To o czym napisał Race jest nagminne wśród ubezpieczycieli. Sam tego doświadczyłem, kiedy moja znajoma rozwaliła kolano w Szwajcarii.
Pierwsze co zrobił ubezpieczyciel, to kazał lekarzowi wypełnić ankietę, w której pierwszym pytaniem było - czy jest zagrożenie życia! A odpowiedzi mogły być dwie TAK lub NIE.
Walka trwała kilka dni, ale na szczęście koleżanka pracowała w TVN i ten argument był na tyle mocny, że ubezpieczyciel sobie odpuścił ... tym bardziej, że na miejscu mieliśmy też ekipę i wóz transmisyjny TVN gotowy nagrać materiał.
Niestety zwykle nie jeździmy z ekipą telewizyjną i mamy mniejsze szanse na walkę z procedurami.