-
Liczba zawartości
4 152 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
166
Zawartość dodana przez leitner
-
Oświetlenie ma powstać (z tego co wiem) na 2 (poniżej Hali Skrz.) oraz na 1. Na 7 nie może być oświetlenia przez obszar Natura 2000, który w niewielkim stopniu zahacza o trasę. Taka ciekawostka - w SON w sumie ma być 230 lanc i armatek śnieżnych
- 13 438 odpowiedzi
-
- 4
-
-
- szczyrkowski ośrodek narciarski
- szczyrk
- (i 7 więcej)
-
COS ogłosił przetarg na zakup 10 nowych armatek śnieżnych. Mają się pojawić do 15 listopada.
-
Tak się porobiło, że w czwartek trafiłem do Szczyrku. Byłem dopiero wieczorem, więc miałem czas tylko na krótki spacer po okolicy. Następnego dnia, po kolejnym spotkaniu na szczycie, pojechałem z Jackiem na BSA. Już wtedy sobotnie narty zaczęły się ładnie zapowiadać - ciepło, leży śnieg i to wszystko 28 lipca! Następnego dnia nie pozostało nic innego jak tylko pójść rozpocząć sezon narciarski 2017/18. Po półgodzinnym spacerze doszliśmy na BSA. Niestety nie udało mi się namówić mamy na choć kilka zjazdów, więc narty na górze wypożyczyłem tylko dla siebie. Nie miałem swoich, bo wożenie ich z Warszawy przez Góry Stołowe i Karkonosze do Szczyrku nie miało sensu. Na górze upał - połączenie go ze śniegiem jest naprawdę dziwne. Po kolejnym spotkaniu na szczycie (tym razem szczycie Beskidu) zapiąłem narty i... Wrażenie niesamowite. Wciąż nie mogłem uwierzyć, że w lipcu w Polsce jadę po śniegu ? Mimo bardzo wysokich temperatur śnieg (a właściwie drobne kryształki lodu) utrzymywał się w bardzo dobrej kondycji - nie był wcale ciężki ani mokry - było niemal tak jak w środku zimy! Wiem, że jak ktoś tam nie był, to trudno my jest w to uwierzyć - też bym w to nie uwierzył, ale jeździło się wspaniale ? Pies też był zdziwiony taką sytuacją Stok miał "tylko" 65 m, ale jeździło się na tym dużo lepiej niż po 220 m na igielicie. Po południu kilka osób postawiło mały Snowpark. Najmniejsi też zjeżdżali Po którymś wjeździe talerzykiem podeszła do mnie jakaś rodzina i powiedzieli żebym wytłumaczył im jak się jeździ na nartach. Trochę mnie to pytanie zaskoczyło, ale mimo wykrętów że nie jestem instruktorem, zostałem chyba pierwszym w Polsce letnim instruktorem narciarstwa. Rodzina przyjechała z nad morza i nigdy nie miała nart na nogach. Pierwsza na lekcję przyszła Pani, z którą po wielu nieudanych próbach udało się ostatecznie zjechać na dół. Wyglądało to chyba trochę śmiesznie, bo jechała na moich plecach, ale najważniejsze że była zadowolona z jazdy. Potem podeszła jej córka i niestety też nie udało mi się nauczyć jej jazdy na nartach. Wjechała prosto w ratrak. Cóż. Początki zawsze są trudne. Serdecznie pozdrawiam rodzinę, jeśli to czyta ? Potem zaczęło mi się trochę nudzić i zamiast normalnej jazdy próbowałem czegoś innego - skoków, obrotów o 360 stopni i jazdy na jednej nodze. Niestety w końcu wybiła 15:00 i po 2,5 h nieprzerwanej jazdy zakończyłem swój narciarski dzień. W niedzielę pojawiłem się na BSA, ale przyszedłem tylko na spotkanie forumowe. Dzięki za krótką pogawędkę. Później poleciałem jeszcze na Halę Skrzyczeńską żeby podpatrzeć budowę zbiornika i nie tylko. Wygląda to naprawdę nieźle, chociaż póki co jest to zwykły plac budowy. Z narciarskim pozdrowieniem z Warszawy Marcin ~leitner
- 2 odpowiedzi
-
- 5
-
-
-
- beskid sport arena
- letnie szusy na bsa
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Miałem nadzieję, że napiszę całą relację teraz, ale w pociągu jest taki Meksyk, że nie dam rady. Na razie wrzucam kilka zdjęć z dzisiaj. Dzięki za spotkanie!
- 1 051 odpowiedzi
-
- 7
-
-
-
-
- beskid sport arena
- szczyrk
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Nie wiem czy uda mi się jutro podjechać do Was, ale się postaram Dzisiaj jeździło się świetnie - jeździłem aż 2,5 h bez przerwy! Sam nie sądziłem, że aż tyle będę się tam bawił. Jeździłbym dłużej, ale zamknęli stok, bo wybiła 15:00 Relację wstawię jutro wieczorem jak wrócę do Warszawy. No i muszę się pochwalić jedną rzeczą - zostałem pierwszym w Polsce letnim instruktorem narciarstwa na śniegu Uczyłem 2 osoby z Pomorza - jedna Pani po kilku wywrotkach zjechała ostatecznie opierając się o moje plecy a jej córka wjechała prosto w stojący na dole ratrak (oczywiście były przed nim bandy), więc moje szkolenie nie wyszło chyba za dobrze
- 1 051 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- beskid sport arena
- szczyrk
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
-
Wczorajszy dzień był odpoczynkowy. Wyruszyliśmy rano w stronę Wysokiego Kamienia. Niestety na ok. 20 min przed dotarciem na szczyt nagle opadłem z sił i zrobiło mi się trochę słabo. Nie udało mi się wejść, ale czasami trzeba odpuścić. Po dłuższej przerwie zaczęliśmy schodzić w dół - na Hutniczą Górkę. Słup pokoju: Po południu poszedłem z mamą (brat musiał już wracać do Warszawy) pojechaliśmy pociągiem do końca (a właściwie początku) Szklarskiej Poręby. Stacja wyglądała na nieco opuszczoną, ale najważniejsze, że pociąg się zatrzymał. Stamtąd ruszyliśmy w stronę Wodospadu Szklarki. Las, który mijaliśny, był bardzo przyjemny - sporo trawy, piękny zapach i cisza. Tuż przed nim zjedliśmy kilka slodziutkich leśnych malin. Wodospad Szklarki nie jest dla nas niczym nowym - przez ostatnie 6 lat nic się nie zmienił. Mimo tego zrobiliśmy przy nim dłuższą przerwę. Nie rozumiem jaka to jest frajda przejść przez barierki i zrobić sobie zdjęcie w potoku? Sporo osób uważa inaczej i niestety piękna przyroda cały czas jest niszczona Potem poszliśmy czarnym szlakiem w stronę centrum Szklarskiej. W lesie nie czuć tak bardzo gór. Za to jest bardzo przyjemnie. Po wyjściu z lasu minęliśmy takie o to rzeźby. Przyjemny popołudniowy spacer oraz naszą przygodę w Karkonoszach zakończyliśmy pod kolejami linowymi - bo niby gdzie indziej? Na koniec obejrzałem konserwację ratraków. Zimą będą jak nowe! Właśnie wyjeżdżamy z Karkonoszy, które cały czas są pod chmurką. Jedziemy tam, dokąd prowadzą wszystkie drogi. Pozdrawiam Marcin ~leitner
-
Dzień wcześniej tak zrobiliśmy - weszliśmy na Szrenicę i zjechaliśmy koleją linową. Jeśli chodzi o drogę do Hali Szrenickiej, to nie wiem, kiedy ułożyli te płyty (choć pewnie@marionen ma rację), ale idzie się po tym fatalnie. Jak się dało, to szedłem z boku bo ziemi. Zaraz wstawię relację z wczoraj.
-
Relacja z wczoraj: Na wczoraj mieliśmy zaplanowaną piękną widokową trasę. Niestety prawie wszystkie widoki ograniczyły się do najbliższych 50-100 m. Nasza wyprawa to Szrenica - Łabski Szczyt - Rozdroże pod Wielkim Szyszakien - Śnieżne Kotły - Szklarska Poręba Od rana wiało zimnem. Deszcz nie padał, a lepiej odczuwalna temperatura na dole wynosiła poniżej 15 stopni. Z pewnymi obawami poszliśmy pod dolną stację kolei krzesełkowej na Szrenicę. Info o 7 stopniach na górze oraz wietrze 15 m/s nieco nas orzeźwiło, ale mimo tego wjechaliśmy na górę. Zimno i wiatr. Przynajmniej bez deszczu. Po 10 minutach od wyjścia z krzesełek siedziałem przy cieplej zupie pomidorowej w barze. I szczerze powiem, że chciałem na tym zakończyć dzisiejszą wycieczkę. Po dłuższej przerwie wyszliśmy. Nasuwało się jedno słowo - zzzzzzzzimno!!! Całe szczęście było widać trochę drogi. Wiatr wiał silny, ale jakoś udało nam się dojść na Trzy Świnki pod Szrenicą. Tvaroznik Dość szybko doszliśmy na Łabski Szczyt. Widoki nie zapierały dechu w piersiach, ale i tak było fajnie Po pewnym czasie z gęstej mgły zaczęło się coś wyłaniać. Coś potężnego - wysokiego i szerokiego. Pierwsza myśl - skały. Nie zgadzała się tylko forma. Nagle ukazał nam się ogromny mroczny budynek. Drewniana ciemna budowla wraz z silnym wiatrem i słabą widocznością utrzymywały klimat jak z horroru. Tajemniczy budynek to rozdzielnia RTV. W mrocznej atmosferze zaczęliśmy schodzić pod Wielki Szyszak. Widoki na Śnieżne Kotły były oszałamiające Nagle zaczęło się robić jaśniej. Chciałoby się krzyknąć "widzę światło". Rąbek nieba oraz widoków ukazał się naszym oczom. Dalsze schodzenie było dużo przyjemniejsze aż do Rozdroża pod Wielkim Szyszakiem. Po raz drugi w górach nadeszła do nas smutna wiadomość. Może dobrze, że tutaj, bo w górach łatwiej się myśli o przemijaniu i nieuniknionej śmierci. Tak czy inaczej nigdy taka wiadomość nie przychodzi łatwo. Kilka zdjęć z dojścia do schroniska pod Łabskim Szczytem. Głównie to Śnieżne Kotły Spod schroniska poszliśmy prosto do Szklarskiej Poręby. FIS latem Na krzesełku Puchatek Zielono między kolejami Wczorajsza trasa to ponad 20 km. Głównie schodzenia. Jeszcze dzisiaj wstawię dzisiejszy spacerek z niespodzianką. Pozdrawiam
-
Może Jacek napisze coś więcej, ale, z tego co wiem, to słoma jakoś izoluje i zabezpiecza trasy (nie wiem tylko przed czym ). Pamiętam, że jak w Tatrzańskiej Łomnicy budowali trasę, to też wykładali ją słomą. Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka
- 13 438 odpowiedzi
-
- szczyrkowski ośrodek narciarski
- szczyrk
- (i 7 więcej)
-
W poniedziałek przed południem dojechaliśmy do kolejnego punktu naszego Tourneé po górach, czyli do Szklarskiej Poręby. Po południu wyruszyliśmy na szlak. Nie było za dużo czasu a po poprzednim dniu nie wszyscy byli w dobrej kondycji, więc zaplanowaliśmy tylko krótką wyprawę. Weszliśmy czerwonym szlakiem na Szrenicę. Pogoda taka sobie - niby fajnie, bo chłodno, ale niestety nie było w ogóle wiatru a co jakiś czas padał deszcz. Na dole małe przywitanie z koleją krzesełkową. Szlak aż do Schroniska na Hali Szrenickiej biegł kanienistą niewygodną drogą. Przez to był trochę nużący, ale naszło się też kilka ciekawych punktów. Najlepszym z nich okazał się Wodospad Kamieńczyk, który odwiedziliśmy poraz drugi. Mały tunel - ciekawe po co, dla zwierząt? Po ok. 1-1,5 h marszu doszliśmy na Halę Szrenicką. Zmęczeni myśleliśmy tylko o tym, żeby usiąść. Ja jednak musiałem najpierw zrobić kilka narciarskich zdjęć Po kilkunastu minutach marszu znaleźliśmy się na Szrenicy (swoją drogą czasy przejść w tamtym miejscu są jakieś dziwne). Widoki piękne, ale nie mogliśmy za długo na nie patrzeć, bo musieliśmy się załapać na zjazd koleją linową. Kilka zdjęć i już wiemy, że wrócimy tu następnego dnia by dalej podziwiać widoki (o czym będzie w następnym poście). Z krzesełek roztaczały się piękne widoki na okolicę. Na koniec na dole kilka fotek najdłuższej kolei krzesełkowej w Polsce - Karkonosz Express ma ponad 2390 m! Niestety jestem opóźniony o jeden dzień z relacjami. Dzisiejszy dzień wstawię jutro. Pozdrawiam Marcin ~leitner
-
Karpacz - Kopa, budowa nowej kolei linowej Info się sprawdziło - trwa budowa nowej kolei krzesełkowo - gondolowej z Karpacza na Kopę. Są kopane i wylewane fundamenty pod podpory. Mimo plotek, w planach cały czas jest budowa restauracji na górnej stacji, ale nie na ten sezon. Oprócz tego zostanie położona instalacja do naśnieżania na górnej czarnej trasie oraz na Grosiku i Złotówce. Niestety więcej nie mogę napisać, ale dodam tylko, że to nie koniec planowanych (i w miarę realnych) inwestycji
- 7 382 odpowiedzi
-
- 8
-
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Wczoraj po kilku latach znów przyjechałem do Karpacza. W tym wątku nie będę opisywał, czego się ciekawego dowiedziałem, tylko to, co przeszedłem i zobaczyłem. Niestety od 10 zaczął lać deszcz. W strugach deszczu odwiedziłem Biały Jar. Po lekkim uspokojeniu odbyło się spotkanie z cyklu "spotkań na szczycie". Zanim wsiadłem po raz pierwszy w życiu na 1-os krzesełko minęło sporo czasu. Burza za burzą przeszkadzały w uruchomieniu kolei. Całe szczęście o 12 udało się wsiąść (jako pierwszy ). Podróż... niesamowita. Bardzo mi się podobała i coś czuję, że będę musiał odwiedzić Koninki zimą. Po dojeździe na górę ( i przy okazji przemoknięciu oraz zziębnięciu) poszedłem do baru. Mniej więcej w tym samym czasie doszła tam reszta ekipy, która nie chciała jechać koleją (mama i brat). Po przerwie poszliśmy na Śnieżkę. Szło się bardzo przyjemnie, a widoki nie zachęcały do szybszego marszu. Na szczycie trochę wiało, ale było cudnie. Kolejna przerwa i schodzimy na dół. Oczywiście nie mogło zabraknąć sesji fotograficznej gondoli (niestety była nieczynna). Zeszliśmy Drogą Jubileuszową, bo szkoda nam było kolan na stromy szlak. Widoki na Karpacz i okolice... bajka! Spod Domu Śląskiego poszliśmy do Strzechy Akademickiej. Niestety zaczęło kropić, a po chwili lać (do schroniska doszliśmy cali przemoczeni). Mimo tego zdążyłem co nieco złapać telefonem: Wyciąg Złotówka: Po obiedzie i ogromnej ulewie zeszliśmy do Samotni i na chwilę zatrzymaliśmy się przy Małym Stawie. Stamtąd głównym szlakiem, a następnie drogą zeszliśmy do kościoła Wang. Na koniec jeszcze jeden wyciąg Sorry za niewielkie opisy, ale mam trochę zaległości na forum i chcę je szybko nadrobić. Pozdrawiam
-
Co do Hotelu Gołębiewski to cały czas jest tam masa ludzi (tak jak napisał JC). Co prawda przy hotelu też jest stok (na zdjęciach poniżej) ale czynny jest tylko zimą (w sumie fajne określenie ).
-
Czy moglibyście nie pisać na forum o polityce?
-
Na stoku Relaks w Karpaczu trwa intensywne naśnieżanie trasy. Od tygodnia Snow Factory sprawia, że Karpacz będzie miał swój lodowiec Planowane otwarcie stoku to 4.08 Podjechałem tam dzisiaj żeby zobaczyć na żywo postępy. Śnieg w lipcu robi wrażenie
-
Byłem tam dzisiaj. Jutro postaram się wstawić kilka zdjęć. Mam też trochę ciekawego info jeszcze niepublikowanego (niestety nie o wszystkim mogę napisać). Postaram się jutro znaleźć chwilę żeby wszystko wstawić
- 7 382 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
No to skoro kwestie światopoglądowe są obgadane to może pogadamy o narciarstwie. Ani słowa o polityce
- 1 051 odpowiedzi
-
- 3
-
-
- beskid sport arena
- szczyrk
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Darek, pojeździmy razem? Widzę że warun nawet dobry Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka
- 1 051 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- beskid sport arena
- szczyrk
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Modernizacja Górki Szczęśliwickiej ! Ogłoszono przetarg na wymianę maty zjazdowej na Górce w Warszawie. Prace mają się rozpocząć 1.04.2018 Oprócz tego zostanie zmodernizowany taras na górze oraz górna stacja kolei linowej. Ponadto w najbliższym czasie odbędzie się rewitalizacja dolnego budynku https://aktywnawarszawa.waw.pl/pl/aktualnosci/inwestycje/informacja-prasowa-sportowych-przetargow-ciag-dalszy
- 7 382 odpowiedzi
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Pobyt w Górach Stołowych musieliśmy zakończyć jakimś akcentem - padło na długość wycieczki, która wyniosła ponad 25 km. Nie było dużego przewyższenia ani długich, stromych podejść. Pod tym względem bardzo łatwo. Dzisiejsza trasa to Karłów - Droga nad Urwiskiem - Skalne Grzyby - Słoneczne Skały - Radkowskie Skały - Karłów Relacja będzie raczej zdjęciowa, bo nie było sporych skrętów, odbić szlaku i skrzyżowań. Fotki powinny wystarczyć Początkowy czerwony szlak biegł leśną drogą... ... która została zatarasowana przez drzewo Dalej takie oto ładne drzewo Niestety część szlaku, którą chcieliśmy przejść, była zamknięta z powodu osuwania się skał - jak widać cały czas wszystko się rusza. No i którędy iść? Piękne, urokliwe grzyby. Skalne i nie skalne Wąskie przejście Głowa psa... ... i cały pies Skały i skały... Każda zachwyca Kapliczka Panorama na Radków Radkowskie Skały Na dole róże, na górze Szczeliniec A ja się czuję jak wielki leniwiec Na koniec akcent narciarski Jutro jedziemy do Kowar a później do Szklarskiej Poręby. Góry Stołowe żegnamy - kolejne zaliczone pasmo górskie. Pozdrawiam
-
Dzisiejszy dzień był dużo łatwiejszy od poprzednich - czy to cisza przed burzą? Okaże się jutro. Trasa, którą szliśmy to Karłów - Lisia Przełęcz - Białe Skały - Kopa Śmierci - Karłów . Niestety z tragicznym akcentem. Wyruszyliśmy późno, bo po 11. Od rana krążyły chmury i ok. 11 zaczęło kropić (mimo prognoz, które zapowiadały pełne słońce). Na początku idziemy drogą, z której odchodzi żółty szlak w stronę Lisiej Przełęczy. Potem kierujemy się zielonym szlakiem do Fortu Karola. Stamtąd roztaczała się piękna panorama na Szczeliniec, który z tej strony wygląda jak pomniejszony Giewont. Po kilku minutach schodzenia jesteśmy na Lisiej Przełęczy, gdzie zaczęło znowu kropić. Stamtąd żółty szlak biegł leśnym duktem po płaskim terenie. Niestety w pewnym momencie zaczął lać deszcz. My (oczywiście bez kurtek) schowaliśmy się pod drzewo, ale i tak ubrania zdążyły się dobrze nawilżyć kroplami lipcowego deszczu. Po krótkiej przerwie idziemy dalej, od czasu do czasu podchodząc pod monumentalne i urocze Białe Skały. Szlak raz idzie lekko w górę, raz po płaskim. Po dłuższym spacerze doszliśmy do zielonego szlaku. Niestety kornik drukarz zrobił tu swoje. Idąc, usłyszeliśmy nawet przewracające się suche drzewo. Każdy odcinek szlaku ma swój urok - najpierw bardzo długa ścieżka przez bagna, a później przepiękne widoki na okolice Dusznik tuż nad przepaścią. Niedługo ta część oderwie się zupełnie i poleeeeeci! Jagód tu jest pełno. Oczywiście w Parku Narodowym nie można ich zrywać. Jest tu tak pięknie, że chciałoby się tu zostać. Niestety nie wszystko jest takie kolorowe. Doszliśmy na Kopę Śmierci - zdawałoby się nazwa jak nazwa. A jednak w 1997 została tu zamordowana dwójka studentów. Dlaczego? Przez kogo? Do dzisiaj nie udało się tego ustalić. Chłopak dostał dwa strzały w tył głowy a dziewczyna jeden między oczy w samym środku dnia na szlaku, gdzie co chwila ktoś przechodzi http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/7695639,wroclawscy-studenci-zamordowani-w-gorach-prokuratura-rozklada-rece,id,t.html Z Kopy Śmierci zeszliśmy na Lisią Przełęcz a stamtąd szosą do Karłowa. Dzisiejsza relaksacyjna wyprawa to prawie 13 km i niecałe 4 h marszu. Pozdrawiam Marcin ~leitner
-
Drugi dzień spaceru po Górach Stołowych. Dzisiaj trasa Kudowa Zdrój - Czermna - Błędne Skały - Karłów Do Kudowy dojechaliśmy rano taksówką. Może nie tak rano, bo było przed 11 W Kudowie zaczęliśmy od przejścia przez Park Zdrojowy przy słynnym sanatorium. Obok znajduje się pijalnia wód, sklepiki, restauracja, kawiarnie, sklep z drogimi alkoholami itd - innymi słowy wszystko, czego potrzebuje prawdziwy kuracjusz. Może kiedyś tu trafię. Stamtąd poszliśmy do Czermnej - tam znajduje się Kaplica Czaszek, w której jest kilkadziesiąt tysięcy kości i czaszek. Robi niesamowite wrażenie. Zdjęć nie można było robić. Po drodze zahaczyliśmy o Czechy. Na początku idziemy drogą asfaltową, z której szlak po pewnym czasie skręca w polną ścieżkę. Potem znowu droga a do Błędnych Skał dochodzimy znów ścieżką leśną. Idzie się bardzo różnie - raz jest łagodnie a czasami dwa kroki to prawie pół metra przewyższenia. Im wyżej tym więcej skał. Kilka zdjęć: Wyczerpani (na dole było rano 30 stopni ) docieramy do kasy przy Błędnych Skałach. Niestety nie było tam nic do picia (chociaż na mapie był zaznaczony bufet). Prawie wszytko wypiliśmy, więc reszta trasy (kilka km) musiała być już na sucho. Skały nie dość, że są błędne, to jeszcze obłędne. Wijąca się ścieżka między monumentalnymi skałami robi ogromne wrażenie. Niestety zdjęcia nie oddają nawet połowy tego, co się widzi. Po prostu trzeba tu przyjechać i zobaczyć Choć niektórzy mogą mieć problem, bo często przejście jest naprawdę bardzo wąskie. Kurza stopa: Potem dość długo idziemy prawie płaskim grzbietem omijając Skalniak. Dziwne, że tak wysoko są bagna, ale taki urok tego miejsca. Do tego jagód jest pełno Oczywiście zrywać nie wolno, bo jesteśmy w Parku Narodowym. Niestety kornik drukarz sieje tu spustoszenie Na koniec ostre zejście prosto do Karłowa. Przewrócone drzewo: W sumie przeszliśmy ok. 17 km, prawie 5h samego marszu. Jutro mamy zaplanowaną krótką wyprawę, ale pewnie coś wydłużymy Pozdrawiam Marcin ~leitner
-
Relacja z wczoraj Szczeliniec Wielki z dwóch stron Po kilku latach prób w końcu udało nam się rodzinnie (choć niestety nie w pełnym składzie) pojechać w Góry Stołowe. Od dzisiaj do soboty będziemy się kręcić w okolicach Karłowa, w którym mieszkamy. Potem jedziemy do Kowar i Szklarskiej Poręby a na deser jeszcze Szczyrk Wszystko w niecałe 2 tygodnie. Po 11h jazdy nocnym pociągiem dojechaliśmy rano do Kudowy - Zdrój, która od Karłowa znajduje się ok. 8 km. Po dojeździe na miejsce i szybkim śniadaniu poszliśmy na Szczeliniec Wielki. Niecałe pół godziny spacerkiem i jesteśmy na górze. Po drodze minęliśmy sporo ciekawych form skalnych. Na górze tłum jak na Morskim Oku (albo i większy). Trochę popatrzyliśmy na widoki, które są bajeczne i zaczęliśmy wracać się tym samym szlakiem. Tłum walił na ścieżkę turystyczną, więc odpuściliśmy. Wróciliśmy się do Przełęczy między Szczelińcami i skręciliśmy w niebieski szlak, który trawersował Szczeliniec. Potem skręciliśmy na żółty do Wodospadów Pośny. Po drodze spotykaliśmy skały, które zapierały dech w piersiach. Po cofnięciu się poszliśmy żółtym szlakiem do Pasterki (wieś nieopodal Szczelińca). Widoki piękne! Mały obiadowy pit stop w schronisku i zapada ostateczna decyzja - wracamy na Szczeliniec. Kontynuujemy podróż żółtym szlakiem i po dłuższym czasie znów jesteśmy na przełęczy i zaraz na Szczelińcu. Jestem tu 3 raz w życiu - pierwszy raz byłem 3 lata temu na szkolnym wyjeździe. Widoki cały czas są piękne Do Karłowa zeszliśmy ścieżką turystyczną z mnóstwem fantastycznych form skalnych. W sumie przeszliśmy ponad 13 km - jak na rozgrzewkę po nieprzespanej nocy jest super! Kilka fotek ze ścieżki na koniec. Pozdrawiam Marcin ~leitner Coś Tapatalk namieszał ze zdjęciami.
-
Wiadomo, że teraz nie przyjedzie 1000 osób na jedną trasę (ale oprócz trasy jest jeszcze Tatrabob który też przyciąga ludzi). Na Górce Szczęśliwickiej trasa ma ok. 220 m i mimo, że nie ma śniegu, to trochę osób zawsze tam się kręci. W Poznaniu na Malcie jest jeszcze krótsza trasa (chyba ok. 150 m ale nie pamiętam dokładnie) a ludzie też przyjeżdżają. No właśnie. Dajcie już spokój - ja wstawiłem tylko info, bo w końcu jest to przede wszystkim forum narciarskie Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka
- 1 051 odpowiedzi
-
- beskid sport arena
- szczyrk
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:







