej wymagające niż Zauchensee. Raczej spacerowe i to widać po ilości szkółek jeżdżących po stokach. Pomimo niskiego sezonu to w południe trasy dość się zatłoczyły więc uciekliśmy w stronę Wagrain. Tu trasy bardzo fajne i mniej ludzi. Jeżdżenie skończyliśmy stosunkowo wcześniej ponieważ chcieliśmy się wycieczkowo wybrać na lodowiec Dachstein (oczywiście z nartami) Szybko się zebraliśmy i pojechaliśmy w kierunku Ramsau. Z Ramsau prowadzi płatna droga w kierunku dolnej stacji kolejki na lodowiec. Potem okazuje się że ze skipassem jest gratis. Droga kręta i stroma, ale bardzo dobrze utrzymana. PO dojechaniu na parking nie zauważyliśmy dość istotnej rzeczy - praktycznie braku innych aut. Pomyślałem, ze lodowiec o tej porze jest mało popularny dlatego jest mało ludzi, Na pełnej prędkości ubieramy buty i biegiem pod kolejkę, bo już jest po godz. 14. I tu niespodzianka - odbijamy się od zamkniętych drzwi - dosłownie... Okazuje się, że kolejka ma przegląd i jest nieczynna w terminie 9.01 do 04.02 Bardzo nas to rozczarowało... 4. Dzień czwarty. Po małym rozczarowaniu z dnia poprzedniego wstajemy równie wcześnie i jedziemy w kierunku Schladming. Dojeżdżamy do Gleiming. Naszym planem na dzisiaj jest wycieczka narciarska tzn przejechanie całej huśtawki tam i z powrotem. Jadąc raczej wolnym tempem zajmuje nam to cały dzień. Na jeden raz może warto ale nie więcej teoretycznie poznaje się cały region ale praktycznie to "po łebkach" Moje towarzystwo było zachwycone tą wycieczką Pogoda dzisiaj już trochę gorsza niż wcześniej ale też nieźle: klika stopni mrozu i lekki opad śniegu 5. Dzień piąty Piątego dnia jedziemy do Wagrain. Pogoda znowu super. Kilka stopni mrozu i bezchmurne niebo. Trasy w Wagrain podobne do Flachau. Może trochę mniej szersze. Mi osobiście Wagrain bardziej przypadło do gustu niż Flachau. Od rana psujemy dziewiczy sztruks z Grafenberg w kierunku do Wagrain. Poźniej przejeżdżamy w kierunku Alpendorf by na koniec dnia znowu pojeździć na trasie do Wagrain. Powrót na parking dość męczący ponieważ trafiliśmy akurat na zjazd wszystkich szkółek więc na trasie zjazdowej dość duży tłok a trasa sama w sobie nieciekawa. 6. Dzień szósty Tego dnia planowaliśmy powtórzenie któregoś z regionów. Do końca nie wiedzieliśmy gdzie jechać i padło w końcu na Schladming (jako najmniej zjeżdżony przez nas ośrodek) Już po drodze zaczyna padać deszcze i temperatura jest dodatnia. Dzień nie zapowiada się ciekawie. Na miejscu w Schladming jedziemy na parking piętrowy, więc przebieramy się pod dachem i prosto z auta wsiadamy do gondoli. Mówiąc, ze deszcze nam niegroźny bo na górze napewno śnieg sypie. I tak w rzeczywistości jest. Jeździmy na czerwonej 10 i 11. Po jakimś czasie nudzi nam się tu i postanawiamy przejechać do Hauser Kaibling. I to jest największy błąd. Po drodze dopada nas ulewny deszcz, który dokumentnie nas przemoczył. Wyjechaliśmy na góre i pojeździliśmy na trasie nr 4. Tu na początku padał śnieg, który z czasem zamienił się w deszcz co dopełniło dzieła zniszczenia na nas. Jeszcze przed godz. 12 postanawiamy wracać i kończyć dzień. Po przejechaniu w kierunku na Planai okazuje się, że tu deszcz nie pada i tylko my jesteśmy tak zmoczeni. Odechciało nam sie jeżdżenia więc na parking zjeżdżamy gondolą ze stacji pośredniej. Tu informacja nt zwrotu skipassa. kolejka do kasy była gigantyczna, więc zagadałem stojących tam Słowaków i odsprzedałem im karnet. Ze skiline widziałem, ze jeszcze pojeździli na tych skipassach do końca dnia. 7. Powrót. Pierwotnie planowaliśmy pojeździć ostatniego dnia i wracać na noc. Ale rano okazało sie, że deszcze dalej pada a nasza "miłą" Pani gospodyni zmieniła zdanie i nie możemy jednak zostać do wieczoru, więc szybko się spakowaliśmy i w auto. Droga powrotna taka sama jak w tą stronę. Z tą tylko różnicą, że do Salzburga bardzo mocno padał śnieg i deszcze, więc jechało się powoli. Potem było już szybciej. Podsumowując wyjazd był bardzo udany i napewno wrócimy jeszcze w rejony Ski Amade w przyszłości.
    1 punkt
  6. Ludziom nigdy nie dogodzisz: a to za mało śniegu,a to za dużo,a to za miękko,a to za twardo,a to armatki idą,a to nie idą i śniegu brak... Zawsze są narzekania,jakby narciarstwo miało coś wspólnego z koleją i jeździe po szynach... :tongue: Natury nikt nie ujarzmi i nie pokona,trzeba się cieszyć,że zima dopisuję i śniegu nie brakuję! :applause:
    1 punkt
  7. ja dzis po raz kolejny zaliczyłem SON-dokładnie Czyrna,Bieńkula i jestem mega wyjeżdżony i zadowolony. owszem bryłki lodu były ,ale w ilościach sladowych i z samego rana,potem popuściło i fajna jazda.kolejek brak,no może ok.11,ale puścili po dwa orczyki i szło płynnie - w szczycie na 2 min. stania. PAMIĘTAJCIE O SMSACH Z PLUSA- 23 % UPUSTU NA KARNET tj. ok 10zł Bieńkula ubita,twarda-rano były nawet tyczki-można było potrenować (wielkie słowo jak dla mnie...) giganta.Czyrna jak to czyrna - ludzi więcej,trasy łatwiejsze-chociaz teczewone -wymagające -szczególnie z rana. Uwaga: drugi raz w SON i w ciągu dnia drugi raz widzę jak jeździ ratrak. Można nadawać na SON ,na bryłki lodu na kapiący olej z orczyków,ale wydaje mi się ,że to b.subiektywne i naciagane oceny niezadowolonych... pozdro dla w szystkich :smile::smile::smile: zadowolony afrikaner :smile::smile::smile:
    1 punkt
  8. Dzisiaj skupiłem się na Val Thorens. Pogoda bez zmian lampa i lekki mróz. Na gorze wiatr do 10 km/h nie przeszkadzał. Byłem w tej stacji wiele razy i zawsze twierdziłem, że to najlepsze miejsce w jakim byłem na nartach. Dzisiejszy dzień tylko mnie utwierdził w tym przekonaniu. Dzisiaj zrobiłem prawie 80 km wraz z wyciągami i uwaga ustanowiłem rekord prędkości na nartach 109,2 km/h. Dawno nie wystraszyłem się prędkości na nartach:D. Swój rekord pobiłem o 25 km/h:D:D Prędkość mierzyłem za pomocą aplikacji fabrycznie wmontowanej w nawigacje Nokii. Reasumując bardzo udany dzień. Jutro powtórka VT. Fotki z dzisiaj pierwsze z wyjazdu z LM, a reszta VT ---->https://picasaweb.google.com/103589220870271275116/TrzyDoliny1701 Kilka na zachętę:
    1 punkt
  9. Sprawa tego ośrodka, to dla mnie huśtawka nastrojów Z jednej strony radość, że coś się dzieje i tak piękne miejsce nie będzie się marnować. Z drugiej jednak... smutek. Wypowiedzi tego człowieka wywołują u mnie na twarzy obraz zażenowania. Należę do zwolenników budowania pięknych stacji w takich miejscach jak Szczyrk, ale nie taką drogą jak wymyślił sobie to pan R. Od zawsze jestem pełen pogardy, dla "biznesmenów" którzy robią pieniądze w taki sposób, a więc pozostałości po "starych czasach" czyli nie zawsze opłacalne firmy państwowe doprowadzają do kompletnej ruiny, po czym wykupują je za marne grosze ( 13 baniek za które kupiono ten ośrodek, to grosze) po czym urządzają sobie z tego złoty biznes. Już to kiedyś pisałem tutaj (gdy już pan R. opuścił GAT i walczył po drugiej stronie płota) obliczono, że stacja w obecnej postaci, przy dobrej zimie bez jakichkolwiek inwestycji generuje 3 miliony zysku na czysto, a już wtedy GAT płacił spółce pana R około milion złotych rocznie. To co stało się teraz, nie można nazwać inaczej jak złem koniecznym - alternatywy nie było. Aczkolwiek w normalnym świecie szczyrk, już dawno byłby pięknym kurortem, a ludzie tacy jak pan R. powinni siedzieć w więzieniu, a już na pewno nie powinni sprawować tak ważnych funkcji. Nigdy nie uznam zasług takich 'krętaczy". Każda inwestycja na tych stokach, będzie dla mnie sukcesem Szczyrkowian, mimo tego, że w telewizji zobaczymy wyłącznie twarz pana R. Jak to kiedyś powiedział jeden z pomysłodawców stoków w Białce - "zaoraliśmy miedzę" - mam nadzieję, że w Szczyrku na stokach nie zobaczymy nigdy więcej miedzy, a zasługi szybkiego rozwoju przypiszemy właściwym osobom, a nie fałszywym bohaterom W przemianę pana R. w dobroczyńce ludzkości nie uwierzę nigdy, zapamiętam go jako człowieka, który po części odpowiedzialny jest za doprowadzenie tego ośrodka do ruiny.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...