Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 07.08.2011 w Odpowiedzi
-
A może magnetyczny ? Używam magnetycznego, zamykanego na klucz, na dwie pary nart + kijki, kupiony w ostatnich dniach istnienia Giacomelli (po nim był Maxsport, a potem Intersport). Na pudle ostrzeżenie, żeby nie jechać szybciej niż 130 km/h, ale my jechaliśmy ok. 160 i nic nie zgubiliśmy. Zalety: szybki montaż (i demontaż) na dachu, cena (wyprzedaż: 35 zł), teraz pewnie ponad 100 zł, na wiosnę narty przy domu suche i czyste (temperatura robi swoje), nie ma problemów z "garażowaniem". Wady: nie odważyłbym się zostawić "zabawek" na dachu pod barem, czy pensjonatem; nic oprócz nart i kijów nie da się przewieźć; trzeba pilnować, żeby dach i powierzchnia magnesu były czyste i suche (przed założeniem); dach nie może mieć szyberdachu, ani przetłoczeń; przy zakładaniu bagażnika trzeba pamiętać, żeby przednią i tylną część umieścić w odpowiednich odległościach od siebie (długość wiązań z płytami). Jeżeli jedzie więcej niż 2 osoby, to na pewno box, chociaż można założyć dwa bagażniki, ale gdzie dać buty i bagaże ?1 punkt
-
Ja przymierzam się do zakupu boksu już któryś rok z kolei. Jak bym kupował go właśnie przed paru laty to bez zastanowienia mając na uwadze opinie z forum kupił bym Spirita:rolleyes:. A że go kupił Figo i mam go zawsze do dyspozycji, bo zazwyczaj albo jedziemy razem, a jeśli osobno to w innych terminach(tak wychodzi). Na szczęście nie kupiłem Spirita, bo moim zdaniem ma 2 bardzo poważne wady. Pierwsza z nich to sterczące gały szybkiego montażu - to jakiś dramat jest po prostu, a druga wada to jego wysokość - jest po prostu za niski. W sumie to jestem zdecydowany od dłuższego czasu na konkretny model boksu, jednak fakt że mogę pożyczać Spirita cały czas psycha zakup własnego boksu na dalszy plan, a i Figo mówi "po cholerę nam 2 boksy", no ale wiadomo chce się mieć swój własny. Boks który wybrałem jest z firmy Mont Blanc, model Triton 450. Jego wymiary to 197 X 83 X 38 cm i pojemność 430 l. Ma jedną wadę, nie jest otwierany na 2 strony, a przy tym nie ma możliwości zamówienia takiego otwieranego na lewą stronę, bo ja akurat montuję boks asymetrycznie na lewą stronę, po prostu szkoda czasu obchodzić samochód w koło żeby się dostać do boksu - jeszcze bym z tego powodu na I krzesło/gondolę nie zdążył. Na szczęście wyżej opisane fakty spowodowały że sobie go jeszcze nie kupiłem:rolleyes:, a Mont Blanc właśnie wprowadza na rynek nowy twór na bazie wybranego przeze mnie Triatona 450, model Triaton 450 Plus, który jest obustronnie otwierany i wyposażony w innowacyjny system szybkiego montażu. Organoleptycznie jeszcze go nie oglądałem, ale wirtualnie wygląda wszystko bardzo apetycznie:): AGvirpYxgXc A jeśli chodzi o jazdę w 2 osoby to też bym wiózł narty wewnątrz pojazdu, tak też z Bończą jechaliśmy na WST i tak wiozłem narty(3 pary) końcem lutego gdy jechałem do Amade sam, pomimo tego że na dachu miałem zamontowany bagażnik na 5 par, a tam już na miejscu woziłem na dachu po to żeby nie topił mi się śnieg w samochodzie.1 punkt
-
1 punkt
-
Wiele Serdeczności ,Dożywotniej Sprawności,Spełnienia Marzeń,Niezapomnianych Wrażeń1 punkt
-
1 punkt
-
na 2 osoby? jeśli auto posiada worek to nie widzę lepszego rozwiązania. Zawsze czyszczę klamoty a jeśli by mi coś wypadło to narty mam w pokrowcach:D1 punkt
-
Trzydziestka nie dołuję? Mnie dołowała,przez chwilę... Później młodniałem... I dalej młodnieję,ale na moją trzydziestkę dostałem wyjątkowy prezent od Pani z Tesco - kiedy kupowałem browary,usłyszałem pytanie:"ma pan dowód osobisty?" I tego się trzymajmy! Życzę więcej takich pytań!!!1 punkt
-
Witam, Box mam, ale zaleznie od sytaucji (ilości osób go używam lub nie), mając otwór na narty w tylnej kanapie i odpowiednio je mocując za wiązania pasem środkowym (narty nie maja prawa się ruszyć! w boksie tak samo, wszystko musi być dobrze umocowane, nic nie może latać) nie ma problemu z przewozem pod warunkiem że jedzie max 3 osoby i 3-4 pary nart, jezeli więcej to muszę brać box, który po pierwsze spala dodatkowe paliwo, samochód jest wrażliwy na boczny wiatr o czym była już mowa no i prędkość maksymalna spada, co jest ważne na niemieckich autostradach, zalety boksu to łatwość pakowania, do dyspozycji 5 miejsc w samochodzie, no i jak ktoś uwielbia ser szwajcarski to można go tam przewiźć, nie ma "aromatu" wewnątrz samochodu . Co do pojemności to bym polemizował, 4-6 par nart, spodnie narciarskie, inne lekkie rzeczy i koniec, więcej nie wiejdzie ze względu na obciążenie dachu w moim wypadku 50kg! uwaga do dwóch osób, wtedy narty układam na tylnej kanapie po prawej stronie na miejscu pasażera i zapinam pasem, nawet nie otwieram otworu na długie przedmioty, ale narty/deska do 175cm sprzęt się mieści, fakt po nartach trzeba dobrze sprzęt oczyścić ze śniegu no i najlepiej użyć pokrowca (ja zawsze używam) pozdrawiam Pawel1 punkt
-
Mam Atlantisa - jest to bardzo fajny box, mój jest nieco krotki, narty kolo 185 cm ciężko już zmieścić więc jeśli planujesz coś dłuższego użytkować to pomyśl o boxie dłuższym niż 190 cm, Co do wożenia nart w środku w aucie to uważam to za głupotę, sam tak niestety czynię jeżdżąc na jednodniowe wyjazdy w kraju, sam się zastanawiam dlaczego czynię tak nieroztropnie, odpowiedź prosta - z lenistwa. A Alpy zawsze z boxem ale na wyjazdy dwuosobowe zawsze biorę z 5-6 par nart, do tego szkoda mi syf sobie robić w samochodzie, nie lubię po jeździe przesadnie czyścić sprzęt, do boxa się go pobieżnie ogoni i jest ok ale do środka to trzeba bardziej powalczyć. Przewożenie nart w aucie w dłuższej perspektywie wiąże się z różnymi drobnymi uszkodzeniami auta wiec jak auto fajne to nieco szkoda. Do tego zawsze na stopa można zabrać kogoś, np jakieś miłe narciarki co czekają na skibusa podwieść - jak i wiele innych zastosowań A co do szumów, spalania, niewygody pakowania itp - uważam te rzeczy za stanowczo przereklamowane. Klopotliwe są tylko wydatki na zakup, montowanie boxa oraz przy gorszych warunkach lokalowych - przechowywanie1 punkt
-
Dla mnie minusem jest brak możliwości szybkiego przemieszczania się po niemieckich autostradach.Bez boxa mogę pomykać spokojnie ponad dwie paczki a z boxem jeżdżę max 180.Ale box ma wiele zalet.Ja osobiście na 2 osoby dałbym sobie spokój1 punkt
-
Mój wpis będzie chyba najkrótszy ze wszystkich dotychczasowych Box jest wygodny, zmieścisz narty buty i jeszcze jakiś drobny bagaż może( zależy ile litrowy cie interesi) weź taki żeby służył cały rok, musi mieć te wszystkie testy atesty i inne udziwnienia, ale są one bardzo ważne. Jeśli nie jesteś zdecydowany na boxa to są też takie bagażniki zaciskowe, budową podobne do rowerowego dachowego tylko inne zaciski mają na narty ( ja tego akurat nie lubię bo szkoda narty) Zakup warto rozważyć chyba wtedy jak się dużo jeździ samochodem pod wyciąg, a na podróż zapakować i wypakować narty do/z auta raz na tydzień dla mnie nie problem1 punkt
-
Twoje argumenty choć słuszne, to nie mają nic wspólnego z bezpieczeństwem. Wiesz co mogą zrobić narty w czasie np zderzenia czołowego?? Widziałem kiedyś taki wypadek w Krynicy. Przy czołówce narty przebiły na wylot siedzenie pasażera:eek: Generalnie przewożenie czegokolwiek wewnątrz samochodu jest niebezpieczne, a przewożenie nart ze względu na swój kształt i wagę szczególnie. Dbając o bezpieczeństwo swoje, swoich bliskich oraz przyjaciół odradzałbym przewożenia nart przy położonych siedzeniach. I coś na szybko z netu: "Przede wszystkim powinniśmy pamiętać o odpowiednim transporcie sprzętu narciarskiego. Popularnym sposobem jest przewożenie nart wewnątrz samochodu. Wiąże się to jednak ze sporymi niedogodnościami. Przewożone w ten sposób narty mogą stanowić zagrożenie dla kierowcy i pasażerów, szczególnie w trakcie nieprzewidzianych sytuacji na drodze i gwałtownego hamowania. Ponadto, w niektórych krajach np. w Austrii, za nieodpowiedni transport nart wewnątrz pojazdu grozi mandat. " Źródło ---> http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/news/jedziesz-na-narty-samochodem,1588378,3241 punkt
-
Hej, ponieważ zwolenników boksa nie brakuje to ja coś dla odmiany - czyli głos na "nie" ...a dokładniej po co ci to, skoro ci to niepotrzebne? Skoro jeździsz we dwójkę i masz kombi to dla mnie zdecydowanie wygodniejszym rozwiązaniem jest przewóz nart w środku Ja sam nie posiadam, niedużym autem jeździłem w 3 os. + sprzęt w środku i było OK, sporo jeździliśmy rozmaitymi kombiakami kumpla i dopóki to nie było konieczne, czyli w sytuacji gdy były 4 os. na pokładzie - sprzęt zawsze jechał w środku. W busie też w środku ...ale to inna historia Szum, mycie, spalanie, boczne wiatry - te argumenty już padły, ale do tego dorzucę: - narty i tak musisz oczyścić - błota czy śniegu tam nie będziesz chciał wrzucać - wkładanie do boksa jest mniej wygodne niż do środka - nie mówię że to jakieś "mission impossible" ale trzeba się wyciągnąć, stanąć na progu, czasem ubrudzić kurtkę od brudnego auta itp. - no i w końcu koszt zakupu (box, jakieś belki - nie wiem co tam dokładnie masz) No i jeszcze - zakładanie, ściąganie boksa też jest lekką upierdliwością, gdzieś go trzeba przechowywać choć oczywiście można jeździć z nim cały rok Wszystkie argumenty na "nie" daję tylko dla naświetlenia z drugiej strony - nie mam żadnej obsesji czy wrogości do boksów ale jak dotąd mnie często wychodziło, że "się nie opłaca" ... ale może jeszcze dorzucę arg. na "tak" - jak będziesz miał boksa to łatwiej ci będzie zaprosić kogoś na wyjazd jeśli będziesz miał ochotę na towarzystwo1 punkt
-
Temat był kiedyś na tapecie;) http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?t=7429&highlight=box1 punkt
-
nie odczytałem już tego posta bo wieczorem nie byłem w domu:) jak poszło? ja startowałem z 2 sektora z tyłu, nr 724. Krótka relacja i podsumowanie Tour de Pologne Amatorów: Pogoda dopisała, start godz. 10:30, na starcie około 1000 zawodników od zawodowców po czystych amatorów, przed nami 56,6km walki ze słabościami i bólem nóg. Zaczęło się podjazdem z term do głównej drogi, i później start ostry - zjazd do Poronina, przejazd przez główna drogę i podjazd pod Ząb, 5km ostrego nachylnia bez płaskich odcinkó, pokonane, tworzą się pierwsze grupy, znów zjazd na Leszczyny i kolejny podjazd na górską pręmie, Bustryk, spokojniejszy ale wyczęrpujący, cały czas góra dół - pokonane:) i został nam tylko najcięższy podjazd w całym Tdp - Gliczarów, który wyglądał mnie więcej tak.. 200m nachylewnie 24%, 80m lekkie zmniaijszenie nachylenia o połowe i ponownie 500m 24%.. poszło! bez zejścia z roweru, przy wspaniałym dopingu kibiców:) teraz mieliśmy już tylko karkołomny zjazd z Rusińkiego Wierchu, wąskie drogi ponad 60km/h! podjazd do Bukowiny, 3km, i meta przy dopingu godnym etapu zawodowców:) czas 2:25, średnia 24km/h, miejsce 466 na 1000 open, 113 na 180 w kategorii M-2. Zadowolony, plan zrealizowany czyli połowa stawki i gliczarów bez prowadzenia roweru. Polecam za rok, atmosfera na trasie nie zapomniana:) .1 punkt







