Wrzucę kilku moich faworytów w dziedzinie trudne i piękne m- tylko muszę na grupy podzielić
1/ w rodzaju schodkowate - Harakiri
2/ w rodzaju 'bez ściemy" czyli długa, stroma ściana, która sie jedzie na raz i nie puszcza ni chwili - tu traska Picolino w ośrodku Kronplatz (zjazd do Alta Badii), trasa idzie przez łąki i jest okrutnie stroma i eksponowana, do tego zawsze tam miałem trudne warunki bo rano lód, po południu miękko (wystawa pd-zach), druga to wspominana już przezemnie ściana źle ratrakowana na Tuxie (pod Kasererem) i taka traska na Latemarze w Val di Fieme Paola de Santa czy jakoś tak(coś,że się do świętych trzeba modlić jak się to jedzie)
3/ Długo, kręto, urozmaicenie i miejscami bardzo stromo i wąsko przez las
- Kronplatz - dwie pięciokilometrowe trasy: Sylwester i Herenegg (mówiliśmy na tą Faceci z Jajami)
- Zell am See - zjazd ze "Sznycelhoje" prawie prosto do kolejki w Zell
- z Campinoii do Selvy w Val Gardena (taka trochę schodkowata)
- Zjazd z Ahorn do Mayerhofen w Zillertal
- zjazd 5 kilometrową Olimpią z Alpe Cermis w stronę Cavalese (Val di Fieme)- mozna dorzucić jeszcze 2,5 km łatwiejszego dołu dla dokatowania nóżek
- Val di Fasa - czyli zjazd z Alpe Lusia z przełeczy do Moeny (zwłaszcza dolna częsć)
To tak na szybko
Więcej grzechów nie pamiętam