Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 09.12.2009 w Odpowiedzi
-
Prezentujemy Państwu plecaki, które dzięki inwencji i kreatywności Bode Millera sprawiły, że problem zimnych, twardych lub wilgotnych butów przestał istnieć. Dziś "gorące torby" nosi niemal cała alpejska kadra amerykańska na czele z Lindsey Vonn, Julią Mancuso, Tedem Ligety i oczywiście samym wynalazcą. W Europie zyskały uznanie Austriaków m.in. Michaela Walchofera, Mario Matta, Hermana Maiera i Benjamina Raicha. Więcej informacji znajdziecie tutaj:http://www.skionline.pl/sprzet/?co=newsy&id_txt=33482 punkty
-
Witam, W sobotę 09 stycznia 2010r. licencjonowane szkoły narciarskie SITN-PZN organizują akcję bezpłatnej nauki jazdy na nartach. Na apel SITN w tej sprawie odpowiedziało już większość szkół zapewniając wystawienie kilkuosobowych zespołów instruktorów do bezpłatnych szkoleń. Do zobaczenia na stoku.2 punkty
-
Sukcesem jest umiejętnie korzystać z jednego i drugiego i umieć się znaleźć zarówno w towarzystwie narciarskim, jak i snowboardowym Nigdy nie wiadomo, na czym będzie jakaś fajna laska jeździć, a wtedy jej nie powiem "Sorry, ale ekipa z forum skionline zabroniła mi na desce jeździć " :D2 punkty
-
Wracając do Jeana Baptiste'a Grange'a: Jean Baptiste Grange, gwiazda francuskiego narciarstwa alpejskiego i jeden z najlepszych slalomistów świata, nie wystąpi na igrzyskach olimpijskich w Vancouver. Kontuzja zawodnika odniesiona w Beaver Creek okazała się na tyle poważna, że w bieżącym sezonie nie zobaczymy go już na stokach. David Chastan, trener Jeana Baptiste'a Grange'a, podał mediom szczegóły na temat stanu zdrowia zawodnika. - On ma zerwane więzadła krzyżowe w prawym kolanie i konieczna jest operacja. Kontuzji nabawił się w trakcie pierwszego przejazdu slalomu giganta w Beaver Creek na piątej bramce. Od początku nie miał złudzeń po pierwszych diagnozach, czekał tylko na potwierdzenie badań wykonanych w Lyonie – powiedział szkoleniowiec. Kontuzja oznacza, że sezon olimpijski dla Grange'a już się zakończył i zdobywca małej Kryształowej Kuli z poprzedniego cyklu Pucharu Świata nie pojedzie do Vancouver. To jednak nie koniec złych wiadomości dotyczących francuskich narciarzy, gdyż w ostatnim czasie dotknęła ich prawdziwa plaga kontuzji. Więzadła lewego kolana po raz kolejny zerwał bowiem Thomas Fanara i jego również zabraknie w lutym w Kanadzie. Z kolei Pierre Emmanuel Dalcin po koszmarnym wypadku, również w Beaver Creek, najprawdopodobniej w ogóle nie wróci już na stoki w roli zawodowego sportowca – narciarz ma zerwane więzadła w obydwu kolanach, złamaną rękę, a także liczne obrażenia twarzy. Oznacza to, że na igrzyskach zabraknie aż trzech czołowych francuskich alpejczyków. Za SportoweFakty.pl Homek moze dziś nie mieć czasu więc go wyręczyłem z newsa;)2 punkty
-
Dzięki za namiar Swoją drogą pytanie do Admina - może by zorganizować w ramach tablicy Alpy taką podtablice "namiary sprawdzone przez forumowiczów", gdzie umieszczalibyśmy namiary na kwatery wraz z podaniem w jakim rejonie one się znajdują. Ewentualnie dorobić coś takiego - okienko z mapą google maps, otwierają się całe alpy i zaznaczone są wszystkie kwatery, które sprawdzili (czyli dodali do bazy) forumowicze. Obsługa map google jest dosyć prosta, w zeszłym roku robiłem coś na uczelni z google mapsami, mogę pomóc w realizacji pzdr2 punkty
-
Mieszkańców Górnego Śląska zainteresują zapewne inwestycje w ośrodkach położonych blisko byłego przejścia granicznego w Cieszynie, gdzie w ośrodku Kohutka powstała 4 osobowa kolej krzesełkowa. Nie jest to jedyna inwestycja w tym regionie, w Kycerce również wybudowano kolej 4 osobową. W Górach Kruszcowych (Krušné Hory) na zboczach Klinovec`a zbudowano trzy osobowy wyciąg krzesełkowy, ośrodek dysponuje prawie 7 kilometrami nartostrad. W Jesonikach (Jeseníky) - rejonie szczególnie bliskim mieszkańcom Opolszczyzny w tym sezonie przybędzie czterosobowe krzesełko w Ramzovej. W wielu innych czeskich ośrodkach poszerzono nartostrady i zakupiono nowe armatki i lance śnieżne narty.pl Pepiki też coś robią dobrego dla narciarzy jak było to do kosza1 punkt
-
5 metrów śniegu w listopadzie ... O co chodzi? Sprawdźcie tutaj: http://www.skionline.pl/stacje/?co=newsy&id_txt=33521 punkt
-
Hej wszystkim forumowiczom!!! Jest to moj pierwszy post i pisze do was z bardzo nietypowym zapytaniem. W styczniu wybieram sie z moja dziewczyna na urlop do austrii. Cel naszego urlopu to miejscowsc mayrhofen w zillertal. Chcialbym sie tak jej oswiadczyc Tylko nie wiem jakie miesjsce wybrac? moze pomozecie mi?1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
są specjalne preparaty do prania tkanin technicznych do dostania w intersport niwax jeżeli dobrze pamiętam, ale 1 raz mozesz w samej wodzie bez niczego tak po prostu przepłukać1 punkt
-
a jak będziesz prał to nie używaj proszku do prania bo będziesz mogł ją używać jako szmate do podłogi:)1 punkt
-
1. Moje koszulki też wchodzą na tyłek. 2. Kłucie: nie masz napisane: wyprać przed pierwszym użyciem?1 punkt
-
Ciekawe ... Zawsze dociążasz obie narty tak samo (mówię tlyko o tym systemie) ? Bez względu czy docisniesz górną czy dolną, połowa idzie na drugą? Mnóstwo pytań: ciekawe kto pierwszy wypróbuje ? JC ? Patrząc na film: http://www.snowrails.ch/video.html ech... kto skomentuje? I tak się zastanawiam jeszcze: jak to w puchu działa - w końcu obydwie nogi tak samo obciążone?1 punkt
-
Coś bardzo podobnego http://www.skionline.pl/sprzet/?co=kolekcje_narty&id_grupy=726&id_modelu=9451 punkt
-
Jestem pewien ,że salwer nakleił nalepkę i wkleił zdjęcie na forum z rozmysłem A co do dziecka to zobaczysz ,że nie jest to takie proste Mnie się to nie udało. Ciężko mi było przekonać młodzież bo te jakieś 10 lat temu parapety miały swój wielki bum. Nie mniej poległem (uległem).Ale ciągle komentowałem,że Pan Bóg dał człowiekowi dwie nogi to do tych dwóch nóg należą się dwie deski.1 punkt
-
Na stronie zamieściłem zimowe zdjęcia ze stacji Jaworki Homole: http://www.skionline.pl/stacje/?co=galerie&g_rodzaj=stacje&g_co=galeria&g_id=604&g_numer_zdj=11 punkt
-
Wydaje mie sie że to kicha z ta nartą dla Ciebie musisz mieć cos lepszego wiesz sama cenna sugeruje ...... co to za narta polecał bym jakaś sklepówke z grupy race i bedziesz zadowolny:)1 punkt
-
1 punkt
-
Volkl Grizzly Ciekawy opis tej narty jest w ostatnim NTN ,po teście Tomka Kurdziela.Ogólnie tak jak pisał Mysiauek,choć wniosek końcowy jest zupełnie inny;).Generalnie faktycznie są to narty wymagające siły i techniki,stworzone do jazdy ciętej w łukach o dużym promieniu/stok twardy i miękki/,natomiast wolniejsza jazda i skręty o małym promieniu wymagają sporo siły.Ustawienie Power Switch i Cruise działają nienagannie.Słabo jednak spisują się w świeżym puchu:pAle tester był pod dużym wrażeniem:rolleyes:-narty dla nietuzinkowych narciarzy!! Fajną propozycją opisywaną również przez Tomka jest Scott Pure,choć narta stworzona dla Europejczyków do freereidu/80% poza trasą/,równie sympatycznie daje się prowadzić po przygotowanych stokach i nie wymaga tyle siły ,co Grizzly:rolleyes: A spadając na ziemię,to może zobaczać jeszcze oprócz Atomica-Fischer watea 78,Head peak 78,K2 apache recon i Salomona Tornado.Szerokość pod butem tych nart jest już wystarczająca,aby jeździć w nieskażonych warunkach:rolleyes:1 punkt
-
Czy to ostateczna decyzja? Hermann Maier - Herminator - odstawił narty Hermann Maier Austria Jakub Ciastoń2009-10-19, ostatnia aktualizacja 2009-10-18 17:28 Maier Fot. SERGEY PONOMAREV AP - Ja nie chcę po prostu zjechać na dół, ja chcę zniszczyć wszystkie tyczki na trasie - mówił Hermann Maier. Legenda narciarstwa niespodziewanie zakończyła karierę - Jesteś za niski, zbyt drobny, masz za słabe kolana, z taką budową ciała nie masz u nas czego szukać - usłyszał 15-letni Hermann od trenerów, gdy chciał dostać się do juniorskiej kadry Austrii. Próbował kilkakrotnie, zawsze mu odmawiano. Ze zwieszoną głową wracał do rodzinnego Flachau, gdzie ojciec miał szkółkę narciarską. Zimą Hermann był w niej instruktorem. Żeby mieć co robić latem, ukończył kurs murarski i trafił do firmy budowlanej. Przez sześć lat trudnił się układaniem cegieł. Po 12-14 godzin dziennie. Murarska kariera Maiera została przerwana gwałtownie 6 stycznia 1996 r. Był tzw. forerunnerem w gigancie Pucharu Świata we Flachau. Jako zawodnik lokalnego klubu przecierał trasę dla alpejskich gwiazd. Ktoś zmierzył mu czas. Miał 12. wynik i spisał się lepiej niż większość zawodowców. Wreszcie dostał powołanie. - 26 października 1995 r. o 15.30 - odpowie potem na pytanie dziennikarzy, kiedy murował ostatnią w życiu cegłę. Po raz pierwszy wygrał w lutym 1997 r. w Garmisch, w supergigancie. Potem triumfował w tej konkurencji jeszcze 23 razy. Wicekról tej szybkościowej konkurencji Pirmin Zurbriggen wygrał ich "tylko" 10. - Ja nie chcę po prostu zjechać w dół, ja chcę zniszczyć wszystkie tyczki na trasie - rzucił Maier po jednym ze zwycięstw. - Nie pamiętam narciarza, który jeździłby tak agresywnie, znajdował zawsze najkrótszą drogę. On jest z innej planety - mówił Stephan Eberharter, najlepszy po Maierze Austriak w tamtym czasie. Rywale nazywali go bestią, zwierzęciem, bo na mecie potrafił ryczeć jak lew na polowaniu. Rozdzierał kombinezon, pokazywał gołą klatę i krzyczał: - Jestem Herman Maier! Jestem najlepszy! Był arogancki, szorski, mówił mało, ale dosadnie. - Chcę zostać proboszczem Flachau. Ministrantem już byłem - odparł pytany, o czym jeszcze marzy po dwóch złotach MŚ w Vail. Ryzykowana jazda owocowała spektakularnymi upadkami. Ten najsłynniejszy miał miejsce podczas zjazdu na igrzyskach w Nagano w 1998 r. Maier stracił równowagę przy prędkości 120 km/godz., przekoziołkował kilkanaście razy, przeleciał sto metrów, przebijając siatkę zabezpieczającą, i wylądował głową w śniegu. Makabra. - On chyba nie żyje - powiedział jeden z komentatorów telewizyjnych. Maier wstał, otrzepał się ze śniegu i o własnych siłach zjechał na dół. 72 godziny później zdobył złoto w supergigancie. Wyprzedził Didiera Cuche'a o 0,6 s. Po kolejnych trzech dniach wygrał gigant. Nad Eberharterem miał blisko sekundę przewagi. Trafił na okładkę "Sports Illustrated". Gratulacje przysłał m.in. Arnold Schwarzenegger. - Może Terminator nakręci o mnie film - żartował Maier. To wtedy zaczęto go nazywać Herminatorem. Maier polubił to przezwisko. Na swojej stronie internetowej do dziś kończy wpisy słowami "Mit herminatorischen Grüssen". Rok później Schwarzenegger przyjechał zobaczyć Maiera na żywo w Vail. Herman wygrał, wieczorem spotkali się w knajpie przy czymś mocniejszym. Ktoś rzucił pomysł, by sprawdzili się w siłowaniu na rękę. Terminator przegrał z Herminatorem. W 2001 r. Maier był bogiem. Zdobył Kryształową Kulę za PŚ z przewagą blisko 800 pkt nad Eberharterem. Odniósł 13 zwycięstw w sezonie, co udało się dotąd jedynie Stenmarkowi. W sierpniu, tuż po powrocie z lodowca w Chile, miał wypadek na motocyklu. Wjechał w niego 70-letni kierowca. - Uratujcie moją nogę - błagał chirurgów przed narkozą. Operacja trwała siedem godzin. - Noga została praktycznie zmielona. Poza wielokrotnym otwartym złamaniem kości pozrywane zostały niemal wszystkie mięśnie. Rany były tak rozległe, że musieliśmy dokonywać przeszczepów skóry. Szok operacyjny był dla organizmu tak wielki, że w pewnym momencie przestały pracować nerki - opowiadał doktor Arthur Trost. W trakcie operacji lekarze długo rozważali amputację, ostatecznie nogę uratowali. - Narty? Zapomnijcie. Będzie musiał od nowa uczyć się chodzić - powiedział Trost dziennikarzom. Przez półtora roku Maier walczył o powrót na stok. Zamiast piszczela prawej nogi do dziś ma 32-cm tytanową śrubę, wokół której tworzą się kostne narośle. Jego łydka przypomina bardziej zmutowanego kalafiora niż ludzką kończynę. Wbrew ostrzeżeniom lekarzy już kilka miesięcy po operacji przypiął sobie do nóg narty. Początkowo biegowe, później, gdy dostał od sponsora specjalny but na uszkodzoną nogę, także zjazdowe. Latem 2002 r. wznowił treningi z austriacką ekipą. Prawą nogę złamał jeszcze raz, długo się przyzwyczajał, ale się nie poddał. W styczniu 2003 r., 16 miesięcy po wypadku, wygrał supergigant w Kitzbühel na uznawanej za najtrudniejszą na świecie trasie Streif biegnącej z Koguciego Grzebienia. Następnego dnia nie było na świecie gazety, która nie pisałaby o tym na pierwszej stronie. - Nie mogę w to uwierzyć - mówił Maier, a z jego oczu leciały łzy. Wypadek go zmienił. Odtąd już nigdy nie był bestią. Wyciszył się, nabrał pokory, ale determinacji i chęci do ciężkiej pracy nigdy mu nie zabrakło. W 2004 r. człowiek z tytanową śrubą w nodze zwyciężył po raz czwarty w klasyfikacji generalnej PŚ. Wyczyn ten jest uznawany za jednej z największych powrotów w historii sportu. To wtedy Maier opublikował wspomnienia "Wyścig mojego życia". Po wypadku triumfował w PŚ 12 razy, zdobył cztery medale MŚ i olimpijskie. Ostatni raz na najwyższym stopniu podium stanął 20 listopada 2008 r. w Lake Louise. W ostatni wtorek niespodziewanie zakończył karierę. Jeszcze tydzień wcześniej udzielał wywiadu dziennikowi "Der Standard", w którym opowiadał, że przygotowania do igrzysk w Vancouver idą bardzo dobrze. - Zawsze podejmowałem decyzje spontanicznie. Uznałem, że to koniec. Jestem zdrowy, w pełni sił. To dobry moment, by odejść - powiedział na konferencji 36-letni Maier, z trudem powstrzymując łzy. Markku Datler, dziennikarz "Die Presse" Maier, zaczynając karierę, miał 24 lata. Wiele osób w Austrii uważa, że gdyby wcześniej poznano się na jego talencie, wygrałby nie 54, ale 60-70 zawodów. Gdyby nie wypadek z 2001 r., być może mógłby się ścigać ze Stenmarkiem pod względem liczby zwycięstw w PŚ. Odszedł, bo ze swoim menedżerem uznali, że tak będzie najlepiej. Noga Maiera ciągle się odzywała, musiał przechodzić dodatkowe zabiegi. W marcu miał artroskopię kolana. Operacja się udała, ale testy na śniegu już nie. Czasy były najwyraźniej dużo gorsze od oczekiwań. Nie chciał być zapamiętany z miejsc w trzeciej dziesiątce. Choć od dawna zajmował dalsze lokaty, trudno nam wyobrazić sobie teraz pisanie o nartach bez Maiera. Nie podjął jeszcze decyzji, co dalej. Nasza federacja i sponsorzy kochają go bezgranicznie, nie dadzą mu zginąć bez względu na to, czy zamarzy mu się bycie trenerem, czy start w rajdzie Paryż - Dakar. Cały czas nie wykluczamy też, że za rok zmieni zdanie i wróci choć na jeden, ostatni sezon. Andrzej Bachleda, najlepszy polski alpejczyk, dwukrotny medalista MŚ Maier był wyjątkowy, wszystko robił po swojemu. Zapadał w pamięć, bo miał tę swoją chropowatą, twardą osobowość. To był prosty austriacki góral o twarzy, która nie kryła może wielkiego intelektu, ale na nartach jeździł genialnie. Miał absolutnie wyjątkowe czucie śniegu. Widziałem w swoim życiu może dwóch ludzi, którzy potrafili podobnie precyzyjnie przykładać nartę do śniegu w każdym momencie na trasie - byłego mistrza olimpijskiego z Innsbrucka François Bonlieu i Ingemara Stenmarka. Obaj mieli inną posturę niż Maier, a Stenmark jeździł tylko konkurencje techniczne, ale czuli śnieg perfekcyjnie. U Maiera zawsze uderzał ten kontrast - twardej osobowości i miękkiej jazdy. Tego nie da się nauczyć, z tym trzeba się urodzić. Dziś jest 15 narciarzy w szybkościowych konkurencjach na wyrównanym poziomie. Ale podobny do Maiera jest tylko Didier Cuche. To też taki "kołek", ale tak wielkiego talentu jak Maier nie ma. Najlepiej zapamiętam oczywiście Nagano. Byłem wtedy na igrzyskach z synem [Andrzej Bachleda junior zajął 5. miejsce w kombinacji]. Nigdy nie zapomnę, jak Maier wyciągnął palec w górę, by pokazać, że żyje po upadku. Wypadek z 2001 r. przeszkodził w karierze, ale nie sądzę, by Maier mógł doścignąć Stenmarka. Pamiętajmy, że Szwed nazbierał ponad 80 zwycięstw w czasach, gdy były tylko trzy konkurencje - zjazd, slalom i gigant, a Maier miał cztery i właśnie w tej nowej, czyli supergigancie, był najlepszy. W zakończenie kariery tak do końca nie wierzę. Justine Henin i Kim Clijsters w tenisie też niby kończyły, ale zaraz wracały. To jest czasem taki grymas. Może Hermann jeszcze wróci. HERMINATOR W LICZBACH 2 złote medale olimpijskie - za gigant i supergigant w Nagano (1998). Do tego srebro w supergigancie i brąz w gigancie z Turynu (2006) 3 razy był mistrzem świata - w supergigancie i zjeździe w Vail (1999) i w gigancie w Bormio (2005) 4 razy wygrał klasyfikację generalną PŚ. Pięciokrotnie triumfował tylko Marc Girardelli 6 zwycięstw odniósł na najtrudniejszej trasie w Kitzbühel 24 wygrane supergiganty to rekord tej konkurencji 28 lat czekali Austriacy na zwycięstwo rodaka w klasyfikacji generalnej PŚ. Triumf Maiera w 1998 r. był pierwszym od 1970 r., gdy zwyciężył Karl Schranz 50 mln euro zarobił na kontraktach sponsorskich według austriackiej prasy 54 razy wygrał w sumie zawody PŚ. Na liście wszech czasów wyprzedza go jedynie Ingemar Stenmark (86). Za nim są Alberto Tomba (50), Girardelli (46) i Pirmin Zurbriggen (40) Koniec kariery Maiera » Źródło: Gazeta Wyborcza1 punkt







