Po przejechaniu ok.1600 km jesteśmy w Tignes.Pogoda która nas przywitała śmiało można nazwać zimową:redface:Mieszkamy w dzielnicy Val Clarert,do kreta i szybkich krzesełek mamy ok 40m.Pierwsze trzy dni jazdy to Tignes w obfitych opadach śniegu co skutecznie ograniczało widoczność,co do oznaczenia i przygotowania stoków nie mam się do czego doczepić.Codziennie jazda od 9 do 16 z przerwami na obiad i małe co nieco:tongue:O godzinie 18 trzy minutowa podróż skibusem do La-Lac w której znajduje się kompleks spa i tu pytanie mojej żonki,czy my aby na pewno jesteśmy we Francji :eek: Hiszpanie dosłownie zdominowali całe Espace Killy od Tignes do Val d isere,70 procent turystów to przybysze z półwyspu iberyjskiego my jesteśmy drugą nacją,potem Anglicy,włosi ,francuzi .Po trzech dniach obfitych opadów czas na nagrodę,następne dni budzi nas słoneczko i bezchmurne niebo,więc decyzja zapada kierunek Val d isere.Trasy przygotowane wzorcowo,temp -5,bezwietrznie :smile:Podsumowując:wyjazd udany,żonka zadowolona po wcześniejszym nie do końca zaakceptowaniu Francji jest nią zachwycona,co również mi też jest na rękę bo lubię tę część alp,pomimo odległości :biggrin: