Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. mihumor

    mihumor

    VIP


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      3 592


  2. marczello

    marczello

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      913


  3. juice

    juice

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      3 625


  4. januszb

    januszb

    Zablokowany użytkownik


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      392


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 23.02.2009 uwzględniając wszystkie działy

  1. Zacznę od Kronplatzu bo to był pierwszy tydzień. Mieszkaliśmy w miasteczku St.Vigilio di Marebe a w zasadzie 2 km powyżej w malutkim przysiółku tyrolskim obok trasy. To miasteczko uważam, ża najfajniejsze miejsce do mieszkania przy Kronplatzu, do samej miejscowości schodzą 2 wyciągi - jeden z Kronplatzu a drugi z przeciwległego zbocza z mniejszej góry Piculin, na której są dwie bardzo fajne trasy (2 czarne,czerwona i niebieska i dwie gondole) - zjeżdrzając z Piculina na drugą stronę (uwaga-bardzo trudna czarna trasa, rankiem bywa mocno wylodzona) zjeżdrzamy do Alta Badii skąd w 20 minut skibusem dojedziemy do górnej części doliny i możemy podłączyć się pod jazdę w całym systemie Sella Ronda. Wyciągi w St Vigilio (te schodzące z Kronplatzu i z Piculina) są połączone płaskim wyciągiem przechodzącym ponad całym miasteczkiem i spinającym to w jeden system. Pierwszy dzień rozpoczął sie od jazdy w puchu bo noca zdrowo popadało, najpierw na slalomce, która na mocno stromych trasach w puchu jeszcze dawała radę ale na średnio stromych z nawianymi miejscami bywała nerwowa, zmieniłem ją szybko na Metrona i było dużo lepiej. Po 3 godzinach porannych jazda z dziećmi - 1,5 roczna w nosidle a 5 latka do nauki - tak 4 godziny i później jeszcze samemu na koniec, razem ponad 8 godzin na nartach non stop. I tak sie mordowałem przez tydzień Po tym dniu była już cały czas świetna pogoda ze słońcem i lekkim mrozem, czasem trochę wiało. Jazda wszędzie na Kronplatzu - głównie strona północna gdzie są 2 świetne i dosyć trudne czarne trasy - obie po 5 km - schodzące prawie do Brunico, pomiędzy nimi jest jeszcze fajna czerwona i kilka łączników umożliwiających miksowanie różnych wariantów. Jest też prawie 4 kilometrowa trasa czerwona, bardzo szybka, schodząca do miejscowości Olang, i jazda na przełęczy Furcia ponad San Vigilio gdzie jest czarna trasa slalomowa, na której często trenują miejscowi zawodnicy (z ogromnymi sukcesami jak wiadomo z PŚ). Na górze są też krótsze 1-2 km trasy czerwono niebieskie bardzo szerokie schodzące do krótszych krzeseł i gondolek na których można nieźle pojeździć na krawędzi bo stok jest perfekcyjnie przygotowany a jazda wysiko więc trasy nie ulegają degradacji w czasie. Cały wierzchołek Kronplatzu powyżej lasu jest wyratrakowany więc pomiędzy trasami można przejeżdrzać również wpoprzek i szybko zmieniać wyciągi. Można też przechodzić po wierzchołku na który wychodzi 7 wyciągów i przejście na przeciwległy stok do do 100metrów po płaskim. Można też fajnie pojeździć z dziećmi bo jest kilka ciekawych i długich tras niebieskich świetnych do nauki - wiem bo dwie córki tam nauczyłem jeździć. Zapomniałem o niezłej panoramie na całe Dolomity ze szczytu. Ośrodek jest bardzo nowoczesny, szybkie gondole i krzesła, wszystko bardzo przemyślane i skomunikowane, przygotowanie tras perfekcyjne - z lepszym się nigdzie nie spotkałem. Wada to niewielkie możliwości jazdy pozatrasowej. Zaskoczyła mnie niewielka ilośc ludzi jak na luty, było ich mniej niż w połowie stycznia zeszłego roku - czyżby skutki kryzysu? Bardzo mało Polaków. Byłem tam już drugi raz i pewnie jeszcze się wybiorę.
    4 punkty
  2. Wybór był trudny gdzie jechac.Wybieraliśmy między Ischgl , Cortiną/Kronplatz a Flachau/Nassfeld. Pojechalismy w te ostatnie miejsca i nie żałujemy.Rewelka. Wyjazd w środę wieczorem.Na Dolnym Śląsku zima na całego, opady sniegu od 2 dni.Drogi fatalne.Z Kudowy wyjechalismy o pólnocy.W czechach droga juz sucha i czarna , więc można było rozwinąć żagle.No i tak rozwinąłem ,że nieoznakowa Skoda Octavia zatrzymała mnie przed Hradec Kralove.Pokazali mi filmik z moimi wyczynami i zaproponowali 2500kc na pokutu.Dali mi kredytowy i kazali wpłacić na konto ( może wiecie czy są jakieś konsekwencje nie zapłacenia takiego mandatu , dodam że na filmiku z jazda moja nie widać nr rejestracyjnego auta, cały tył był zasypany sniegiem ). Śnieg zaczął padać dopiero od Pragi , za C.Budejovicami sypało mocniej i tak aż do Salzburga.Za Salzburgiem przestało i pojawiło się błekitne niebo.We Flachau zameldowaliśmy się na parkingu AchterJet o 7.30. Pogoda rewelka, piekne niebo , mrozik -10 z samego rana, bezwietrznie. We Flachau byłem pierwszy raz i bardzo mi sie podobało.Szybkie wyciągi, dobrze przygotowane trasy ( Włosi jednak lepiej to robią ), ludzi przybywało w ciągu dnia , ale kolejek do wyciągów brak.Zjezdzilismy całą stronę Flachau i zjechaliśmy na stronę Wagrain do Rote 8er a póżniej do Flying Mozart.Z tamtąd busem na druga stronę Wagrain pod Grafenberg.Tutaj było o wiele mniej ludzi niz po stronie Flachau. W sumie jezdzilismy od 8.30 do 16.00 kiedy zjechalismy na parking.Trasy do konca dnia wygladały dobrze.Oczywiscie jak wszedzie na stromszych kawałkach pojawialy sie muldy ,ale do wytrzymania.Cały dzień mróz i słońce. Z Flachau pojechalismy w strone Nassfeld , a konkretniej do Kotschach-Mauthen gdzie mielismy bazę ,ale tylko na jedną noc.Apartament 4 os - 24 eur od osoby.Druga noc w Tressdorf 5 km od gondoli 22 eur od osoby ze sniadaniem.W Kotschach zaliczylismy Aquarena.Niewielki basen z zjezdzalnia ,ale po całym dniu jazdy na nartach przydaje sie. Rano w piątek 20.02.2009 zamledowalismy się na parkingu w Nassfeld.Z parkingu pod gondole dowiozła nas ciufcia , co by nie trzeba było iść na pieszo z nartami 50m .O 8.45 bylismy już na górze. Ośrodek rewelacyjny.W pierwszy dzień zjezdzilismy lewą stronę.Bardzo przyjemne trasy , świetnie przygodowane ( lepiej niż w Flachau, tak juz po włosku zrobione ).Ludzi nie było jakoś duzo.Tłoku na trasach nie odczuwałem , do wyciągów kolejek nie było.Bardzo przyjemne knajpki na trasach.Na szczyście po wyjsciu z gondol milenium fajna sprawa w postaci PhotoPointa.Mozna zrobić zdjęcie , które jest publikowane na stronie internetowej Nassfeld.Po południu wracalismy poprzez orczyki i trase 80 na dół.Oczywiscie wracało już duzo ludzi i trasa była w średnim stanie. Jednak na drugi dzień w Nassfeld pojechalismy 80 z samego rana.Piekna sprawa.Na trasie niekogo, piekny sztruksik.Bajka.Polecam zrobić tą trasę z samego rana.To samo trasa czerwona 70 i 77.Rewelka.Ale z samego rana.Zachwyciła mnie również czarna 75.Twarda, równa , boska.Ale to wszystko z rana.Cała prawa strona jest bardziej wymagajaca , dlatego warto zrobić ją jak najszybciej po wyjsciu z milenium Ex.Polecam też trasy czerwone 50 i 51 do Sonnleitn.W sumie wszytkie trasy są pierwszej klasy.Niebieskie sa faktycznie niebieskimi , a czerwone to trasy dla każdego, na ktorych poradzi sobie początkujący i bedzie sie dobrze bawił zaawansowany narciarz. Nassfled to ośrodek do którego napewno wróce. Pogoda dopisała. wdzień mrozik do -5 i słonecznie. Zdjecia z wyjazdu juz wrzuciłem , teraz czekać tylko na akceptację szefostwa. Zdjęcia: Flachau : http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=1628&c= Nassfeld : http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=1674&c= http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=1819&c=
    3 punkty
  3. Ze spoznieniem i chyba z trzecim podejsciem ale czas sie pozwierzac i poopiniowac Odlegosc ode mnie okolo 750 km. Droga do wyboru, jedynie to co zalecam to jak sie jedzie przez Wieden to olac Mikulov tylko bujnac sie na Znojmo (tak jak mowi i robi SB). raz ze autostrada szybciej a dwa ISTOTNE ze dopoki Austryjacy nie skoncza robot autostradowych przed Wiedniem to jest kicha na tym odcinku. OSRODEK - TRASY Sporo tego, lacza sie dziela itp. Sa i lagodne, sa i srednie i mocno strome tez. Lewa czesc osrodka - dla bardziej lajtowego jezdzenia, miejscami bardzo mocno zatloczona i zryta, choc w kolejkach sie nie czeka to na stoku potrafi byc mrowisko. Bylem tak raz, wiecej nie zamierzalem i nie zamierzac pilowac tej strony. Srodkowa czesc - nazwalbym ja optymalnie fajna, szczegolnie trasa 51, a nastepnie 60,61 i 50 (pisze z pamiecie jak cos naknocilem to wieczorkiem zrobie korekty ), tam sie najwiecej bujalem, z powodow pogodowych Prawa czesc - to co tygrysy lubia najbardziej, trasy najszersze, najbardziej alpejskie, srednio i mocno strome - raczej dla lepiej jezdzacych juz, zagoscilem tam niestety tylko na 3 godz (pogoda:mad:), trasy numerowane 70 - siatkami. I na deser 80 na koniec dnia (7,6 km) - poczatek srednio i mocno ostry; srodek okolo 2 km wyplaszczenia (w dobrej pozycji zjazdowej do przejechania bez lyzwowania i kijkami odpychania); koncowka (3 km) od malego i stopniowego nachylenia, do wiekszego i wiekszego i duzego. Trasa naprawde miodzio. Ale ze wzgledy komunikacyjne (zjazd do samego dolu i kolejne wyjezdzanie na gore ponad 6 km gondola) optymalna na raz na koniec dnia. Dodatkowy mankament to aby sie tam dostac trzeba sie bujnac orczykiem, ktory sam w sobie nie jest tragedia wielka ale ma w standardzie kilkinastominutowa kolejke. Ale naprawde warto - polecam. POGODA No tak srednio do dupy. I dzien - znosnie na +; tzn troche przechodzacej mgly bez trgedii, sporo rozpogodzen z przeblyskami slonca; II dzien - na dole (600 m npm ulewa), u gory burze sniezne, zawieje, zmiecie, mgly i cale cholerstwo jakie mozna sobie wyobrazic. 5 byle jakich zjazdow za caly dzien i szkoda bylo meczarni na wiecej. Zapowiadali ze kolejny dzien moze byc zamkniety osrodek, bo lawiny + moga nie przerobic takiego sniegu III dzien - na szczescie otwarte, nadal niebo zaciagniete, ale juz bez wichur i spokojne opady; widocznosc duzo lepsza, nowe doznania -troche jazdy surfingowej po swiezym kilkunastocentymetrowym sniegu; IV dzien - w miare ok, pogoda podobna do dnia pierwszego V dzien - od rana blekitno - zolta lampa PIEKNIE !!!, ale do 12 bo pozniej juz powylazily chmurki, na szczescie widocznosc prawie caly czas byla dobra, malo lub wcale plaskiego swiatla - w tym dniu najwspanialsze doznania gigantowe na prawej stronie osrodka (no bo wczesniej ta czesc zamknieta ze wzgledu na pogode). WYCIAGI - glownie kanapy i kanapy (1 podgrzewana), sporadyczne orczyki na "dzieciecych trasach" + orczyk na dojaz do 2 gondol na prawa strone osrodka (czyt. wyzej). Do tego dolna gondola ktora UWAGA potrafi byc rano potwornie zabita - na 20 min. stania. Warto ja obejsc z lewej strony (budynek) i lekko lyzwujac na nartach wejsc od drzwi od stoku - oszczednosc 10 min + ZARCIE NA STOKU - calkiem smaczne i cenowo w tzw. "przystepnych cenach germanskich" Kwatera - 25 e/dorosly + 9 e/dziecko ze sniadaniem i troche tanszym karnetem. Bez zadnych dodatkowych oplat. Umiejscowienie na szczycie Herrmagor - Neupressieneg. Niby skibus z pod domu (ale juz bez powrotnego) a drugi na dole 7 min drogi, ale z gorki bo z powrotem pod gore chyba 12-13% to sobie ze sprzetem nie wyobrazam - takze dojazd samochodem 10 km, ale bez problemow na parking, bez korkow na drodze, a z parkingu podwozi ciufcia pod wejscie glowne. Ale sama kwatera ........ przestronna na bo dwa pokoje, przedpokoj, ale........ ubikacja i lazienka klitki, a do tego czasy swietnosci polowa lat 80 i od tego momentu NIC (juz bez szczegolow) !!! Takze jakos juz przespalismy w bolu i lekkiej stechliznie, ale ta lokalizacja nie do powtorzenia. Ale jak by co (i jakby ktos chcial) to w podobnych cenach jest jeszcze namiar na kilka innych i bliskich lokalizacji takze bez problemu. Podsumowujac - moj wyjazd srednio udany choc bez zalowania, osrodek do powtorzenia przeze mnie. Moze do polaczenia TH no bo karnet na cala Karyntie. No a przyszly sezon to juz chyba warto juz wziasc karnet sezonowy zakladajac chocby dwa wyjazdy 5-6 dniowe Fotki w "trasie"
    2 punkty
  4. Przed tegorocznym sezonem postanowiłem zakupić nową koszulkę, która miała stanowić 1 warstwę ubioru. Wybór padł, nie ukrywam, że po rekomendacji sprzedawcy w jednym z krakowskich sklepów, na koszulkę Craft Pro Warm. Jako, że już miałem ją ubraną kilkanaście razy myślę, że mogę pokusić się o mały opis i subiektywną ocenę. Koszulka była używana zarówno na polskich jak i włoskich stokach. Producent przyjął założenie, bardzo słuszne, że nie wszedzie człowiek poci się tak samo i dlatego koszulka podzielona jest na 3 strefy: - pod pachami, czyli największa „fabryka” potu, - brzuch, mostek, kręgosłup, zewnętrzna strona pleców i rękawy to średnia strefa pocenia, - piersi, ramiona, mankiety rękawów oraz opinająca szyję mini stójka (ok. 1 cm) – tam pocimy się najmniej i koszulka jest trochę grubsza niż w pozostałych miejscach. Pierwsza myśl jak wziąłem koszulkę to, że ja się w nią nie zmieszczę i chciałem poprosić o większy rozmiar, ale sprzedawca przekonał mnie, że najpierw powinienem mu zaufać i przymierzyć. I co się okazało… koszulka, która po wyjęciu z pudełka wyglądała jakby była od młodszego brata pasowała idealnie, doskonale przylegała do ciała i w ogóle nie krępowała ruchów. Na stoku również bardzo dobrze leży i dopasowuje się do ruchów ciała w ogóle nie krępując ruchów. Śmiało mogę ją nazwać drugą skórą. Jeździłem w koszulce w różnych temperaturach (pomiędzy -15 a 0) i przyznam szczerze, że jest w niej ciepło. W temp. w okolicy 0 st. C nie miałem obaw jeździć w samej koszulce oraz cienkiej, nieocieplanej kurtce i nawet przez moment nie pomyślałem o dołożeniu kolejnej warstwy. Jeśli jednak miałem założony polar między kurtką a koszulką to nie stanowiło żadnego problemu „wytransportowanie” ciepła wydzielanego przez organizm i utrzymanie ciała w stałej, komfortowej temperaturze. Przy intensywnej jeździe koszulka pozwala zachowanie komfortu suchej skóry. Będąc we Włoszech sprawdziłem jak koszulka będzie się sprawować po 6 dniach jazdy i przyznam, ze po ostatnim dniu nikt jakoś specjalnie nie odsuwał się ode mnie i nie zostawiałem za sobą chmurki nieświeżego zapachu. Z pewną nieśmiałością zdecydowałem się powąchać koszulkę i była całkiem ok. Porównując do koszulki, w której poprzednio jeździłem (Berkner kupiony jesienią 2005 roku, nie pamiętam modelu, ale chyba z kolekcji thermo) to koszulka Craft Pro Warm jest dużo bardziej elastyczna i lepiej dopasowywuje się do ciała oraz jest cieńsza i szybciej odprowadza pot. Od momentu zakupu ani przez chwilę nie żałowałem, że zdecydowałem się na ww. koszulkę i z czystym sumieniem mogę ją innym polecić. pozdrawiam, krzysiek
    1 punkt
  5. HH to norweska firma i to bardzo dobra, żona ma ich kurtkę, jest świetna. Ich produkty do tanich nie należą więc cena wydaje się być okazyjna. Z bielizną termoaktywną ich produkcji nie miałem do czynienia niemniej poza odzieżą typowo outdorową szyją tez zwykłe ciuchy więc ich paleta produktów jest dosyć szeroka. Jeśli ta bielizna jest dobrze zrobiona i sprawia dobre wrażenie to myślę, że warto za takie pieniądze nabyć - niskiej jakości raczej nie firmują swoją marką, no chyba,że to podróbka bo firma na zachodzie dosyć popularna.
    1 punkt
  6. Nie wywodziłem się za bardzo nad wrażeniami z jazdy na nowych Headach Xenon 10 Xi,raczej w tym wątku chodziło bardziej o prezentację ośrodka. Cieszę się,że zaczynasz odczuwać przyjemność z jazdy na M9,ja w dalszym ciągu odczuwam do nich sentyment.Jeśli chodzi o Xenon 10,generalnie jak pisałem wcześniej jestem zadowolony,jadąc do Austrii miałem nadzieję,że w dalszym ciągu będę je ujeżdzał poszukując puchu.Bo dają więcej radości z jazdy niż Metrony,jazda w puchu wydaje się dziecinną igraszką,dokładnie fantastyczną zabawą.Jednak warunki pogodowe na to nie pozwoliły,obecnie pewnie tak(3m śniegu).Na trasach przygotowanych spisuje się zdecydowanie lepiej od M9,jest o "niebo " dynamiczniejszą nartą,szybciej przechodzi z krawędzi na krawędź i łatwiej,niż w przypadku M9,ale tutaj to już chyba waga tej narty decyduje,bo taliowanie raczej mają podobne,jak i radius;)Trzymanie krawędzi w skręcie długim i średnim jest genialne:),w skręcie krótkim bardzo dobre,z łatwością innicjują skręt,fajnie przechodzą z skrętu krótkiego do długiego,i odwrotnie.Zdecydowanie bardziej zwinne narty od M9,na przygotowanych trasach nie wymagają atletycznych nóg;).Testując w większości na nieprzygotowanych trasach,warunki trudne-zmrożony i zamuldzony teren-nie było już tak sielankowo,wydają się znacznie mniej stabilne od M9,wymagają znacznie większej kontroli,mają tendencję do wyjeżdzania -trzeba cały czas pilnować i poprawiać sylwetkę,podczas jazdy bardziej czuć nierówności,tutaj M9 zdecydowanie lepiej to tłumi,i bardziej czuć wykonaną pracę w kolanach;),ale chyba trochę przesadzałem,przecież to nie są to typowe narty free.Owszem dają radę w trudnych warunkach pozatrasowych,ale raczej bardziej nadają się na normalne narciarskie trasy,które dawno nie odwiedził ratrak,niż na typowe pozatrasowe warunki.Na stromych stokach,głównie oblodzonych trzymanie krawędzi jest lepsze niż w M9,tutaj czułem się lepiej i pewniej.To są nartki zdecydowanie do prowadzenia skrętem ciętym,ale z łatwością i przyjemnością dają się prowadzić śmigiem hamującym.Czyli ogólnie powalają Metrony dynamiką i zwinnością oraz wagą,ale za to są mniej stabilne i jak na razie/takie odczucie/ gorzej prowadzą się w mokrym,ciężkim śniegu-ale tutaj muszę jeszcze nad nimi popracować.Na Metronach jeździłem prawie 4 sezony-zimą,wiosną,latem-pewnie zostały przyzwyczajenia do cięższej,wolniejszej narty,która dawała poczucie bezpieczeństwa w każdych warunkach.Xenon to faktycznie wszechstronne i uniwersalne nartki,ale stwierdzenie jak podają w reklamie -"połączenie slalomki z free-taki SUV"-to chyba,jak mawiał do niedawna pewien Pan -nadużycie!.Ale ta szata graficzna faktycznie zwraca uwagę innych narciarzy;)
    1 punkt
  7. w zeszłym roku testowałem coś takiego, wygląda zajebiście ale drogie toto i parowały mi znajdujące się pod wizjerem okulary http://cgi.ebay.ch/HMR-H2-Skihelm-Military-Green-matt-Gr-L-M-09_W0QQitemZ200262487950QQihZ010QQcategoryZ100281QQcmdZViewItem#ebayphotohosting
    1 punkt
  8. ja w tym sezonie rozpoczynam (w końcu) przygodę z kaskiem. Nie wiem czy mnie nie będzie irytował. Nawet trenuję już i biegam w kasku po domu i wtedy jest ok chyba pokocham mój kask
    1 punkt
  9. Plose czyli Valle Isarco Kończąc jeszcze wątek Kronplatzu czyli Plan de Corones to tu jest link do mapki z trasami: http://88.198.3.37/kronplatz/kronplatz_plandecorones_panorama.pdf?ccode=en-US Drugi tydzień to jazda w dolinie Isarco czyli głównie w masywie Plose (Monte Telegrafo). To ośrodek u nas mało znany i niewiele osób miało przyjemność tam jeździć. Skąd pomysł na tą miejscówkę? Rok temu byliśmy również tydzien na Kronplatzu i później tydzień w Val Gardena. W Gardenie jest bardzo fajnie i pięknie tylko jak dla mnie stanowczo zbyt dużo ludzi, jakoś mnie to w zeszłym roku zmęczyło i postanowiliśmy powtórzyć Kronplatz i połączyć z jakimś małym ośrodkiem licząc na puste stoki, małą ilość ludzi, kameralną atmosferę i .... oczywiście nieco niższą cenę. I to wszystko znaleźliśmy na Plose. Były jeszcze dwa powody - dolina Isarco zawsze mi sie bardzo podobała, wielokrotnie jadąc nią z przełęczy Brener do Bolzano zachwycałem sie jej urokiem; drugi powód to najdłuższa trasa w Dolomitach - 9 km zjazd z Plose - i to z czarnym oznaczeniem na długości 6,5km - ja bym jej dał mocne czerwone ale może ze względu na tą długośc ma czarne. Z Kronplatzu widać Plose- ten biały masyw w środku fotki: A oto mapka całej Valle Isarco: http://www.dolomitisuperski.com/Eisack/en-US/skimap-valle-isarco-1900EN.html Wyjeżdrzamy rano spod Kronplatzu i jedziemy w dół doliny Pusterii. Gdy już dojeżdrzamy do autostrady skręcamu do miasta Brixen (Bresanone). Niech nas nie zmyli industrialne przedmieście - w środku miasta kryje sie przepiękna średniowieczno-renesansowa starówka - naprawdę robi wrazenie,zwłaszcza oświetlona o zmroku. W mieście jest też spory, nowoczesny aquapark jak ktoś lubi po nartach. Z miasta od razu zaczynamy wspinać się serpentyną na zbocze Plose - na 6 km łapiemy 450 m wysokości i dojeżdrzamy do mieściny St.Andrea znajdującej sie na małym tarasiku tego potęrznego zbocza, stąd jeszcze 2 km w bok i jesteśmy na miejscu - w przysiólku St.Leonard gdzie mieszkamy w 200 letnim domu przycupniętum na stomym zboczy. Z balkonu u stóp mamy Brixen, wydaje sie, że kamieniem można dorzucić wprost w jego stare centrum. Rano w niedzielę ruszamy na Plose, parking i stacja kolejki są o 100 metrów ponad wsią St,Andrea - mamy 3km dojazdu. Widząc parking i malutką stację kolejki z przycupniętymi dwoma niewielkimi knajpkami czuję sie po wrażeniach z infrastruktury Kronplatzu jak zawodnik, który wczoraj grał w lidze mistrzów a teraz musi zagrać w II lidze. Parking to klepisko jak u nas ale optymizmem napawa jego niewielki rozmiar. Szybko humor poprawia widok ludzi zjeżdrzających z góry pod samą stacje na nartach oraz zerowa kolejka po karnety. Szybko wsiadamy w gondolę, która w 11 minut przenosi nas o 1000 metrów wyżej, na 2000 tys m npm ponad granicę lasu. Wychodzimy, stajemy i szczęka opada - widok naprawdę rewelacyjny, jeden z najlepszych jakie widziałem z nartami na nogach. Poza gondolą na Plose są już tylko krzesła - wszystkie długie - jest ich 7 ale tylko 2 to nowoczesne i wypinane, pozostałe 5 to stare rzęchy ale za to ustawione dosyć szybko (trzeba sie przyzwyczaić do wsiadania bo mało na to jest czasu). Infrastruktura więc nie zachwyca ale i nie ma dramatu - dochodzą 2 orczyki (jeden na samym dole+ świetne przedszkole narciarskie z 2 taśmami). Ośrodek ma 44 km tras - większośc znajduje się na górze masywu powyżej granicy lasu (1900m ,a że jeżdzi sie na dwóch górach - Plose i Monte Fana (obie koło 2500) i to tylko na ich pd-zach zboczach tak,że ten las jest z rzadka widoczny wieć ja miałem wrażenie jakbym jeżdził na lodowcu. Jest tam naprawdę pięknie i do tego widok postrzępionej grani Dolomitów na wyciągnięcie ręki - jest spektakularnie. Takie dwa widoczki: Co do tras - jest nieco słabiej niż na Kronplatzu jeśli porównywać, trasy są łatwiejsze i jest ich znacznie mniej niemniej każdy tam coś dla siebie znajdzie, jak dla mnie mają tą zaletę, że są długie, choćby wsdpomniana już zjazdówka z Plose którą można jeżdzić w wariancie 9km, 7 km oraz 6,5km, kilka czerwonych tras po 3-4 km i jeszcze jedna czarna slalomówka . Jak dla mnie brakowało bardzo trudnej czarnej ale za to można sobie pośmigac pozatrasowo bo warunki ku temu są wprost wspaniałe a i możliwości wiele. Ludzi jest tam bardzo mało, nieco wiecej w niedziele bo pojawia sie trochę miejscowych. Jazda po zupełnie pustych trasach nie jest tu rzadkością co mi osobiście niezwykle pasowało. Pogodę mieliśmy świetną - wręcz idealną poza jednym dniem z małą mgłą i krótkimi opadami śniegu. Na jeden dzień wyskoczyliśmy na sąsiednią górę Gitcheberg do miejscowości Maranza po przeciwnej stronei doliny Pusterii (25 km). To mały ośrodek - 20 km tras, jedna gondola, 2 krzesła, 2 orczyki - trasy: 1 czarna, 3 czerwone i 2 niebieskie, wszystkie trasy dosyć długie i ciekawe ale jak dla mnie góra na 2 dni, świetny widok z wierzchołka (ponad 2500) - bardzo przestrzenny. A tak wygląda górna częśc Gitchebergu: Czas na małe podsumowanie Plose i Valle Isarco: Zalety: -pięknie i kameralnie -mało ludzi -taniej -dobre przygotowanie tras -długie trasy -możliwośc szybkiego wyskoku do innych pobliskich ośrodkow (Kronplatz,Val Gardena) Wady: -stara infrastruktura -niezbyt dużo tras Chętnie bym wrzucił jakieś fotki ale nie bardzo wiem jak się to czyni
    0 punktów
  10. obtarcia złej baletnicy przeszkadza rabek w spódnicy ..... sobota od 10 do 18 na nartach . niedziela od 10 do 17 i tak jest kazdy weekend oraz po 2- 4 godziny w tygodniu . nie zauwałazyłem żadnych obtarć na łydce -odczuwam zmęczenie stop oraz uda od jazdy ale to normalne .
    -1 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...