Mój serdeczny kolega w Szczyrku na orczyku pod chodząc ,czekał aż wyciągowy poda mu orczyk, a że jest ogromnej postury ok 130kg (pozdrówka Michaś) wyciągowy miał uciechę jak podawał w taki sposób że przytrzymywał orczyk do samego końca i nagle puszczał koledze na plecy, lub na nogi, ogólnie kilka razy. I pewnego razu jak Michasia za mocno zabolało zaliczył konkretną glebę wstał odwinął się i centralnie dwoma kijkami rączkami szanownemu Panu wyciągowemu w roześmianą mordencję przywalił. Dostał gromkie brawa od reszty narciarzy z kolejki, a wyciągowy podawał orczyki ale jak jechał Michaś uciekał do maszynowni....
I jeśli kijki nie przydadzą się do jazdy to przynajmniej można je wykorzystać do krnąbrnych karków ( wyciągowych, narciarzy ... itd)