Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Misal

    Misal

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      1 050


  2. SKIer

    SKIer

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      653


  3. 1970

    1970

    Zablokowany użytkownik


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      638


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 15.04.2009 uwzględniając wszystkie działy

  1. KasprowyTo i ja dodam swoje 3 grosze na temat Kasprowego. Dzisiaj miałem przyjemność, TAK PRZYJEMNOŚĆ, pośmigać prawie cały dzień na Górze, wspólnie z Bończą i jego córką. Przy okazji dziękuję jeszcze raz za miłe towarzystwo No ale od początku. O 7-mej dojechałem na parking przy rondzie w Kuźnicach, dosłownie 20m dalej od powszechnie znanego wszystkim parkingu można zaparkować zupełnie za free!! Na Górę załapałem się dopiero na dugi wagonik, ale tylko dlatego że miałem leciutkie opóźnienie i jak dotarłem pod stację kolejki to właśnie odjechał ten pierwszy. Kolejek nie było żadnych. 7:30 jechałem już na górę, gdzie czekał już Bończa. Szybciutko kupiliśmy karnety na górnej stacji i tuz przed 8-mą dokonaliśmy niemalże dziewiczego zjadu Gąsienicową. Trasa beton, dobrze przygotowana, jedynym mankamentem było kilka kalafiorów ale na szczęście tylko po bokach (foto3). Pogoda niemalże wymarzona na narty, piękne widoki, lampa praktycznie cały dzień!! Niemalże to dlatego że trochę było za ciepło. Bądź co bądź Gąsienicowa trzymała elegandzko do 10-tej, potem zaczeło się robić miękko. O 14-tej to tak jak pisał Misalatomic, całkiem pusto ale i porobiły sie muldy. My zaraz po 10-tej czmychneliśmy na Goryczkową. I znowu niemaże dziewiczy zjazd. Ludzi garstka, trasa twarda, dobrze przygotowana, nawet przewężenia do 12-tej trzymały bez zarzutu. Muszę przyznać że jestem bardzo miło zaskoczony dzisiejszym dniem. Pojeździłem porządnie, podziwiałem piękno naszych Tatr, opaliłem się na czerwono :eek: a wszytko to jeszcze w bardzo miłym towarzystwie!!
    2 punkty
  2. Zakończyłem sezon jak zwykle na Kasprowym Wierchu. Jestem pozytywnie zaskoczony tymi 5 dniami spędzonymi na Górze. Cały czas jeździłem w pięknym słońcu. W Alpach tak nie miałem. Tłok w Kuźnicach był tak naprawdę tylko w piątek, sobotę (w niedzielę nie wiem, świętowałem) i w poniedziałek. W czwartek i we wtorek kolejka wywoziła chętnych na bieżąco. Tak więc Sławek od wtorku nie napatrzyłby się na chętnych stojących w kolejce do kolejki. Natomiast na górze Gąsienicowa była cały czas pusta, a codziennie od 14 wyciąg kręcił się dla 15-20 narciarzy. Warunki śniegowe nie były powiedzmy wymarzone, ale przy tych temperaturach to i w Alpach jeździ się po mokrym śniegu na którym muldy robią się błyskawicznie. Tutaj też, tak samo jak w Alpach ratraki w ciągu dnia nie jeżdżą. Dzięki temu mogłem sobie przypomnieć jak wygląda jazda po muldach.Zaskoczył mnie poziom ludzi jeżdżących na Górze. Kiedyś widywało się tam niemal wyłącznie narciarzy którzy wiedzą o co w tym chodzi. Tym razem takich była zdecydowana mniejszość. Na porządku dziennym były osoby, które paraliżował strach na górze kotła, docierali jakoś na dół do krzesła i widać było, że nigdy więcej. Wydaje mi się, że jest w tym trochę winy instruktorów. Słyszałem jak taki gość opowiadał, jak to jego instruktor powiedział mu, że Kasprowy to żadna góra no i tu przyjechał. Rozumiem, że jest to trochę tak, jak to stary przewodnik pokazywał ceprom Rysy z Gubałówki. Młody góral mówi cicho staremu wydze, że przecież Rysów nie widać z Gubałówki a przewodnik „Jak pany płacą to muszą Rysy zobaczyć”. Jak ktoś zapłaci za kilka lekcji to musi z Kasprowego zjechać. Na szczęście na Gąsienicowej obyło się bez poważniejszych wypadków, jednego dnia śmigło latało do Piątki. Rozmawiałem trochę z ludźmi z PKL-u. Wyjaśnili mi dlaczego wagon zabiera 50 a nie 60 narciarzy. Inżynierowie z Garaventy źle obliczyli długość liny napędowej. Jak jest zimniej, to lina się kurczy i w pełni obciążony wagon na Kasprowym nie dojeżdża do skrajnego wyłącznika, pozwalającego na otwarcie drzwi. Tak samo na krześle na Gąsienicowej, Doppelmayr źle policzył moment synchronizacji bramki i przejeżdżającego krzesła. Musieli ze względów bezpieczeństwa wyłączyć skrajną bramkę i zwolnić cały wyciąg. Na górę jedzie się teraz 10 minut a nie 8, jak jest w danych technicznych. Po sezonie mają się tym zająć.Pamiętam, jak w 1998 roku uruchomiono w Stubaiu nowe krzesło na Eisjoch, to jeszcze w marcu 1999 roku były z nim problemy i więcej stało niż jeździło. Nie uogólniajmy więc, że wszystko co złe to górale, ale fachowcom z Austrii i Szwajcarii też udaje się zrobić coś nie do końca dobrze.Co do opinii niektórych Kolegów o traktowaniu nas przez górali jak bydło, to przypomina mi się maksyma mojego profesora z Politechniki Warszawskiej. Jak chcesz aby ludzie ciebie szanowali musisz przede wszystkim szanować sam siebie. Trudno nazwać szanowaniem siebie dysput z panem w kasie dlaczego nie można zapłacić kartą za bilety (w Austrii do niedawna akceptacja kart VISA była rzadkością, a w Media Markt w Innsbrucku na jesieni 2008 też nie mogłem zapłacić taką kartą). Inni słuchają takiej dyskusji i stoją grzecznie w kolejce przebierając nóżkami. Czy szanowaniem siebie i innych jest zrzucanie z krzesła karty dziennej koledze. We dwóch jeździmy na jednej karcie. Cwane co ? Ja wolę jeździć z kimś razem, można pogawędzić na krześle. W Alpach nie robimy takich numerów. Szukamy w Zakopanem jak najtańszej kwatery a potem dziwimy się, że nie ma ciepłej wody, jest zimno i pachnie stęchlizną. Jest już wiele porządnych pokoi, może nie za 20 zł. dziennie, ale i tak trochę taniej niż w Alpach. Jak ktoś oferuje nam pokój za śmieszne pieniądze to nie oczekujmy luksusów, bo te nie mieszczą się w rachunku ekonomicznym.Jesteśmy strasznie przywiązani do stereotypów. Warszawka, góral, krakowski centuś. Nie akceptujemy faktu, że w każdym środowisku i regionie są ludzie porządni i czarne owce. Również w środowisku narciarzy. Nie chcę przekonywać nikogo do jazdy na Górze. Może dzięki Górosceptykom miałem tak fajny koniec sezonu. Cieszę się, że udało mi się bez kontuzji spędzić 33 dni na nartach. Następny sezon chcę zacząć 27 listopada jak zwykle w Stubai’u.Pozdrawiam wszystkich forumowiczów serdecznie.Góroentuzjastamisal
    2 punkty
  3. To już ostatnia narta na której jeździłem koło Kufstein. Mimo, że mam własną nartę Blue Star AC 160 do testowania to zostałem namówiony przez testera Kneissl do testu nart Kneissl Blue Star AC 168, R14, talia 117-70-102 w nowym pięknym stalowo, szaro, niebieskim kolorze. To była już końcówka dnia. Stok mocno sfatygowany przez słońce, narciarzy a ja miałem już w nogach parę km. Podchodziłem do tych nart z duuużym dystansem. Dlaczego? -bo jeździłem na 160, -bo to narty Allround, -bo brak płyt tytanowych w konstrukcji, -bo budowa to tylko rdzeń drewniany a ja trochę mam w biodrach. Do rzeczy. Narta Kneissl Blue Star AC 168 jest dla mnie największą niespodzianką! Narta która wykazała się niesamowitą elastycznością, bardzo dobrym prowadzeniem na krawędzi nawet w tych trudnych warunkach. Nie mam na myśli oczywiście Fun Carvingu ale normalną jazdę nowym stylem. Układała się do stoku tak elastycznie i plastycznie, że jazda na tej narcie na koniec dnia sprawiła mi bardzo dużo przyjemności i kończyłem testy z uśmiechem na ustach. Ta narta ma jeszcze jedną zaletę. Można na niej śmigać klasycznym stylem co daje mi szansę wkupić się w łaski narciarzy, którzy preferują ten styl. Dla kogo? Dla wszystkich, którzy w żyłach zamiast adrenaliny mają krew i normalne podejście do narciarstwa. Kneissl Blue Star: -żadnego stoku się nie boję! www.kneisslpolska.pl/alpin_allround.html Kolejność testowania nart Kneissl. Pierwsza: Kneissl White Star SL 166 -kocham je za szybkość i stabilność w przechodzeniu z krawędzi na krawędź, -dla maniaków, twardzieli i zawodników. Druga: Kneissl White Star XR 176 -byłem nieświadomy co robię! -dla ludzi szukających mocnych wrażeń! Trzecia: Kneissl Red Star RC 170 -będziesz z niej zadowolony i coś jeszcze! Czwarta: Kneissl Black Star MC 172 -mów mi MC a zobaczysz na co mnie stać! Piąta: Kneissl Free Star 175 -pomarańczowa wolność! Szósta: Kneissl Blue Star AC -żadnego stoku się nie boję! PS. Wszystkie opisy miały na celu przybliżyć moje osobiste odczucia i wrażenia z jazdy na nartach Kneissl. Reklama z mojej strony jest zbędna bo jesteśmy najstarszą firmą produkującą narty a to zobowiązuje!
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...