Maria
Użytkownik forum-
Liczba zawartości
1 223 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
18
Zawartość dodana przez Maria
-
Było już o tym na forum: http://www.skionline.pl/forum/archive/index.php?t-7096.html. Wątek powstał w maju, chyba z tęsknoty za śniegiem . Oj, na WZF nie zabiorę raczej śladówek (i pokazów urządzać nie będę), choć coraz bardziej mi się podobają jako środek swobodnego przemieszczania się w pięknych i niezatłoczonych okolicach. A i po tej dyskusji, i zebrawszy nieco doświadczeń, po pierwsze dochodzę do wniosku, że raz, gdyby te narty miały kanty, to byłyby prawie idealnym sprzętem do tego celu, a po drugie, wygląda na to, że rzeczywiście sprzęt telemarkowy to może być najbardziej wszechstronne rozwiązanie - nie tak ciężkie jak skitury, które potrzebne są w poważnych już górach, ale na mniejsze są trochę jak armata na muchę.
-
Trochę, choć niezupełnie na temat - właśnie dziś miałam się okazję przekonać się, jak przydatne jest okantowanie nart. Wybrałam się na pobliskie pagórki na śladówkach. Śniegu niestety było mało, poza wyjeżdżonymi, a właściwie wyjeżdżonymi i wydeptanymi drogami kolczaste chaszcze. No, i próbowałam zjazdu na takich drożynach. Przypominałam sobie, co wiem o telemarku i próbowałam to wykonać. Ale deski ześlizgiwały się na bok... Na szczęście niewielu ludzi mogło zobaczyć moje wyczyny ... Na pewno był to i brak umiejętności, ale bez wątpliwości z kantami byłoby lepiej. A na koniec przypomniałam sobie historyczny opis z początków narciarstwa, i ostatni zjazd odbyłam "na czarownicę" - oczywiście bardziej z ciekawości, jak to jest, niż z rzeczywistej potrzeby - kijki między nogi, i hamowanie tym sposobem . Uśmiałam się co niemiara, rozejrzawszy się wcześniej, czy nikt tego nie ogląda...
-
Ten zestaw to kompletna mieszanka! Z tego, co zdążyłam sprawdzić, tylko te Tisa to narty biegowe, a raczej nawet śladowe, bo są dość szerokie (4,5 cm). Ale bez łuski, więc musiałbyś się bawić smarowaniem, co jest sztuką trudną - różne smary na różne rodzaje śniegu, na podejście i zjazd. Nieokantowane. No, i musiałbyś szukać dalej wiązań i butów, więc wiele nie zyskujesz. Inne to zjazdówki starego typu - "ołówki", nie taliowane. Myślę, że lepiej byłoby, jakbyś się wybrał do odpowiedniego sklepu choćby zasięgnąć rady, a potem mógłbyś szukać i w necie, już wiedząc, czego. Zresztą na ogół tzw. zakupy okazyjne nie wychodzą wiele taniej, a można się łatwo wkopać albo w nieodpowiedni zakup, albo w sprzęt nadmiernie zniszczony lub uszkodzony. A w porządnym sklepie przy zakupie całości sprzętu jest prawdopodobne, że dostałbyś jakiś rabat. Niestety nie znam sklepów w Twojej okolicy. Gdybyś był w Krakowie, to polecam Sklep Podróżnika http://www.sp.com.pl/ przy Szujskiego 2 - mnie tam i dobrze doradzili, i dali upust. Tu inne lokalizacje http://sp.com.pl/Sklep.php?i=sklepy. Mają też sprzedaż internetową, ale nie wyobrażam sobie kupna przede wszystkim butów bez przymiarki. Narty też dobrze byłoby pooglądać i porównać, a i omówić z kimś kompetentnym. Ale w dziale "Zima" po lewej wejdź na narty biegowe (śladówki i tego typu deski są pod tym hasłem), i zobacz sobie ceny - nie przerażają. PS. Widzę, że w czasie, kiedy pisałam ten elaborat, Sławek już zdążył odpisać. No właśnie, sprawdź podane linki!
-
Polczakówka Nic zaskakującego, wtorek - Polczakówka. Warunki po prostu doskonałe, równiusieńko, śnieg ubity, a już naturalny, mało luda (w każdym razie przed południem, bo wyskoczyłam na niewiele więcej niż godzinkę). W tych wspaniałych warunkach i dlatego że wreszcie sprawdziłam regulację wiązań i trochę je popuściłam (dzięki wątkowi na ten temat), puścił mi lęk przed swobodną jazdą, jaki mnie trzymał za, no powiedzmy, nogi po zeszłorocznym wypadku z kolanem, i wreszcie poczułam, że przestaję się głupio i mimowolnie usztywniać. Tak więc kolejny raz głoszę chwałę Polczakówki !
-
Fajny ten Sopelek ! I widać, że z tradycją - nasyp.
-
A czym, jeśli wolno spytać, różni się unikalny użytkownik od zwykłego?
-
Wiesz, masz rację - niech złośliwiec ma za swoje. Pomyślałam tylko, że ktos przypadkowy mógł trafić w uzbrojonego bałwanka, ale przecież stał na pewno na chodniku.
-
Oj, posypie się, posypie... W zeszły czwartek (też padało w Kraku) jechałam sobie zwyczajnie ślimakiem, mijałam wylot ze stacji benzynowej - i w tym momencie FACET, nie patrząc, ruszył ze znaku stopu wprost w mój bok. Z przeciwnej strony sznur samochodów, nie było gdzie uciec ani na pół metra. Oczywiście łomot, wgnieciony bok, 1 drzwi całkowicie zniszczone, w sumie i tak dobrze, że na tym się skończyło. I nie stwierdzam od razu, że ogólnie rzecz biorąc, facet za kierownicą to pojęcie przechodzi - choć myślę, że przytoczyć mnóstwo przykładów, kiedy agresja i pewność siebie nie przekłada się na umiejętności (na ogół jednak u panów, choć nie tylko) byłoby bardzo łatwo. A pan, który we mnie wjechał, okazał się bardzo kulturalny - proszę, rzucajmy kamieniem - jeśli nam samym nigdy nie przydarzyła się chwila nieuwagi lub zlekceważenia nawet przewidywalnego ryzyka... Bo i mnie, i chyba wszystkim się to zdarzało, a jeśli jakiś ratujący manewr manewr wtedy się udawał (lub po prostu mimo błędu nic się nie stało), to nie powód do dumy, tylko do zastanowienia. PS. Nie robię 70 tys. km rocznie, bo jazda autem dawno mi się znudziła, i nie mam takiej potrzeby - ani obiektywnej, ani subiektywnej. Ale jeżdżę od przeszło 20 lat, i zarówno doświadczenia jak umiejętności mi nie brakuje - piszę to dlatego, że zaraz się posypie, że BABA pisze, a one przechodzą pojęcie. A pomysł dzieci z bałwankiem i hydrantem - niezły, choć może niezbyt miły!
-
Jaki koniec zimy ?! Wypluj te brzydkie słowa! I szukaj sprzętu - śladówki i buty do nich, a nawet takie narty, o jakich pisał Sławek, są znacznie tańsze od sprzętu turowego. I już powinny zaczynać się wyprzedaże, na pewno z większym wyborem niż kiedy zostaną resztki na wiosnę. Zmarnować taką zimę to grzech ! PS. Moim zdaniem szukaj nart z łuską - nie będziesz miał problemów ze smarowaniem, a na lekkich podejściach będzie Ci wygodniej. Z tego, co Sławek pisał zrozumiałam, że jeśli wybierzesz lekkie narty do telemarku, to potem będziesz mógł do nich założyć foki - kiedy wyruszysz na bardziej górzyste szlaki. Natomiast zwykłe śladówki są zupełnie niedrogie.
-
Byłam tam wczoraj, i miałam dobre wrażenia. Oczywiście, malutka górka, ale całkiem przyjemna - jak na tę odległość od Kraka, trudno oczekiwać więcej - za Myślenicami jakoś, sama nie wiem czemu, nie przepadam.
-
Piątek 29.01 - bezpłatne szkolenie GS
Maria odpowiedział JC → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Bardzo prosto, do Korbielowa (np. tak http://maps.google.com/maps/ms?ie=UTF8&om=1&source=embed&oe=UTF8&msa=0&msid=118392907587803771108.00043ae9205abaa980725), a potem przejeżdżasz Korbielów główną drogą nie oglądając się na boki, trafiasz na byłe przejście graniczne, a kiedy kończy się las, jest drogowskaz w prawo. Odległość na nim podana jest trochę mniejsza niż w rzeczywistości, ale trafić łatwo. -
Podstolice A ja wyskoczyłam dziś z młodzieżą na malutki wypad z Krakowa do Podstolic (ode mnie chyba 16 km). Byłam mile zaskoczona. Oczywiście niedługie trasy, ale górka całkiem bystra - przy dłuższym wyciągu fajny zjazd. Po drugiej stronie górki mniejszy wyciąg i jest trasa okrężna umożliwiająca zjazd w tamtą stronę (lub powrót do punktu wyjścia). A prawie cała szerokość górki jest przygotowana do jazdy (równo i miejscami twardo), teren urozmaicony, jakby pofałdowany - więc można wybierać różne drogi. Fajne miejsce . I tak bliziutko!
-
SKIer,wszystkiego najlepszego!!!
Maria odpowiedział johnny_narciarz → na temat → Chcę Wam o tym powiedzieć
Wszystkiego najlepszego! I dużo czasu do swobodnych wyjazdów na narty! -
Spokojnie, Tipi, widziałam takie narty, o jakich pisze Sławek, w Sklepie Podróżnika - wyglądały po prostu jak szersze śladówki, z łuską na spodzie, i miały stalowe krawędzie. Przyznam, że wzbudziły u mnie wielką chętkę - bo mając wszystkie zalety stricte śladówek (równie lekkie), pozwoliłyby uniknąć np. ześlizgów na boki, kiedy czasem trzeba jechać po wypukłej drodze. To mógłby być właśnie idealny sprzęt dla Ciebie - jak Sławek pisze, używałbyś ich jak śladówek, a później mógłbyś na nich próbować ewolucji telemarkowych. Na sankach kompletnie się nie znam...
-
Co do telemarków, to chyba nie na sam początek. Rzeczywiście śladówki to powinno być coś dla Ciebie. To nie znaczy, że takie narciarstwo jest łatwiejsze od innych - wciąż wydaje mi się, że jest nawet trudniejsze - ale możesz sobie stopniować trudności. Niestety na naszym forum nie znajdziesz tyle informacji o trasach, co na tamtym. Chyba nie wszyscy, którzy tam piszą, są tacy jak Twój pierwszy rozmówca. Zresztą możesz tam po prostu poczytać o trasach, a podyskutować u nas . Systemy wiązań i butów do śladówek są, z tego co mi wiadomo, w zasadzie równoważne (z wyjątkiem jakichś zupełnie specjalnych), ważne tylko, żeby w sprzęcie który zdobędziesz, wszystko pasowało do siebie nawzajem . Więc to już musisz omawiać ze sprzedawcą. Powodzenia!
-
Piątek 29.01 - bezpłatne szkolenie GS
Maria odpowiedział JC → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
A mnie właśnie w ten dzień czeka wizyta na ulicy Montelupich w Krakowie, gdzie mieszczą się 2 przemiłe instytucje - nie wiadomo, która budzi więcej przerażenia: Instytut Stomatologii czy więzienie. A że przez stomatologię przewija się znacznie więcej ludzi niż przez sąsiedztwo, to może jednak ona (sumarycznie) ? -
Sprzęt i jazda na nartach ski tour
Maria odpowiedział Bończa → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Właśnie to wcale nie takie straszne przezwyciężanie się. Ot, po prostu się idzie. Przecież nie brakuje ludzi chodzących w górach latem. A tym, co mnie najbardziej zaskakiwało na początku, jest fakt, że po długim podejściu następuje długa jazda - wcale nie jest tak, że człek lezie z najwyższym wysiłkiem, żeby w moment zjechać. Odczucie (przynajmniej moje) jest takie, że to się równoważy, a z podejścia potem wynika zaskakujący kawał trasy do zjazdu. Nie mówiąc już o tym, że podejście też jest przyjemnością . Takie są moje odczucia, ale chyba nie tylko moje. -
Sprzęt i jazda na nartach ski tour
Maria odpowiedział Bończa → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Są różne narty skitourowe, od prostszych do bardziej taliowanych. Ja mam stare Hagany Carbon Tourcarve, o promieniu skrętu 13,5 m , i jazda na przygotowanym stoku jest bardzo podobna jak w zjazdowych - tyle, że po twardym jeździ się gorzej ze względu na to, że są miększe. Przez wiązanie turowe noga trochę inaczej w nich leży, ale można się przyzwyczaić. Są też różne buty i różne przypadki, a zatem różne opinie. Jeśli to są buty twardsze, czteroklamrowe, to jest to możliwe. Mnie akurat udało się idealnie dobrać buty (damskie Garmonty, żeby podać model, musiałabym zejść do garażu, bo o tej porze roku nie opuszczają auta - ale to numer 22, więc chyba informacja byłaby dla Ciebie mało przydatna - dziwnym trafem w ogóle udało się taki numer zdobyć). Jeżdżę w nich i na zjazdowych Headach, i na Haganach, i tylko od czasu do czasu nachodzi mnie myśl, żeby jednak kupić coś twardszego do zjazdówek. To jest luźna myśl, i szybko ginie. To zależy też od warunków śniegowych - po prostu wtedy, kiedy bez fok ciągnie do tyłu . Obawiam się, że jednak wszystko naraz - tym, co umożliwia chodzenie/podchodzenie na nartach turowych jest wiązanie, umożliwiające odrywanie się pięty - czyli musi być do niego odpowiedni but, a siłą rzeczy musi być ono zamontowane do narty. Można jednak (z wyjątkiem butów) spróbować "z demobilu". Buty turowe nie mają fleksu określonego tak, jak zjazdowe, ale generalnie są, ze zrozumiałych przyczyn, miększe. Jest jednak cały wachlarz możliwości, w zależności od przeznaczenia - więcej chodzenia, czy trudniejszych zjazdów (oczywiście, twardsze). Tu trzeba określić swoje preferencje i w oparciu o nie dobrać but twardszy lub miększy. Przede wszystkim musi być bardzo dobrze dopasowany, żeby uniknąć dokuczliwych obtarć (właściwie całkiem to chyba się nie da, noga cały czas "pracuje" w bucie), i dopasowanie jest jeszcze ważniejsze niż przy butach zjazdowych. Nie przesadzałabym z problemami. Może tylko zwróciłabym uwagę na odpowiednią bieliznę, bo przy wysiłku, z jakim wiąże się podchodzenie, można się nieźle spocić. I przydatny byłby plecak, do którego można przytroczyć narty. Myślę, że trasy w Tatrach Zachodnich, które dla zjazdowca są znane głównie z lektury o dawnych czasach. Tu akurat, o ile mi wiadomo, najlepsze są nadal stare opracowania Oppenheima (można poszukać na Allegro). Też znane wszystkim okolice Kasprowego, gdzie można w miarę łagodnie przestawić się na inne podejście do nart, oczywiście z szacunkiem dla TPN . Kondratowa i okolice. Co do Tatr Wysokich, jest współczesna książka Wali i Życzkowskiego z opisem tras, łatwiejszych i bardzo trudnych. Wiele z tych mniej trudnych jest w okolicach 5 Stawów. Wydaje mi się, że to są właśnie główne kwestie. Dodałabym sprawę bezpieczeństwa, a w szczególności lawin ,o czym zawsze trzeba pamiętać opuszczając utarte trasy, i sprzętu lawinowego. Dzięki za wiadomość o trasce między Goryczkową i Kalatówkami. -
Według mojej (niezbyt głębokiej) wiedzy, z grubsza tak. Z grubsza, bo długości samych biegówek różnią się w zależności od techniki (łyżwa czy klasyk). Natomiast mam obawę, czy w ten sposób nie ograniczysz swoich postępów w zdobywaniu techniki narciarskiej. Bo sama nauka zjazdu na zjazdówkach jest, co tu ukrywać, łatwiejsza, a potem wiele by Ci też ułatwiła. W tym co piszesz o śladówkach z różnymi wiązaniami, wydaje mi się, że jeśli masz na myśli wiązania nieco bardziej umożliwiające skręty, to zmierzasz nieświadomie w kierunku telemarku - to jedyna technika, która umożliwia zjazd ze skrętem na nartach, przy których masz wiązanie nie trzymające pięty (chyba, że chodzi Ci po prostu o różne rozwiązania techniczne typowego wiązania do śladówek - to też są różne, i ważne jest tylko to, żeby but był w tym samym systemie co wiązanie). A co do telemarku, to Sławek napisał, że mając podstawy alpejskie telemarku można nauczyć się dość szybko pod okiem doświadczonego... telemarkowca. Może jednak rzeczywiście jest to dla Ciebie dobry wybór - wygląda na to, że masz silne zacięcie w kierunku turystyki, a niechęć do miejsc zatłoczonych. A w terenie nie górzystym śladówki mają tę wyraźną przewagę nad nartami turowymi, że są o wiele lżejsze, i wędruje się z nieporównywalnie mniejszym wysiłkiem. No, a w ten sposób oswoiwszy się z nartami, możesz później próbować innych możliwości. A może właśnie zasmakujesz w śladówkach, i okaże się, że to jest to, a stopniowo nabędziesz odpowiedniej wprawy? Wybierając się jednak i na śladówkach w miejsca odludne, pamiętaj o bezpieczeństwie! Lepiej znajdź sobie towarzystwo. Kiedy dobierałam sobie w zeszłym roku śladówki, szukając wiadomości trafiłam na forum (jak sama nazwa wskazuje) biegówkowe http://www.biegowki.pl/forum, (też komplementarne do naszego), gdzie piszą ludzie z różnych rejonów Polski, i jest też mnóstwo informacji o trasach i warunkach. Pozdrawiam!
-
Właśnie to ich chyba załatwiło - wiem, że zainwestowali w nową linę, ale dalej działo się to samo, a na większe inwestycje nie zdążyli widocznie zarobić. Przypuszczam, choć może się mylę, że to raczej wina złej konfiguracji wyciągu w danym terenie - za mała odległość "peronu górnego" od koła obracającego orczyki. W Suchym Żlebie taki samiutki wyciąg działa - tyle, że górne koło jest na tyle daleko od miejsca wypinania się, że te sznureczki od orczyków zdążą się zwinąć na sprężynce, i nic się nie dzieje. W Jastrzębi na początku stał na górze facet, który odbierał orczyki, prowadził je tak, żeby się nie zaczepiały, i wtedy się nie psuło. Szkoda fajnego miejsca...
-
Było też superfajne miejsce, Jastrzębia koło Ciężkowic, pół drogi między Tarnowem a Krynicą (więc nie tak znowu nizinnie). Trochę jak mniejsze Słotwiny, ładnie nachylona szeroka górka, miło, brak tłumów i snobów, dużo nieźle jeżdżących "oldschoolowców" w tylnowłazach i na ołówkach, świetne kiełbaski z grilla, ognisko pod daszkiem - wszystko, co lubię! Uruchomili to po wielu latach przerwy fajni ludzie (okazało się, że jeden był moim kolegą ze studiów). No, ale stary wyciąg (taki, jak w Suchym żlebie na Kalatówkach) wymagał chyba za dużych inwestycji (był tak ustawiony, że przy nieuważnym puszczeniu orczyka linka orczyka zaplątywała się w koło na górze). No, i chyba dobiły ich 2 bezśnieżne zimy, bo nie zdążyli się rozkręcić... I sprawdzając, co z wyciągiem - może w tym roku znów ruszy? - natknęłam się na stronie Ciężkowic na ogłoszenie o już drugim nieograniczonym przetargu (pierwszy zakończył się "wynikiem negatywnym" - pewnie brak chętnych) ...
-
Gruniky Sihelne - tyczki za darmo
Maria odpowiedział JC → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Mam nadzieję, że ci, którzy mogli się wybrać, mieli dobrą zabawę ! Dla mnie niestety jest to już "dłuższy" wypad, który muszę planować z wyprzedzeniem . Pozdrawiam! -
No, to napisz, co USG pokaże. Oby było jak najlepiej!
-
Przypuszczam, że stare Bandity jak najbardziej by się nadały, jakbyś skombinował do nich wiązania i rozejrzał się powoli za butami, to spoko byś się załapał na wiosnę, bo właściwy sezon turowy to wiosna, i trwa do maja, a nawet czerwca, jak się uda a człek się uprze .
-
Sorry za skrótowość, ale muszę już iść spać przed dniem jutrzejszym. Narty (z fokami i odpowiednimi wiązaniami), buty, kije. Właśnie tu dość dużo popełniliśmy na ich temat. Trzeba pomyśleć o Sprzęcie lawinowym. I, jak napisał Sławek, Znajdziesz odpowiednie towarzystwo, na naszym forum nawet znajdziesz zaproszenie od Maćka z zaprzyjaźnionego http://www.skitury, fora.pl, skierowane do kogoś, kto zadawał wcześnie podobne pytanie.







