Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 16.08.2013 uwzględniając wszystkie działy

  1. Szlakiem Wisły - przezorny zawsze ubezpieczony Dziś piękna pogoda,a że znalazłem czas wieczorkiem,ruszyłem sobie ponownie pozwiedzać okolice.Lekkomyślnie nie zabrałem nawet pompki,bo przecież gumę złapać już podczas drugiej lajtowej wyprawy? Nie,niemożliwe!Jakbym zapomniał o dopisującym mi zazwyczaj szczęściu... Zanim jednak ruszyłem,postanowiłem przyjrzeć się co dolega przedniej przerzutce.Długo mi to nie zajęło - poluzowała się jedna śrubka w manetce.Poprawiłem też trzeszczącego pedała i w drogę!Ponownie kieruję się na Kaniów,stawy i dalej spenetrować Wisłę.Szybko dostrzegam fajną ścieżkę w bok,więc bez żalu opuszczam asfalt.Okazuję się,że wjechałem na cóś takiego: Jest to szlak,który ponoć zaczyna się w miejscowości Wisła i kończy dopiero nad Bałtykiem!Czy tak jest,dziś nie miałem zamiaru sprawdzić. :wink: Za to zmniejszyłem tępo jazdy na rzecz podziwiania przyrody i dziewiczych terenów.Mam wrażenie,że tu mało kto się zapuszcza,nie widać nawet śladów po wędkarzach,a połowić byłoby gdzie!Jednak zanim dotrę do takowych miejsc,rozkminiam przebieg szlaku i gdzie właściwie jest główny nurt Wisły,bo go nie widać!Póki co morze krzaków i dość zarośnięta ścieżka rowerowa. Zarośnięta,ale wysypana kamieniami,które skutecznie psują przyjemność.Może jakbym zainwestował w amora?Za to rozbraja cisza oraz niesamowite odludzie.Nie sądziłem,że w mojej okolicy są takie dziewicze tereny!Jadę kawałeczek i postój,rozglądanie się i tak w kółko.Dostrzegam wreszcie większy kawałek "akwenu",mocno zarośnięty,wygląda na starorzecze,idealne na szczupaka!Dostęp bardzo trudny. Im dale brnę,tym więcej pięknych zakamarków.To staw na jakiejś mikro rzeczce. W końcu docieram do samej Wisły i oczywiście penetruję gdzie by tu z wędęczką się ustawić. Miejscówki piękne,ale dostęp żaden!Chyba,że z kosą... Widać nikt tu praktycznie nie łowi,a jak nie ma wędkarzy,to będą ryby!Jedno z piękniejszych miejsc: Po pięknych dziewiczych terenach,zmieniam kierunek i ruszam na asfaltowe wygodniejsze dróżki.Tutaj również malowniczo i samochodów nie widać: Krajobraz zdominowany jest przez stawy,niektóre są wielkości małego jeziorka,np. ten: Tak sobie jadę i delektuję się widokami,które ciągle są bardzo przyjemne.Patrzę na licznik,a tam już ponad 12 km.Chwila zastanowienia i myślę dociągnąć do piętnastu,a następnie zawrót,później jeszcze w inną ciekawą dróżkę i do domciu.Plany planami,ale docieram do ronda w Dankowicach i nie bardzo wiem gdzie jechać.Przyglądam się jeszcze raz i już wiem gdzie jestem!Decyzja - wracam jak to sobie wcześniej wymyśliłem.W tym momencie patrzę na tylne koło,a tu flak! : No tak,dotarłem do skrajnego punktu mojej wyprawy,więc idealny moment żeby się co sp... Moje szczęście życiowe mnie nie opuszcza! Żeby to choć przednie koło... Wiem gdzie jestem,ale nie pamiętam jak stąd daleko do Bestwiny.Na pewno dotarłem tu okrężną drogą,ale to nie znaczy wiele dłuższą.Flak póki co jeszcze nie do końca "beztlenowy". Szybka decyzja i cisnę główną drogą w stronę domciu.Na pewno to jest trasa najkrótsza.Udaje się przejechać dobre 3 kilometry z całkiem rozsądną prędkością,staram się ciągle obciążać przednie koło aby jak najwięcej przejechać a nie iść,ale w końcu mam flake całkowitą. Dzisiejsze czasy jednak się różnią od tych,w których wcześnie robiłem dalsze wyprawy.Wtedy miewałem ze sobą komórkę,ale służyła jedynie do dzwonienia.Dziś te urządzenia potrafią o wiele więcej.Zamiast niepokoić rodzinę,włączam GPS.Szybko się odnajduję i oblicza trasę do domu.Okazuję się,że jestem dość blisko!Trochę trzeba podejść pod górkę - nie katuję opony i obręczy - a następnie długi zjazd już prosto do centrum mojej miejscowości.Opieram się na kierownicy i sunę w dół równym,nowym chodnikiem. Do domu pozostał przysłowiowy rzut beretem,droga idealnie równa,więc jadę na flace,żeby czasu nie tracić.Po drodze mam sklep spożywczy,może by tak sobie zrekompensować jakoś mordęgę?Już wyciągam czteropaczek oczywistego napoju z lodówki i orientuję się,że nie mam przy sobie ani grosza!Ale się wk...!A jeszcze chwilę wcześnie wypatrzyłem jakiś warsztat oponiarski i tak pomyślałem,że może by wstąpić?Przecież kasę mam... :tongue: Może się właściciel zlituję nad cyklistą i obsłuży?Całe szczęście zrezygnowałem z tego pomysłu... Zdołowany wyszedłem ze sklepu i szybko na flace pomknąłem do domciu!Dziś wypad się nie udał,choć mimo wszystko 20 kilometrów nawinąłem i całkiem dobrym tempem.Już ja sobie to "odbiję"... Pozdrowionka!
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...