Te sytuacje, które opisujecie, to niestety codzienność. Dowodzą, że żadne kodeksy nie pomogą, jeśli ludziom brak rozsądku i elementarnej umiejętności przewidywania. Czasem i nasza ostrożność, i stosowanie się do zasad nie wystarcza. Przyznam, że mam z tym duży problem - staram się przewidzieć, co może potencjalnie zrobić każdy na mojej drodze, czy to żółtodziób, czy nawet niezły narciarz jadący z nieprzyzwoitym przekonaniem co do własnych umiejętności w zbyt małym w moim przekonaniu oddaleniu. I przeczekuję... I przeczekuję... I, cholera, przez to mam zepsutą jazdę, kiedy nie jest prawie pusto... Na szczęście, są bardziej i mniej popularne stacje, a wśród tych mniej - te, które akurat lubię.