Jakby kogoś to interesowało jak wyglądają warunki teraz to jest masakra absolutna. Wiedzieliśmy, że Chopok to żaden raj, więc jechaliśmy bez nastawienia. Wiedzieliśmy też, że to jedyne miejsce blisko PL ze śniegiem (mało ale jest). To, co tam się dzieje to jest kongo. Parkingi malutkie. Ludzi tysiące. Złe oznakowania zapełnienia parkingów- podają na wjeździe do Doliny Demanovskiej, że zapchane a potem nagle okazuje się, że masa wolnych miejsc a my w krzakach zaparkowaliśmy i szliśmy na piechotę w butach narciarskich kawał drogi, żeby zobaczyć pełno wolnych miejsc na parkingu (dot. oczywiście jazdy nocnej na trasie 13 przy parkingu P2). Chopok nie jest przygotowany na taką liczbę narciarzy. Za dnia masakra. Cudem znaleźliśmy wolne miejsce- korki, ludzie samochody na poboczu zostawiali i na piechotę po lodzie (nikt o to nie dbał) zasuwali do kas. Przewracali się, górami szli, żeby nie po lodzie. Gościu się rympsnął przy kasie i łeb rozbił. Masakra, naprawdę. A liczą sobie. Naprawdę wolę wsiąść w auto i jechać te kilkanaście godzin, ale do Austrii czy Francji. Gościu, totalnie nie umiejący jeździć wjechał we mnie, rozwalił mnie i zwiał. Nagrane kamerą mamy- jechał se na pałę i we mnie prosto. Pojechaliśmy do pracowników (zgodnie z regulaminem wypisanym na ich stronie, że trzeba dane zebrać itd.) a oni nic, że nie wiedzą co trzeba zrobić. W końcu policję wezwaliśmy (miałam kask, ale walnęłam głową w ziemię więc różnie mogło być potem). Nieprzygotowane trasy- otwarte. Ludzie jadą i bach o kamień. Nie przesadzam. My patrzyliśmy na to wszystko i stwierdziłam, że Słowacy to tacy Polako-Turkowie haha. Bałagan, te niedziałające znaki parkingowem, tłumy i cenowo tak sobie. Najlepsze było schodzenie z Zachradky po schodach. Gdy wybiła 15:30 pielgrzymka setek osób szła pierw po schodach (tak, schody hahaah) w butach, z nartami a potem po lodzie i po ulicy do aut w krzakach. Stało się i liczyło ile ludzi leży. Nikt o to nie zadbał. Tatralandia była najlepsza z tego wszystkiego. Przereklamowane chachłactwo. Chcemy przygotować relację na YT i uwierzcie mi, że to brzmi jakbyśmy przesadzali, że nie wiadomo czego oczekujemy- nie, to naprawdę było nienormalne wszystko. Nie ma śniegu? Trudno, ale jak można otwierać trasę, na której jest pełno gołych kamieni i po prostu ziemi?
Jop, tak jak wyżej napisano- alpejsko? Nie widziałam reklamy, ale ludzie, nie dajcie się oszukać. To nie ma nic wspólnego z Alpami. NIC, choć ceny powiem niezłe jak na takie "nic". Pojechać kolejny raz na Słowację mogę w góry, pochodzić, tak jak rok temu. Na narty jednak wracam w Alpy.
Byliśmy 27.12-1.01.13