pawel
Użytkownik forum-
Liczba zawartości
128 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Zawartość dodana przez pawel
-
wariat bez urazów Wiec ot chodzi. To sie nazywa dopasowanie techniki jazdy do materialu. Polecam rowniez taka zabawe. Poz.pawel
-
Tradycyjnie vs. Carving Tak tez jest. Czesto siadam do malucha i daje poslizgami po serpentynach. Potem w moim BMW czuje sie duzo pewniej. Co do nart. Nie chodzi o narty (dlugie czy krotkie, szerokie czy waskie) do jazdy po puchu tylko o technike, ktora sie ma z prostych desek i sie ja z powodzeniem wlasnie w puchu wykorzystuje. Niuanse dozowanie oraz "nasycenie" tych elementow technicznych sa oczywiscie podyktowane narta na ktorej sie jedzie. Poz.pawel
-
wariat bez urazów Mac napisal to wlasciwie. Tyle co do teorii tego fenomenu (przesuniecie przod tyl) A teraz praktyka. Byc moze ze zlego zrodla, bo jak kiedys juz pisalem zakladam na nogi obojetnie co i jade. Kiedys, spedzajac czas w gronie kilku forariuszy (pozdrawiam) na Tuxie, dopiero pod koniec drogiego dnia pobytu zorientowalem sie, ze jedno wiazanie przesuniete jest na max do przodu a drogie max do tylu. Raczej nie zorientowalem sie tylko zauwazylem bo przypadkiem wzrok moj spoczal na tym szczegole. Roznicy nie zauwazylem. Nie wykluczone, ze dla tego, iz wyjazd traktowalem rekraacyjnie i moze tez dla tego, ze nogach mialem allraundy. Poz.pawel
-
Herman Maier PROWADZI w super gigancie w Kitz!!! Jacku, przy okazji jego powrozu. Przegladalem (co prawda dosc pobieznie) wynik ktore zamieszczasz. Wydaje mi sie, ze Kostelic ma juz ok 400 pkt w slalomie. Dla czego Bode M. nie znalazl sie u ciebie w kalsyfikacji na zadnym miejscu. Przeciez wg. mnie powinien miec ponad 80 pkt. A moze ja cos zle licze!! Beniamin Reich powinien wg. twojej tabeli za zawoda w KG zdodyc wiecej punktow niz w rzeczywistosci. Jednoczesnie zaja 6 i 7 miejsce. ) Poz.pawel
-
Tradycyjnie vs. Carving Szczeze mowiac nie bardzo rozumie twoje rozterki. Co znaczy, ze jezdzisz technika tradycyjan? Ze stosujesz plug:)) Przeciez technika sie nie zmienila tak drastycznie. Ci co "zauwazaja" roznice w technice "tradycyjnej" i wspolczesnej to musza miec chyba ze sto lat. Mniej wiecej od tylu lat w "prawach fizyki" sie nic nie zmienilo. Narty taliowane to tylko jedno z udoskonalenien w zakresie sprzetowym. Na rozwoj techniki jako takiej mialy ograniczony wplyw. Na "kancie" (sa tacy ktorym slowo kant b. przeszkadza i opowiadaja o krawedzi -h.i.w.d.) jezdzilo sie juz dawno, dawno temu. NIe wiem czy przypominasz sobie czasy przelomu, kie to na zawodach pojawily sie narty taliowane. "Startowaly" razem z nartami tradycyjnymi. I co? i nic, po prostu zdominowaly po jakims czasie wszystkie zawody, ale jezdzili na nich zawodnicy, ktorzy przed tem jezdzili na materiale "tradycyjnym". Narty okazaly sie leprze, a nie technika. Co prawda mowiono poczatkowo o "przesiadaniu sie na nowa technike" ale to bylo tylko takie gadanie. Popatrz na Martine ERtel. Czy jezdzi inaczej niz kiedys. Jest po prostu starsza i nie daje rady w rywalizacji z mlodszymi zawodniczkami (ale nie zawsze). Jej technika zmienila sie tylko minimalnie. Dopasowala sie do nowych nart, ale jako zawodniczka. Po prostu teraz np. przy vertikalu nie musi juz "odkrecac" biodra do tyczki, bo te narty tego nie wymagaja. Ale o inicjacji skretu z kolan to slyszalo sie juz bardzo dawno temu i rowniez stosowano to. Narty taliowane daly poczatek nowym forma zabawy na sniegu. Tu sie z tym zgodze. Tak samo jak snowbord czy bladesy. Ale to wcale nie znaczy, ze do tego stosuje sie jakas nowa technike. Technika jest podobno. Sa podobne elemety, tylko sprzet "automatycznie" wymusza sposob ich "dozowania" W tajemnicy dodam, ze bardzo czesto siadam na "proste dechy" aby nie doprowadzic do zaniku przez lata wytrenowanych elemetow technicznych. Ich posiadanie jest nie ocenione zwlaszcza przy jezdzie w puchu po kolana. Przydaje sie rowniez na wyprasowanym stoku. Ale nigdy nie przeszkadza!!! Dla tego jezeli twierdzisz, ze jezdzisz dobrze na nartach to znaczy, ze czujesz blusa i wiesz co to jest np. "skret ciety". Jezeli tak, to po co te rozterki. Narty na nogi i pozwol sie prowadzic. tzn ty prowadz ale tak, zeby narty myslaly, ze to one prowadza. Lubie opowiedziec i posluchac o przezyciac zwiazanych z dechami, gorami i sniegiem. Sorry wiec za te wychylenia, zadko mi sie zdarza, zebym komus opowiadac jak ma jezdzic. Ale czasami nie da sie siedziec po cichu. NIe chodzi o pytania, tylko raczej o odpowiedzi (ogolnie rozumiane) Poz.pawel
-
prośba o radę od specjalistów! To ty jednak zyjesz??!!! A tu wszyscy mysleli ze zapadles w sen zimowy. Poz.pawel
-
Do JC Jak szukać? Na stronie glownej masz klasyfikacje nacisnij wiecej. Z tamtad to juz droga prostrza. Poz.pawel
-
WIEEEEEEELKA PROŚBA A dla czego nie chcesz jezdzic w dwoch prawych? Dwie prawe nogi, zawsze to lepiej brzmi niz dwie lewe rece. A pozatym, jezeli nie ty to na pewno twoi rodzice pamietaja czasy, kiedy zakladalo sie na nogi to co dawali. Daja dwa prawe, jezdzij w dwoch prawych, a co? Poz.pawel
-
Nienormalni!!! A co Ty o tym sądzisz...? Chyba nikogo mie obraziles. "Namolowales" tylko tym postem swoj wizerunek, ktory do interesujacych nie nalezy. Mysle, ze ogladasz swiat odbity w krzywam zwierciadle. To sie zdarza, szczegolnie u osob z kategori.... .pawel
-
Nienormalni!!! A co Ty o tym sądzisz...? Chyba nikogo mie obraziles. "Namolowales" tylko tym postem swoj wizerunek, ktory do interesujacych nie nalezy. Mysle, ze ogladasz swiat odbity w krzywam zwierciadle. To sie zdarza, szczegolnie u osob z kategori.... .pawel
-
Nienormalni!!! A co Ty o tym sądzisz...? Chyba nikogo mie obraziles. "Namolowales" tylko tym postem swoj wizerunek, ktory do interesujacych nie nalezy. Mysle, ze ogladasz swiat odbity w krzywam zwierciadle. To sie zdarza, szczegolnie u osob z kategori.... .pawel
-
Dać w ryja - I co dalej? Dobrze JJK, ze stosujesz srodki ostroznosci. Dobrze, ze kontem oka "rozgladasz sie do okola glowy" Dodrze, ze stajemy nie na srodku, ale na poboczu trasy. Dobrze, ze ruszajac rozgladamy sie do okola czy nikomu nie przeszkodzimy. Dobrze, ze.... To wszystko jest wysmienite i swiaddczy o wysokim uswiadomieniu. To nasz przywilej. Ale obowiazkiem jadacego, jest przewidzenie wszystkiego co sie moze wydazyc na trasie jego przejazd a znajdujacego sie w polu jego widzenia. To on ma dostrzec ponizej jadacego "carvera" i przewidziec, ze ten bedzie jechal "pod gore". To on ma dostrzec jadacego przed nim i przewidziec, ze ten nagle stanie chociazby na samym srodku trasy. To on ma przewidziec nagla zmiane kierunku jazdy jadacego przed nim. To on musi sie liczyc z tym, ze osoba stojaca nagle ruszy. To on MUSI..... Dla tego nie tlumaczy nic "narciazy"/"snowborderow" widzacych swoje przedpole a przejezdrzajacych w bezposredniej odleglosci od innych uzytkownikow stoku, tuz za ich plecami (zwlaszcza za plecami dzieci). Uwazam, ze slusznym jest postulat wprowadzenia sluzb pozadkowych, a przynajmniej sluzb "uswiadamiajacych". Rekoczyny nie sa wlasciwym rozwiazaniem. Wlasne ustalanie "prawa" z reszta tez nie. JADACY "Z TYLU" MA OBOWIAZEK MIJANIA INNYCH, ZNAJDUJACYCH SIE PRZED NIM URZYTKOWNIKOW STOKU W "BEZPIECZNEJ ODLEGLOSCI" Poz.pawel
-
glupoty sie jeszcze nie leczy To nie wina Bulgarki tylko organizatora!!!! Podobnie w przypadku opisywanym przez Ole. Jak kolwiek do organizacji i przebiegu zawodow rozgrywanych w Korbielowie trudno byloby miec jakies zastrzezenia (po za pogoda), to jednak nie przewidziano, ze od strony parkingu (prawej patrzac w dol stoku) moze ktos wtargnac na trase. To blad organizatora. Nie wystarczy bowiem odgrodzic czesc stoku, i zrobic powazna mine, ale trzeba tez zadbac o to aby faktycznie nie pozostawic nikomu "watpliwosci", ze stok na okres zawodow jest zamkniety. To ze stok jest w pewnych miarowych odstepach czasu przez kogos przejezdzany, leza jakies poduszki, w oddali widac jakis plotek, nie koniecznie jest dla wszystkich jednoznaczne z zawodami. Sytuacja ma sie podobnie na treningach. Duzo tego widac np. na Beskidku Ustawiony slalom. No dobra, stoja sobie jakies patyki na stoku. Nie dla kazdego oznacza to, ze to jakis slalom po ktorym sie zapierd.la. Np. dla dzieci, ktore mozna ostrzegac i mowic na okraglo, ze to strefa "niebiezpieczna". Jezeli trener ustawia slalom w miejscu "konfliktowym", wyraznie nie odgrodzonym i zabezpieczonym przed "intruzami" to powiniem zwrocic uwage trenujacym, aby wzieli poprawke na nie "uswiadomionych" i nie traktowali slalomu jako wlasnego wylacznego "przywileju". Najgorszy z mozliwych wariantow: Slalom ustawiony do treningu. Slalom ustawiony na wspolnym stoku dla "zawodnikow" jak i dla "turystow"(przypominam, ze ci drudzy wcale nie znajduja sie na stoku nie legalnie - tez kupili karnety) Trenuja dzieci lub mlodziez (to ci ktorzy z racji ogolnego do nich stosunku mysla, ze sa "najwazniejsi na swiecie") Po stoku jako "turysci" tez jezdza dzieci. Prawda, ze mrozi krew w zylach. Ale wina w razie... (odpukac), lezy po stronie organizatora treningu, i nic tu nie pomoze wrzeszczenie i wyzywanie "nieuswiadomionych" od baranow tylko stukniecie sie w glowe i zorganizowanie treningu "profesjonalnie" Poz.pawel
-
Pamietniki narciarza Faktycznie, zupelnie o tym zapomnialem. To bylo fascynujace zjawisko. Nigdy przed tem nie widzialem tak wyrazistej, tak grobej i tak "bliskiej" Teczy. Zaluje, ze krecac na video przejazdy kilku zawodnikow nie zrobilem zblizenia wlasnie na nia. Poz.pawel
-
Pamietniki narciarza Jacku, wiedzialem, ze gdzies tam jestes, bo banery o tym same mowily. Ale ja bylem z dzeickiem i musialem sie nim troche zajmowac. Moja obecnosc moze potwierdzic Grzes. A prop. Gratulacje dla niego za podiumowe miejsce. Poz.pawel
-
Gratulacje JC !!! Bylem, bylem. Ale co z tego. To nie byly zawody carvingowe:)) Ale rownierz gratuluje Poz.pawel
-
Cze, Miały być "pamiętniki" z dwutygodniowego pobytu w Beskidach, ale było by to zbyt nudne. -Coś w rodzaju: "pomimo lejącego z nieba deszczu udałem się na deski -było nie źle" -albo: "pomimo zupełnego braku śniegu udałem się na narty -było nie źle" Po prostu dla tego, że zakładam na nogi co popadnie, jeżdżę w każdych warunkach i zawsze jest nie źle. Tzn lepiej niż w fotelu przed telewizorem. Zamiast pamiętnika, kilka refleksji. Zima w tych dwóch tygodniach nie dopisała. Brak śniegu, deszcze i mrozy na przemian sprawiły, że można było tylko jeździć po sztucznie naśnieżanych stokach i to w wyjątkowo mało optymalnym wariancie. Albo po rozmokłym śniegu, albo po "betonie" Jestem wstrętnym ojcem bo zawsze zabierałem ze sobą syna (obecnie 9-cio latka), który widząc, że ja nie nażekam, też się nie skarżył. Czasami było mi go żal, gdy widziałem jak ocieka wodą lub w jakich "warunkach" (lodowo kamieniowych) go "katuję", ale w końcu nie był on w takiej sytuacji jedyny. Mnie też lała się za kołnierz i spływała po dupie woda deszczowa, a kanty miał i tak dużo ostrzejsze od moich. Plusy za naśnieżone trasy. Za to, że w ogóle takie są. Minusy za mało naśnieżonych tras. Za to, że ich było tak nie wiele. Tłumy ludzisków do 1-szego Stycznia sprawiły, że trzeba było stosować warianty pomocnicze. Kożystać z wejść komercyjnych, jeździć na mniej "atrakcyjnych" trsach, jeździć wieczorem przy sztucznym świetle, lub po prostu podchodzić. Raz jeden mieli co poniektórzy szczęście i pomimo zatłoczonego narciarzami Szczyrku jeździli na Skrzycznem na "okrągło". Kolejka krzesełkowa dowiozła na góre parę osób, poczym na cały dzień się zepsuła. Szczęśliwcy, którzy znaleźli się na górze mieli wszystkie tam znajdujące się wyciągi wyłącznie dla siebie. A prop. Ktoś pytał na forum o cros-ski. Naoglądałem się tego przez te dwa tygodnie w nadmiarze. Te zawody, które odbywają się w Alpach są niczym w porównaniu z naszymi stokomi ze "świątecznego" okresu. Takich przepychanek podczas zjazdów nie uświadczysz nigdzie indziej. Tyle, że u nas ma to jeszcze coś w rodzaju z wolnej amerykanki co jeszcze bardziej "uatrakcyjnia" cały spektakl. Z drugiej strony zaobserwowałem pozytywne zjawisko. Było kilka takich dni, kiedy ludzie ustawiali się w kolejce "wężykiem" i to w cale nie pod górę. Nie stety, innymi dniami kolejki przypominały stada baranów spędzanych z hali. Dość na tym, że w obu przypadkach stało się nieraz do 25-ciu min. W tych kolejkach często widać było popisy "sprytu" jednych, jak i słuszne w takich okolicznościach reakcje agreso-obronno-ręko-czynne drugich. Dopiero po 1-szym Stycznia sytuacja unormowała się do tego stopnia, że pomimo łykendu zarówno w Szczyrku jak i w Korbielowie jeździło się na okrągło. W ciągu tych ponad dwóch tygodni najczęściej zaglądaliśmy z synem na Golgotę, ale to dopiero jak kolejki zmalały. Przed tem odwiedzaliśmy chętniej naśnieżony na odcinku ok. 250m. Beskidek, a i to najczęściej pod wieczór. Nie byliśmy ani razu na Skrzycznem, raz -to z uwagi na koleki, dwa -z uwagi na halne. Za to "zaliczyliśmy" też Kaimówkę, Juliany, ten pomiędzy Golgotą i Julianami, jak i ten krótki od Golgoty w lewo (tylko do połowy naśnieżony i to dopiero na ostatni łykend). Nie omieszkaliśmy odwiedzić Korbielowa i skożystać z "wszystkich dwóch" naśnieżonych tras, jak i przyjżeć się zawodom CPP, o czym potem. Jeden dzień poświęciliśmy na wycieczkę po okolicy pod czas której przetestowaliśmy po razie w Wiśle: Cieńków, Soszów i Stożek. Dotarliśmy równierz do Brennej ale tam zastaliśmy "martwy ośrodek narciarski", który tak na oko wyglądał nie źle -brak było tylko śniegu. Po co o tym piszę? Jeżdżąc tak po tych stokach i okolicy na myśl przyszedł mi Skiregion Amade. Dla czego tam, choć o ile mnie panmięć nie myli, nie ma żadnych lodowców a powierzchnia jest dużo więkrza od tej, która objechałem w Beskidach, można wszystko (jak się będzie w ogóle w stanie) obskoczyć za jeden Skipass. Dla czego tam, gdyby założyć fikcyjnie, że Beskidy się tam znajdują, Skrzyczne byłoby wyciągami połączone z Górniczymi i Beskidkiem. Górnicze byłyby połączzone z Brenną, Brenna z Ustroniem i Wisłą. Beskidek natomiast miałby połączenie również z Brenną ale także z Beskidem. Ten z kolei łączył by się z Klimczokiem, Klimczok z Szyndzielnią. Sachara byłaby najbardziej uczęszczanym stokiem narciarskim z kad mozna byłoby osiągnąć w atrakcyjny sposób Dębowiec lub dolnę stację kolei linowej. Tam mieściły by się wygodnie rozmieszczone parkingi i w ogóle cała reszta infrastruktury.... Zarobili by na tym wszyscy. Narciarze mieli by za swoje pieniądze coś prawdziwego Za te pieniądze prosperowały by Gminy Leśnictwo Hotelarze Prywatni przedsiębiorcy zasilający podatkami ze zwiękrzonych obrotów kasy Gmin. A nawet kur.a m.ć CEPELIA miała by coś z tego. Przepraszam, prywatni przedsiębiorcy jednak u nas prosperują. Gdzie nie podjedziesz już się wyciąga łapa za parking. 6 zł, a nawet i 10 zł, niekiedy tylko 4 zł, ale zawsze na dzień dobry, nie wiedząc zresztą czy będzie dobry, bulisz i stawiasz swoje auto w gnoju do którego zresztą potem wysiadasz. Same parkingi w okresie 15-tu dni kosztować powinny ok. 100 zł. Na skutek "przychylnego losu" ograniczyłem tą sume do 45 zł. Następnym wydatkiem były "Skipassy" zamykające się kwotę 460 zł. Dodam, że i w tym wypadku los był dla mnie łaskawy i dziecko jeździło bardzo często po taryfie ulgowej, którą to taryfę prawie wszyscy rodzice wymierzają sobie sami, choć ona nie przysługuje. To nie powód do dumy, że się wycwaniaczyłem ale do refleksji, bo np. na Tuxie za swoje dziecko płaciłbym połowę, a w Soelden w ogóle nic! Jeżdżąc po okolicy szukając urozmaicenia w trasach narciarskich wydałem następne 200 zł na bęzynę. W sumie 700 zł. z małą nawiązką. I to na 15 dni. To prawie jak za darmo. Ponieważ znam swoje koszta, nie trudno sie domyślić, że prowadziłem notatki. Notatki dotyczyły równierz przejechanych kilometrów po śniegu. 64 km, 15 dni, 700 zł (dorosły + dziecko) Bez komentarza. Dodam tylko krótko, że 64 km można np w Soelden machnąć w ciągu jednego dnia (jednodniowy Skipass dla dorosłego + dziecko nie kosztuje 175 EU, choć Soelden zaliczane jest do najdroższych Skiregionów). No...., z dzieckiem, które musi zjeść, zrobić siusiu i pomarudzić, dwa dni (ale nawet i wtedy trudno będzie wydać 175 EU) ------------------------------------ A teraz o CPP. Pogoda nie dopisała totalnie. Bardzo mięki śnieg. W rezultacie: Głębokie, miękkie koleiny. Boje z uwagi na brak innego miejsca ustawione były na stoku po trawersie. W rezultacie: "Arytmiczne" skręty. Generalnie, wejście w skręt prawy na małej szybkości, Wyjście ze skrętu prawego na małej szybkości, najazd na boję do lewego skrętu szybszy ale co z tego jak po skręcie trzeba było jechać pod "górę". Zawodnicy w tych warunkach nie byli w stanie jechać typowo, czyli w przybliżeniu fun. Jechali najczęściej na jajo co sprawiało, że była to karykatura zjazdu a nie carving. Gdyby nie fakt, że wsród startujących było paru znajomków, którzy "na co dzień" jeżdżą wyśmienicie, pomyśleć można było, że to właśnie jacyś totalni amatorzy bawią się w narciarstwo (nie koniecznie carvingowe). Z drugiej zaś strony wszystko było całkiem "profesjonalnie" urządzone. Namiot startowy, meta, pomiar czasu, sędziowie, goprowcy, odzielenie trasy od reszty stoku płotkiem (co niestety nie przeszkadzało co poniektórym wtargnięcie na trasę i utrudnianie przejazdu zawodnikom!!!!!!!!). W końcu profesjonalista ustawiał boje. Mam duży szacunek do pana Wojtka, ale tym razem to mu zupełnie nie wyszło. NIe dziwota, że web wygrał tą część dla dziennikarzy. Oni mu przyznali to pierwsze miejsce za same banery, którymi reklamował "naszą" stronę)) Poz.pawel
-
Kamczatka u nas prabliemy!! wen eto bylo to mijo, to od soforta atwieczaju. Niet poprawna, absolutnie nie. Tolko zrozumiale! Druzba.pawiel
-
Houston we have a problem!!! nicht mikee eto niet glupoty. itse magic of moda. Ijo supouse ze trza sie endwelopowac i goowac z pustempem. Kak wsie, tak wsie, ijo auch. Welcommo.paolo
-
Houston we have a problem!!! Buras, Te bist ouful. Takie swinstwa na forum. Tego sie after tobie nicht spodziewalem. fuj, fuj, fuj Arivi.paolo
-
Houston we have a problem!!! Bobicku, Ike se mysle, co tu sie potuowala taka babelturm. Worum wam go (o co wam idzie)). ijo versuche parlare wyraznie, becouse wy gawarite olso deutlich. Lectes raz io volata parapendio. Z gory seeowalem duzo udsziej i sobie tak thinkowalem. albo parlevous po menschlichemu, albo machujta se dalej egs aus pogrzebu. Lyze to Tod. Ciao.paul
-
Gdzie się nauczyć jeździć na nartach. Akurat w Szczyrku nie ma z tym rzadnego problemu. Jest wiele szkol i we wszystkich nauczysz sie jezdzic. W wikrzosci z nich zajecia prowadza byli zawodnicy i byli mistrzowie Polski. To moze nie sa referencje nauczycielskie, ale zawsze cos wiecej niz tylko INSTRUKTOR, bez "zaplecza". Polecam Alf Nowa Miki czy jakos tak (Jurka Mikolajka) z Bystrej i wiele innych. Po prostu pojechac i na miejscu wybrac dla siebie najkorzystniejsza opcje. Poz.pawel
-
Czy w Polsce coś już działa? www.pilsko.pl Poz.pawel
-
Konkurs "Puchar Swiata"? no to zapisz sobie 36pkt. Albo i wiecaj, tak na zapas. Sprobuje cie dogonic. Poz.pawel
-
Konkurs "Puchar Swiata"? A ile masz juz punktow? Ja 30 albo i 40:))) Poz.pawel







