szczyrk
taaa... Szczyrk... Szczerze mówiąc moja noga więcej tam chyba nie postanie i to nie jest jakaś ważna i zarozumiała noga, ale to co zobaczyłemrok temu przeszło moje oczekiwania. Od stacji pośredniej krzeseł w dół trasa była dla freeriderów , sytuacja znana. Formalnie była ona zamknięta więc ci którzy nie chcą po 1 sezonie oddawać ślizgów do totalnej renowacji jechali w dół krzesłem jako jedyną drogą. Najśmieszniejsze to że za te zjazdy krzesłem też pobierano opłatę. Czyli płacimy za to że oni nie naśnieżyli (sic!), więc nic dziwnego ze mają ku tem 0 motywacji... Krzesła nie dość że ciasne na szerokość, to ktoś na funach albo slalomkach musi sobie przez całą drogę na górę dyndać nogami, bo nie sposób nart z płytą położyć na tym cholernym drażku! Dzień świra! Natomiast do tej pory zastanawiam się jak niesamowitej konstrukcji trzeba mieć mózg by zrobić na górę dwuetapowe krzesło, którego etapy na siebie nie zachodzą.nie wierzyłem póki nie zobaczyłemtłumu ludzi, często ubranych jak modele najnowszych kolekcji atomica zsiadai wspina się do 2gich krzeseł, ustawia w półgodzinne kolejki i marudzi że stygnie im kiełbasa z grilla. Ktoś dobrze jeździ, wydaje 3 średnie krajowe na sprzęt i patrzy jak na nowych nartkach rysują się ślizg od kamieni i wierzchy od kolejkowego tłumu. Przez tydzień wiec jeździłem do znudzenia na beskidku, gdzie pomimo że 2 razy niżej był śnieg, jeździł ratrak, nie było chamstwa, przez co w krótszej kolejce przyjemniej sie stało. Dla mnie lepsza normalność w skali micro, niż beznadzieja i chamstwo w makroskali. I to nie to że jestm rozpuszczony, bo młody i od małego alpy, więc nie znam polskiego narciarskiego etosu! są wszak oazy normalności, by wspomnieć Jaworzynę, Białkę, Bukowinę, Kluszkowce, czy Wierchomlę. Dlatego usunąłem szczyrk ze swojej narciarskiej mapy Polski i, choć pewnie ryzykuję, zalecam szanującym swój czas, sprzęt i przyjemność narciażom ten sam manewr.
Sorry że tak długo, ale temat Szczyrku mnie wkxxxia!!!
Pozdrawiam