Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Gerald

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    1 998
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    53

Zawartość dodana przez Gerald

  1. Gerald

    Iran: Dizin i Tochal

    Masz rację. Aż głupio że popełniam takie kardynalne błędy.
  2. Gerald

    Iran: Dizin i Tochal

    Byłem w Kirgistanie ponad pół roku temu - wrzesień 2016. Ogólnie sporo podróżowałem wcześniej po republikach byłego ZSRR, niemniej jednak w Azji Centralnej nie byłem. Padło na Kirgistan (i przy okazji Kazachstan) - najbardziej demokratyczną poradziecką republikę w Azji Środkowej. Pojechaliśmy tam pociągiem z Polski (6 dni przyjemnego obijania się). Napisałeś książkę - ja mam zupełnie inne wrażenia z Kirgistanu. Nie jeździłem tam na nartach, tylko zrobiliśmy sobie 1,5 tygodniowy trekking po górach, głównie w obwodzie naryńskim (m. Naryn). Mnie się tam bardzo podobało. Z ludźmi kontakt też dobry. Jeżeli miałbym jeszcze wrócić do Kirgistanu (a chciałbym) - to do miejscowości Arsłanbob (Арстанбаб) - i poeksplorować narciarsko tamte okolice. Wiem że jeżeli wrócę do Kirgistanu, to żeby jeszcze zobaczyć Tadżykistan. Tam są tylko góry.
  3. Gerald

    Iran: Dizin i Tochal

    Wiem że dla wielu to zupełna abstrakcja, ale kiedyś do Teheranu, można było dojechać koleją z wielu miast Polski, z jedną przesiadką... ;-) Na uruchomienie połączenia LOTu bym bardzo nie liczył. Już pojawiają się informacje na temat tego, że przewoźnicy przeszacowali możliwości tego rynku. LOTowi brakuje samolotów na obecne kursy. Ja w przyszłym roku będę właśnie celował w Iran na narty, ale raczej w Elbrusie. Ogólnie Elbrus mi się bardziej podoba niż Zagros. Ale są ludzie którzy lubią takie "suche" góry jak Zagros. Znajomy namawia żeby w jakiś sposób połączymy to z Armenią. Wówczas Armenia była by czwartą poradziecką republiką w której jeździłem na nartach. Niby niedaleko tylko nie wiem czy mi się będzie chciało tłuc potem z Erywania do Teheranu lądem. Niby jest autobus, ale jedzie niemiłosiernie długo, a linia kolejowa już dawno zarosła krzakami.
  4. Górale w góry nie chodzą, a ludzie mieszkający nad morzem, morza nie widzą. Stare powiedzenie. Natomiast... śmigłowiec widziałem w Mestii, tam jest chyba coś takiego jak stacja ratownicza. Ale tak jak napisałeś, widać że dużo tam brakuje.
  5. Gerald

    Iran: Dizin i Tochal

    Chyba tańszą opcją byłoby się przesiąść w Teheranie na krajowe loty Teheran - Shiraz. Kiedy ja tam byłem w 2015 roku, nie było możliwości zakupu biletu przez internet na krajowe kursy. Bilety można było kupić tylko w Iranie, lub w biurach linii poza Iranem. Ceny krajowych połączeń lotniczych w Iranie są zawsze takie same, a samoloty mają raczej bardzo duże obłożenie. Przeciętna cena za bilet to 200-300 zł. Pociągi (wagony sypialne) i autobusy są o połowę tańsze. Ale tak się złożyło, że nieco przy okazji, będąc we Wiedniu, wstąpiłem do biura państwowych irańskich linii lotniczych "Iran Air", i tam kupiłem papierowy bilet ;-) leciałem z Shiraz do Bandar Abbas w Zatoce Perskiej - stary samolot MD80 :-) Samo kupowanie biletu w tym biurze pozwalało się przenieść jedną stopą już tam. Wiem że chyba mieli jakąś możliwość telefonicznej rezerwacji. Można do nich napisać. Kiedy pytałem w okolicach Isfahanu o śnieg w górach, powiedzieli że utrzymuje się ok 2 miesiące. Elbrus jest bardziej na północ, i tam klimat jest dużo bardziej chłodny niż w Zagrosie. Z Teheranu na południe można jechać pociągiem/autobusem, transport naziemny jest wygodny. Pociągi też punktualne i wygodne. Sziraz (Shiraz) jest pięknym starym zabytkowym miastem.
  6. Jeżeli ktoś taki właśnie jest, jak na początku opisał przedmówca, to w Gruzji się tym zawiedzie. Przygotowanych tras jest mało, i nic nie jest tak dokładnie dopracowane jak w Europie Zachodniej, gdzie wychodząc na autobus o 8:14, przyjedzie się o 8:36 lub minutę później. W Gruzji mikrobus ma być o 14, ale może będzie o 14:40 bo ktoś ze współpasażerów musi dokupić jeszcze coś na bazarze. I nikomu się nie spieszy. Natomiast, jeśli ktoś chce i pojeździć na nartach, zjeść dobre jedzenie, poznać wspaniałych ludzi, ale na wszystko to patrzeć z przymrużeniem oka, to tam się odnajdzie. W Gudauri przy Gruzińskiej Drodze Wojennej też byłem, ale to już jest kurort. Więc... mniej kameralnie, mniej smacznie. ps. samolot lata regularnie, według rozkładu, jeśli pogoda nie jest fatalna
  7. Śniegu nie brakowało na trasach. Szczególnie rano trasy były świetnie wyratrakowane. Ogólnie nie ma tam sztucznego naśnieżania, ale specyfika tego miejsca jest taka, że naturalny śnieg utrzymuje się tam bardzo długo. Ten ośrodek jest nowy, powstał bodajże w 2014 roku. W odległości kilku kilometrów, jest jeszcze jeden wyciąg "Hatsvali", zbudowany ponad 10 lat temu. Jest tam jedno niewyprzęgane krzesło (chyba wszystko jest od Pomy), i trochę tras przez las. Nie byłem tam, z racji gorszych warunków śniegowych niżej. Poza tym jechać w takie wysokie góry, i jeździć w lesie jak w naszych Beskidach - mnie nie pociąga ;-) W Tetnuldi, nie działały wyciągi T4 i TH (oznaczenia na pierwszym schemacie/pierwszy post). Podobno na T4 coś się zepsuło. Drugim argumentem było to że tam wyżej było spore zagrożenie lawinowe. Pytasz mnie o poziom trudności tras. Ciężko mi to ocenić, bo ja jeżdżę dosyć dobrze. Powiem tak - są to bardziej nartostrady, niezbyt szerokie, na których można się porządnie rozpędzić. Niektóre trasy oznaczone na schemacie są specjalnie nieratrakowane, ale były tam oznaczenia w terenie w postaci tabliczek o np skałach, czy rowie w którym spływa mały ciek wodny. Dojazd - z okolic Tbilisi (4-5 razy w tygodniu) i z Kutaisi (dwa razy w tygodniu) do Mestii, lata samolot Let410 Turbolet, obługiwane przez Vanilla Sky (vanillasky.ge). Połączenie jest dotowane przez rząd, samolot zabiera ok 20 pasażerów. Kursy często są odwoływane, ze względu na fatalne warunki lub silną mgłę (lotnisko w Mestii nie ma oświetlonego pasa). Bilety są bardzo tanie, a widoki z okna przepiękne (mały samolocik, leci nisko). Niestety skuteczną barierą może być jedna rzecz - brak możliwości zabrania bagażu większego niż 15 kg. Droga lądowa Zugdidi - Mestia. Przejechanie jej może zajmować 3-4 godziny (ok 140 km). Praktycznie cały ten odcinek to serpentyny i co kilka minut zakręty o 180 stopni, jedzie się bardzo powoli, miejscami nawierzchnia mocno uszkodzona. W zimie na drogę często schodzą lawiny śnieżno-kamienne, lub spadają głazy. Kiedy my jechaliśmy, okazało się że kilka dni wcześniej na drogę spadł głaz wielkości ciężarówki, wszyscy pasażerowie w busie aż podskoczyli na jego widok. Ledwo dało się go objechać. Droga po takim zawale jest od razu na bieżąco czyszczona przez policję i służby drogowe ciężkim sprzętem. W planach jest budowa drogi tunelami od strony południowej - z Kutaisi. Inwestycja koszmarnie droga, i nie wiadomo czy kiedykolwiek dojdzie do jej fizycznej realizacji. Sam dojazd do tego regionu (Górna Swanetia), sprawił, że nawet w okresie ZSRR, był to region w okresie zimowym całkowicie odizolowany od reszty świata przez sporą część roku. To wszystko sprawiło, że Swanetia jest bardzo surowym regionem, a i ludzie bardziej powściągliwi niż w innych częściach Gruzji. Ale to temat nie do opisywania tutaj ;-) Od jakiegoś czasu zaczęto rozwijać turystykę w Swanetii. W Mestii, jest w co drugim domu pensjonat/pokój do wynajęcia. Z noclegiem nie ma żadnym problemów. Z jedzeniem też. Jeśli byś coś konkretnie planował - napisz do mnie. Byłem w Swanetii dwa razy.
  8. Więc... wróciłem. Jeździłem tam z kolegą od 1 do 3 marca. Widoki dopisały... pogoda raczej nie. Zmrożony śnieg, opadów od wielu dni nie było jak na lekarstwo. Tras przygotowanych i wytyczonych, niewiele. Możliwości zjazdów freeridowych trochę jest, chociaż z uwagi na śnieg, nie było jak tego wykorzystać i przetestować. Temperatura w okolicach naszego przyjazdu skoczyła znacznie do góry, więc co rusz schodziły gdzieś lawiny. Ponoć w sobotę 25 lutego zginęła jedna osoba porwana przez lawinę. Ośrodek powstał na fali inwestycji poprzedniego rządu, na którego czele stał Sakaszwili. Obecnie w tym kraju inwestycje znacznie zwolniły, więc ciężko powiedzieć jak rozwinie się sytuacja z dobudowywaniem kolejnych wyciągów. Widać że jeden wyciąg był w budowie. Dojazd do samego ośrodka, to szutrowa droga, która po nocnych mrozach miejscami w wyższej części zmienia się w lodowisko. Gruzini nie przejmują się jakością dróg, lepiej mieć terenowy samochód i szutrową drogę, niż na odwrót. Dojazd z Mestii - czyli miejscowości która jest centrum regionu, i relatywnie najbliższym miejscem noclegowym może zajmować od 30 do 50 minut w jedną stronę. Miejscowi nie przywiązują takiej wagi do czasu... Pierwszego dnia, chcieliśmy przyjechać o 10, na otwarcie wyciągów, jednak mocno ociągaliśmy się ze śniadaniem. W praktyce byliśmy o 10:30 na miejscu. Ale nic nie straciliśmy, bo wyciąg ruszył o 10:40. W kolejnych dniach, z reguły wyciągi ruszały koło 10:30, bo wcześniej z reguły i tak nikt z dołu nie dojechał, więc obsłudze też się nie spieszyło. Kupno 10 dniowego karnetu na całą Gruzję, przysporzyło nam nie lada zabawy. Otóż ten ośrodek jest nowy, więc niewiele ludzi się tam zapuściło. Przyjeżdżają głównie Rosjanie, spotkaliśmy też małą ekipę skitourową z Polski, i Niemców. Kasjerki zrobiły wielkie oczy, na hasło takiego karnetu. Mówię płynnie po rosyjsku i angielsku, więc zaczęliśmy dyskusję. Stanęło na tym, że kasjerka wyszła przed budkę, pokazałem jej pozycje w cenniku, po czym nastąpiła w środku 10 minutowa debata. Po chwili kasjerka powiedziała, że jestem pierwszą osobą która kupi tutaj taki karnet (w kraju poradzieckim - skipass na cały kraj!), zrobiła mi prymitywną kamerką internetową zdjęcie, i tak oto dostałem imienny karnet, ze swoim zdjęciem. Bomba, najlepsza pamiątka. Podczas zjazdu trasami, delektowałem się pięknymi widokami, szczególnie na szczyt Uszba (4710 m.n.p.m.), który jest nazywany potocznie Matterhornem Kaukazu. Jest pięknie! Jak potoczą się dalsze losy Tetnuldi Ski Resort? To się okaże. Jeśli się rozbuduje, to warto wracać w takie miejsce. Plusem jest jego znaczne odosobnienie, z dala od dużych ośrodków miejskich. Miejsce niesamowicie kameralne.
  9. Gerald

    Iran: Dizin i Tochal

    - Czy udając się do Dizin lub Shemshak warto obkupić się wcześniej na bazarze w Teheranie, w różne dobra spożywcze, czy też jedzenie w miejscowych restauracjach jest w miarę smaczne i niedrogie? - Ktoś jeździł gdzieś w Zagrosie? Ja byłem w Iranie 2 lata temu, ale we wrześniu. Chodziłem 3 dni (krótkie trekkingi) po Zagrosie, te góry zawsze mi się wydawały zbyt "ciepłe" do jazdy na nartach. Jak wyglądają tam kwestie śniegowe?
  10. Mija rok, od otwarcia zupełnie nowego ośrodka narciarskiego "Tetnuldi", leżącego w gruzińskiej Górnej Swaneti, niedaleko miejscowości Mestia. Za tydzień tam będę, i zobaczę na własne oczy. Gruzja rozwija się bardzo prężnie pod względem narciarstwa zjazdowego. Warunki idealne do tego. Obecnie działają cztery wyciągi krzesełkowe, którymi najwyżej można wyjechać na 3165 m. Na filmach widać, że ludzi jest tam niewiele. Ośrodek jest zupełnie nowy, więc mało ludzi wie o jego istnieniu. Strona internetowa obecnie też pozostawia wiele do życzenia (tetnuldi.com) Karnet w granicach około 12 USD/dzień. Ponadto można zakupić karnety obowiązujące we wszystkich 5 ośrodkach gruzińskich. Taki karnet na 7 dni kosztuje 95 USD, na 10 dni 113 USD, na cały sezon zaś 190 USD. Jak działa to w praktyce, dopiero przetestuje. Plany rozwoju są niesamowite, w przyszłości ma powstać olbrzymi kompleks wyciągów. Jednym z nim wyjedziemy na 3913 m.n.p.m! Zastanawia mnie tylko, ile zostanie z niegdyś niedostępnego i surowego regionu, jakim jest Górna Swanetia. Tutaj plany rozwoju (ze strony snow.ge): Dla nieznających cyrylicy, zaznaczona w środku wieś, to Adiszi (Adishi) - można znaleźć na google maps.
  11. Znalazłem film na YT, gdzieś w Czechach działa do dzisiejszego dnia podobny wyciąg zaczepowy, ale z zarzucanym hakiem metalowym na linę. Nie do końca tak samo jak u nas. Szkoda trochę tego. Może kiedyś uda się odtworzyć chociaż jeden taki wyciąg w Polsce? Ciekawe w jakim stanie jest Leskowiec, czy cokolwiek dało by się tam zrekonstruować. Podejrzewam jednak, że nigdy mi się nie uda.
  12. Tak, widziałem ten film! I właśnie on mnie zainspirował do założenia tego wątku. Mam 27 lat, jeżdżę od 20 lat, ale nigdy nie miałem okazji przejechać się "wyrwirączką". To dla mnie wyciąg legenda. Przy schronisku PTTK Klimczok - w tym sezonie działa.
  13. A jak wygląda kwestia w Sudetach? Tam cokolwiek takiego działa jeszcze? (to nie mój "teren" trochę). I moje kolejne pytania - Gorce. Wyciąg na Turbaczu - działa? Polana Chochołowska - działa - ktoś wie?
  14. Witam. Zakładam chyba dosyć nietypowy wątek. Niegdyś, duża część schronisk górskich PTTK głównie w Beskidach (ale nie tylko) miała w swojej bliskiej okolicy wyciągi narciarskie. Wymagało to dojścia z nartami pieszo, kilka kilometrów. Jeszcze 30 lat temu, były one w zasadzie takimi małymi stacjami narciarskimi, których było dosyć sporo. W ostatnich latach zaczęły znikać. Obecnie takie wyciągi straciły w większości sens istnienia, gdyż nikomu nie chce się podchodzić tak daleko. Jednakże, chciałbym zebrać informacje o tych które ewentualnie jeszcze istnieją. Jeżeli macie jakieś archiwalne zdjęcia - proszę wrzucić. Jednym z takich miejsc był Leskowiec - jeszcze kilka lat temu działał tam ostatni wyciąg zaczepowy typu "Wyrwirączka". - Wyciąg 400 m talerzykowy przy Schronisku na przełęczy Przegibek - działa w sezonie 2016/17
  15. Janek ma rację. Na odcinku Mszana Dolna - Poręba Wielka Koninki komunikacja jest kiepska. Kiedyś było dużo połączeń do Krakowa. Przy obecnym rozkładzie, ciężko tam wręcz dojechać i wrócić w tym samym dniu (kiedyś to było możliwe).
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...