Świętuj z nami 30 lat
Sport

KRÓLOWA JEST TYLKO JEDNA! Kowalczyk złamała Bjoergen!

Justyna Kowalczyk po raz trzeci z rzędu wygrała Tour de Ski! W roku bez igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata to najcenniejsze zwycięstwo w sezonie. Walka na śmierć i życie z Marit Bjoergen rozstrzygnęła się dopiero na prawie pionowym podbiegu Alpe Cermis.

Justyna Kowalczyk fot. Fischer
Justyna Kowalczyk fot. Fischer

- Trudno, żebym nie była faworytką, skoro Tour de Ski wygrałam dwa razy, mówiła przed prawie dwutygniową walką na wyniszczenie.

Tegoroczne występy w Pucharze Świata jako faworytkę zdecydowanie wskazywały jednak na Bjoergen. Na fali optymizmu popularny norweski dziennik "VG" obliczył, że przed ostatnim, dziewiątym etapem norweska supergwiazda będzie miała nad Polką 6 minut przewagi.

Wszystkie obliczenia wzięły w łeb. Zamiast 6 minut dla Bjoergen było 11,5 sekundy dla Kowalczyk. Nigdy wcześniej przed ostatnią konkurencją kobiecego Tour de Ski różnica pomiędzy dwoma najlepszymi biegaczkami nie była tak mała.

O wszystkim musiał więc decydować bieg pościgowy na 9 km stylem dowolnym. 5400 biegu po płaskim i 3600 morderczego podbiegu, gdzie różnica wysokości wynosiła absurdalne 400 metrów.

- Na co stać Bjoergen (nie wiadomo). Na co stać mnie: widać na telebimach wokół trasy. Na śmierć! - śmiała się Kowalczyk przed kamerami TVP.

Choć ściana płaczu to konik polskiej mistrzyni, Justyna Kowalczyk jeszcze raz przyszła na trasę, by wszystko sobie przypomnieć. Szczególną uwagę zwróciła na ostatni kilometr. Żebym w razie ataku swojego czy Marit wiedziała, jak się zachować, tłumaczyła.

Finałowe starcie wyglądało dokładnie tak, jak się obie tego spodziewały. Bjoergen dogoniła Kowalczyk i obie biegły razem. Mocno wierzyliśmy jednak w to, że atak Polki będzie tylko kwestią czasu. I tak też się stało!

Justyna Kowalczyk zaatakowała na 2 kilometry przed metą, na slalomie, które mogły przypominać zjazd narciarski. Nie sposób ponoć wjechać tam rowerem, a na stoku zdarza się rywalizować alpejczykom - oni jednak z tej góry zjeżdżają.

Morderczego tempa Kowalczyk Bjoergen nawet nie próbowała utrzymać. Gdy Polka z lekkością pokonywała kolejne metry, jej najgroźniejsza rywalka zaledwie maszerowała. Na metę wpadła blisko pół minuty przed norweską biegaczką! Była tak wyczerpana, że nie była w stanie się nawet uśmiechnąć.

Więcej na stronie eurosport.pl

Dodaj skionline.pl do ekranu

iPhone i iPad Safari

  1. Stuknij Udostępnij (w nowszym Safari najpierw „•••”).
  2. Przewiń listę i wybierz „Do ekranu początkowego”.
  3. Stuknij „Dodaj”.

W innych przeglądarkach na iPhonie ta sama opcja jest w menu Udostępnij.

Więcej o aplikacji