Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Gerald

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    1 998
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    53

Zawartość dodana przez Gerald

  1. Jutro (9 maja) pożegnam sezon zimowy 25/26 na Chopoku (północnym). Może ktoś chce dołączyć? Planuję ze dwa maks trzy podejścia. Na miejscu będę pewnie po 10. Może @marcinn? Dzisiaj warunki pozwalają na zjazd Priechyby.
  2. Gerald

    Jasna Chopok

    W sumie oprócz skipasu za 19 eur można tam kupić na ten weekend jeszcze ten skiturowy.
  3. Gerald

    Jasna Chopok

    Na 8-10 maja sprzedają skipasy po 19 eur. Jednak żadnych oficjalnych informacji nie ma. Ciekawe czy otworzą wyciągi na tą okazję.
  4. Gerald

    Kasprowy Wierch

    Ostatni dzień nart w Tatrach, to mój 51 dzień w sezonie na nartach. 3 maja 2026
  5. Wybierasz się w niedzielę?
  6. Także jakby ktoś z forum się chciał spotkać - proszę dać znać.
  7. Ja się najprawdopodobniej zbiorę jutro.
  8. Do Zermatt musisz zapłacić za bilet.
  9. Dzięki. Tak, to wiem. Sam na nim jeździłem jako dziecko. Wczoraj na dobitkę zrobiłem tam podejście też. Chodziło mi o ośrodek we wsi Pavčina Lehota.
  10. Jasna - Przełęcz Polany (Sedlo Pol'any) - Polana (Pol'ana) 1890 m.n.p.m. Wycieczkę na tą górkę położoną w Niżnich Tatrach odkładałem już długo. Można ją porównać do tury z Kuźnic na Kopę Kondracką (choć nieco krótszą). W końcu dzisiaj się tam wybrałem. Warunki wyborne, szkoda że sezon skiturowy wedle przepisów kończy się tutaj 30 kwietnia Śniegu jest sporo. To była pierwsza w tym miesiącu wycieczka skiturowa na której wiatr nie urwał mi głowy. Pierwszy raz od niepamiętnego czasu siedziałem w ciszy na grani jedząc spokojnie obiad. Na końcu dnia poszedłem odwiedzić stok i tor saneczkarski w Pavčinej Lehote gdzie śpię. Fun Park Žarice. Gdzieś na górze w połowie stoku pasł się niedźwiedź. 😉 byłem 200 m niżej Czy ktoś kojarzy czy tam gdzie jest prostokątna przecinka u góry był kiedyś wyciąg wyżej?
  11. I gdzie chcesz na tym IR dojechać? Ja ma FIPie z nartami najdalej jeździłem do Austrii.
  12. A byłeś nad Wanem? Albo może byłeś w okolicach Hakkari?
  13. Myślałem dokładnie o tym samym, ale raczej chciałbym się zmieścić w maks 2,5 - 3 tygodnie.
  14. Wieczorem chodzimy po Vanie. Spotkamy się z przewodnikiem który ma nas zabrać w środę na Suphan Dagi. To jedyna osoba która jest w stanie nas tam poprowadzić. Inny dobry przewodnik który zna teren ma problemy z kolanem i ląduje w szpitalu. Przewodnik którego nam poleca wydaje się być na pierwszy rzut oka dziarskim 30sto kilku latkiem. Kolejny dzień - jest już wtorek 14 kwietnia. Jedziemy na Nemrut Dagi. Wynajmujemy busa z kierowcą którego poleca ten przewodnik. On zabiera się z nami. Oprócz tego bierze dwóch kolegów. Nemrut Dagi to gigantyczna kaldera wulkaniczna, pośrodku której są jeziora. Termalna woda uniemożliwia zamarzanie. Na samym szczycie zaczyna koszmarnie wiać. Uciekamy jak najszybciej. W międzyczasie okazuje się że nasz przewodnik nie idzie zbyt szybko, i na zjeździe jest dosyć słaby. Tego dnia zrobił sobie rozruch, my poszliśmy sami na szczyt z uwagi na dosyć prosty teren.
  15. Kolejnego dnia postanawiamy zrobić coś w okolicach jedynego ośrodka narciarskiego w okolicach - Abali. Wychodzimy obok nieczynnych wyciągów, i zjeżdżamy doliną obok.
  16. Kolejnego dnia uderzamy do pięknej doliny z ciekawymi formacjami geologicznymi. Wieje wiatr, ale jest trochę słabszy. Wybieramy niezbyt nastromiony stok - ok 20 stopni. Wychodzimy na niewielką górkę, popularną ponoć wśród spacerowiczów latem skąd rozciera się ponoć piękny widok na Wan. My nic nie widzimy, jest mgła. Robimy 450 m przewyższenia. Brniemy 1/3 trasy w błocie. Nietypowa glina lepi się niemiłosiernie do butów.
  17. Kolejnego dnia, pogoda jest jeszcze gorsza. Jest niby słonecznie ale poprzedniego wieczora spada pół metra śniegu. Do południa wyjechał chyba prawie każdy stok. Na nasze oko jest lawinowa 4ka. Z głównej drogi w kierunku Hakkari zawracają nas żandarmi, nie wypuszczają nas nigdzie. Robimy objazdówkę autem.
  18. Kolejne dwa dni bijemy się z myślami co robić. Dwójka idzie po pozwolenia do urzędu w Wan. Zajmuje im to 5 godzin. W międzyczasie zostaję z kolegą. Idziemy na sławetne "śniadanie z Wan" a potem idę do barbera ostrzyc się i ogolić. Kiedy po południu wszyscy się spotykamy i wynajmujemy auto, próbujemy gdzieś pojechać. Okazuje się że pogoda za miastem jest fatalna. Jest silny porywisty wiatr. Wyjście z auta jest nieprzyjemne, ponadto na otwartych przestrzeniach trzeba uważać żeby nie wyrwało drzwi. Pod wieczór odwiedzamy hodowlę kotów rasy "kot z Wan". Jest to nietypowa rasa - koty te uwielbiają pływać, mają przystosowaną sierść do szybkiego wysychania oraz namiastkę błony pomiędzy palcami. W większości mają też heterochromię.
  19. Policz sobie czy taniej nie wyjdzie polecieć do Chile. U mnie to jest jedna z pozycji do zrealizowania na kiedyś.
  20. Jak znajdę czas 🙂 Postaram się
  21. Kolejnego dnia wybieramy się do tej samej doliny. Mamy już ją rozeznaną, i mamy pozwolenie na działalność przez kilka dni. Wypijamy setną herbatę z charakterystycznych tulipanowych szklanek i ruszamy tą samą taksówką z życzliwym kierowcą. Wychodzimy na prawie 3000 mnpm. Dochodzimy kilkaset metrów wyżej niż dzień wcześniej. Na grani widzimy nasz cel wycieczki, bezimienny szczyt o wysokości ok 3300 przypominający trochę Kopę Kondracką. Co rusz zasnuty jest we mgle. Wieje coraz mocniejszy wiatr. Znów decyzja - odwrót. Wszyscy czujemy niedosyt, ale nikomu z nas nie chce się iść w silnym wietrze, z perspektywą utraty widoczności. Pierwsze skręty na wręcz płaskim stoku okazują się jakąś katorgą. Nagle przychodzi chmura - widoczność ok 20-30 m. Pierwszy wywraca się kolega przede mną. Sam nie wiem co się ze mną dzieje. Zaczyna mi się kręcić w głowie. Wywracam się. Mam wrażenie że jadę z lawiną. Krzyczę i zamykam oczy na 5 sekund. Otwieram i widzę że to iluzja. Wstaję. Stoję na stoku o nachyleniu 15 stopni, jestem jeszcze na grzbiecie i z żadną lawiną nie pojechałem. Okazuje się że trzeci kolega też się wywrócił i też miał uczucie spadania z lawiną. Szaleją nam błędniki. Zsuwamy się powoli z grani i po chwili jest lepiej. Trochę niżej stok staje się stromszy, a my zjeżdżamy w bajkowym puchu.
  22. Pierwszego dnia po przylocie dołącza do nas pozostała część ekipy która dotarła tam wcześniej i wolniej częściowo drogą lądową. Udajemy się autobusem do miasteczka Gevaş, a następnie taksówką do wsi Dağyore. Zatrzymuje nas tam patrol Jandarma który ma posterunek - kontener okopany z każdej strony. Każą udać się spowrotem po pozwolenie na wyjście w góry do Gevaş. Tego kompletnie nie przewidzieliśmy. Tracimy na to 3 godziny. Gdyby nie znajomość tureckiego przez mojego kolegę, nie udałoby się tego dostać. Wracamy do wsi tą samą taksówką i zaczynamy wycieczkę. Szybko okazuje się na podejściu że wiatr się wzmaga. Dochodzimy na grań, i pada natychmiastowa decyzja o konieczności odwrotu. Wieje tak że postanawiamy się nawzajem przytrzymać podczas przepinki, co pozwala bezpiecznie się przepakować. Tego dnia zrobiliśmy prawie 800 m przewyższenia, w pięknym terenie. Jak się okaże, wiatr będzie nam psuł zabawę na całym wyjeździe 😞 20260408_154827.mp4 20260408_155602.mp4 20260408_160021.mp4
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...