Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 16.11.2009 w Odpowiedzi
-
Stubai 07.11-14.11 Witam Wszystkich:) Sezon o9/10 rozpoczęty:),w tym roku przypadło na lodowcu Stubai. Byłem tam drugi raz i w podobnym okresie. Większość forumowiczów wie, że jest to największy lodowcowy ośrodek w Austrii i jeden z najbardziej znanych w Europie/Królestwo Śniegu/:) Mieszkałem w Neustift, w pensjonacie apartamentowym"Gamskogl" - jak na Austrię warunki raczej średnie. Zaraz po przyjeździe rozchorowały się dwie osoby, po dwóch dniach walki z chorobą i na stoku, dały sobie spokój i resztę dni spędziły w pensjonacie. Ja też czułem się niezbyt dobrze,ale głód jazdy był silniejszy;).Oczywiście "leczenie' na bieżąco;), ale z umiarem, aby nie przedawkować, bo później też nie ma jazdy;). Pogoda -pół na pół, pierwsze dni/sobota-środa/pochmurno, opady śniegu, mróz i słaba widoczność. Od środy znaczne polepszenie pogody, więcej chwil z słońcem. W dolinie prawie przez cały czas było pochmurno, temp ok.2-4 st na +. Ski-busy chodziły, ale większość korzystała z swoich samochodów. Na parkingu przed stacją dolną większość samochodów na polskich tablicach, albo w tym kraju nie ma kryzysu, albo tak kochamy to narciarstwo:rolleyes:. W niedzielę 8.11 ludu od groma, trochę Austriaków, Niemców, w pozostałe dni już prawie sami Polacy. Oczywiście nie stanowiło to problemu, atmosfera raczej była przyjazna i bez skandali. Jak zawsze pełna organizacja, czyli miła obsługa i podwóz z parkingów - w tym Austriacy chyba nie mają sobie równych. W niedzielę odbywały się jeszcze pokazy i testy sprzętu, ale pogoda raczej zniechęcała do testowania. W porównaniu z moim pobytem wcześniejszym/dwa lata temu/ - trasy w pierwszych dniach wydawały się być z innej bajki-nieprzygotowane. Z wyrozumiałością zrzuciłem to na warunki pogodowe/opad świeżego śniegu/, ale początkujący narciarze mieli z tym problem. Dopiero po poprawie pogody -wszystko już było po austriacku. Liczba otwartych tras-18, przy 110 cm śniegu na lodowcu i ok. 20-30cm na wysokości 1700m. Najlepiej przygotowane w/g mnie były trasy 10,1,5,7,4. Na czerwonych około południa robiły się już muldy, miejscami lód i kamienie. Gondolka Schaufeljoch była nieczynna, ponoć coś z podporami. Pomimo dużej liczby ludzi/i to jest chyba jedyny duży minus tego miejsca/kolejek do wyciągów itp. nie było. Jedynie w czasie nagłego pogorszenia pogody. /mgła/trudno było znaleźć miejsce w lokalach gastronomicznych. Na nartkach można było dojechać do stacji pośredniej Fernau/2300m/. Ja jednak zdecydowałem się na zaliczenie szlaku narciarskiego "Wilde Grubin" - 10km, który oficjalnie jest jeszcze zamknięty. Wybrałem moment sprzyjającej pogody, warunki śniegowe bardzo dobre, jedynie przy zjeździe przed samym parkingiem miejscami kamienie i przetarcia. Moją przyjemność zakłócił widok na parkingu panów w uniformach - no myślę sobie, a teraz mandacik. Byli to ochroniarze, ale tylko się uśmiechneli z politowaniem. Wyczyn mój był jednorazowy, z powodu ciągłej walki z chorobą wystarczyły mi już ogólnie dostępne trasy i bliskie tereny poza trasowe /ok.20-30cm puchu/. W/g właścicielki pensjonatu do Insbrucka dotarła "schweinegrippe". Trochę mnie to niepokoi, czy nie zakłóci to sezonu narciarskiego. W sklepach -nowinki-głownie Atomica i Kneissl. Mało promocji, a ceny nowego sprzętu i odzieży mało zachęcające. Kupiłem sobie jednak "żółwika' Dainese za 180 e/ ponoć promocja/. w sklepach spożywczych ceny raczej bez większych zmian. Wyjazd ogólnie udany,ale nie najlepszy i to nie z powodu miejsca, ale mojej niedyspozycji. Uważajcie na policję, na 6 dni - 4 dni stali za Neustift z laserowym miernikiem prędkości. W Insbrucku byłem tylko raz i może dobrze, bo świńska grypa szaleje, a i czasu też nie było, trzeba było się "leczyć"....5 punktów
-
Przeglądałem stare wątki, gdzie pojawiły się posty dot. Krompachów. Niestety nie znalazłem żadnych konkretów. W tym dziale znajdują się opisy różnych słowackich stacji narciarskich, ale o Plejsach ani słowa, dlatego postanowiłem przybliżyć nieco to bardzo ciekawe miejsce. Po pierwsze nie znajdziecie tam żadnych atrakcji. Nie ma tam źródeł termalnych, ośrodków spa, itd. W pobliżu narciarskiego ośrodka Plejsy znajdują sie jakieś jedne potraviny i tyle. Nie jest to mięjscowość dla tych, którzy lubią się troszke polansować w czasie urlopu Plejsy oferują natomiast śietne warunki do szusowania. Nie ma kolejek, a jeżeli już to tylko w weekendy i są one niewielkie. Trasy naprawdę dobre i nieźle przygotowane. http://www.slovenskyraj.sk/vylety/plejsy/pl.html -tutaj macie filmik, na którym w miare dobrze widać trasy. [YOUTUBE]yhH_a5z7ROU[/YOUTUBE] Reasumując. Plejsy to ośrodek dla tych, którzy nie potrzebują żadnych atrakcji podczas urlopu, a oddają się bez reszty czerpaniu przyjemności ze śmigania po stokach.5 punktów
-
Kraków, Zakopane, Warszawa, Częstochowa i Wrocław to pierwsza piątka najsilniejszych marek polskich miast. Wśród najgorszych znalazły się Bytom i Wałbrzych – wynika z raportu „Magnetyzm polskich miast". W raporcie zmierzono i porównano siły prawie 100 miejscowości w Polsce, zarówno największych, takich jak Kraków czy Warszawa, jak i mniejszych, jak np. Wisła czy Hel. Okazało się, że niekwestionowanym liderem rankingu przygotowanego przez międzynarodową agencję Young&Rubicam została stolica Małopolski. Kraków uzyskał najwyższe oceny w wypadku wielu wskaźników – dziedzictwie historycznym, komforcie życia w Polsce i atrakcyjności turystycznej (przed Zakopanem, Gdańskiem, Sopotem). Markę Zakopanego oceniono zaraz za Krakowem za unikatowość i atrakcyjność turystyczno-sportową. Kolejne pozycje w rankingu zajęły: Warszawa (magnes biznesowy, ale też kulturalny, sportowy i historyczny), Częstochowa (najbardziej godne zaufania miejsce w Polsce według „Magnetyzmu miast") i Wrocław (dobre połączenie wysoko postrzeganego komfortu życia i dziedzictwa historycznego). Jeśli chodzi o atrakcyjność biznesową, prym wiodą aglomeracje. Poza Krakowem i Warszawą przyciągają Wrocław, Gdańsk i Poznań, które zostawiają daleko w tyle tradycyjne centra przemysłu (np. Górny Śląsk). „Dwa miasta z Małopolski zdystansowały konkurencję. Zaskakujące było to, że respondenci za najbardziej znane polskie miasto na świecie uznali... Zakopane. Z badań wynika, że Kraków jest miastem, którego mieszkańcy są powszechnie szanowani. Warto tu przyjechać i warto zamieszkać. Ale myśli tak głównie Polska południowa warto siłę magnetyzmu Krakowa zwiększyć tak, aby oddziaływał silniej również na północy”, mówi Marek Staniszewski, współautor raportu, członek zarządu Y&R. Warto wspomnieć też o drugim krańcu rankingu. Za najbardziej odpychające miasta uznano Bytom, Wałbrzych i Rudę Śląską. Co zmierzył raport? Ponad 300-stronicowy raport przygotowany przez przedstawicieli międzynarodowej agencji Young@Rubicam to pierwszy tego rodzaju ranking przeprowadzony w naszym kraju. Szczegółowe analizy pozwoliły zmierzyć cztery podstawowe cechy stanowiące o sile marki: unikalność, atrakcyjność, wartość i wiedzę o marce. W trzech z nich najsilniejszy okazał się Kraków (tuż za nim Zakopane), w jednej (unikalność) Zakopane i dlatego te dwa miasta znalazły się na czele listy najbardziej magnetycznych miast Polski. W kategorii atrakcyjności sportowej najlepszym miastem okazała się Warszawa. To miasto ma też, zdaniem respondentów, najwierniejszych kibiców. Co ciekawe, sami kibice piłki nożnej (w badaniu rejestrowane są też zainteresowania i sposoby spędzania wolnego czasu) za najbardziej „kibicowskie" miasto uważają Kraków, przed Warszawą i Łodzią. Najlepsze powietrze według Polaków mają Zakopane, Hel i Łeba. Najbardziej atrakcyjną naturę ma Zakopane. Być może właśnie dlatego to tu najchętniej chcą wracać Polacy. Najlepiej oznakowane drogi w Polsce mają Poznań i Warszawa. Dla krakowian niemiłym zaskoczeniem może być odpowiedź na pytanie o najbardziej szanowany ośrodek akademicki w Polsce. Według respondentów jest nim (co oczywiste dla mieszkańców stolicy) Warszawa. Szczegóły powstawania rankingu można poznać tutaj Można też poznać pozycję swojego miasta w rankingu podając e-mail.3 punkty
-
Idąc z pomocą chciałbym poinformować, że na forum są dostępne dwie opcje: 1. Nowe posty - dostępna dla zalogowanych 2. Dzisiejsze posty - dostępna dla niezalogowanych3 punkty
-
No normalnie idę se przez parking pod Makro w BB dzisiaj, patrzę se, a tu Staskowi jakiś chuligan koła juma, no to zem go pogonił, no i dzięki temu Stasek mioł jak do zywieckich górek wrócić. :D:D2 punkty
-
Szerszy kontekst tej całej sprawy przedstawił w ciekawym tekście korespondent RFI (Radio France Int.) Marek Brzeziński: Narciarzu wracaj do hal! Nie. Zapewniam, że mi się nic nie pomyliło w słowach słynnej piosenki. Rzeczywiście chodzi o narty i hale. Tyle tylko, że „hala”, w tym kontekście nie oznacza alpejskich czy tatrzańskich połonin, lecz bliższa jest Reymontowskiej Łodzi, fabrycznej hali. Czy to w hali, pod dachem wyląduje narciarstwo alpejskie? To pytanie nabiera coraz większego sensu. W Amneville – les – Thermes, w departamencie Moselle, odbyły się pierwsze w historii Mistrzostwa Europy w narciarstwie alpejskim w hali. Tak jak organizowane są halowe mistrzostwa lekkoatletyczne, tak teraz alpejczycy mieli okazję ścigać się na slalomie w hali. Na to nowe zjawisko narciarstwa pod dachem, trzeba spojrzeć z kilku perspektyw. Przede wszystkim chodzi o walory sportowe, dalej o estetyczne, o korzyści dla narciarstwa i jego kibiców, no i na koniec musi paść pytanie o przyszłość tej dyscypliny sportu rozgrywanej w warunkach odbiegających od urody prawdziwych „hal”, czyli łąk. Ta nowa sytuacja jest źródłem konfliktu w łonie międzynarodowych władz narciarskich, między FIS-em, a niedawno powstałą Europejską Federacją Narciarską. Tam gdzie konflikt, tam wiadomo, że chodzi o podziały kompetencji i pieniędzy. W przypadku narciarstwa alpejskiego są to bardzo duże sumy. Cała ta sprawa odbywa się w atmosferze intrygi godnej wersalskiego dworu. W czasie inauguracji sezonu w Soelden w Austrii, Szwajcar Gianfranco Kasper, prezes Międzynarodowej Federacji Narciarskiej – FIS, wyraził zdumienie z powodu „atmosfery tajemniczości i sekretu”, jaka towarzyszyła powstaniu Europejskiej Federacji Narciarskiej – ESF. Działacze, którzy wpadli na pomysł utworzenia takiej organizacji zapewniają, że nie chodzi im o konkurowanie z dotychczasowym monopolistą, czyli z FIS em. Z jednej strony nie ma żadnych powodów, aby wątpić w ich słowa, z drugiej jednak warto przyjrzeć się proporcjom. Europejska Federacja Narciarska ma się do FIS tak, jak Dawid do Goliata. Niemniej wiadomo, jak się owa biblijna konfrontacja zakończyła. Na pomysł zorganizowania mistrzostw Europy w hali wpadły w maju tego roku czołowe kraje alpejskie – Francja, Włochy, Szwajcaria i Austria. Oficjalnie w grę wchodziłyby sprawy finansowe, a konkretnie miałoby to być związane z nowym sposobem zagospodarowania źródeł dochodów. Taka jest wersja oficjalna podawana przez ESF. W kuluarach mówi się jednak o czymś zupełnie innym. W grę wchodzi „coś”, co można byłoby nazwać „etosem narciarstwa zjazdowego”. Ten piękny sport przeszedł ogromną ewolucję, a w ostatnich latach, dzięki błyskawicznemu rozwojowi technologii, wręcz rewolucję. W języku polskim zjazd tradycyjnie określano jako „bieg zjazdowy”, gdyż dawno, dawno temu ta konkurencja łączyła w imię wszechstronności zjeżdżanie z góry jak i wspinanie się na nią. Start był na Kasprowym Wierchu w dół Gąsiennicowej. Podejście pod Karczmiska. Zjazd do Zakopanego. Bieg przez miasto Krupówkami i wspinaczka ku mecie na Gubałówce. To był wyczyn, który trudno sobie wyobrazić w wykonaniu współczesnego narciarza o nogach zakutych w ogromne buciory. Są organizowane podobne imprezy. Narciarze startują w sprzęcie do „skialpinizmu”, ale to nie o powrót do romantyki tamtej epoki chodziło twórcom Europejskiej Federacji Narciarskiej. Chodzi o to, aby ten piękny sport nie zginął przyduszony lawiną petrodolarów i „gazo rubli”. Ma to być ostrzeżenie ze strony Europejskiej Federacji Narciarskiej pod adresem FIS, który łakomym okiem patrzy na wschód. Rosja, jako organizator zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi w 2014 roku, co już jest pomysłem godnym politowania, chętnie gościłaby u siebie Puchar Świata. Za udział w mistrzostwach Europy w hali narciarzom i ich związkom szef FIS groził karami, bo rzekomo ta impreza nie jest wpisana do kalendarza Międzynarodowej Federacji Narciarskiej. Z drugiej strony Gianfranco Kasper gorąco wszystkich zachęca do udziału w zaplanowanych na 21 listopada slalomach na sztucznym stoku w Moskwie. FIS w dalszej perspektywie chce zawody Pucharu Świata organizować w Kazachstanie, a potem także w Chinach, które stać na to, by potrząsnąć kiesą i „ozłocić” stoki. Niby w tym nie ma niczego zdrożnego, że FIS chce propagować narciarstwo w Kazachstanie, czy w Państwie Środka, gdzie już teraz chętnie zatrudnia się w tamtejszych ośrodkach narciarskich francuskich instruktorów. Europejskiej Federacji Narciarskiej takie przesunięcie punktu grawitacji nie bardzo odpowiada. Zawody Pucharu Świata wprawdzie są organizowane w Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie, a także czasami w Japonii, to jednak główny ciężar kalendarza imprez opiera się na Europie. Na nartach jeździ się w różnych częściach świata, od Chile, Tasmanii i Australii, po ośrodki narciarskie w Atlasie, w Maroku, w Libanie i na Tajwanie. Niemniej Europa chce utrzymać w garści największą pulę. Mistrzostwa Europy w hali i powstanie Europejskiej Federacji Narciarskiej ma być gestem ostrzeżenia pod adresem FIS, który z kolei twierdzi, że powołanie do życia europejskiej instytucji wypływa z przerostu ambicji niektórych działaczy, przede wszystkim austriackich. Inne oblicze narciarstwa pod dachem, to aspekt sportowo – rekreacyjny. Na pewno narty w hali w Dubai na oczach zdumionych wielbłądów stojących na zewnątrz, podobnie jak w innych tego typu obiektach w Niemczech czy Holandii mogą się znakomicie przyczynić do promowania narciarstwa. Natomiast dla wyczynowców jest to okazja zaledwie do rozprostowania kości i rozciągnięcia mięśni. Trochę racji ma Jean - Baptiste Grange, zwycięzca pierwszych Mistrzostw Europy w hali, twierdząc, że jest to niezłe miejsce do szkolenia techniki. To prawda, że to jest duża sztuka nauczyć się szybko jeździć po płaskim, ale to żadne emocje w porównaniu do slalomu na stromej „ściance”. Pozytywne jest to, że wobec obecnych zmian klimatycznych takie narty w hali to jest szansa, żeby narciarstwa alpejskiego nie spotkał los mamutów. Kto o zdrowych zmysłach będzie inwestował w narciarstwo i kupował mieszkanie w Alpach, z których spływa śnieg? Pozostaje jeszcze to, co w narciarstwie liczy się najbardziej, strona estetyczna tego sportu. Nawet nie można porównać widoku pięknych ośnieżonych szczytów skrzących się w wiosennym słonku, z plątaniną metalowych belek i rur sklepienia hali. A zatem hala tak, tylko taka, na której latem pasą się owce.2 punkty
-
Mimo że ostatni post w tym temacie został napisany 9 miesiecy temu, pozwolę sobie dorzucić swoje 3 grosze. Po pierwsze: żłówie mają tendencje do podciagania się (jazda w pozycji, a następnie jej zmiana). Dobrym rozwiązaniem są żółwie z dodatkowymi paskami,które mają za zadanie cały czas trzymać żółwia w pierwotnym położeniu (niestety jest to droższe rozwiązanie). Po drugie: namawiam wszystkich rodziców do zaopatrywania swoich pociech w żółwie. Zwłaszcza tych najmniejszych. Nie chodzi o to, że dziecko zrobi sobie krzywdę, ale może być uczestnikiem wypadku,a żółw zawsze daje dodatkową ochronę. Poza tym, zapewne większość z Was widziała pędzącą narte po czimś upadku - wystarczy jedna mulda, żeby ja wybiło w powietrze... (resztę sobie dopowiedzcie) Także proszę - przemyślcie to.2 punkty
-
Chcąc dziś sprawdzić na www.pkl.pl, kiedy Góra rusza, aż podskoczyłem siedząc przed komputerem. Tradycyjnie - lepsze wrogiem dobrego, strona świeci się jak... , jest nieczytelna i wygląda jak choinka. Szkoda tylko, że straciła na funkcjonalności1 punkt
-
Chce wam o tym powiedzieć... Witam pewien czas temu pojawił sie na forum pewien wątek... mowiący o pewnym drażliwym temacie. Temat ten powraca jak bumerang. Dziś prawie cały dzien byłem na forum od 14:confused: zauważyłem pewną prawidłowość która kole w oczy, niemal co drugi post jest autorstwa DarekLewandowski. Dobrze, wiem czas oczekiwania na pierwsze jazdy po sniegu sprawia że już na tej koncówce wszyscy tryskaja energią, werwą i zapałem i nie wiedza co z tym zrobic, ale czy to naprawde jest normalne ? Sprawdziłęm dziś Darek napisał 25 postów... sporo z taką średnia w 3 miesiące napisałby tyle co ja od kąd tu jestem. I naprawde nie miał bym nic przeciwko gdyby to były posty typowo na temat pisane tam gdzie trzeba i odpowiedniej ilości sztuk. Powiedzcie mi jaki jest sens pisania 2 postów w odstępie 2 minut jeden pod drugim, statysyka ? przecież to ponoć nie ważne. Na wakacjach wystąpiłęm w roli obserwatora (taak bałęm sie o swoją lodówke;)) teraz postanowiłem nieco ten problem przypomnieć (pokazać?)... Piszmy ja może też zaczne ale bez przesady pozdrawiam.1 punkt
-
Różnica w cenie wydaje sie być ogromna, zwłaszcza, że róznica w twardości tych butów minimalna. Myślę, że te 10 to jednak dobry wybór bo buty o flexie 60 są bardzo miękie. Ciekaw jestem, czy będziesz odczuwać różnicę zmiany flexu, ja w Tecnice nie byłem tego w stanie rozróżnic, wręcz miałem wrażenie, że but jest sztywniejszy w położeniu przełącznika, w którym produceent twierdzi,ze jest dokładnie odwrotnie.1 punkt
-
Trudno powiedzieć,ja jeźdzę w 10,ale troszkę starszych.Fajny ,wygodny but:)Będziesz zadowolony,ale nie wiem czy aż taka różnica cenowa jest odpowiednikiem jakiejś wielkiej różnicy pomiędzy tymi modelami:confused:1 punkt
-
Przywrócę temat: Dziennik Polski "Goryczkowa czeka na modernizację TATRY. Polskie Koleje Linowe w ciągu trzech miesięcy są w stanie przeprowadzić przebudowę kolei krzesełkowej w Kotle Goryczkowym. W najbliższym czasie jednak inwestycja nie zostanie zrealizowana. Modernizacja kolei w Kotle Gąsienicowym pokazała, że wstrzymywanie modernizacji jest błędne i powoduje większe straty w przyrodzie. Rejon dolnej stacji w Kotle Gąsienicowym przed modernizacją był rozdeptany, zalegały tam ogromne ilości śmieci. Po modernizacji problem zniknął - mówi Paweł Murzyn, zastępca dyrektora PKL ds. technicznych. Przebudowa kolei krzesełkowej w Kotle Goryczkowym byłaby ostatnim etapem modernizacji kompleksu narciarskiego w rejonie Kasprowego Wierchu. Na razie jednak inwestycja nie zostanie zrealizowana. - Blokuje ją Tatrzański Park Narodowy. Dyrektor Parku wypowiada się, że PKL nie złożył papierów dotyczących przebudowy - mówi Paweł Murzyn. Dodaje, że PKL jest przygotowana finansowo i technicznie do przeprowadzenia inwestycji w ciągu trzech miesięcy. Brakuje jedynie formalnego zezwolenia Parku. Dokumenty zaś zostały złożone. "1 punkt
-
darku super relacja tylko jak by się dalo edytować i akapity powstawiać to lepiej by się czytalo1 punkt
-
Witam wszystkich forumowiczów. Na forum zarejestrowałem się kilka dni temu, ale dopiero teraz przeczytałem, że w dobrym tonie jest się przedstawić w tym dziale. Mam nadzieję, że wybaczycie mi to niedopatrzenie (na swoje usprawiedliwienie mogę dodać, że dopadła mnie grypa i przez dwa dni nie byłem w stanie podnieść się z łóżka). Mam 19 lat, a narciarstwo uwielbiam :-) Myślę, że mogę nazwać się zaawansowanym narciarzem. Na nartach jeżdzę dość długo. W tym roku mam zamiar skończyć kurs na PI. Zawodnikiem nie jestem, jedyne zawody na jakich startowałem to Mistrzostwa Katowic. W kat. "gimnazjum" zająłem 5 miejsce, a w kat. "szkoły ponadgimnazjalne" raz byłem 10 i raz 8. Ciągle się rozwijam i mam nadziję, że dzięki forum będę mógł się wiele nauczyć od bardziej doświadczonych koleżanek i kolegów oraz poszerzać swoje narciarskie horyzonty. Wszystkim forumowiczom o "niższym stopniu wtajemniczenia narciarskiego" zawsze chętnie służę radą i pomocą. Serdecznie pozdrawiam1 punkt
-
Mam Metrony ale 9 jako drugą nartę, parametry mamy podobne (182.86) i te moje mają 164 cm. Każdy mi mówił, że to zbyt krótkie ale po sezonie jazdy nie zgodzę się z tym, jedynie gdzie mi brakowało długosci to przy jeździe poza trasą w puchu. Ja się przestawiałem na nią z SL9ki 160 cm i ten Metron prowadzi się bardzo podobnie do slalomki przy takiej długości. Myśle, że schodzenie poniżej 162 cm w twoim wypadku będzie niekorzystne, te 162 to chyba granica moim zdaniem. Ta moja 9ka ma promień 12,5 metra przy 164 cm, to bardzo dobra narta, w 9ce brak trochę twardości ale rekompensuje wieloma zaletami. Gdybym na dziś celował w jedną nartę to chyba podobnie do twojego pomysłu. Ale SL11 to podobnie twarda narta do B5? Tak mi sie przynajmniej wydaje.1 punkt
-
Wystarczy być pozytywnie zakręconym! http://www.skionline.pl/forum/showpost.php?p=45457&postcount=19 http://www.skionline.pl/forum/showpost.php?p=64474&postcount=501 punkt
-
To co napiszę powinno być w wątku Trochę do śmiechu:rolleyes: Kiedyś parę naście lat temu SB zawitał chyba po raz pierwszy do Zakopanego z innym członkiem naszej familii. Wcześniej zjeździli Słowację i w powrotnej drodze do domu "zahaczyli" o Zakopane. Zapytał więc SB swojego kuzyna: co będziemy robili w tym Zakopanem? W odpowiedzi usłyszał - pójdziemy na Krupówki Silnie oburzony SB wrzasnął: PO ŻADNYCH GÓRACH CHODZIŁ NIE BĘDĘ!1 punkt
-
Mój kolega znalazł jakąś informację o sylwestrze na Czantorii,ale potwierdzić na pewno nie mogę.Jeśli jednak to będzie prawda,a warunki dopiszą,to bardzo prawdopodobne będzie przywitanie nowego roku przeze mnie na stoku! W zeszłym roku,o ile dobrze pamiętam,można było poszusować o północy w Zawoi na Mosornym Groniu i to chyba aż do 3.00 rano!!!1 punkt
-
Tu masz relację Figo z sylwestra 2006 w Białce:eek:: http://www.skionline.pl/forum/showpost.php?p=28718&postcount=5 Jak dla mnie to wątpliwe atrakcje:rolleyes:, zarówno takie, jak i te balowo-salowe;)1 punkt
-
Dzięki za wszystkie uwagi dot. mojej jazdy.Już nie mogę doczekać się śniegu żeby wcielić je w życie. Poniżej zamieszczam linki do filmików dot. głównie skrętu krótkiego które moim zdaniem są pomocne w doskonaleniu techniki: 1.tu jest pokazany skręt krótki carvingowy ładnie widać rytm,zwróćcie uwagę na sposób zakrawędziowania z kolana [YOUTUBE]7gp-d4DJeGQ[/YOUTUBE] 2.tu są fajne ćwiczenia na koordynacje ruchów i właściwą pozycje w skręcie krótkim. [YOUTUBE]EvJyZJqRwRI[/YOUTUBE] 3.a to o czym pisał Mitek (skręt krótki w połączeniu z długim). [YOUTUBE]vtd-CtL4c5Q[/YOUTUBE] 4.teraz skręt krótki z obrotem stóp(nie czysto na krawędzi).Mniejsza prędkość, dobre na stromsze [YOUTUBE]9hB8eoj4LMk[/YOUTUBE] 5.to samo tylko skręt o większym promieniu [YOUTUBE]Y6lRXGOssQs[/YOUTUBE] 6.teraz coś o wbijaniu kijków.w drugiej części filmu Bode pokazuje jak uzyskać właściwą pozycję przód-tył dzięki ugięciu nóg w stawie skokowym(kolana do przodu) [YOUTUBE]41llqEmmlQI[/YOUTUBE] 7.a tu coś dla freeriderów i tych którym nie chce się rano wstać żeby pojeżdzić na sztruksie. http://www.sportskool.com/videos/crud1 punkt
-
Noo wiec obiecałem relacje wiec pasuje ją zdać Na wyjazd wybraliśmy tą date ze względu na to że po powrocie zostawał jeden dzien wolnego i spokojnie można było odpocząć polskie dni które miały tam miejsce w tym czasie wyszły na jaw nieco pozniej wiec raczej nie nastawialismy sie na udział w nie wątpliwych atrakcjach! No wiec wyjechaliśmy z polski wieczorkiem w piątek tak żeby na sobote rano być na miejscu, po 12 godzinach drogi (Rzeszów,Bochnia,Myślenice,Chyżne, Zilina,Bratysława,Wieden,Linz,Salzburg,Tux) o 9 dotarlismy na miejsce jako że nie mielismy wczesniej zarezerwowanych kwater to zabralismy sie za szukanie. Spanie znaleźliśmy bez problemu co prawda nie najtaniej 70E za 3 os ale dość blisko bo w Juns (2 wioska od lodowca) szybka zmiana ciuszków i na stok... Pierwszy Dzień Pogoda piękna ludzi sporo ale da sie jeździć narty nie koniecznie chętnie współpracują z jeźdzcami ale jakos dawaliśmy rade ja rozbijałem nowe buty wiec na koniec dnia co nie było zaskoczeniem moje stopy wołały o pomoc! Warunki jak najbardziej wporządku jedynie na trasie nr 4 (dojazd do tras treningowych) kupa muld i dziur jak zwykle zresztą koło godziny 15 zjeżdżam ze stoku powrót do apartamentu jakieś szamanie i w kime bo od ponad 40 h na nogach bylismy... Drugi Dzień pogoda całkiem łądna wiec bylismy zdziwieni bo zapowiadano załamanie pogody od niedzieli (w dolnych partiach sommerberg i pod fernerhausem nie ciekawie) koło 13 zeszliśmy na przerwe jak sie pozniej okazało nie potrzebnie... po przerwie załamanie pogody i na szczyt wyszły chmury które wczesniej były poniżej... zjechalismy dwa razy stok dziurawy a na dodatek zero konrastu co powodowalo że momentami robilo sie niebezpiecznie, koniec jazdy przed 15:( Trzeci Dzień pogoda zmienna na górze pełne zachmurzenie po wyjezdzie pod fernerhaus zjechalismy na dół trasa 2a i prawie cały dzien spedzilismy na krzesle pod sommerbergiem pogoda tam przepiekna słoneczko przynajmniej do przerwy po przerwie chmury zeszły niżej i jazda nie ciekawa wiec zabralismy sie na góre i jezdzilismy do upadłego na górnej czesci lodowca 2660 i wyżej Czwarty DzieńOd rana sypało nie ładna pogoda w takim wypadku mielismy jezdzić do 12.30 i zawijać sie... ale jak to bywa na lodowcu koło 11 wie wypogodziło na szczycie przepiekna słoneczna pogoda pojezdzilismy do 15 i zawijka na dół. Szybki prysznic i smigamy do polski koło 17 wyjechalismy w Rzeszy bylismy o 4.30... Wyjazd jak najbardziej udany mimo obaw o pogode jak na tą pore roku i kapryśny lodowiec to wyszło raczej super. Dzis wróciłem wiec dodatkowo dzien odpoczynku po podróży Czółko! PS. Zdjecia i ciekawe filmiki (szt. dwie) bedą w najbliższym czasie1 punkt
-
Filmiki już są na filmach nie ma oczywiscie mnie a kto to jest... widać a jak nie widać to podpisane jest I. [YOUTUBE]9caJRp1kmRA[/YOUTUBE] II. [YOUTUBE]5H07g-hu0XY[/YOUTUBE] Zdjęcia już wrzuciłem oczekują na akceptacje prezesa1 punkt
-
Krótka relacja z wyjazdu. Droga tam 13,5 h. O 7 rano szóstego byłem pod kasami. Ekipa zebrała się tak do 9. Zakup karnetów (oczywiście młyn z tym nieziemski). Później miałem zamieszanie z wiązaniami i z nartami i wyszło na to, że jeździłem pierwszego dnia na tym: http://www.skionline.pl/sprzet/?co=kolekcje_narty&id_grupy=672&id_modelu=1205 a padało tego dnia, że chocho. Więc warunki i narta zweryfikowały narciarza. Po południu odzyskałem moje zabawki RX HF. Soczek skończył jazdę na dniu pierwszym po kontuzji kolana wielka szkoda. Drugi dzień ładna pogoda ale tłoczno bo to sobota. Pod koniec dnia stwierdzam zero postępów w jeździe w stosunku do poprzedniego sezonu. Dzień trzeci pada dużo świeżego śniegu opady i mała widoczność, ale idzie ładnie przez pierwszą godzinę do momentu wjazdu w zaspę. Bark stłuczony, lokiec3 sztywny od pasa w górę do dzisiaj i jeszcze pewnie kilka dni tak będzie. Pojeździłem 2 h z Berrym dużo mi to dało zwłaszcza świadomości co robi się nie tak i jak z tym walczyć. Choć z pewnymi rzeczami nie warto już walczyć (zdaniem Berrego). Dzień czwarty. Ładna pogoda. Pomimo kryzysu narciarskiego. Trochę potestowałem nart. Opisy w innym wątku. Dzień piąty. Na zmianę słońce i mgła zależnie od wysokości. Jeszcze godzina z Berrym dla utrwalenia. O 14 się zwinąłem coby trochę przez podróżą odpocząć. Powrót do domu 14 h. Droga tam i z powrotem wybraliśmy opcję przez Garmisch. Wariant lepszy niż przez Insbruck pod warunkiem braku śniegu w okolicach Garmisch. W środku zimy raczej słabszym kierowcom nie polecam tej drogi. Ogólnie wyjazd jak najbardziej udany. Choć zakończenie zeszłego sezonu niejako bardziej rozwijało mnie narciarsko i to nie tylko moje zdanie. Wiem gdzie leżą przyczyny tego stanu i nie bardzo chce mi się z tym walczyć. Przez to jazdy fun nawet nie popróbowałem. A po kontuzji to już nie było mowy. Ale pierwsze koty za płoty. Zdjęć i filmów brak, stwierdziłem że szkoda na to czasu. A z resztą tego już się nazbierało, że trudno połapać gdzie co było robione. Pozdrawiam.1 punkt
-
Finał tego wszystkiego taki, że nikt dzisiaj nie pisze na forum. Każdy się pewnie martwi, że może być posadzony o to, że piszę "O du... Maryny".....a szkoda po nie mam co czytać w pracy.1 punkt
-
pisać , czy nie pisać , oto jest pytanie ja tam wolę jak ludzie piszą , bo przynajmniej jest o czym czytać Są jednak pewne jednostki , którym aktywność na forum myli się z prowadzeniem własnego bloga:rolleyes: Ale Lewego oczywiście nie zaliczam do tych "pisarzy":D1 punkt
-
Uważam,że Lewy pisze posty merytorycznie. Nie widzę więc problemu. Kiedy ja coś nabazgrzę i po chwili widzę ,że już w czterech wątkach coś tam "popełniłem" to sam mam takie odczucie na swój temat jak Homar np.na temat Darka. Rozumiem więc co ma na myśli Homar. Nie wydaje mi się to jednak dużym problemem. Zdarzają się nam posty typu: -"spadłem z krzesła" -"leżę i kwiczę - :D:D - ...te uznałbym za mało merytoryczne,choć nie zawsze są bez uzasadnienia.1 punkt
-
Marcin, pocieszę Ciebie Lewy wyjeżdża dzisiaj do Stubai'u i nie bierze laptopa Ze mną nie będziesz miał tyle szczęścia :eek: pzdr misal _________________1 punkt
-
Homar, ale SB, mihumor i Bobic wcale od nie są gorsi ... Chodzi Ci o ilość postów, czy o ich merytorykę?1 punkt
-
A ja to se jednego roku witałem sylwestra wysyłając zdjęcia do galerii na skionlina, z prezesem jak się spotkamy to do dzisiaj mi kółka na czole maluje:D i wspomina że fotki przyszły punkt 12:D.0 punktów







