Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. MB

    MB

    VIP


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      5 540


  2. N7ASIA

    N7ASIA

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      14


  3. Aldok63

    Aldok63

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      448


  4. Piotr_67

    Piotr_67

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      2 318


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 21.05.2010 uwzględniając wszystkie działy

  1. Jutro o godz. 11.30 w krakowskim hotelu Sheraton poznamy nowe władze Polskiego Związku Narciarskiego. - Nie jedziemy co prawda na zjazd z zaostrzonymi ciupagami, ale mamy szereg uwag do pracy zarządu PZN - mówi Tygodnikowi Andrzej Kozak, prezes Tatrzańskiego Związku Narciarskiego. W ostatnich dwóch latach za sprawą Justyny Kowalczyk i Adama Małysza polskie narciarstwo odniosło największe w historii sukcesy. Mimo to tatrzańscy działacze narciarscy mają wiele zastrzeżeń do pracy zarządu PZN. - Doceniamy te wielkie sukcesy, ale to nie zmienia faktu, że chociażby w przygotowaniu sobotniego zjazdu panuje bałagan. Na papierze widnieje inna liczba uprawionych do glosowania działaczy niż w rzeczywistości - mówi prezes TZN Andrzej Kozak. Kolejna sprawą, o którą tatrzańscy działacze mają wielkie pretensje do prezesa Tajnera jest wykluczenie Zakopanego z organizacji letniej Grand Prix w skokach, które rozegrana zostanie w Wiśle. - Prezes Tajner powinien zaproponować dwa miejsca do organizacji tej imprezy Zakopane i Wisłę, a nie wycinać nas jeszcze przed startem. Niemcy, czy Austriacy mają kilka Pucharów Świata, dlaczego my nie możemy mieć dwóch Grand Prix - dodaje Andrzej Kozak. Kolejną kontrowersyjną sprawą jest zablokowanie wniosków 13-stu podhalańskich klubów o członkostwo w PZN, to nie pozwala naszym działaczom brać udziału w jutrzejszych głosowaniach. Władze PZN tłumaczą, że wnioski te wpłynęły po terminie. Na działalności PZN wielkim cieniem kładzie się także sprawa biegaczki Kornelii Marek, przyłapanej na dopingu. Była ona jedynym sportowcem, u którego wykryto doping na całych Igrzyskach w Kanadzie. Czy będzie więc jakiś „czarny koń” jutrzejszych wyborów prezesa PZN. - Ja nic o takim czarnym koniu nie wiem - twierdzi prezes Kozak. Dzisiejsza Gazeta Krakowska napisała o kandydaturze Ludwika Żukowskiego, szefa warszawskiego Okręgu Narciarskiego, pasjonata narciarstwa zjazdowego i adwokata specjalizującego się w prawie sportowym. Wybór innego niż Apoloniusz Tajner prezesa na czteroletnią kadencję byłby mimo wszystko wielką niespodzianką. http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/index.php?mod=news&strona=1&kat=&id=&typ=&id=8892
    1 punkt
  2. Cześć Marboru:) Skontaktuj się z N7ASIA, ona tam była na nartkach. http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?t=10144 I ma fajniste fotki z Kvitfjell w swojej galerii. Pozdrowienia
    1 punkt
  3. Przejazd jest. Od B-B do Czechowic ,tam niestety trzeba zjechać z 1-ki i skierować się objazdem krajem miasta Cz-Dz,i powrócić na 1-kę. W nocy tak jak ja jeżdżę to nie problem,ale w dzień trzeba troszeczkę odstać w korku. Poza tym jest przejezdna.
    1 punkt
  4. Spędzając święta w Norwegii postanowiłam zarezerwować sobie 4 dni na białe szaleństwo- pierwsze w tym sezonie. Najbliżej mi do Kvitfjell. Większości miłośników dwóch desek ośrodek ten znany jest z rozgrywanych zawodów PŚ w Downhill i Super G (w tym roku 6 marca – Downhill, 7 marca super G). Zaraz po świątecznym grzaniu się przy kominku sprawdzam na stronie www.kvitfjell.no ceny karnetów, wypożyczalnie, mapkę, pogodę. Mój niepokój budzi temperatura. Prognoza: piękne słońce ale i duuużooooo poniżej 0stC brrrr. Grudzień to okres w którym w Norwegii są na prawdą niskie temperatury, a ja zaś należę do miłośników kwietniowego szusowania w krótkim rękawku. Ale postanawiam zmierzyć się z norweską zimą. Dzień pierwszy. O wschodzie słońca czyli o 9.30 zjawiam się w wypożyczalni, szukam Rossignol Radical WC Oversize lub Voekl Racetiger – niestety- brak topowego sprzętu, nawet z sezonu 08/09! Zadowolić się muszę Voekl SuperSport S5. Wypożyczenie nart na 4 dni kosztuje mnie 765 NOK (ok. 390 zł). W Alpach dodatkowo ubezpieczam sprzęt od kradzieży lecz tu nie ma takiej potrzeby i ..usługi. ..Mentalność norwegów Karnet na 4 dni kosztuje 1070 NOK (ok. 540 zł) + karta 70 NOK (niestety bezzwrotna). Co najważniejsze – karnet ten jest do wykorzystania w innych ośrodkach narciarskich, oddalonych zaledwie o ok. 50 km od Kvitfjell, tj. w Hafjell, Skeikampen, Gala, Sjusjoen. Dla zmotoryzowanych i żądnych „zaliczania” codziennie innych stoków – idealne rozwiązanie. Ruszam do wyciągu. Jest -18stC. Kurtka, polar, kominiarka pod kaskiem, maska, 2 pary skarpet, ale i tak nie czuję się komfortowo. Obowiązkowa rozgrzewka i ruszam na pucharową czarną (The Olympic Hill 3,5 km), mając nadzieję, że wrażenia mnie rozgrzeją. Tego dnia młodziki trenują na bramkach. Klasa. Pokonuję pierwszy odcinek, ale stylem daleko mi do nich. Trasa jest dość wymagająca, zmienna, kręta, łatwo o złą ocenę tego co zaraz będzie. Budzi respekt http://www.kvitfjell.no/ep/830/ . Emocje podczas zjazdu mnie rozgrzały, lecz nie na długo. Po 3 h poznawania wschodniej części Kvitfjell ( głównie zielone niebieskie trasy i ta jedna czarna), robię zjazd do odpowiednika polskiego schroniska , zwanego tu „warmestue”, gdzie można zjeść przyniesione przez siebie kanapki napić się gorącego kakao z automatu i …ogrzać się Hmmm Stoki są bardzo dobrze przygotowane. Ratraki wyjeżdżają wieczorami. Jeżeli w nocy nie spadnie śnieg, dzień zaczyna się po cudownym sztruksie. Poza tym ten śnieg OCH! – jest suchy i szybki Trasy nie mają długości alpejskich, jednakże są wymagające niezależnie od koloru, wiją się wśród drzew, często nawet zielone zaskakują nagłymi znacznymi nachyleniami. Niestety ‘pozatras” nie ma zbyt dużo, gdyż stoki pokrywają głównie drzewa i krzewy. W puchu można pośmigać w zasadzie jedynie pod wyciągami. W Kvitfjell królują narty typu twintip, dużo osób zjeżdża telemarkiem, sporo jest także desek snowboard’owych. Tego dnia na stokach wytrzymuję tylko do 13.00. Ja vs mróz: 0-1. Dzień drugi. Jest -16stC. Nauczona wczorajszym dziś mam na sobie dodatkowy polar i jeszcze jedną parę skarpet. Czuję się jak ludzik Michelin ale najważniejsze, że jest mi ciepło. Piękny wschód słońca rekompensuje mi mroźne powietrze. Drugi dzień spędzam na wschodniej stronie stoku w cudnym słońcu. Mam tu do dyspozycji czerwone i niebieskie trasy, krzesełko i orczyk. Doskonalę technikę i trenuję najeżdżanie na niebyt duże skocznie. Moje pierwsze loty Norwedzy bardzo dobrze jeżdżą na nartach, bez wyjątku – dzieci, młodzież, dorośli. Nie uraczysz na czerwonej jadącego pługiem narciarza. Kvitfjell ma tylko 28 km tras (5 km zielonych, 9 km niebieskich, 9 km czerwonych, 5 km czarnych) ale nie można popaść w nudę, pomimo, że zalicza się wszystkie trasy już po 2 dniach. Można by porównać wielkością do polskich ośrodków, jednakże … jest to ośrodek kompleksowy: Dla kochających podniebne loty http://www.kvitfjell.no/ep/622/ Dla kochających adrenalinę i ściganie się 650 metrowy Skicross z startem równoczesnym http://www.kvitfjell.no/Skiers+Cross/623/ Dla miłośników SL i GS dwie niebieskie do treningów - wprawdzie bez pomiaru czasu, ale z zawsze obecnym instruktorem i przede wszystkim dla każdego. Drugiego dnia również nie mam okazji wyjeździć się do końca. Kapituluję po 14.00. Prosto z stoku podjeżdżam do hotelu GudbrandsGard , przed wejściem zostawiam narty, buty zaraz za drzwiami i w skarpetach lecę do sauny. Odmrażam się przez następne 3 godziny hmmm Ja vs mróz: 0-2. Dzień trzeci. -16stC. Świeci piękne słonko, objeżdżam wszystkie trasy wielokrotnie. Ogrzewam się co 3 godziny w Warmestue i tak wytrzymuję do zamknięcia wyciągów czyli do 15.30. Na koniec dnia zaliczam jeszcze raz The Olympic Hill. Trasa jest rozjeżdżona, łaty lodu na największych skłonach . Niezbyt przyjemnie, tym bardziej ze była już szarówka. Ja vs mróz: 1-2. Dzień czwarty. Rano słupek rtęci budzi moje przerażenie. -26stC. Brat podrzuca mnie pod wyciąg, klepie mnie po plecach, przytula jakby na pożegnanie czyżby myślał, że nie przetrwam? Dopinam buty i jazda… od ciepłego oddechu maska robi się twardym pancerzem. Zdaje się, że tubylcy też się przestraszyli temperatury, gdyż jestem jedną z niewielu osób na wyciągu. Postanawiam zatem trenować na The Olympic Hill do południa. Mróz coraz bardziej doskwiera: bolą palce u rąk i nóg, mięśnie czworogłowe uda zmarznięte. Niestety mam również problem z butami. Skorupy nieznośnie stwardniały, bolą mnie łydki. Zjeżdżam do Warmestue i tak jak inni zdejmuję buty, skarpety i rozcieram dłońmi zimne stopy….Po południu loguję się na niebieskiej z bramkami. Koniec z wygłupami, czas na naukę. Pierwszy przejazd: bramki są dość ciasno ustawione jak na gigant, na trasie bardzo twardy śnieg. Nabieram prędkości, zaskakuje mnie małe wzniesienie i krótki lot, nie mieszczę się w końcowe bramki… Wrrrr wstyd przed samą sobą i innymi, co za mną jadą...Op….rzam się sama głośno. Dobrze, że nikt mnie nie rozumie Wsiadam na orczyk i pokornie próbuję dalej.. Każdy następny zjazd jest już lepszy, krawędź, biodro… Walka z bramkami tak mnie wciągnęła, ze nie zorientowałam się, że słońce zaszło. Ja vs mróz: 2-2. Szusowanie w tych warunkach wymagało ode mnie samozaparcia, jednakże warto było poszusować na świetnie przygotowanych i niezatłoczonych trasach. Korci mnie niezmiernie, by odwiedzić brata jeszcze raz w marcu 2010 w okresie trwania PŚ! walczyć dalej z bramkami. Zdjęcia ze stoku: http://www.skionline.pl/forum/album.php?albumid=136
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...