Nieśpieszna stówka - nad Domaniów i do Szydłowca
Ostatnie upały i stosowanie klimatyzacji poskutkowały, że złapałem lekkie zaziębienie Niestety organizm nieco osłabiony, trochę boli gardło, trochę leje się z nosa...a ponieważ lekarstwa jakie stosuję nie dawały pożądanego efektu, postanowiłem chorobę wypocić na rowerze
Od rana słonko i dosyć silny wiatr.
W zasadzie są już wakacje, to postanowiliśmy z Paulą pojechać nad wodę.
Głównym celem było drugie śniadanie nad Zalewem w Domaniowie, a później kawa i pyszne lody w Szydłowcu - dystans: 100 kilometrów.
Na Mazowszu będą w tym roku szybko żniwa. Dzisiaj nawet po drodze widzieliśmy już pierwszy kombajn w robocie. Generalnie jazda lokalnymi, wąskimi asfaltami pomiędzy wioskami i polami o tej porze roku jest niezwykle przyjemna!
Aż pachnie to mijane zboże
25 kilometrów i jesteśmy nad Zalewem w Domaniowie.
Kilka żaglówek, paru wędkarzy, kajakarzy...generalnie aż dziw, że w taką piękną pogodę, w sobotę, tak mało ludzi w tym popularnym wśród mieszkańców Radomia, miejscu.
Akwen z tamy na Radomce wygląda tak:
Jemy, kontemplujemy przyrodę w tutejszej knajpce i ruszamy zrobić kilka zdjęć.
Ciągnie nas do wody!
W powietrzu unosi się aura wakacji i błogiego lenistwa
Paulę kusi sprzęt pływający...chciałaby na żagle...
Ja bym chętnie powędkował...
Cóż? Do urlopu i odpoczynku pozostały nam jeszcze dwa tygodnie...
Szybko minie!
Ruszamy teraz z wiatrem w plecy - po kilku kilometrach skręcamy w kolejną lokalną drogę w stronę Szydłowca. Zaczynamy powoli piąć się w górę... Domaniów leży na ok 155 metrze npm, a my po drodze mamy pierwsze podjazdy. Najwyższy ma jakieś 215 m npm. Najwyższy szczyt, który widzimy dojeżdżając do miasta, to Altana, która leży na Garbie Gielniowskim i ma ponad 300 metrów. To najwyższy szczyt województwa mazowieckiego.
Zamek w Szydłowcu:
Na 63 kilometrze jesteśmy na ulubionych lodach w Ambrozji.
Siedząc w cieniu przy stoliku mamy widok na szydłowiecki ratusz:
Kawa tutaj również jest wyborna
15 minut i spadamy w stronę domu.
Teraz mamy już z górki
Stówka trzasnęła nie wiadomo kiedy 😮
pozdrawiamy
marboru i Paula