kowalczuk
Użytkownik forum-
Liczba zawartości
410 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
5
Zawartość dodana przez kowalczuk
-
I co Twoim zdaniem było dobrze? Lepiej nie mówić.
-
A więc jest źle w wielu punktach. Przedtem nie chciałeś przyznać. Myślę, że ten problem był n.p. na Czarnej Górze. Tłumy w weekendy a puste wyciągi w 5 dni pozostałych. W pobliżu Siennej prawie nie było bazy noclegowej. Dlaczego nie pomyślano o podłączeniu Międzygórza? Była tam duża baza noclegowa - choć do dziś pewnie uległa dewastacji - w Międzygórzu mimo, że piękne i ciekawe miasteczko turyści niewiele mieli co robić. Na co czekali? (patrz na dawną koncepcję o której wcześniej tu wspominałem) Myślę, że znów ekolodzy zablokowali. Pozdrowienia, RK
-
A co jest dla nich ważne?
-
Też tak myślę. Ale czy oni tylko tak sami z siebie czy ktoś/coś może jeszcze za tym stoi? Jestem za, ale ostrożnie, żeby nie jak n.p. ze stoczniami. A Sea To Sky Highway nie? Pozdrowienia, RK
-
Trochę się nie zgadzam, że "My jesteśmy na początku tej drogi" natomiast podobnie uważam, "że zmarnowano wiele lat" - bo w/g mnie ta droga jest już bardzo bardzo długa. Przecież nie jesteśmy znów na jakimś początku czegoś nowego. Ta transformacja ustrojowa ciągnie się od 20-stu lat, a ktora z ekp rządzących zrobiła cokolwiek, uzgodnień z ekologami. Na jakim etapie jest n.p. tzw. "Ustawa Śniegowa"? Zrobiono o niej kiedyś wielki szum medialny ale chyba tylko po to, żeby zaraz potem o niej zapomnieć? Do tego chyba nie trzeba jakichś wielkich pieniędzy, a to przecież początek od którego trzeba zacząć. Potem pewnie znów zrobią "na kolanie" i będzie do niczego. Nie mogę jakoś pojąc, że najlepszą metodą na rozwój gospodarczy jest jego likwidacja i blokowanie wszystkiego. Tak na zachodzie się nie robi. Nie sądźmy naiwnie, że ktoś nam za darmo coś da jeśli pozwolimy sobie na likwidację wszystkiego. Gospodarka we wszystkich swoich dziedzinach to twarda walka o byt i nie opiera się na filantropii. Jej rozwój na zachodzie nastąpił dzięki zdrowym zasadom opartym na "prawie popytu i podaży" oraz zdrowej konkurencji. Wprawdzie Alpy u nas nie wyrosną, ale jeśli nie potrafimy już wymyślić coś lepszego to powinniśmy brać przykład z najlepszych (oczywiście na tyle na ile to możliwe). Popatrzmy n.p. na jeden tylko z przykładów włoskich, region "Dolomiti Superski", borykający się z brakiem śniegu, 1200 km. tras, i ich słynny system naśnieżania. A u nas ile powstało w tych ostatnich 20-stu latach? W Sudetach 9 km. na Czarnej Gorze w Siennej i 2 km. na Izerskim Stogu w Świeradowie Zdroju, razem 11 km. w Sudetach. Więcej tras chyba zamiast rozwijać to polikwidowano - ale niech tam będzie, powiedzmy 11 km. Niech w innych częściach kraju będzie 3 razy tyle (33 km.). Jaki więc jest cały dorobek w tej dziedzinie całej gospodarki polskiej przez 20 lat? - jakieś 44 km. To tylko tyle co jedna nieduża stacja narciarska z prawdziwego zdarzenia. Cyt.: "Pasmo górskie Dolomitów leżące w Południowym Tyrolu, w lipcu 2009 zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Tym samym dołączyło do zaszczytnego grona, do którego zaliczamy m.in. piramidy w Egipcie, Stonehange w Wielkiej Brytanii czy meczet Taj Mahal w Indiach." - a mimo to turystyki narciarskiej tam się nie likwiduje. Pozdrowienia, RK
-
Bardzo mnie to dziwi jak to się dziś wszystko odbywa. Jakieś napuszczanie ekologów przeciw gospodarce, sprawy sądowe ciągnące się latami, zatrzymywanie inwestycji, zamrażanie środków inwestycyjnych i nieefektywne w czasie ich wydawanie - po co to? Co to wszystko znaczy? Jak taki proces może się stać ekonomicznie efektywny, skoro się ciągnie latami? A przecież jeszcze przed stanem wojennym w 1981 gotowe były szczegółowe opracowania fizjograficzne dla Sudetów Wschodnich i Środkowych (ówczesne Województwo Wałbrzyskie), które służyły do opracowania planów zagospodarowania przestrzennego terenów górskich. Turystyka a w szczególności Turystyka Narciarska miały odgrywać tam ważną rolę. Plany zagospodarowania przestrzennego były już w stadium końcowym opracowania. Miało dojść do szczegółowych uzgodnień z ekologami. Pracowały nad tym wysokiej klasy zespoły fachowców złożone z urbanistów, architektów, przyrodników, geografów itp., pod kierownictwem Architekta Wojewódzkiego. Wyznaczono 4 główne obszary dla rozwoju narciarstwa zjazdowego. Przy współudziale Wydziału Kultury Fizycznej Sportu i Turystyki Urzędu Wojewódzkiego wyznaczone zostały dość szczegółowo (na mapach topograficznych w skali 1:5000 oraz 1:10000) lokalizacje tras zjazdowych i wyciągów narciarskich. Plany te miały być uzgodnione i zatwierdzone przy współudziale ekologów/naukowców oraz ówczesnego Ministra Leśnictwa. Miały one stanowić podstawę dla harmonijnego rozwoju turystyki i całej gospodarki na terenie Sudetów Wsch. i Środk.. Plany te miały być na tyle dokładne, żeby nikt nie mógł przeszkodzić w procesie realizacji inwestycji (oczywiście jeśli inwestor i wykonawca dotrzymywali wszystkich warunków tego planu) i miały też służyć przede wszystkim szybkiej ich realizacji. Na ich podstawie inwestor miał też dostawać szczegółowo określone warunki zabudowy na danym terenie albo też wskazania szczegółowej lokalizacji terenów pod inwestycje, które go interesują. Oczywiście w zakres tej fizjografii wchodziły dokładne dane klimatyczne i zalegania pokrywy śnieżnej. Dostęp do tych szczegółowych opracowań też miał być jawny. Myślę, że bardzo podobnie było w Sudetach Zachodnich (ówczesnym Województwie Jeleniogórskim). Minęło prawie trzydzieści lat i co dzisiaj mamy zamiast uzgodnionych z ekologami planów? Coś mam przeczucie, że czas ten zmarnowano. Czy przez cały ten okres nie zrobiono nic by doprowadzić do ich ukończenia? Coś mi się wydaje, jakby ten proces był znów w powijakach i zaczynał się od samego początku, że zamiast dojść do porozumienia dziś mamy ciągłe z ekologami "wojny". Czy ja się mylę? Jeśli Ty albo ktoś ma na ten temat dzisiejszą wiedzę (jak to się odbywa w dzisiejszej Polsce?) to bardzo proszę o wyjaśnienie. P.s. Gdzie podziały się tamte opracowania? - teoretycznie po zmianie województw powinno było je przejąć woj. Dolnośląskie (Wrocław). Pozdrowienia, RK
-
Tak skopał mi - ten cały system przez, który opuściłem kraj. A psioczę nie na Polskę lecz jeśli już to na niektóre sprawy, które się w dzisiejszej Polsce dzieją. (Nie chodziło mi o baseny (z chlorowanych i tak nie korzystam) lecz o większe naturalne czy sztuczne akweny wodne.) Trudno się z Wami porozumieć ponieważ chcielibyście rozstrzygnąć wszystko na raz "w jednym zdaniu". Proponuję pozostawmy teraz wszystko inne na boku i przejdźmy do konkretów - tak jak to robią w Kanadzie "one step at the time". A więc piszesz: Moim zdaniem nie tak to powinno wyglądać. Jeśli rzeczywiście masz takie możliwości to pokaż mi na mapie lokalizacje w Sudetach gdzie dozwolone jest urządzanie zjazdowych tras narciarskich wraz z wyciągami, a wtedy gdy będzie to miało dla mnie jakiś sens to zwrócę się do Ciebie o odpowiednie potwierdzenie tego na piśmie i zacznę organizować pieniądze, a także przeproszę Cię publicznie. Napiszę, że byłem w wielkim błędzie i to co w tej sprawie pisałem nie dotyczy Pana Rikirika (czy ewentualnie instytucji przez niego reprezentowanych). Myślę, że to nie jakaś tajemnica. Takie opracowanie w czytelnej formie powinno być ujawnione dla informacji publicznej i ewentualnych inwestorów. Dziś jest już okazja by robić to w sposób bardziej profesjonalny pod względem technicznym. Mamy komputery, oprogramowanie, Internet i nietrudno to w odpowiedni sposób przedstawić. Najlepiej skorzystaj z ogólnie dostępnych dla wszystkich narzędzi jak Google Earth czy Google Maps. Czekam - Pozdrowienia, RK
-
Dziękuję za sugestię. Ma ona dużo sensu. Myślę o tym, choć trochę mi nie pasuje. Pozdrowienia, RK
-
Źle to odbierasz. Nie miałem tego na celu. Różnimy się wprawdzie w sposobie widzenia rzeczywistości, ale nie jest to z mojej strony (ani też nic innego) przyczyną lekceważenia. Odpowiedziałem Ci tylko - jak sądziłem - w obrazowy sposób dlaczego ważna jest dla mnie bliska lokalizacja ośrodków narciarskich. Stąd pozwoliłem sobie na rodzaj żartu z tym "odpalaniem jeta". Nie myślałem, że Cię to tak poruszy. Ale jeśli tak to odczułeś to przepraszam - nie było to moim zamiarem. A nieprawda - wykręcasz moje zdania. To było dla pokazania jak malusieńki ułamek procenta stanowią trasy w stosunku do ilości dróg, które nawet bardziej ingerują w środowisko niż one. Proszę wskaż źródło n.p., że drogi nie przecinają lasów, ani te istniejące ani projektowane. Dlaczego muszę patrzeć globalnie? Ja jeżdżę na nartach lokalnie. Gdzieś w Alpy mogę pojechać raz w roku. Na co dzień oraz w weekendy odległość dla mnie ma duże znaczenie. Zawsze coś komuś będzie przeszkadzać, a z rentownością zgoda (chyba, że państwo zechce partycypować w imię zdrowia swoich obywateli - ale raczej się nie zanosi), nigdzie nie twierdziłem odwrotnie. A dlaczego nie przeszkadzają Ci maszty antenowe telewizji i telefonii komórkowej a także wycinki pod drogi do nich i towarzyszących im obiektów. Maszty te stawia się dziś prawie na każdym wzniesieniu. Dlaczego nie przeszkadzają Ci słupy trakcji energetycznych, elektrycznych i telefonicznych i wycinki pod nie. A różnego rodzaju drogi, kamieniołomy, kopalnie - zwłaszcza odkrywkowe, żwirownie, piaskownie, itd./itp.? Tez tylko widzisz problem w nartach? Nie będę poszerzał dyskusji o baseny, bo będą sprzeciwy, że to nie to forum. Powiem tylko, że z kąpieliskami n.p. w Wałbrzychu i okolicach jest też bardzo źle. Ludzie są pozbawieni tego rodzaju rekreacji również i latem. Właśnie wyszczególniłem wcześniej jakie nowe trasy powstały w Sudetach po 1989. Wskaż więcej, jeśli potrafisz. Nie przesadzaj. Uważam jednak, że narciarz stał się dla ekologów "kozłem ofiarnym" a narciarstwo tylko w znikomym procencie w porównaniu z innymi budowlami ingeruje w środowisko (pisałem wcześniej dlaczego - dane z ilością tras do dróg? to było tam). To jednak temat bardzo obszerny. Nigdy też nie twierdziłem, że narciarstwo w Polsce jest #1. A kto powiedział, że musi być #1? Tak więc mamy 2 różne punkty widzenia. Jednak to, że ja inaczej to widzę nie musi być chyba powodem do kłótni, nieprawdaż? W końcu jest to chyba forum dyskusyjne gdzie się dopuszcza różnice zdań, a nie "Towarzystwo Wzajemnej Adoracji"? Trudność rozmowy z Wami polega na tym, że Wy ciągle operujecie ogólnikami w ogóle ich nie udowadniając, a ja wskazuję na konkretne przypadki. Nie da się rozstrzygnąć wszystkiego co dotyczy inwestycji w jednym czy dwóch zdaniach. Podzielmy to na 2 części: najpierw fakty a potem opinie. Najpierw zajmijmy się jakimś jednym faktem. Proszę udowodnijcie mi więc, który podany przeze mnie fakt jest nieprawdziwy. Pozdrowienia, RK
-
Chyba nie próbujesz być znów niegrzeczny. Co Ci się nie podoba? Tak jest faktycznie - to nie tajemnica, ale powiedzmy, że bardziej w Kanadzie. Dlaczego jednak sądzisz, że muszę Ci odpowiadać, zwłaszcza że nigdy nie odnosiłeś się do mnie zbyt grzecznie.
-
I tu i tam. Zależy gdzie w danym czasie jestem.
-
I właśnie o tych ekologów mi głównie chodzi. Pisałem wcześniej n.p. jak negatywny wpływ na efektywność ekonomiczną mają ich interwencje - są oni w stanie położyć każdą inwestycję i przyczynić się do wyniszczenia gospodarki (na przykładzie turystyki oczywiście). Ponieważ mam też pewne doświadczenie z Kanady - przeżyłem tam wiele lat, to jestem w stanie pewne rzeczy porównać. Nie chodzi tu tylko o różnice ekonomiczne ale pod względem zwykłego sensownego myślenia. Cieszę się jeżeli, w Twoich stronach dzieje się lepiej - tak trzymać. Popieram i nawołuję do popierania (oczywiście dobrych tylko projektów). U nas w Sudetach niestety zastój - przynajmniej obecnie nic nie słychać, choć przed kilku laty powstało wiele optymistycznych nowych projektów to teraz o nich ucichło.
-
A ja zawsze wiedziałem o tym, że przyrodę należy chronić. Podobnie jak moi rodzice, babcia i dziadek. Dlatego może nigdy nie mogłem się z tą pseudo-ochroną pogodzić. Szkoda też, że w Polsce do dziś się uważa, że człowiek nie jest już jej częścią więc najlepiej byłoby w góry nie wpuszczać go wcale (nawet na te 9 mm., o których była mowa wcześniej:)) Może, ale nie aż tak wiele. Dlaczego n.p. Rokytnice nad Jizerou (południowe stoki) niemalże po drugiej stronie Szrenicy tak sobie dobrze radzą? Choć nie są to Alpy to też bardzo chętnie tam jeżdżę. Podobnie jest z Cerną Horą - stoki południowo-wschodnie. Wszędzie tam mają tłumy. Nie jest to jednorazowe. Ośrodki narciarskie w Sudetach funkcjonują jeszcze w kwietniu - choć często dzięki sztucznemu naśnieżaniu. Pisałem relacje tutaj na forum wcześniej - każdy może sprawdzić. Czesi na http://www.holidayinfo.cz/zima/isnih.php?lang=7&ro=1&cntry=1&rg=0&loc=0&cat=45 co dzień zimą na bieżąco podają grubość pokrywy śnieżnej, a robią to dość porządnie. Dlaczego ich rząd potrafi o to zadbać? (utrzymuje ten portal) - też każdy może sprawdzić. Śnieg w Karkonoszach, Jesenikach, czy na Śnieżniku leży jeszcze w czerwcu. (ok. 1300 m. n.p.m.). W minionym jak też poprzednim sezonie specjalnie obserwowałem jak dobre efekty przynosi naśnieżanie. Wypróbował to, też nowy właściciel "Wielkiej Sowy" (też od 700 m. n.p.m) - poprzednio zawsze jak bylem brakowało tam śniegu. Nie zrobił wiele - tylko ok. 20-to cm.-trowy dywanik śnieżny na początku sezonu pod dolną połową trasy - ale dzięki temu późniejsze warunki na trasie były stabilne. Fama o tym zaczęła się powoli roznosić i na Sowie znów pojawiły się kolejki, jak przed laty. Malutki ale dzielny ośrodeczek "Mlade Buki" kolo Trutnov-a na samym południowym krańcu Karkonoszy nawet w czasie bardzo słabej zimy utrzymywał się w ruchu przez cała zimę do końca marca - wysokość tylko 500 m. n.p.m. A w ogóle to wiele ośrodków w czeskich Sudetach kończą sezonowa działalność nie z powodu braku śniegu i mogłyby jeszcze dalej pracować, a zmusza je do tego tylko chyba jakaś wcześniej ustalona data. Wspominałem też już o południowym Ontario - nie będę się więc powtarzał. Też nie wmówisz mi, ze mimo różnic klimatów tam na tych wysokościach jest więcej naturalnego śniegu, niż w naszych górach. Ja tam mieszkam, więc wiem. "W południowym Tyrolu słońce świeci przeciętnie przez 300 dni w roku. Cieszy to licznych w tym regionie turystów. Każdej zimy stawia to jednak przed kierownikami ośrodków narciarskich poważne wyzwanie." Znam ten region trochę i zawsze się zastanawiałem nad tym - "kiedy tam napadało tyle śniegu?". Odpowiedz znajdziecie w tym artykule - i to po polsku ==> I przestańmy już w końcu narzekać, że nic się nie da, nic nie opłaca i popierać likwidację wszystkiego jedynie. Wiem, że Alpy u nas nie wyrosną i nie wszędzie są warunki, ale nie wmówisz mi, że nie ma ich nigdzie. Warunki u nas, aż tak strasznie wszędzie nie odbiegają od czeskich. Zrobić można jeszcze wiele. Trzeba tylko chcieć i dać ludziom (inwestorom) trochę wolnej inicjatywy, a zamiast blokować to stwarzać dogodne ku temu warunki.
-
Oj nieprawda, zwłaszcza to ostatnie zdanie. To, że większość powtarza jakieś utarte opinie czy slogany świadczy jedynie o tym, że te były najczęściej powielane przez media oraz o tym jak olbrzymią rolę wywierają one na świadomość tłumów. Kwestia prawdy natomiast to już zupełnie "inna para kaloszy". Jest na to wiele dowodów w historii. Gdyby większość miała zawsze rację to do dziś n.p. sądzilibyśmy, że Ziemia stoi w miejscu .
-
Ze względu na powyższe uwagi odpowiedź zamieszczam w tym nowym wątku p.t. "Nowe inwestycje w polskich górach - dlaczego jest tak źle?" Jednocześnie mam prośbę do kolegi Admina, by w celu uporządkowania pozostawić w poprzednim wątku następujące numery postów: 1 3 4 5 7 9 38 39 41 49 a pozostałe (tzn. 2 6 8 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 40 42 43 44 45 46 47 i 48) przenieść pod ten tutejszy nowy temat.
-
Jest to dalszy ciąg dyskusji, prowadzonej poprzednio pod tematem " Nowe inwestycje w polskich górach"
-
Ze względu na powyższe uwagi odpowiedź zamieszczam w nowym wątku p.t. "Nowe inwestycje w polskich górach - dlaczego jest tak źle?" Jednocześnie mam prośbę do kolegi Admina, by w celu uporządkowania pozostawić w tym wątku następujące numery postów: 1 3 4 5 7 9 38 39 41 49 a pozostałe (tzn. 2 6 8 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 40 42 43 44 45 46 47 i 48) przenieść pod ten nowy temat.
- 7 387 odpowiedzi
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Więc może otwórzmy nowy wątek z tytułem jak n.p. coś w tym rodzaju: "Nowe inwestycje w polskich górach powstale po 2008 roku - wyszczególnienie", przenosząc wtedy do nowego tematu tych parę postów, które takie wyszczególnienie zawierają. Ten natomiast pozostawmy, ze zmienionym tytułem: "Nowe inwestycje narciarskie w Polsce - jest dobrze czy źle?", tak żeby już się nikomu nie myliło. Ja jednak nie mam dostępu do takich narzędzi i musiałby to zrobić Admin.
- 7 387 odpowiedzi
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Aha, to słuszność ekologii zależy od czasów? Czy to znaczy, że w pewnych czasach należy przyrodę chronić a w innych już nie? Chyba od polityki kolega chciał powiedzieć. Nasz klimat jest inny od Alpejskiego. Na tych samych wysokościach u nas występują znacznie niższe temperatury. Przed kilku laty gdy byłem w marcu w Alpach na wysokości 1500 m. n.p.m. były już temperatury letnie - ponad 20 stopni C, a śnieg był tak miękki, że jazda nie była już żadną przyjemnością. Gdy przyjechałem w Sudety to jeszcze przez cały miesiąc miałem dobrą jazdę - na wysokościach od 700m. n.p.m. wzwyż. Tak, że jeśli demagogia to raczej w Twoim wydaniu. Proszę o bardziej istotne fakty.
- 7 387 odpowiedzi
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Cieszę się, że chociaż tam się coś udało - choć to trochę za daleko jak dla mnie.
- 7 387 odpowiedzi
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
A kto powiedział, że w górach muszą być same lasy? Nie może być trochę łąk? W Polsce akurat mamy dość dużo gór - cała południowa granica Polski (ponad 1200 km.) to prawie same góry. Wszędzie jednak blokuje się rozwój infrastruktury narciarskiej. A co przeszkadza sadzić lasy w miejscach gdzie nie ma takiej kolizji? Było na to dziesiątki lat czasu tylko, że panuje w tej kwestii jakby jakaś bezmyślność. A czego nie można by sadzić lasów i na nizinach? Czego ich się nie szanuje na co dzień i przy innych inwestycjach. Dlaczego się pozwala na ich trucie przez przemysł? - itd./itp. Niech sadzą nawet 100 razy tyle - bardzo je lubię i często do nich chodzę. Chodzi tylko o to, że trzeba w górach "działać z głową" by mogły one pełnić jak najbardziej różnorodną funkcję a nie tylko narzekać, że nic się nie da, nic nie opłaca a wszystkiemu winne te narty, których tak naprawdę to w porównaniu z innymi krajami w Polsce prawie nie ma. A czy woda którą przetworzono na śnieg nie topnieje? Nie wraca spowrotem do środowiska w stanie ciekłym? Przecież my tego śniegu nie zjemy. To jest ciągle ta sama woda tylko w tzw. innym stanie skupienia (pamiętasz z fizyki?). Tego rodzaju przemiany następowały w przyrodzie samoistnie zawsze od początków istnienia ziemi i nie ma w nich niczego złego.
- 7 387 odpowiedzi
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Dlaczego nie? Jeśli będę w Polsce.
- 7 387 odpowiedzi
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
A w których dziedzinach gospodarki jest dobrze? Piszę o inwestycjach narciarskich, to co widzę wokół siebie, o tym co znam i tylko na temat, który nie odbiega od tytułu wątku. Jeśli ktoś uważa, że w jego stronach jest już wspaniale, to jego sprawa. Przecież tu nie wolno nawiązać do spraw gospodarczych nawet tam gdzie się dyskutuje o inwestycjach, choć współzależność jest oczywista. Sam krzyczałeś OT. A dlaczego w Sudetach musi być gorzej? Z chęcią bym w tak zdewastowanym ekosystemie zamieszkał, gdyby tylko był w Polsce, albo w Kanadzie.
- 7 387 odpowiedzi
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
W Polsce jest (patrz: http://www.znaki-drogowe.pl/index.php?option=com_content&view=section&layout=blog&id=9&Itemid=97) 259000 km. dróg publicznych o twardej nawierzchni. Załóżmy, że drugie tyle jest dróg innych. W przybliżeniu powiedzmy, że razem jest około 500000 km. dróg. Drogi podobnie jak i trasy narciarskie muszą przebiegać przez środowisko i tereny leśne, a wymagają znacznie większej ingerencji w środowisko naturalne. Jak to się ma do tras narciarskich, których jest załóżmy z naddatkiem 350 km.?: - narciarskich tras zjazdowych w stosunku do dróg jest zaledwie 0,07% - licząc inaczej, to na 1 km. narciarskiej trasy zjazdowej przypada 1429 km. dróg. - na 1-ego statystycznego Polaka przypada zaledwie ok. 9 milimetrów długości zjazdowej trasy narciarskiej, a 13.2 metra drogi Jeśli ktoś nadal nie dostrzega różnicy w skali problemu i w dalszym ciągu upiera się, że główne zło w ochronie polskiej przyrody leży w narciarstwie to mi jest go naprawdę bardzo żal. Przyjrzyjcie się dokładnie do czego zmierzacie. Dajecie sobie wszystko zlikwidować i to na własne życzenie.
- 7 387 odpowiedzi
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
W/g mnie winę ponosi pseudo-ekologia. Za PRL-u było podobnie, choć może nie aż tak źle jak dziś - bo w tamtych czasach coś jednak się pojawiało. Stworzono wtedy Parki Narodowe. Usprawiedliwiały one to, że się niewiele dla ludzi robi. Prawda natomiast była taka, że nie żadni narciarze niszczyli KPN (Karkonoski Park Narodowy), lecz wyziewy przemysłowe i powstające przez nie kwaśne deszcze - głównie z Turoszowa. Pseudo-nauka przykrywała tą prawdę przez długie lata, a upatrzyła sobie szczególnie narciarza na kozła ofiarnego. O pozwolenie na wycięcie kilku drzew pod trasę narciarską nie tylko w Parkach Narodowych ale i na terenie Lasów Państwowych trzeba było się starać latami. Trzeba było poruszać różnego rodzaju pseudo-naukowe instytuty a także samego ministra leśnictwa - choć z góry było wiadomo, że bez jakiegoś nadzwyczajnego poparcia nic się tą drogą nie wskóra. Nie przeszkadzało to jednak władzy by trzebić lasy dla innych celów jak budowa dróg, linii elektrycznych, telefonicznych, rurociągów, kamieniołomów, itd./itp., czy dla zwykłego pozyskiwania drewna. Do dziś przebiega po samej granicy KPN droga międzynarodowa do Czech. Wiedzie przez turystyczną perłę Karkonoszy Szklarską Porębę i Jakuszyce. Gdyby tak naprawdę chodziło tu o prawdziwą ekologię dawno by ten drażliwy problem zlikwidowano. Trasy narciarskie naprawdę stanowią jedynie znikomy procencik tego na co wycina się lasy. A czyż nie można było prowadzić gospodarki leśnej przez te wszystkie dziesiątki lat w ten sposób, żeby przystosować tereny leśne również i dla człowieka? Na pewno można - tylko się o tym w ogóle nie myśli, bo nigdy dotąd dotychczasowym władzom taki cel nie przyświecał. Jak nie da się znaleźć już innych argumentów to w/g dzisiejszych "polskich" ekologów nawet ażurowe słupy kolejek linowych szpecą krajobraz straszliwie. Gdyby chodziło tu naprawdę o szpecenie to powinny ich drażnić też maszty antenowe telewizji i telefonii komórkowej a także wycinki pod drogi do nich i towarzyszących im obiektów. Maszty te stawia się dziś prawie na każdym wzniesieniu. A przecież komunikacja przy użyciu kolei linowych to dziś najbardziej ekologiczne rozwiązanie. Najmniej ingeruje w środowisko naturalne. Odpada budowa dróg, parkingów w górach, hałasy, spaliny. W zamian wystarczy postawić kilka słupów a sam transport odbywa się w powietrzu. Jedynie Szczyrk za pośrednictwem ministerstwa górnictwa dostawał kiedyś zielone światło. Choć w Szczyrku z tego co czytam bardzo źle się dzieje, to do dziś pozostał największym ośrodkiem w kraju. Górników chciano jakoś ugłaskać. Dziś obok Parków Narodowych potworzono też parki krajobrazowe, wszelkiego rodzaju otuliny i różnego rodzaju strefy ochronne. Jest więc jeszcze gorzej. Nadano tym obszarom niby piękne chlubne nazwy a wszystko po to, żeby w dalszym ciągu blokować rozwój gospodarczy w turystyce, a w szczególności narciarskiej - bo oni dobrze wiedzą na jaki rodzaj turystyki jest na terenach górskich największe zapotrzebowanie.
- 7 387 odpowiedzi
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:







