Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.02.2010 w Odpowiedzi
-
Witam wszystkichPozwolę sobie po raz pierwszy na tym forum napisać małą relację z wyjazdu termin 7-13.02.2010Wyjaz z Warszawy w piątek 22.30 , trasa przez Mikulov i nową autostradą wokół Wiednia. Droga rewalacyjnie pusta i sucha , winietkę czeską zakupiłem na stacji bp w Cieszynie ( 54 zł ) zdziercy a winietkę austryjacką tuż przed wiazdem na nową autostradę , ok 40 km od granicy po prawej stronie duża ładna stacja . Ciekawostka taka że w Czechach paliwo ( ropa ) kosztuje ok 30 koron czyli 5,10 - 5,40 zł !!! a w Austrii na tej stacji i na innych tylko nie przy austostardzie można kupić paliwo poniżej 1 EU .Wyjazd rodzinny 4 osoby , kwatera bardzo fajna ( ok 70 m ) tuż przy parku obok term , koszt 84 EU.POBYT :mozna powiedzieć że pogoda dopisała 1 dzień słoneczko za małymi chmurami2-3 rewelacja , samo sloneczko4 dzień , śnieg od 12.30 ale spokojnie dało się "śmigać "5 niestety napadałow nocy tyle że :eek: na trasach masakra mimo że wcześniej wyratrakowane było 6 nam się udało , pojechaliśmy do Sport Gastein które było ponad chmurami :DPrzez te 6 dni udało się zjeździć prawie całą dolinę .Mój ranking górek :1. SPORT GASTEIN - rewelacja , długie fajne trasy mimo że ich nie zawiele2. DORFGASTEIN razem z GROBARL bardzo fajne czerwone i szybkie ławki3. BAD HOFGASTEIN 4. BAD GASTEIN dla mnie pomyłka , z jednej strony tylko słaba niebieska a z drugiej jedna czerwona przechodząca w czarną jest godna poleceniaTo są moje odczucia Osobny temat to termy , nawet apartament chciałem miec blisko tak aby skoczyć kilka razy bez kłopotu .I powiem tak , na termach w Bad byłem po raz pierwszy i ostatniMamy tam jeden basen z wodą 32" i z niego można wypłynąć na zewnątrz , obok jacuzzi z wodą 36 " , stefa FAMILY gdzie dzieciaki mają dwie zjeżdźalnie Stefa saun jest najbardziej godna polecenia .Mi zabrakło takiej zabawy jak w Langerfeld ;)Osobna sprawa to karta pobytowa Gastein dzięki której uzyskujemy zniżki , i tak na termy bilet kosztuje 22 eu a z kartą 21 eu :eek: ( 1 euro ) różnicy.Jak się doszukałem to można sprawdzić swoje jazdy ale tylko w DORFGASTEINOgólnie był to mój 19 wyjazd w alpy i należy go zaliczyć do udanych.Troszkę chaotyczna ta relacja ale :- moja pierwsza - pisana na gorąco7 punktów
-
Zmiana planu - transmisje na Eurosporcie Poniedziałek (15.02.) 19:30 - DH M Wtorek(16.02.): 19:00 - DH M comb 22:30 - SL M comb Środa(17.02.): 20:00 - DH W Czwartek(18.02.): 20:45 - DH W comb 23:45 - SL W comb Piątek(19.02.): 20:30 - SG M Sobota(20.02.): 19:00 - SG W Niedziela(21.02.): 19:00 - GS M 1-run 22:45 - GS M 2-run5 punktów
-
5. Piąta narta w moich testach to Kneissl Blue Star AC 168. Narta z grupy Allround na pełnym rdzeniu drewnianym. Parametry narty Kneissl Blue Star AC 168, R14, Talia 117-70-102. Allround/Sport 70%/30%, On/Off Piste 70%/30%. Dla kogo ta narta? Dla Panów i Pań kochających narciarstwo, szanujących swoje nogi i lubiący cieszyć się z wyjazdu na narty. Dla mnie największe odkrycie dnia. Przy moich parametrach 182-90-39 miałem przyjemność doznać wolności i przyjemności na nartach. Luz, spokój, a jak miałem okazję i chęć do gnieść narty i pogonić w dół stoku szybciej to narty Kneissl Blue Star AC bez najmniejszych oporów pozwoliły mi na odrobinę adrenaliny bez obaw, że będą narty klepały lub myszkowały. Nie wiem jak to w Kneissl zrobili ale ta narta jest naprawdę stabilna a zbudowana jest tylko z drewna bez żadnych wstawek Titanlowych.3 punkty
-
Misal, Pisanie takich słów:"nikt z nas nie może być partnerem do takiej dyskusji.",jest jak dla mnie trochę dziwne... A nawet nie na miejscu,kiedy na forum są takie osoby jak Darek Lewandowski - lekarz - który niewątpliwie może coś wnieść do dyskusji.Na pewno mogą też wnieść do niej sporo Nasze Panie,choćby dlatego,że niektóre z nich "są doświadczone" w tym temacie. Z całym szacunkiem dla pani Profesor,jak dla mnie partnerem do dyskusji może być każdy,a że jeden będzie głównie pytał,to zupełnie inna sprawa. Przecież chyba tytuł profesora nie oznacza "brak dostępu"? Człowiek dalej jest takim samym człowiekiem i nadal obowiązuje go te same zasady w życiu,jak choćby mieć szacunek dla innych.3 punkty
-
Misal:)Dziękujemy Ci za prywatną inicjatywę,czyli wywiad z Panią Profesor:)Ale Twoja rozmowa/wywiad/ z Panią Prof.dotycząca jazdy na nartach kobiet w ciązy,była raczej luźna i Pani Prof.przedstawiła Nam problem bardzo ogólnikowo.,nie poruszając w większym stopniu zagadnień dotyczących aspektów czysto medycznych.Dlatego uważam,że każdy miał prawo przedstawić swoją opinię.,nie dyskutujemy z wiedzą obowiązującą i dotyczącą procedur medycznych.Tak naprawdę to nic jednoznacznie nie wynika z tej rozmowy,możecie ale musicie to robić w przyjaznych ośrodkach/dla kobiet w ciąży?/,trasy niebieskie i nieprzeludnione,nie można wjeźdzać orczykiem?-a najlepiej jeszcze by było jakby były tabliczki przed wyciągami,że kobiety w ciąży bez kolejki;).Sprawa jest jasna-nie ma takich ośrodków-nawet w Alpach.Zupełnie niezrozumiałe jest dla mnie-czemu ma służyć,aby ktoś z bliskich zjechał pierwszy daną trasą-w czym to ma zwiększyć bezpieczeństwo ciężarnej?-no chyba,że będę krzyczał"uważajcie,bo jedzie moja żona w ciąży":).Ja z tego wywiadu wyciągam wniosek,że jednak Pani Prof dobrze zdaje sobie sprawę,że narty w tym okresie nie są dobrą formą rekreacji,ale nie chce tego jednoznacznie powiedzieć,a ostateczną decyzję zrzuca na lekarzy prowadzących/i słusznie/,a jednocześnie informuje,że kobiety,które samodzielnie podejmują decyzję jazdy na nartach biorą za to pełną odpowiedzialność.Wszyscy lekarze połoźnicy,którzy nie widzą bezpośrednich p-wskazań jazdy na nartach,przedstawiają takie warunki,które w rzeczywistości są nie do spełnienia.Upadek czy kolizja z innym uczestnikiem stoku jest nieodstępnym ryzykiem narciarstwa rekreacyjnego,i nawet stan błogosławiony nie eliminuje tych zagrożeń.Nie jestem połoźnikiem,ale wiedzę na temat fizjologii i jej pewnych odstępstw u kobiety w ciąży znam,anestezjologia w połoźnictwie to jest to zagadnienie,które spędza sen z powiek,nawet wybitnym specjalistom/Prof/ z mojej dziedziny. Oficjalnie większość położników uważa tak- Za zdecydowanie niebezpieczne i przeciwwskazane w czasie ciąży uważa się następujące formy sportu: jogging ponad 3 km dziennie jazda konna narty wodne nurkowanie w basenie i skoki do wody nurkowanie głębinowe biegi sprinterskie jazda na nartach zjazdowych jazda na nartach biegowych powyżej 3000 m n.p.m. jazda na rowerze w pozycji wyścigowej oraz na nawierzchniach stwarzających duże ryzyko upadku ruchowe gry zbiorowe (ryzyko urazu) pewne typy callanetics: ćwiczenia polegające na rozciąganiu mięśni brzucha, ćwiczenia grożące wprowadzeniem powietrza do pochwy ("rowerek", stanie na rękach, ćwiczenie z przywodzeniem kolan do klatki piersiowej), rozciąganie mięsni wewnętrznej strony ud, ćwiczenia z pogłębianiem zgięcia odcinka lędźwiowego kręgosłupa (skłon w tył) oraz inne wymagające znacznego zginania i prostowania stawów (skoki, gwałtowne ruchy lub zmiany kierunku ruchu, balansowanie) Temat dość ciekawy i chodzi o przedstawienie wszystkich aspektów oraz ewentualnych zagrożeń,a nie podważanie słów,czy jeszcze gorzej kompetencji Pani Prof,czy innych. Dziś są Walentynki-można przedyskutować temat z żoną lub przyszłą mamą przy dobrej kolacji i winie.Ciąża to odpowiedzialność,jak chęć posiadania potomstwa,a nie przeszkoda w naszym życiu codziennym,czy w hobby,ale niestety czasmi wymaga od kobiety pewnego poświęcenia i rezygnacji z pewnych dotychczasowych przyjemności.Trzeba pamiętać,że odpowiedzialność jest w tym okresie za dwa życia/zdrowia/ i trzeba zrozumieć,że jeśli będziemy się pchali w sytuacje gdzie istniej potencjalne ryzyko,automatycznie zmniejszamy je ,aby go uniknąć. To trochę przypomina-"palenie i picie alkoholu szkodzi zdrowiu",ja palę i piję,a wybór należy do Was/nie dotyczy ciężarnych/ Pozdr.2 punkty
-
Ciąża na nartach - zdania forumowiczów Nie rozumiem po co zakładać wątek: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?p=96911#post96911 którego tytułem jest pytanie skoro i tak żaden z forumowiczów nie ma okazji się wypowiedzieć w temacie... Nie rozumiem też przeniesienia wszystkich odpowiedzi forumowiczów w tym temacie do tematu pt. Śmietniczek. Misal, jak chcesz prowadzić monolog to załóż bloga, albo umieść ten wywiad na stronie skionline jako artykuł, bo forum z założenia jest od dyskusji a nie od monologu. Nie spodobały Ci się pewnie wypowiedzi forumowiczów ale zakładając, bądź co bądź, kontrowersyjny wątek chyba liczyłeś się z tym że zdania będą podzielone... Moje zdanie jest takie: Ja wiem, że ciąża to nie jest choroba ale zastanawiam się jak kobieta, która bardzo pragnie mieć zdrowe dziecko może bagatelizować problem i sama narażać dziecko na jakikolwiek uraz. Niestety ale jazda na nartach to sport grupowy i na stoku nie jesteśmy sami, a nawet jak jesteśmy sami to nadal jest sporo możliwości upadku i urazu dziecka. Proszę o przeniesienie tematów ze Śmietniczka do tego wątku, niech każdy ma okazję się wypowiedzieć.2 punkty
-
Michał spokojnie;):)Każda ciąża jest indywidualnym przypadkiem i bardzo trudno jest wyeliminować wszystkie czynniki stanowiące potencjalne zagrożenie.Nie wszystko da się przewidzieć.Wiemy,że sprawność fizyczna i odpowiednie przygotowanie do porodu znacznie go ułatwiają.Dlatego kobiety powinny raczej uczestniczyć w szkołach rodzenia/tatusiowie też/,gdzie wykonują ćwiczenia gimnatyczne poprawiające kondycję,pomagające zachować właściwą wagę,sylwetkę i poprawić samopoczucie.Za szczególnie wskazane uważa się spacery,pływanie i spokojną gimnastykę.O ile jednak umiarkowany wysiłek jest wskazany,o tyle jego nadmiar może już zaszkodzić.To czy ciężarna może uprawiać sporty zależy od jej kondycji i stylu życia przed ciążą.W początkowej fazie ciąży kobiecie towarzyszy wiele dolegliwości i po prostu często nie mają ochoty na wykonywanie czynności fizycznych,kobieta musi na nowo poznawać swoje ciało i uczyć się w tym okresie być w ciąży.Pod koniec ciąży natomiast zmieniona sylwetka i ogólna ociążałość również powstrzymują ją od wykonywania wielu czynności.Nie wolno wykonywać czynności,które charakteryzują się gwałtownym natężeniem wysiłku,wstrząsami i drganiem,oraz te ,które grożą upadkiem,czyli narciarstwo wszystkie wcześniej wymienione elementy zawiera.W czasie ciązy należy się kierować zdrowym rozsądkiem i zasadą złotego środka.Trzeba też pamiętać o zachodzących zmianach fizjologicznych u ciężarnej,co np.w warunkach górskich może nasilać niekorzystne dolegliwości/większa pojemność serca i wysiłek oddechowy/,większa podatność na odwodnienie i przegrzanie.Trzeba również wiedzieć,że w ciąży ścięgna ulegają rozluźnieniu,aby przygotować miednicę na przyjęcie rosnącego płodu,w związku z tym łatwiej o urazy skrętne i zwichnięcia.Ponadto w III trymestrze ciązy rosnący brzuch sprawia,że środek ciała przesuwa się do przodu i trudniej jest o utrzymanie równowagi.Czyli wysiłek fizyczny jak najbardziej,ale chyba narciarstwo nie będzie dobrym wyborem,lepiej w tym okresie zastąpić je basenem lub aerobikiem dla ciężarnych.Oczywiście poglądy lekarzy na ten temat mogą być różne,jak w innych sprawach,czy to in vitro czy antykoncepcji/gdzie sławy ginekologii w zależności od opcji politycznej przedstawiają dość różniące się teorie/Ciąża nie jest chorobą,ale stanem fizjologicznym,który przy niewłaściwej opiece i postępowaniu może w bardzo szybkim tempie do niej doprowadzić,i to czasmi tragicznej w skutkach/a to znacie z mediów/.Wybór należy do zainteresowanych,czyli kobiet,jedno jest pewne trzeba wszystko brać z umiarem i konsultować swoje decyzje z lekarzem prowadzącym ciąże.I nie jest tu argumentem za ,że My czy moja siostra i inni jeździli,kiedyś kobiety rodziły w polu podczas bardzo ciężkiego wysiłku fizycznego-z efektem końcowym różnym,wystarczy popatrzyć w statystyki umieralności przy porodach z tamtego okresu. Pozdr.2 punkty
-
A co to znaczy fajnie idzie ? - fajnie się robi ? Sprawdź czy dobrze - zrób nartę na cacy, pomaluj krawędź flamastrem, potem wykańczający diament na kątownik oprzyj o nartę, zamknij oczy i przeciągnij tak do 5 razy max - im mniej tym lepiej. Jak nie zostanie śladu flamastra to jest OK, jak gdzieś zostanie to znaczy, że gdzieś Ci po drodze diament podnosi / podnosiło przy ostrzeniu. Dlaczego zamknąć oczy ? by nie korygować docisku widząc jak się zachowuje ślad flamastra Przy "normalnej" pracy nie widzisz pomalowanej krawędzi - maluje się do kontroli. Taki test da Ci wiedzę ( i każdemu, kto go dla własnych potrzeb wykona), czy równo zbierasz przy pomocy swoich narzędzi, czy operacje są powtarzalne a co za tym idzie czy oszczędzasz krawędź, czy też za każdym ostrzeniem poprawiasz niepotrzebnie niedokładności popełnione wcześniej. Ma to podwójne znaczenie - po pierwsze oszczędność nart, po drugie oszczędność narzędzi, czasu i pracy.2 punkty
-
Ale się dyskusja zrobiła Wydawało mi się, że już raz starałem się wyjaśnić dlaczego "na mokro". Kolego PS - jak nie masz argumentów do używania diamentów na mokro to może postaraj się je znaleźć, jak nie znajdziesz to zapytaj dlaczego ktoś robi na mokro. To proste. No dobra - raz jeszcze wytłumaczę jak ja to rozumiem. Musimy wyobrazić sobie jak jest zrobiony diamentowy pilnik. Mniej więcej wygląda to tak - drobiny diamentu są umieszczone w masie - przeważnie mosiądzo-podobnej. Nie jest to proszek diamentowy przyklejony do podkładu ( choć są i takie próby produkcji, które zaliczyłbym do "chińskich imitacji" - tanie i do niczego ... na jednokrotne ostrzenie ) Te drobiny diamentu są na prawdę bardzo ostre w swoim mikroskopijnym wymiarze. Przesuwając pilnikiem po krawędzi zostaje "wytarty" mosiądz i wystają diamentowe fragmenty, które zbierają krawędź. Niestety wymiana ciepła pomiędzy diamentem a mosiądzem nie jest najlepsza. Nie chodzi więc w pracy na mokro o chłodzenie całego pilnika a diamentów. Jeżeli tego nie zrobimy - ponieważ mosiądz i diament mają zupełnie inne właściwości mechaniczne - nastąpi rozpychanie się bardzo gorącego diamentu w chłodnym mosiądzu. Jak się wszystko ostudzi zrobi się luz i diamenty mogą wypaść... i wtedy skrobiemy mosiądz do następnego pkt podparcia diamentem. Praca na mokro ma zapobiec powstawaniu tarcia suchego. Chłodziwo przejmuje część energii z diamentów. Jak jest z tymi siłami tarcia i z wydzielającym się ciepłem ( a nie temperaturą !!! kolego PS ) - tu chyba kolega PS ma spore braki i dlatego zapewne staje się irytujący Tarcie występuje głównie pomiędzy drobinami diamentów a stalową krawędzią - to na diamentach ma się podpierać pilnik postawiony na krawędzi. Problem w tym, że powierzchnia styku pilnika podpartego na diamentach jest bardzo mała, więc siła jaką naciskamy rozkłada się na małą powierzchnię diamentów a nie na sporą powierzchnię pilnika. Wydziela się z tego ( proporcjonalnie w tej mikroskali) ) miejscowo ogromna ilość ciepła. Dlatego studzenie na mokro to nie sama woda - to za mało skuteczne - woda ze spirytusem chłodzi lepiej... chociaż czasami nieźle rozgrzewa Jeżeli nie mamy "mikstury" powinniśmy się starać ograniczyć wydzielanie ciepła w krótkim czasie - pracujemy wolniej i słabiej dociskamy, ale "na wodę". Gdyby chodziło o samo czyszczenie krawędzi ze smarów zalecano by odtłuszczenie "przed" i byłoby po sprawie. Gdyby chodziło tylko o czyszczenie z drobin stali można by było polecać przemycie co jakiś czas. Nie zmienia to faktu, że mikstura przy okazji wykonuje powyższe funkcje. Teraz - tak przy okazji - coś o producentach. Jedyne dobre diamenty ( pilniki do nart) jakie spotkałem robi SORMA http://www.sorma.net/ - to włoska firma. ONA JE ROBI ... i nie mieszajcie tego z tym, kto je sprzedaje i pod jaką nazwą. Może ktoś robi diamenty o podobnych właściwościach - NIE WIEM - te co widziałem miały zawsze coś nie tak . Dla mnie diamenty na niesprężystym podkładzie to historia - tak kiedyś robiono. Krawędź jest w łuku i obróbka prostym/ sztywnym kawałkiem pilnika nie jest najlepsza, ale jak pisałem często - nie jest niewykonalna , tylko na cholerę się męczyć ------------------------------------------------------------------ PS do Bode - jak Ci wychodzi na szczypcach to OK - nie ma sprawy. Jak to sprawdziłeś ? Jakimi pilnikami robisz ? Edit Jacek - nie doczytałeś na stronie DMT - DMT zaleca używanie wody . Ale ...oni pokazują, że mają jedną powłokę diamentową - nie wiem czy to do końca prawda bo ta jak Chińczycy http://www.dmtsharp.com/general/whydiamond.htm2 punkty
-
Buty z flexem 80 -90 (100) - wygodne i dobrze dopasowane, firma bez znaczenia - ta która Ci pasuje do kształtu stopy po prostu1 punkt
-
Moim skromnym zdaniem to indywidualna sprawa. Nikogo nie chcę potępiać. Uważam, że te przyszłe mamy, które decydują się założyć narty w ciązy wiedzą, co robią. Z wszelkimi konsekwencjami i ryzykiem... Mimo wszystko, to ich sprawa, Ja osobiście bym zrezygnowała. Zdrowie maleństwa ważniejsze, a na narty można za rok, gdy tatuś zajmie się szkrabem;) A 3-letni łobuziak sam będzie chciał popróbować, co to za sport;) Choćbym była siebie pewna... to nie wiem, co za wariaci są na stoku... Moja opinia.1 punkt
-
Piękne podsumowanie z którym w 100% się zgadzam:) Wszystkiego najlepszego z okazji Walentynek, Dziewczęta i Chłopcy:D1 punkt
-
Też się zaczęłam zastanawiać jak przeczytałam Twojego posta, niby ryzyko wypadku jest jak 1:25000 i chyba podobnie jest z nartami ale skoro na narty bym w ciąży nie poszła, to do auta też bym w takim razie nie wsiadła. Po co ryzykować, w końcu wystarczy tylko ten jeden raz. Tu już nawet nie chodzi o czyjąś głupotę ale i o odpowiedzialność za małą istotkę.1 punkt
-
Chłopaki, nie ma co się kłócić i obrzucać błotem. Nie o to to chodzi kto się z kim zgadza albo nie. Swoje zdanie można, a nawet warto mieć. Tylko mowa o tym jak się wyraża swoje opinie o innych - nawet anonimowych odbiorcach. Szczególnie, że "szlachectwo" zobowiązuje. Ale cóż, jaka "szlachta" takie i "zobowiązanie" Mam takie same czy tez podobne zdanie na ten temat jak i Ty. Ale nie o to chodzi. Pzdr.1 punkt
-
Bardzo dobry priorytet Wróżko, ogólnie podstawowy i bezdyskusyjny. Ale - bo zawsze jest ale, oprócz tego dobra ważne jest także aby mamusia dziecka była w tym niełatwym okresie w dobrej formie fizycznej, zdrowiu jak i w dobrej formie psychicznej bo to nie jest łatwy czas. Niektórym Panią do tego wystarczy siedzenie w domu, praca, jazda autem na zakupy czy częste wizyty u doktora, inne Panie aby dobrze sie czuć i przenieść ten nastrój na dziecko moga potrzebować czegoś innego, może to byc godzinka na nartach, pojście w góry czy egzotyczny wyjazd. Temat jest bardzo szeroki i poza aspektami czysto medyczno - bezpiecznymi ma inne, dla jednych będą to pierdoły a dla innych podstawa, są różne poglądy i ludzie różnie widzą swoje szczescie, równowagę jak i wzajemny szacunek. Nie wyobrażam sobie, by w czasie ciązy mojej zony ja pojechał w Alpy czy na inny atrakcyjny wyjazd a ona siedziała w domu, jeśli zdrowie pozwalało a pozwalało to w pewnym oczywiscie okrojonym zakresie korzystaliśmy z życia i mamy z tego okresu dobre wspomnienia, nic sie nigdy nie stało na szczescie i myślę, że nie należy tu popadać w skrajnosci - choc wiem, że te każdy widzi w innym miejscu. Nikogo bym do tego nie namawiał i nie mowił - luz,można, dalej hop - ale też nie powiem, że to niemożliwe, głupota czy wogóle szkodliwe. jeśli sie to robi mądrze i świadomie to można - a czy trzeba? indywidualne podejście. A kwestie medyczne znam bo nasze działanie nie było spontanicze - było przemyślane i przedyskutowane, z lekarzami też.1 punkt
-
Ja się wybieram tydzień wcześniej z dzieciakami do Turracher Hoche, o śnieg się nie obawiam bo jeździ się w przedziale 1400- 2200, stoki dla każdego, mieszkanie przy traskach ale czy tanio, raczej stany średnie niemniej o drożyźnie trudno mówić. Ośrodek, o który pytasz jest 40 km bliżej Pl, warunki wysokościowe i śnieżne chyba podobne ale jaka bedzie konsystencja sniegu do jazdy na przełomie III-IV to nikt ci nie powie bo równie dobrze moze być zupełnie zimowo jak i wakacyjne, cieple slońce. Na ten termin szukałbym ośrodków wyzej położonych, niezły z dzieckiem jest Stubaii, dużo łatwych i długich tras, wysoko, tylko przy wyciagu trudno mieszkać - ale za to kwatery niedrogie są. Poczekaj na wyjaśnienie pogody i szukaj czegos na ostatnią chwilę - byle nie w Wielkanoc bo wtedy jest dużo ludzi i może byc kłopot z kwaterą1 punkt
-
Dla wszystkich Naszych Forumowiczek i ich Partnerów Życiowych, temat który zapodałem w innym wątku, ale stwierdziłem, że wart jest osobnego rozwinięcia Wypadło szczęśliwie w wigilię 14 lutego, dostałem autoryzowany tekst i od razu go wstawiam ----------------------------------------------------------------------- W Dolinie Oetz, w austriackim Tyrolu, spotykamy panią profesor Ewę Dmoch-Gajzlerską, specjalistkę w dziedzinie ginekologii i położnictwa, a przy okazji wielką wielbicielkę narciarstwa alpejskiego. Pani Profesor, Przy okazji naszego ostatniego spotkania kilka dni temu, rozgorzała dyskusja na temat jazdy na nartach podczas ciąży. Wiem, że jedna z Pani pacjentek, obecna tutaj razem z nami, podczas ciąży nie zrezygnowała z uprawiania swojej ulubionej zimowej dyscypliny sportowej. Jakie jest Pani zdanie na ten temat ? Pani Profesor, Czy są jakieś zalecenia co do intensywności wysiłku fizycznego przy jeździe na nartach ? Czy kobieta ciężarna nie powinna zwracać szczególnej uwagi na trasy którymi zamierza jeździć ? Nie wybierać szczególnie ekstremalnych tras - Jazda po muldach, jazda poza trasami, po trasach nieprzygotowanych ? Czy powinna, jeżeli już decyduje się na wyjazd narciarski, starać się ograniczać do tras łatwiejszych, niebieskich, o mniejszym natężeniu ruchu, jak również powinna wybierać mniejsze, spokojniejsze ośrodki narciarskie. Niech to nie będą kurorty alpejskie, w których jest wielotysięczny tłum narciarzy, niech to będzie mały ośrodek, z miła rodzinną atmosferą. Pani Profesor, Jest razem z nami Pani Pacjentka, która, tak jak się właśnie kilka dni temu dowiedziałem, podczas ciąży, wyjeżdżała na narty. Czy moglibyśmy teraz Panią poprosić o kilka Pani uwag, czy wspomnień z tamtego okresu ? Możemy więc powiedzieć, że Pani syn ma staż narciarski dłuższy niż wynika to z jego daty urodzenia. Gratuluję syna, miałem okazję zobaczyć jak jeździ na nartach, robi to naprawdę duże wrażenie. Pani Profesor, Chciałem się jeszcze spytać - skąd u Pani zamiłowanie do narciarstwa ? Pani Profesor, co by Pani mogła powiedzieć kobietom które nie jeżdżą na nartach, mówią - "Nie, ja już jestem za stara, ja się do tego nie nadaję" Pani Profesor, Bardzo dziękuję za rozmowę.1 punkt
-
Nawet na stronie głównej można wpisywać komentarze pod poszczególnymi artykułami i może to czynić każdy nie tylko forumowicze! Na wniosek Wróżki dyskusję przenoszę do tematu przez nią założonego Ciąża na nartach - zdania forumowiczów1 punkt
-
Booster 9 i 10 dość miekkie narty,do nauki jazdy ciętej idealne,ciekawą opcją jest też salomon x-wang 8,ale jak chcesz na 5 sezonów:pto progressor 8+ byłby najkorzystniejszą opcją:rolleyes:Poćwiczysz trochę nad kondycją,trochę lekcji z instruktorem i będzie OK:rolleyes:jeśli zdecydowałbyś się na fischera,to długość 170cm:rolleyes:1 punkt
-
Dziękuję tu za świetne komentarze - Chylę czoła przed Panią Prof. bo jest drugim mi znanym lekarzem, który nie potępia w czambuł tego typu praktyk i w pewnym stopniu popiera wspaniałą maksymę mojej wychowawczyni z liceum: "Wszystko można byle z wolna i z ostrożna"1 punkt
-
mój synek też ma zajawke ale szybko mu przechodzi.Żona twierdzi za to ze to ja nie mam do niego podejścia-do nauki(ale ona się nie zna-przeciez nigdy nie śmigała na nartach:p)Chociaż mam "Sopelek" pod nosem na drugi jego wypad udaliśmy sie na Żar.I z tym sie przeliczyłem.No ale troche wygłupów ze śniegiem(moze mniej hardcorowych niz u ciebie) i potem 20 min nauki.KAcper bedzie jeździł pewnie jak ja bo widze ze rajcuje go szybka jazda.Ale ja jestm tego zdania ze nie każdy 4-5 latek nadaje się już na nauke.Jak widziałem jego(i nie tylko jego) rozkojażenie to odrazu wołałem żone i był zestaw frytki-pizza i Duze piwo dla niedoszłego instruktora.:pps.Na ostatnim zdjęciu widać jak "młody" dał ojcu popalićPozdrowionka.1 punkt
-
Jeśli dobrze Ci się jeżdziło na Atomicach c9 to celuj teraz raczej w Rossignola Zenitha 6 a z Dynastara to raczej w Contact 10 np, jeszcze Fischer Progressor 8+ jest bardzo ok.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
"bo diament się nie ślizga po krawędzi" A właśnie jak jest zawalony to się dopiero "ślizga" nie wiem może czegoś nie doczytałem ale firmy produkujące pilniki diamentowe w instrukcjach użytkowania piszą by przemywać diament roztworem wody z alkoholem... zacytuję za RASC "Ostrzenie krawędzi nart Narty carvingowe wymagają perfekcyjnego przygotowania, tylko odpowiednio wyostrzone będą spełniały podstawową funkcję, którą jest „krojenie śniegu i lodu” Przed przystąpieniem do ostrzenia krawędzi należy ustalić kąty płaszczyzny od strony ślizgu (base edge), i płaszczyzny bocznej (side edge). Ponieważ ręczną obróbkę krawędzi wykonuje się głównie w nartach sportowych, podaję najczęściej stosowane kąty w konkurencjach alpejskich: Przeznaczenie Ozn. Kąt krawędzi od str. ślizgu Kąt krawędzi z boku Narty slalomowe SL 0° - 0,5° 3° - 5° Narty gigantowe GS 0,5° - 1° 3° - 5° Narty - super gigant SG 0,5° - 1° 3° Narty zjazdowe DH 0,5° - 1° 3° Narty popularne, których oferta jest bardzo szeroka, ostrzone są bardziej radykalnie niż w latach poprzednich. Wiele firm ustawia krawędź boczną na 88° - 87° (również w nartach rekreacyjnych dla kobiet!). Jeszcze do niedawna było to nie do pomyślenia. Odpowiednie podcięcie krawędzi od strony ślizgu, powoduje, że osoby o niewielkich umiejętnościach z łatwością radzą sobie z tak ostrymi krawędziami. Dlatego nie obawiajmy się ostrych krawędzi w nartach carvingowych! Nowe narty sportowe, szczególnie komórkowe należy bezwzględnie wyostrzyć i wielokrotnie przesmarować. Znacznie łatwiej wyostrzyć narty, gdy wiązania nie są jeszcze przykręcone – można wykorzystać całą długość pilnika, który nie będzie zahaczał o wiązania. Krawędzie muszą być oczyszczone ze smaru i dodatkowo odtłuszczone. Procedura ostrzenia nart: 1. Gumką blokujemy ski stoper. 2. Mocujemy nartę w imadłach ślizgiem do góry i ostrzymy krawędzie od strony ślizgu. Do tej czynności używamy drobnego pilnika zamocowanego w prowadnicy. Uzyskujemy efekt podniesienia krawędzi o wybrany kąt (0,5° - 1°). W nowych nartach wystarczy zastosować pilnik diamentowy. Na dziobach i tyłach nart należy zwiększyć nawis do 1° - 1,5°. Strefa zwiększonego nawisu jest sprawą indywidualną nie więcej jednak niż 5 cm od miejsca kontaktu krawędzi ze śniegiem z przodu i z tyły w nartach slalomowych, i ok. 10 – 15 cm w nartach gigantowych. Ze względu na sposób ostrzenia krawędzie, patrząc od przodu narty, można podzielić na 3 strefy; strefę pilotażu, trzymania i przyspieszenia. Podcięcie krawędzi w strefie pilotażu i na końcach nart, otwiera o około 1° kąt krawędzi, powoduje jednak, że narty miękko wchodzą w skręt i nie „zacinają”. Należy pamiętać, że za skuteczne trzymanie krawędzi w skręcie odpowiada strefa trzymania i przyspieszenia. 3. Przed ostrzeniem krawędzi bocznej, oklejamy ślizg wzdłuż krawędzi taśmą zabezpieczającą. Ostrzałka wielokrotnie będzie przesuwała się po ślizgu, grozi to porysowaniem lub zdarciem struktury opiłkami lub wiórami, które przypadkowo mogą dostać się między ostrzałkę i ślizg. Takie zabezpieczenie polecam szczególnie w nowych nartach i nartach przygotowywanych do zawodów. 4. Nartę mocujemy bokiem, ślizgiem od siebie. Zdzieramy pazurem ściankę boczną nad krawędzią (ABS), wraz z warstwą metalu ( najczęściej tytan). Okolice dziobów i tyłów nart posiadają prostopadłe ścianki. Należy ściąć je raszplą i wyrównać papierem ściernym. Czynność ta ma na celu odsłonięcie krawędzi, aby pilnik podczas ostrzenia nie zapychał się tworzywem i precyzyjnie ścinał krawędź pod określonym kątem. 5. Ostrzymy krawędź boczną – dobieramy odpowiedni kątownik. Oznaczenie krawędzi bocznej czarnym markerem ułatwi kontrolę nad ilością zbieranego materiału i postępami w pracy. Stosujemy odpowiedniej gradacji pilniki, pamiętając, że na końcu obróbki używamy najdrobniejszych. Często czyścimy krawędź z opiłków, używając papieru lub pędzelka. Pilnik prowadzimy zawsze do siebie ( również leworęczni), nie wywieramy dużego nacisku. Wszelkie zadziory po kamieniach należy najpierw usunąć pilnikiem diamentowym lub kamieniem. Jeżeli tego nie zrobimy pilnik będzie się ślizgał i ulegnie stępieniu. Pilnik w ostrzałce musi być ustawiony pod kątem, nigdy wzdłuż ostrzonej krawędzi. 6. Używając tej samej ostrzałki, nie zmieniając ustawienia narty w imadłach wyrównujemy krawędź pilnikiem diamentowym lub ceramicznym (różne gradacje). Pilnik diamentowy lub ceramiczny moczymy w wodzie z dodatkiem denaturatu. Po obróbce pilnikiem pozostają mikrorysy a na kancie odkładają się zadziory. Diamentowy lub ceramiczny pilnik wygładza i usuwa zadziory na kancie. Powoduje utwardzenie krawędzi. 7. Ostrzymy drugą krawędź – powtarzamy punkty .3, 4, 5, 6 8. Ponownie odwracamy nartę ślizgiem do góry, zdejmujemy taśmą zabezpieczającą i delikatnie wyrównujemy diamentem krawędź od strony ślizgu. Pilnik można trzymać w palcach. Podczas pracy pilnikiem zawsze odkłada się drut na tę stronę. Daje to wrażenie bardzo ostrej krawędzi. Jest to jednak niepożądane - w niektórych warunkach śniegowych może wręcz uniemożliwiać jazdę. 9. Przy użyciu gumki ściernej (gummi stone) lekko tępimy krawędź z przodu i z tyłu narty. Spowoduje to, że narty będą miękko wchodziły w skręt i nie będą „zacinały” Strefa i wielkość tiuningu gumką ścierną zależy od rodzaju nart, umiejętności i przygotowania motorycznego narciarza. Czynność ta nie pogorszy trzymania krawędzi podczas fazy sterowania skrętem. 10. Ślizgi czyścimy Fibertexem i …… smarujemy ( o tym wkrótce). 11. Dociekliwi mogą jeszcze sprawdzić kąty krawędzi. Jan Piela" punkt 6!1 punkt
-
Tak wygląda plan narciarstwa alpejskiego na Olimpiadzie: 13.02.2010 11:45 - - Downhill M 14.02.2010 10:00 - - Super Combined Downhill L 13:00 - - Super Combined Slalom L 16.02.2010 10:00 - - Super Combined Downhill M 13:30 - - Super Combined Slalom M 17.02.2010 11:00 - - Downhill L 19.02.2010 11:30 - - Super-G M 20.02.2010 10:00 - - Super-G L 21.02.2010 10:00 - - Giant Slalom 1- run M 13:45 - - Giant Slalom 2 - run M 24.02.2010 10:00 - - Giant Slalom 1- run L 13:15 - - Giant Slalom 2 - run L 26.02.2010 10:00 - - Slalom 1- run L 13:30 - - Slalom 2 - run L 27.02.2010 10:00 - - Slalom 1- run M 13:45 - - Slalom 2 - run M1 punkt
-
KREISCHBERG -wrażenia Cześć, właśnie wróciłem z 7-mio dniowego wypadu na Kreischberg. Ogólna ocena - bardzo dobra, nie tylko moja ale też całej mojej ferajny. 1.Odległość - 752 km z mojej wioski pod Krakowem - 9h wolnej jazdy, tylko 120/h - box na dachu. 2.Fajne lokum - studio ok 30m2, wyposażone na maksa za 55eur/dzień( 2 osoby dorosłe, 2 dzieci: 12 lat i maleństwo 8 miesięcy), 300m od wyciągu. 3.Świetne,szerokie trasy, nawet te czarne perfekcyjnie przygotowane, super six pack i jego trasa, trasa wzdłuż gondolki też świetna, podobnie jak 9 i 11 na Rosenkranz. 4.Całkowity brak kolejek i Polaków(chodzi mi o tzw. polskie bydło), sami grzeczni Węgrzy i garstka Austriaków. 5.Ceny:karnety, jedzenie tańsze niż w innych miejscach, fajne wyprzedaże np.Iguany. 6.Pogoda:czad:słońce i max do -10C mróz, ośrodek ponoć słynie z takiej właśnie aury. Polecam tym, którzy lubią po prostu narty, balangować nie ma gdzie ( chyba że w Murau, 6 km od St Lorenzen/St Georgen). Pozdrawiam1 punkt
-
Dzieci powinnyw wiedzieć, że są dziećmi i czasami dotyczą ich inne zasady niż dorosłych. A naśladownictwo w pewnych przypadkach nie funkcjonuje. Napewno nie chciałbyś żeby Twoje dzieckjo naśladowało Cię w momencie jak popiasz wódkę na imrezie rodzinnej. Jestem od ponad 10 lat instruktorem PZN, ISIA i IVSI. Nie będę jeździł w kasku podczas nauki technik podstawowych na oślej łączce. Zawsze będę jeździł w kasku podczas trenigów na tyczkach i podczas nuczania jazdy sportowej z dużą prędkością. I bedę szczęśliwy jeżeli nikt nie będzie mi narzucał czy i kiedy mam jeździć w kasku bo to moja sprawa. Dzieci w kaskach popieram na 100%.1 punkt
-
Na Połoninach to kiepsko, klimat + śnieg tamtejszy ma tą właściwość, że najczęsciej przybiera konsystencje cienkiej warstwy zmarzniętej skorupy na miękkim podkładzie. Narta po tym idzie tragicznie bo to zapada sie nagle a do tego straszna to tarka. Tyle w temacie Bieszczady. U nas w Tatrach Zachodnich to fajnie sie da jeździć w rejonie Pysznej czyli powyżej Doliny Kościeliskiej (książka "W stronę Pysznej" opisuje te rejony)ale bardzo tam gonią oraz rejon Wołowiec- Rakoń- Grześ. W częsci Słowackiej dużo lepiej bo i gór więcej i ukształtowanie bardziej sprzyja. Właśnie rejon Wołowca, Rakonia i zjazdu do Doliny Łatanej, Zjazd ze Smutnej Przełęczy i Przedniego Zielonego, zjazd spod Trzech Kop albo z Przełęczy Banikowskiej na obie strony przy czym na południową legalna bo do Doliny Żarskiej a ta jest otwarta dla narciarzy oraz zjazd Doliną Spaloną z Salatyna, który opisywałem. Wszystko to niby zamknięte dla narciarzy i mandat dostać można ale oni mniej ściagaja niż u nas. No i Dolina Żarska - tam można jeździć legalnie a to piękna dolina zamknięta przez Rohackie Trzy Kopu i Banikowski Szczyt - spora przestrzen i kupa jazdy w wysokogórskiej sceneri.1 punkt







