Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      23

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. Annaa

    Annaa

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      730


  3. fafek

    fafek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      314


  4. Mati1981

    Mati1981

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      354


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 01.06.2016 w Odpowiedzi

  1. Urozmaiconą i ciekawą turystycznie częścią Sudetów Wschodnich jest Masyw Śnieżnika.To pasmo górskie zachwyca krajobrazem grzbietów porozdzielanych głęboko wciętymi dolinami,jak i skrytą pod ziemią atrakcją...jest nią Jaskinia Niedźwiedzia. Ta bezleśna kopuła szczytowa Śnieżnika była naszym celem majowej pieszej wyprawy. Jedziemy do Siennej.(ski resort Czarna Góra) Wciągamy się leniwym wyciągiem "Babcią" na Czarną Górę.Wiecie że leciwą "Babcię" zastąpi super szybka laska! wiecie.Sienna rozbudowuje się,będzie gdzie spać Ruszamy z Czarnej Góry grzbietem północno-zachodnim przez Żmijowiec. Trasa dla biegaczy narciarskich-bo takową się przemieszczamy nie jest wymagająca, ale monotonna .Troszkę późno wyruszyliśmy z Czarnej Góry,Mariusz mnie popędza i straszy, że późnym wieczorem wracać będziemy i niedźwiedzie nas zjedzą....hmmm sam wygląda jak niezły "MIŚ"nie boję się. Plan był taki: Dojdziemy do schroniska Pod Śnieżnikiem i wracamy. Kusi ten Śnieżnik,jest tak blisko. No i jesteśmy.Na Hali pod Śnieżnikiem spośród muraw i traworośli wyłania się schronisko PTTK-jedno z najstarszych w PL. r.Założone w 1871. CDN.
    6 punktów
  2. Pilica - wypoczynek i rekreacja, czyli spływ "emerytów". Cz.3Tego dnia z bliska udało się przez chwilę poobserwować rodzinkę Perkozów dwuczubych. Człowiek trochę przez te kajaki zaczyna się interesować ornitologią......szkoda tylko, że sporo bardzo ciekawych i pięknych ptaków ucieka tak szybko przed aparatem, że nie sposób zrobić zdjęcie. Płyniemy dalej......dzień jest leniwy, my się nie śpieszymy, płyniemy powoli, gadamy, odpoczywamy.Rzeka niesie jak nie wiosłujemy, a jak wiosłujemy, to raczej tylko wtedy by nurt nie "porwał nas na manowce".Nic się nie dzieje...i to właśnie tego dnia jest najpiękniejsze......ot spływ emerytów. Miejscami, jak pod tym drzewem możemy zaobserwować jakąś potężną rybę.Co tak ganiało drobnicę?Wariantów jest sporo. W Pilicy mieszkają nie tylko szczupaki i okonie, ale również piękne klenie, bolenie i jazie. Zdarzają się sumy i sandacze.Sprawdziłem głębokość rzeki tuż za przeszkodą - wiosło 225 cm skryło się całe i dna nie dotknąłem...więc?Tylko żywcówka i długie oczekiwanie na branie mogłoby wyjaśnić hałasy pod drzewem. Mijamy kolejny most......tu spływalną tylko prawa strona, która kończy się mielizną i wysiadką z kajaków. Później już raczej bez takich płycizn.Pilica potrafi oczarować... My płyniemy leniwie, łabędzie płyną leniwie... nawet za bardzo nie chce im się uciekać przed kajakami.Cóż? Niedziela. Mazowieckie klimaty... Powoli docieramy do mety - Biała Góra.Pojawiają się ludzie na plaży, pojawia się jakiś ruch na wodzie, coś się dzieje......my jednak wolimy ciszę, spokój i to jak jesteśmy sami pośród "zielonego". Sprzęt składamy na trawie, przy żółtym mostku, udajemy się do samochodu i kończymy ten relaksacyjny i bardzo przyjemny spływ... ...a ponieważ nie jesteśmy emerytami, to pewnie na Pilicy nie pojawimy się zbyt szybko. Jaka rzeka będzie kolejnym celem naszych kajakowych podbojów?Wisła, Kamienna, Nida, Wieprz...? Z pewnością w lipcu Dunajec. Oby poziom wód się podniósł.Coś wymyślimy.PS. Mario... mam nadzieję, że tymi kajakami Was zarazimy :applause: Niebawem o tym podyskutujemy...Pozdrawiam serdeczniemarboru
    6 punktów
  3. Pilica - wypoczynek i rekreacja, czyli spływ "emerytów". Cz.2Mielizna, to zawsze okazja do porobienia fotek......King of the Wiosło :tongue: Piaszczyste łachy można pokonywać jak już widzieliście bądź to, sposobem ciągnionym, bądź pchanym.Sam osobiście preferuję ten drugi :wink: Grunt, że wszyscy zadowoleni... Może jestem monotematyczny z tym niebem na fotografii...ale w tym roku mam na tym punkcie najwyraźniej "zboczenie". Dla odmiany......woda i ślad po wieśle :wink: :eek: Tego dnia jedna rzecz mogła być inna - wiatr, a w szczegółach? Jego kierunek.Wiosłuje się źle jak dosyć mocno, na otwartej przestrzeni, powiewa "w dziób" - trzeba wówczas wykorzystać wszystkie napędowe możliwości kajaka dwuosobowego. Po pokonaniu połowy dystansu, Jacek znalazł doskonałe miejsce na przerwę i popas. Ponownie Seawave w odsłonie dwu i jednoosobowej - tym razem z boku. Jak to na kajakach bywa... by zjeść coś na ciepło, trzeba przygotować ognisko. To coś, to zazwyczaj kiełbaska. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej.Okoliczności przyrody zaczynają być coraz piękniejsze. Pojawiają się drzewa, a wysepki i otaczające je wąskie przesmyki rzeki zachęcające do eksploracji......tego dnia jednak postanowiliśmy się nieco "pobyczyć" w kajakach i jedynym celem spływu był pełen relaks na wodzie. Wiosna i jej zapachy? To lubimy.
    6 punktów
  4. Pilica - wypoczynek i rekreacja, czyli spływ "emerytów". Cz.1Nim zacznę opis i fotorelację niedzielnego spływu Pilicą (piszę dopiero teraz - wciąż deficyt czasu) odpowiem:Kmarcin - dzięki. Fanie, że Ci się moje, "wodne" relacje podobają.Bumer - wieczorem to jest czyszczenie kajaka i zazwyczaj padam na ryjek...po spływie wieczorem innych sportów nie uprawiam z reguły :wink:Darku - podobno będzie burzowo... oby nie. Wpadniesz do nas?Pogoda w niedzielę zapowiadała się wakacyjnie - i taka była. Ciepło, upalnie i bardzo przyjemnie.Na początku słoneczko chowało się za chmurami, a później było już tylko lepiej...Spływ był pocieszeniem po odwołanym cało weekendowym pływaniu z biwakiem.Trasę jaką zrobiliśmy, to Białobrzegi - Biała Góra. Odcinek prosty, łatwy i przyjemny, 20 kilometrów.Kajaki napompowaliśmy przy miejskiej plaży. Wodowanie łatwe i przyjemne na żółciutkim piasku. Tym razem skład na wyprawie: marboru, Paula, Jacek.Na tle starego mostu przed Białobrzegami. Poziom wody na Pilicy równie kiepski jak na Radomce.Maj i takie stany?... co to będzie w lipcu, sierpniu? Od samego początku był to lajtowy spływ, bez gnania do przodu, z wolnym dryfowaniem i jajami różnymi......małe zderzenie: Pilica na tym odcinku, to typowa mazowiecka rzeka z zerowym stopniem trudności w pływaniu nią.Szeroka, płytka a dookoła łąki, lasy, piaszczyste skarpy - zero przeszkód, bez niespodzianek...po prostu rzeka dla "emeryta".Za to widoki?Takie... Po zachmurzonym starcie, później zaczęło się przejaśniać - niebo pokazało swój błękit. Relaks i odpoczynek... Mijamy pierwszy most na trasie naszego spływu......za nim?To co ostatnio uwielbiam fotografować - niebo zasnute chmurami. Humory dopisują a wokół cisza, spokój i chłodzący, kojący, delikatny wiaterek.Poniżej typowy obraz brzegów nizinnej rzeki. Piaszczyste skarpy, to również te klimaty... Pilica potrafi być bardzo malownicza. Jest szeroka, płytka i obfitująca w całą masę wysp i wysepek różnej wielkości i czasami nawet w dużych skupiskach.W jej nurcie można natchnąć się na takie niecodzienne rzeczy, jak wbity w dno pień drzewa z wyrośniętą na nim trawą......z daleka wyglądało to jak jakaś bajkowa głowa. Chwila zagapienia, wpłynięcie nie w tą odnogę rzeki co trzeba, pomiędzy wysepkami i ląduje się na mieliźnie.Woda płytka, ciepła i spacer po rzece w takich okolicznościach przyrody, to czysta przyjemność......w szczególności jeśli posiada się dobry holownik... :biggrin: :wink:
    5 punktów
  5. To i ja się pochwalę tym, jak się niedawno sponiewierałem... ;-) A uprzedzając nieco ciąg dalszy, był rozmach, było na "bogato", "grubo", "epicko", "z bramą na pełnej k." itd. Od zawsze mi się marzyło pojechać na rower w Alpy i pojeździć tamtejszymi słynnymi drogami. W odróżnieniu od wyjazdów narciarskich, to trudne przedsięwzięcie pod względem logistycznym. Nie wystarczy pójść do biura turystycznego za rogiem i kupić wyjazd... Więc, gdy pojawiła się opcja wyjazdu w Dolomity na długi weekend późno-majowy, nie zastanawiałem się ani sekundy :-) Była przed wyjazdem mała nerwówka związana z obsuwą podczas przedwyjazdowego serwisu roweru, spóźniającymi się dostawami potrzebnego ekwipunku, ale koniec końców w środowy wieczór dosiadłem się do ekipy i ruszyliśmy w drogę. Cel: przedmieścia Canazei, samo serce Dolomitów. Narciarzowi raczej nie trzeba specjalnie przedstawiać okolicy, z punktu widzenia kolarza - wprost idealna baza wypadowa na okoliczne przełęcze. Z powodu bardzo dużego ruchu związanego z weekendem i sporego korka na Brenner, meldujemy się na miejscu z poślizgiem, ale czasu było wystarczająco na zrobienie zaplanowanej trasy. Jeszcze tylko posiłek, szybkie przepakowanie i jadymy z koksem :> Na początek krótki, dwukilometrowy zjazd z Penii do centrum Canazei, rondo, i początek pierwszego podjazdu trasy nazywanej: Sella Ronda. Nazwa nieprzypadkowa - drogi prowadzą w większości tymi samymi terenami, którymi w zimie można na nartach śmigać. Start w Canazei jest na ok 1400mnpm, pierwszą przełęczą do pokonania jest Passo Sella (2240m). W kolarskiej nomenklaturze podjazd należy do kategorii "HC", czyli najwyższej możliwej, 800m przewyższenia robi swoje... Ale jest on całkiem znośny :-) Droga wije się po serpentynach konsekwentnie w górę, dość stromo, ale poniżej granicy bólu. Wysokości przybywa, lasu ubywa, a przed oczami pojawiają się monumentalne skały Dolomitów. Po drodze mnóstwo napisów na asfalcie, ledwie kilka dni wcześniej prowadził tędy królewski etap Giro d'Italia. Wypatruję naszych, swojskich napisów, jednak wszędzie tylko Nibali i Nibali... jednak Włosi go kochają :-) Ja podążam w ciut wolniejszym tempie ( :-P ), ale póki co jest dobrze - intensywny początek sezonu nie poszedł na marne. Jest coraz wyżej, robi się chłodniej, a krajobraz coraz bardziej surowy, jedynie szosa niezmiennie z jednego zakrętu w następny. W końcu po niespełna godzinie, mogę zrobić zasłużony postój, pierwszy skalp zdobyty :-D Pogoda się pogarsza, jest ryzyko opadów, ale widoki mimo to przednie: Po kilku chwilach odpoczynku na Passo Sella, czas na dalszą drogę. I tu wychodzi brak doświadczenia... a konkretnie brak cieplejszej odzieży na zjazdy. Dzień był ciepły, ale popołudnie już takie nie jest, tym bardziej w górach. Chłód zabrał przyjemność ze zjazdu malowniczą szosą, ale zjazd ten był krótki, raptem kilkukilometrowy. Czas na następny podjazd: Passo Gardena. Przełęcz niższa od poprzedniej, dodatkowo start z większej wysokości, więc dość sprawnie to idzie. Po drodze krótkie wypłaszczenie i jedzie się niemal przy samych ścianach skalnych, na horyzoncie już widać premię górską. Po wjeździe na przełęcz już nie zatrzymuję się na zbyt długo, żeby nie tracić ciepła i zaraz ruszam w dół. Ten zjazd już znacznie fajniejszy - długi, kręty i wymagający. Dobry asfalt, więc można poćwiczyć technikę. Obok serpentyn łąki, którymi prowadzą trasy narciarskie, miejscami jeszcze trzymają się resztki śniegu. Jeszcze tylko przejazd przez miejscowość Colfosco i zaraz koniec zjazdu w Corvarze. Tam podobnie jak zawodnicy na Giro, kieruję się na południe na przełęcz Passo Campolongo. Podjazd jest jeszcze krótszy, prowadzi z ok 1560m na 1875m, ale jak cała okolica, również bardzo malowniczy. I czas na kolejny zjazd i znów ćwiczenie opóźnienia hamowania przed zakrętami. Na dole już widać Arabbę. W miasteczku krótki pit-stop, tankowanie wody w fontannie przykościelnej i czas na ostatnią górę tego dnia: Passo Pordoi. Będzie to mój jeden z ulubionych podjazdów - umiarkowanie stromy, 33 numerowane serpentyny i 9km/647m do pokonania, by znaleźć się na wysokości ponad 2230m. Nogi cały czas dobrze "podają", więc i tą górę udaje się bez problemu podjechać "na raz" (wcześniej tylko Campolongo było z przerwą, ale zdjęciową) Na szczycie widać, że słońce już będzie się chować, a nad Canazei straszą ciemne chmury. Przede mną jeszcze najdłuższy, kilkunasto-kilometrowy zjazd. Bez zbędnej zwłoki ruszam na dół. Jest moc i full gaz :-D. W połowie zjazdu wjeżdżam na odcinek, którym zaczynałem dzisiejszą trasę. Jeszcze kilkanaście ponumerowanych zakrętów, rondo w Canazei i krótki podjazd do mety. I można urządzić sjestę. Bilans dnia to ok 68km, przy 2,5km przewyższenia. Średnia słabiutka, więc jej nie podam :-P cdn...
    4 punkty
  6. Jutro będzie tydzień jak odwiedziłem Międzybrodzie Żywieckie, a dokładnie bardzo fajny, treściwy podjazd. Jeszcze niedawno myślałem, że w tym rejonie znam już wszystkie asfaltowe podjazdy, a tu się okazało że jednak nie! A więc możemy na szczyt wjechać z dwóch stron, ul. Widokową lub Akacjową, początek obu znajduje się bardzo blisko głównej drogi na Żar. Długość obu to około 600 metrów o średnim nachyleniu 12%. Przy okazji na szczycie mamy fajny widok. Poniższe zdjęcia przedstawiają właśnie początek podjazdu z jednej i drugiej strony plus widok z samej góry. Tak więc można zrobić sobie małą pętelkę, raz z jednej strony, raz z drugiej, ja tak właśnie uczyniłem. Po drodze zahaczyłem jeszcze o dolną stację kolei na Żar. A na koniec wracając do BB ponownie mój ulubiony Przegibek. Serdecznie pozdrawiam Maciek
    4 punkty
  7. "Drugi epizod Hangtime w akompaniamencie O.S.T.R. - Ja, Ty, My, Wy, Oni ( Luxon Remix ). Po powrocie z Austrii, Szczepan odwiedził swój rodzinny spot czyli snowpark na Gubałówce oraz TIGER Snowpark na Czarnym Groniu. Dodatkowo przy okazji eventu Snowfest w Zakopanem Szczepan miał przyjemność spotkania się z OSTRem, na którym zgranął pierwsze miejsce w kategorii freeski." [video=youtube;oAYlEVd_ito]
    3 punkty
  8. W weekend miałem przyjemność kolejny raz gościć na Mazurach. Tym razem okazja była przednia - 40ste urodziny expata. Pogoda piękna, pomysł wspaniały, świętować, w przedłużony weekend, w sposób aktywny - coś w moim stylu. Grono ok 15 przyjaciół - rejs jednym z największych jachtów na polskim śródlądziu: "Biegnącą po falach" (większy jest chyba tylko Chopin w chwili obecnej) - zapowiadała się, i była to super przygoda. Pogoda w sobotę i niedzielę - super! Jedyny minus, to taki, że wiało bardzo słabiutko. W poniedziałek trochę deszczu. Słabe podmuchy miały również swoje plusy - mogliśmy niemalże z pełnym ożaglowaniem popływać po północnym szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Ponieważ był to mój debiut z tak dużym jachtem - wcześniej podziwiałem jedynie "Biegnącą..." pływając na innych jednostkach - z punktu widzenia żeglarskiego było to dla mnie super doświadczenie. Nasza załoga składała się z 15 osób + kapitan. "Szef" na początku podzielił całą grupę na cztery wachy, a potem udzielił szczegółowego ale i szybkiego przeszkolenia z posługiwaniem się wszystkimi linami, żaglami itp. Mi przypadło stanowisko oficera IV wachty i odpowiedzialność za tylną część łajby - czyli drugi maszt, grot, brasy żagli przednich, kotwica, cumy rufowe, bandera...a do tego 4 osoby hahaha - to była bułka z masłem ale również spora odpowiedzialność - zwłaszcza przy składaniu masztów, by wszystko grało i by było bezpiecznie - zresztą mimo szampańskiej atmosfery tak było od początku, do końca rejsu. Trochę o łódce. "Biegnąca po falach" to Brygantyna, która została zwodowana w 1977 roku. Długość maksymalna: 19,52 m. Szerokość: 3 m. Zanurzenie bez miecza: 1 m, z mieczem 2,1 m. Powierzchnia żagli: 128 m2. Więcej info na stronie: http://www.biegnacapofalach.pl/ A wygląda nasza ślicznotka tak: Inne ujęcie: I jeszcze jedno: Powyższe zdjęcia zrobione w chwili przerwy, gdy prawie cała załoga udała się na Mamerki i słynne bunkry z czasów II Wojny Światowej. Ster, piękny, duży i drewniany: Dziób robi wrażenie... Rufa: Szczęśliwi załoganci: Wachta IV w trakcie instruktarzu: Jedno z bocianich gniazd: Przez trzy dni żeglowania zrobiliśmy ok 55 km wodą - głównie po jeziorach: Mamry, Mamerki, Przystań, Święcajty i Dargin. Kraina tysiąca jezior urzeka swoim pięknem. Czas minął nam bardzo szybko. Super towarzystwo, 40 urodziny przyjaciela i super impreza - czegóż chcieć więcej? Ano żeglowania powyższą, piękną łajbą! Trzy dni i słaby wiatr, to trochę mało - po rejsie został niedosyt. Człowiek chciałby trochę bardziej poznać, nie tylko łódź ale również, to w jaki sposób "Biegnąca..." biega po falach gdy dmuchnie mocniej. Cudowny trzy dni, na cudownej łodzi. Ot, krótka relacja i kilka fotek... Ahoj narciarze. Pozdrawiam marboru
    2 punkty
  9. Po swojej wizycie marcowej na Stubaju bardzo mi się spodobał ten ośrodek, żona bardzo też chciała tutaj spróbować swoich sił i udało się nam wyjechać od 25.05-27.05 trzy dni jazdy...Dziś pierwszy dzień jazdy wiedzieliśmy, że będą dobre warunki tzn. pełne słonce cały dzień.Tras otwartych dużo nie jest, 1, 1b, 6, 7, 7a, 9, 17. Wyjeżdżając z apartamentu widzieliśmy dużą mgłę. Po 15 km dojechaliśmy na parking i ku zaskoczeniu bardzo mało aut tak naprawdę stanęliśmy pod samym znakiem zakazu parkowania, bliżej się nie dało .Jazdę zaczęliśmy od trasy 7, żona długo nie była na nartach trzy szybkie zjazdy bez zatrzymania na rozgrzewkę. Stok zmrożony więc zjazdy były piękne. Potem wjazdy kanapą Rotadl zjazd trasa 7a i kilka zjazdów trasami 1 i 1b, po ówczesnym wjeździe orczykiem. Zrobiła się 12.00 udaliśmy się do restauracji na jedzonko. Otwarta tylko jedna przy gondoli działającej, mało ludzi wolne leżaki.Po przerwie jazda trasami 1 i 1a warunki ciężke moje narty nie dawał rady ślad cięty o głębokości 10 cm, żona radziła sobie lepiej 82 mm pod butem robi swoje... Zjechaliśmy tylko kilka razy by mieć energię na jutrzejszy dzień . Na liczniku 40 km w dół, twarze pieką... Zachęcam do obejrzenia fotek .Jutro do południa ma być słonecznie zobaczymy jak to będzie w praktyce. Pozdrawiam,magnusDux85
    1 punkt
  10. Dzięki. Wyjazd wypalił... z powodu zmienności pogody jesteśmy w Białce Na termach pustki w hotelu bawialnia... dziecko zadowolone nawet w czasie burzy A tata wykrecil sporo kilometrów po okolicznych drogach i oddał auto a teraz myśli. Natomiast dzięki za namiary na tamto mieście bo na pewno tam zawitam jak tylko córka bedzień w stanie rozsądnie w samochodzie wytrzymywac podróż. Na razie jest z tym spory problem.
    1 punkt
  11. Czasem odnoszę wrażenie, że ekolodzy to taka zasłona dymna dla nieudolnych biurokratów, ewentualnych rządzących. Ot, taka manipulacja dla szaraków.
    1 punkt
  12. Taka sielanka na kajaku, a wpław na Pilicy już tak dobrze nie jest :smile: Wędrujące piaszczyste dno potrafiące w ciągu kilka dni z mielizny zmienić się w dwumetrowy dół, wiry, podwodne korzenie i gałęzie no i wciągający piach. Takie niespodzianki czekają na kąpiących się w Pilicy. A wracając do tematu, to tym razem faktycznie zero przygody, nieznanego terenu, niespodzianek, a przewidywalna "przejażdżka", ale i tak fajnie się to ogląda i czyta :happy:
    1 punkt
  13. Koniecznie daj znać jak wyjazd wypali jak było? Miłego wypoczynku :happy:
    1 punkt
  14. To co się dzieje w ostatnich dniach w Beskidach przechodzi ludzkie pojęcie. Mam nadzieję, że dopisze wam pogoda Mariuszku.
    1 punkt
  15. Dzięki temu, że sporo osób pisze tu o rowerach/rolkach/bieganiu itd, forum jest "żywe" przez cały rok - Forumowicze poznają się jeszcze lepiej Admini zrobili nawet osobny dział o przerwie między sezonami. Co do nart, to wybieram się za niedługo na zieloną górkę :wink: Pozdrawiam Cię serdecznie
    1 punkt
  16. Eeee, słabo.W alpach mają większe jednostki trawożerne :biggrin: Pozdrawiam
    1 punkt
  17. Dzień 2Tak jak pisałem dziś pogoda miała się pogorszyć, przełożyło się to tylko na większą ilość chmurek .Dziś ludzi wydawało się być więcej chociaż na stronie lodowca podano 4% pojemności ośrodka. Przy dolnej stacji gondoli dało się poznać większą ilość zorganizowanych grup zawodniczych. Na trasach lodowca rozstawione były dwa slalomy. Ilość tras otwartych taka sama jak wczoraj. Ludzi na kanapach średni 3-4 osoby co druga .Do przerwy jeździliśmy intensywnie stoki były zmrożone z każdym zjazdem od 4 coraz gorzej, słońce mocno grzało śnieg robił się ciężki i grząski. Po przerwie po dwóch zjazdach odpuściliśmy nie dało się jeździć w tak mocno hamującym śniegu.Na liczniku 35 km w dół. Zdjęcia przedstawiam poniżej miłego oglądania.Pozdrawiam narciarsko,magnusDux85
    1 punkt
  18. No cóż, zostaje mi tylko przytoczyć za tobą klasyka: [video=youtube;LxDIbYaiTvI] Pasuje jak ulał:smile: Pozdrawiam i pozytywnie zazdraszam:wink:
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...