Z mojego amatorskiego punktu widzenia:
D2 SL - dla mnie narta idealna. Nic dodać, nic ująć. Czułem jak pracuje razem ze mną Zawsze trzymała od początku do końca - zawsze.Świetnie mi się na niej jeździło.
GS ST - solidna, ale leniwa. Średnie i długie łuki i nic więcej. Natomiast postawiona pięknie tnie krawędź. Dla lubiących "prawie SG" niezły wybór. Chociaż myślę, więcej: jestem przekonany (!), że są lepsze.
ST - podstawa - na pewno nie na lodowe warunki. Trochę bez życia. Jedzie to kółko, pół kole, trzyma krawędź ale niż ponad to. Można się bujać godzinami. Natomiast przy ciut większej prędkości mało stabilna w średnich łukach. Pozostają tylko krótkie.
Natomiast: żadna z nart nie była idealna na rozjeżdżony śnieg.
Tu przewaga moich starych Salomonów
Wszystkie trzy narty przygotowane tak samo, przez tego samego serwisanta.
Podobnież 89/0,5 - ale ja to sięna tym nie znam.
Stok - Wisła Nowa Osada. Warunki: sztruksik z dziurkami - jak to w Polsce.
Zapomniałem dodać: jedyne czego należy się bać w przypadku D2 SL - że ktoś pod wyciągiem najedzie Ci na tył narty. Cholera wie czy nie poszczerbi się wszystko wokół tylnej śruby (!?). Taka refleksja "testujących" amatorów.