Bo tak zapinkalałeś....
Stałem na początku naszego sektora, ale też Cie nie dojrzałem. Dopiero po ruszeniu wyprzedziłeś mnie jak strzała! Myślałem, że pojedziesz Giga...
Ja pojechałem średni dystans, tj.Mega i 46 km, 2000 m przewyższenia. Ile było podjazdów to nawet nie zliczyłem, ale jak wjeżdżałem do Wisły to myślałem, że ze szczęścia oszaleje! Gdzieś od połowy dystansu zaczęło siąpić, a ostatnia godzinę jazdy lać! Zrobiło się ślisko i błotniście, więc zwłaszcza końcówkę jechałem powoli. Na ostatnim mini singlu najechałem na korzeń i nieomal zakończyło się to glebą. Właściwie całą końcówkę jechałem po omacku, bo mokre i parujące okulary, nawet przy sporej prędkości spowodowały, że nic nie widziałem. Przygód było więcej, ale to może później jakąś relację napiszę.
PS. Jestem na twoim zdjęciu w czarno-zielonych barwach, pod literką "e" z Eski. Jechałem w barwach :"fatbajkowych" - duże koło na plecach.
PS. Koledzy z teamu zrobili mnie w konia i pojechali mini... a myślałem,że będą czekać na mecie... Jeszcze mi powiedzieli, że słaby czas miałem - normalnie szczyt bezczelności...