-
Liczba zawartości
464 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
5
Ostatnia wygrana Mops w dniu 20 Luty
Użytkownicy przyznają Mops punkty reputacji!
O Mops
- Urodziny 18.09.2006
Informacje osobiste
-
Imię
Mikołaj
-
Miejscowość
Kraków
-
O mnie
Moją największą pasją jest transport publiczny no i rzecz jasna - narciarstwo.
Sprzęt narciarski
-
Narty marka
Elan
-
Buty marka
Tecnica
Umiejętności
-
Poziom umiejętności
7
-
Dni na nartach
10
Ostatnie wizyty
3 915 wyświetleń profilu
Mops's Achievements
Średnio zaawansowany (3/6)
820
Reputacja
-
Czy w Kuźnicach są jakieś skrytki, żeby zostawić plecak? Ile trzeba podejść bez śniegu z nartostrady do samych Kuźnic?
-
Z Krzysiem
-
Na Rusińskim dziś do 12 całkiem przyjemnie. Później niestety jak na te temperatury przystało zrobiło się bardzo miękko. W kilku miejscach już wychodzą przetarcia, szczególnie z lewej strony trasy patrząc z wyciągu. Ciekawe ile jeszcze przetrwają
-
Pierwszy raz na Jaworzynie i zdecydowanie nie ostatni Na miejscu o 9.10, udało się zaparkować jeszcze na bezpłatnym parkingu odrazu pod gondolą. Pierwszy zjazd i już wiedziałem że to będzie ten dzień. Na trasach jeszcze pusto i świeżo po ratraku. Wtedy też jazda 1 i 6 była czystą przyjemnością. Niestety koło 10.30 kolejka do gondoli zrobiła się długa, więc postanowiłem zwiedzić resztę ośrodka. Trasa 7 to trochę przerost formy nad treścią, rozumiem że trasy do nauki też są potrzebne, ale taka kanapa przydała by się dużo bardziej na 2A zamiast tego wolnego krzesła niż na 7, gdzie wystarczyłby talerzyk. Skoro już przy kanapie na 2A jestem, to po porannym spięciu na linii organizatorzy zawodów - zarządcy ośrodka kanapa została otwarta dla wszystkich narciarzy, dzięki czemu można było się dostać na trasę 2 bez użycia gondoli. Jednak samej trasy 2A nie udostępniono do samego końca dnia. Kolejki do kanap trochę mnie znudziły, więc czas na gwiazdę dnia dzisiejszego - trasę numer 5. Warunki na niej były wyśmienite przez większość dnia. Twardo, ale nie za twardo, a do tego z niewielkimi kolejkami. Na szczęście ścianki szybko eliminowały tych, którzy lekko przecenili swoje umiejętności. Sam talerzyk też raczej wymagający, przez mocne wyrywanie na początek. Mam jednak nadzieję że nie zastąpią go kanapą, bo zniechęcał on wielu do jazdy na tej trasie, dzięki czemu można było pojeździć bez tłumów i muld. Po 14.30 ewakuowałem się z 5, przez zacienienie i powoli tworzące się muldy, co w połączeniu stanowiło mieszankę wymagającą dość dużo ostrożności. Kilka zjazdów po trasie 3 i na sam dół walcząc z muldami na 1. Cały dzień trzymał mróz, więc trasy trzymały się w zadowalającym stanie dość długo. Ich przygotowanie z rana też naprawdę bardzo dobre. Zdecydowanie kiedyś wrócę, ale przy czynnej 5, która dawała dziś ogrom radości z jazdy.
-
Zdecydowanie ferie śląskie nie są najlepszym terminem do odwiedzenia Szczyrku. Wiedziałem o tym już wcześniej, ale przyciągnęła mnie Golgota i FIS czynny w całości. Korek do Szczyrku był tak tragiczny, że z Buczkowic pod Skrzyczne wjeżdżałem prawie 40 minut. Na dzień dobry przywitała mnie dość duża kolejka i słaba organizacja wejścia na dolne krzesło na Skrzyczne, czyli tylko 2 czynne bramki do odbicia karnetów i wątpliwe warunki śniegowe na dojściu. Ale no dobra, udało się wsiąść i jadę do góry w kierunku celu - Soliska. Mijając kanapę na Zbójnicka Kopę już pewnym było że będzie to trudny dzień, bo takich kolejek o 10 to jeszcze tam nie widziałem. 4 do Soliska już wtedy na dolnym odcinku zmuldzona, ale w końcu udaje się dostać na Wierch Pośredni. Pierwszy zjazd 8 i 10, ścianka przed wjazdem już w stanie conajmniej średnim, więc pozostaje jedyna opcja - Golgota. Na szczęście 11 ratowała honor ośrodka i dawała przyjemność z jazdy bez muld. Było w większości dość twardo, a pod koniec wręcz lodowo, ale może właśnie to ratowało Golgotę przed osobami z małymi umiejętnościami. Gdy czas oczekiwania do krzesła dobił 15 minut stwierdziłem, że czas zaliczyć FIS. Przedostanie się do COSu wymagało aż 50 minut, przez ogromną kolejkę do kanapy na Halę. Swoją drogą nie rozumiem fenomenu aż takiej popularności żółtej kanapy, która przynajmniej dla mnie ma znacznie mniej przyjemne trasy niż kanapa niebieska. Kolejka do talerzyka na Małe Skrzyczne była tak długa, że odpuściłem wjazd i odrazu pojechałem na Skrzyczne. Liczyłem że będzie tam trochę mniej ludzi, w końcu jedyną czynną trasą do dołu jest FIS. No niestety myliłem się, kolejki były duże do każdej kanapy. Wtedy też awarii uległ talerzyk na Dolinach. Swoją drogą zastąpienie orczyka na szczyt 6 osobową kanapą zachęciło wiele osób do zjeżdżania FISem, przez co jeździ, a w zasadzie zsuwa się nim znacznie więcej osób niż w czasach orczyka. Szkoda, bo trasa znacznie szybciej się degraduje, a na ściankach co chwilę ktoś leży po upadku. Kanion trzymał się dobrze bardzo długo, jednak kolejki do dolnej kanapy miałem wrażenie że tylko rosły, więc o 14 odpuściłem, bo niewiele przyjemności sprawia mi stanie 25 minut w kolejce. Czy było warto? Hmm, zdecydowanie nie był to mój najlepszy dzień na nartach, jednak poranny zjazd Golgotą zdecydowanie był bardzo przyjemny. Pocieszam się tym że patrząc w prognozy mogą to być ostatnie dni z Kanionem jak i czynną 11.
-
Pochodzić stąd nie pochodzę, ale obecnie tu mieszkam
-
Dokładnie 3h 12 minut, dlatego padło na Rytro zamiast Krynicy, bo tam całą godzinę i 6 minut dłużej. Trochę długo, ale kiedyś trzeba ten sezon zacząć, tym bardziej jak w czasie ferii małopolskich bilety dla uczniów i osób do 20 roku życia są za 1 zł na Koleje Małopolskie i Polregio
-
Regio o 5.43 z Krakowa Głównego do Krynicy-Zdroju, w Rytrze planowo o 8.55. Trafił się stary EN71, może niezbyt szybki, ale za to ze stojakami na narty z których chętnie skorzystałem. Ze stacji na wyciąg na pieszo, niestety autobusy mają bardzo niedopasowany rozkład do pociągów.
-
Rozpocząć sezon miałem dziś w Szczyrku, jednak już w piątek patrząc na prognozy zwróciłem karnet. Później padło na Jaworzynę, jednak to ponad 4h pociągiem z Krakowa, więc na chłodno kalkulując najlepszym wyborem pozostawało Rytro będące znacznie bliżej na trasie do Krynicy. Wybór w gruncie rzeczy trafiony, bo wyjeżdżając o 5.40 z Krakowa udało się odbić na bramkach o 9.50. Na samym początku bardzo dobrze przygotowany stok, niestety z czasem wszystko zaczęło puszczać, a w kilku miejscach wychodziły przetarcia. Niebieski objazd górnej ścianki już koło 11 był nie do jazdy przez ilość muld. Natomiast przyjemność z jazdy na czerwonej skończyła się gdzieś koło 12.30, więc pomimo zakupionego karnetu dziennego odpuściłem dalszą jazdę. Był to mój pierwszy raz w Rytrze, ale myślę że nie ostatni, bo czerwona trasa naprawdę bardzo przyjemna, podobnie jak ceny karnetów. Jednak kolejnym razem zdecydowanie albo karnet 4h albo niższe temperatury.
-
Chyba miałeś rację, bo od dziś oficjalnie czynny cały FIS do samego Szczyrku







