Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 22.01.2012 w Odpowiedzi
-
Kolejny raz Pilsko.Tym razem popołudniu.Warunki bez zmian - non stop mocno sypie! :applause:Waruneczki wyśmienite,popołudniu trochę muld,ale usypanych z puchu,nie przeszkadzają,dla mnie miodzio!Co ciekawe,ludzi jakby mniej,niż w poprzednią niedzielę,czy w dniu wczorajszym.Bez problemu na parkingu znalazłem miejsce blisko kas.Do wyciągów to samo,jak już,to może ze 2 min.stania.Razem z kolegom objeździliśmy górę jak i Buczynkę i sam dół.Wszędzie pięknie!O czym tu pisać?W kółko to samo... :wink: :biggrin:W skrócie to tak: :angel: W grudniu wydawało się,że zima będzie taka lipna,a jest dosłownie bosko!!!9 punktów
-
Ponownie odwiedziłem Pilsko.Droga do Korbielowa czarna z niewielką ilością błota pośniegowego,niestety nawet to nic niektórych paraliżuję,stąd małe opóźnienie z mojej strony na miejscu.Chwilę po ósmej ruszyłem do kasy,tu kolejki brak,kupiłem karnet do 12.00 (40zł) i na wyciąg.Pojechałem na samą górę.Tam ciągle sypie śnieg,zaspy są imponujące,ale do 5 metrów jeszcze trochę brakuję... :wink: Ale dziś nie wiało,jedynie powyżej Miziowej lekka mgła. Przez pierwsze dwie godziny jeździłem piątką od góry do Szczawin.Warunki jak dla mnie wyśmienite!Dokładnie to to,co lubię najbardziej,czyli pod spodem dość twardo,a na tym kilka cm świeżego śniegu - rewelacja!Na stromszych odcinkach oczywiście zaczęły tworzyć się muldy,ale takie lekkie,mi to w ogóle nie przeszkadzało.Tak się bujałem do czasu,aż kolejki zaczęły się wydłużać.Wtedy ruszyłem na Buczynkę.Tutaj warunki bardzo podobne jak powyżej.Pojawił się nawet słońce,ale sypać nie przestawało. :applause: Widoczki są jak z bajki: Ponieważ raz kolejka się wydłużyła,dobre 5 min. stania :tongue: ,pojechałem na sam dół i tu niezły zonk: Jak się później okazało,to jednorazowa kumulacja była.Raz podobnie trafiłem na Babie i na tym koniec złego.Do ostatniej chwili bez kolejek i dobrymi warunkami na trasie.Dla tych,co lubią jak jest twardo (tylko bez złych skojarzeń... :wink: ),najlepiej było na trasie z Soliska do Kamiennej.Gdyby nie Dzień Babci,zapewne jeździłbym do 16-ej!Ponownie baaardzo zadowolony!!!Oby takie warunki trzymały się jak najdłużej!!! :PS.Gregor,chyba Cię widziałem na Szczawinach,byłeś za bramkami w kasku z kamerką,ja na końcu kolejki.Nie bardzo miałem pomysł,jak zwrócić twoją uwagę,a później zniknąłeś... :wink:4 punkty
-
Szczyrk today W porządku, choć sporo nowego śniegu i prawie cały czas sypało. Ludzi sporo (ferie + weekend), ale dało się pojeździć i kolejki od strony czyrnej nie były straszne. Na solisku trochę większe.4 punkty
-
No tak...21 styczeń, a tu dopiero początek nartowania w świętokrzyskim. Zima w Sezonie 2011/2012 niestety nie rozpieszcza nizinnych miłośników białego szaleństwa. Bałtów to pierwszy stok, który odwiedziłem. Wyjazd o godzinie 7:30 z domu by na stoku być pierwszym, by było choć chwilę twardo pod nartą. Temperatura +2. Widok tuż przed uruchomieniem wyciągu: W tym roku przybyło nieco infrastruktury i nowych budynków. Jak zwykle w tym miejscu wszystko zadbane i ładne. Pojawiła się również nowa ozdoba... ...może myślą o postawieniu tutaj nowej Kolei? hahaha Na razie niestety pozostają jedynie dwa Orczyki Zwierzaki w ZOO spały rano... RollerCoaster nie działał: Widok z góry na główną trasę... Widok na drugi łagodniejszy zjazd: Właściciel dwóch kijków I choć bywały takie miejsca: To do godziny 12 jazda była szybka, a stok dał sporo przyjemności. 24 zjazdy po trasie to ponad 13,5km na nartach. Podsumowując - bardzo przyjemny wyjazd. Szwajcarzy z Bałtowa nie zawodzą...a w przyszłym roku prawdopodobnie będzie wydłużona Górka o jakieś 200m. W Lato za górną stacją usypano z ziemi dosyć spore wzniesienie - wystarczy jedynie wydłużyć Talerzyki. Na koniec podsumowania fotka...3 punkty
-
W czwartek i dzisiaj byłem na Telegrafie.Warunki dalekie od rewelacyjnych,ale pojeździć można.Jest bardzo nierówno(za mało śniegu i naturalne nierówności stoku są odczuwalne).Dodatnia temperatura tez nie pomaga. Ale na bezrybiu i rak ryba. Moje subiektywne odczucia po zmianach w konfiguracji terenu zdecydowanie na minus.Wolałem poprzednia wersję,była bardziej wymagająca.Pierwsza ścianka w zasadzie zniknęła i jedzie się obecnie jak dla mnie jednostajnie. Wielu osobom na pewno jest to na rękę.Najlepiej zajrzeć i spróbować samemu.Cennik trochę się zmienił.Pojedyncze wjazdy chyba tak jak były w poprzednim sezonie 2,5 w dzien powszedni i 3 pln w weekendy.Zmiany dotyczą godzinowych karnetów-nie ma karnetu 0d 1000-1600.Został rozbity na dwa 0900-1300 i 1300-1600-ceny niestety nie pamiętam.2 punkty
-
No to sprawdziłem, co wyszło, z tak szeroko zakrojonych prac. Na początek trasa - dużo ludzi łapie się na marketing w postaci najdłuższej trasy i musi ją przynajmniej wypróbować. Trasa niebiesko-czerwona (szczególnie niebieska góra) zachęca do sprawdzenia wszystkich (niezależnie od umiejętności). Powoduje to dość spory ruch w ciągu dnia. Niestety w końcowej części (czerwony odcinek) jest zwężenie oraz spore nachylenie. Wszyscy którzy się tu zapędzili muszą zjechać do dołu, więc szlifują tą część stoku zmieniając go w gładki beton poutykany sporymi kopami natartego śniegu. Myślę, że włosi dokonają na przyszłość jakiś korekt w ukształtowaniu trasy, ale na razie na koniec dnia nie stanowi ona przyjemnego miejsca do zjazdu - szczególnie na miękkich już po całym dniu nogach w drodze powrotnej do domu. Co do kolejki, to Ried ma jeszcze nie dokończoną dolną stację. http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=5933&catid=member&imageuser=4709 http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=5934&catid=member&imageuser=4709 Jak widać to jeszcze goły beton. Dolna stację kolejki połączono ze stacją lokalnej kolejki torowej łączącej okoliczne miejscowości. Można więc dojechać tu pociagiem, i na razie jest to najwygodniejsza metoda dotarcia do tej gondoli. Do Perca z tej stacji można się dostać bardziej skomplikowaną drogą. Najpierw jest kilka pięter windą (na zdjąciu słup po prawej), potem widoczną kładką nad torami. Stąd można już odjechać samochodem lub busem hotelowym, ale uwaga - nie ma tu parkingu. Miejsca jest na 3 - 4 wozy i oczywiście zakaz parkowania. Można też udać się dalej schodami (około 80 stopni) i wydostać się na poziom miejscowości. Tu jest miejsce w którym w przyszłości można zrobić parking dla samochodów. Od właściciela pensjonatu dowiedziałem się też, ze w przyszłości schody mają być ruchome (nie zdążyli jeszcze tego zrobić). Na razie w całej stacji poza gondolą i kasami działa jeszcze przechowalnia sprzętu. http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=5937&c=8 Ponieważ trasę zjazdową 16 od stacji dzieli głęboki wąwóz i strumień, na końcu trasy wybudowano stację pośrednią dla zjeżdżających. http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=5935&catid=member&imageuser=4709 Po pokonaniu trasy, wsiadamy tu do gondoli i jedziemy nie do góry ale, dalej w dół do stacji końcowej, zawracamy i dopiero teraz jedziemy na górę. Jak na razie liczba korzystających z nowej kolejki jest minimalna, myślę jednak, że wszystko się zmieni kiedy powstanie parking. Będzie to ciekawa alternatywa dla zatłoczonych parkingów w Brunico i Olang.1 punkt
-
1 punkt
-
Potwierdzam wszystko co powyżej zostało napisane, też byliśmy dzisiaj od 13 :happy:1 punkt
-
w sobotę za namową młodego (8 lat) śmigneliśmy do tumlina...i pozytywne zaskoczenie ... mało ludzi tzn. jak mówię mało to znaczy bez kolejki. młody miał dobry feeling i zrobił 19 zjazdów. ja też się dobrze bawiłem. PS żeby nie było ... to wolę telegraf i nie pracuję dla tumliniaków1 punkt
-
Hirschera można lubić albo nie, tak samo jak Kostelica - nie wnikam. Ale 2 przejazd Hirschera to było mistrzostwo. Tyle błędów i to TAKICH błędów i taka w sumie mała strata... Austriacy mają zdolnego, troszke narwanego i z adhd zawodnika którego tylko trzeba odpowiednio poprowadzić. Pewnie przyda mu się przytarcie noska tą dyskwalifikacją i oby nabrał troszke pokory... ale jest dobry. Z Kostelica akurat ja sie nie cieszę ale doceniam że jest dobry. Natomiast bardzo mnie cieszy zwycięztwo Cucha. Rewelacja, choć szkoda że nie na pełnowymiarowym Streifie. (tu jest stronka do galerii nie tylko z samych zawodów ale z przygotowania trasy, imprez itp: http://www.hahnenkamm.com/bildergalerie-2012.html choć na laoli jest zwykle więcej fotek i to ciekawszych ) Dla mnie mistrzem DH był Bode i jego ewolucje z nartą przy 120 km/h [video=youtube;2koFg5N2BWs]http://www.youtube.com/watch?v=2koFg5N2BWs1 punkt
-
Bylismy dzisiaj z kumplami od rana, powiem tak: od pau lat omijalem szerokim lukiem Pilsko ale dalem sie namowic kumplom na wypad i nie zaluje. Warunki jakich od lat nie pamietam mega warstwa sniegu, zero kamieni, ludzi umiarkowanie tylko wiatr i opady sniegu moga przeszkadzac ale ogolnie bajka, az sie nie chcialo do domu wracac!!!1 punkt
-
A samo odbicie na wyciąg jest w prawo przy dużej tablicy "Orava-Snow" :wink: Droga wiedzie przez las i z reguły jest w tragicznym stanie (odśnieżone ale droga biała i cholernie śliska), więc radzę uważać :biggrin:1 punkt
-
Krótka relacja z tygodniowego pobytu. Droga dojazdowa jak zwykle szybko i bez problemów,jechaliśmy po raz pierwszy nową obwodnicą i gdyby nie dojazd między granicami normalną drogą- trasa szybka i bardzo wygodna. W SKI AMADE panuje prawdziwa zima,bardzo duża ilość naturalnego śniegu sprawia że jazda w takich warunkach sprawia niesamowitą frajde:). Przez pierwsze 4 dni pogoda rewelacyjna,mróz słońce i przygotowane trasy.Jazda 4 dni na slalomkach.3 dni w Zauchensee i 1 w Flachau. Piaty dzień Flachau i gondola w kierunku Wagrain trasa nr.31,30.Trochę się ociepliło,zachmurzenie i wiatr,koło południa się nasila i zamykają nam górny odcinek gondoli .Rano trasa twarda i równa,później śnieg trochę rozmiękły i ciężki.Rozpoczynamy testy paru desek Wybór pada na: 1.ATOMIC BLACEYE TI 2.ATOMIC SAVAGE TI 3. K2 RICTOR 4.SALOMON BBR Po objeżdżeniu wszystkich modeli numerem jeden w tym dniu okazuje się ATOMIC BLACKEYE TI.Świetny na równym z rana , super trzymające krawędzie,stabilna narta i szybka reakcja.Popołudniowe warunki nie są jej straszne.Każdy wybrał ją jako numer jeden . SAVAGE TI strasznie wolna reagują.Czas reakcji powoduje że odstaje od pozostałych.Jedyna zaleta że w długim skrecie idzie jak po szynach.RICTOR o poranku świetnie sobie radzi na równym,dobrze trzyma na twardym ale traci walory na rozkopanym śniegu.Salomon BBR na twardym nie radzi sobie,to nie narta na takie warunki(chyba że nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiej konstrukcji nary i mamy ją za mało objerzdzone). Piąty dzień i poranek wita nas opadem śniegu,w Zauchensee na górze około pół metra. Testów ciąg dalszy bez BBR-ów bo akurat nie było.Pewnie by się sprawdziły w takich warunkach. BLACKEYE TI potwierdziły swoje walory i w tych warunkach,nie chciałem je oddać nikomu i próbowałem jeździć w nich jak najdłużej.Planowany najbliższy zakup to właśnie ta narta. To są moje odczucie i znajomych którzy brali udział w testach więc nie każdy może się z nimi zgodzić. Podaje numer karnetu bo może kogoś to zainteresuje 01-0172-02-147664.1 punkt
-
Z Żywca na Węgierką Górka - Milówka - Rajcza - Ujsoły - Zakamenne i w prawo na Oravską Leśną. Droga prosta ja świński ogon :biggrin:1 punkt
-
A więc wróciłem. Ośrodek spokojny, trasy rodzinne - idealne do nauki oraz szlifowania techniki. Co mnie powaliło to brak ludzi i przygotowanie tras. Warunki śniegowe idealne. Trasy szerokie, gładkie, sztruksowe Z uwagi małą ilość ludzi nawet po całym dniu szusowania nie było mowy o muldach, przetarciach i innych atrakcjach. Ba - nawet były jeszcze fragmenty tras nie tknięte nartą. Jedynie do czego mógłbym się na siłę przyczepić to agresywny talerzyk Kohutik. Przy starcie można wyskoczyć z progu niczym Małysz Przy stoku knajpka z przystępnymi cenami. Zupa 1.5 ojro / frytki z kotletem lub smażonym serem 3 ojro / piwo 1 ojro - tak że ceny znośne. Ogólnie gorąco polecam i na pewno tam wrócę.1 punkt
-
Witam, A więc wróciliśmy z Autrii. Pobyt od 19.01 do 20.01. Spaliśmy w Altenmarkt. Dojazd wybraliśmy taki jak opisywany na Skionline a potem A1 na zachód i dalej A10. Wydaje mi się, że jest to najbardziej optymalne rozwiązanie. Jedzie się najdłużej autostradą i przy niepewnej pogodzie jest to najlepsze rozwiązanie. Spaliśmy w gospodarstwie Arnoldgut w Altenmarkt. Standard całkiem niezły, cena też, ale na miejscu okazało się, że gospodyni dolicza za wszystko, o czym wcześniej nie było mowy, więc trochę pozostał nam niesmak... 1. Dzień pierwszy. Na miejscu byliśmy około godziny 9.30. Po rozpakowaniu i szybkiej kawie pojechaliśmy do Radstadt. niecałe 2km od noclegu. Ośrodek mały ale bardzo fajny na rozruch. Jest kilka fajnych tras. I przede wszystkim mało ludzi. Na górze dwie gondole i dwie szybkie kanapy. Jak na pierwszy dzień po całej nocy jazdy autem nam 3 godziny całkowicie wystarczyły. 2. Dzień dwa. Zauchensee. Pogoda już drugi dzień dopisuje. Lekkie zachmurzenie ale przebija słońce. Od rana testujemy trasę pucharu świata i przyległe opcje. Szybko zaczynamy czuć w nogach te trasy. Jeszcze przed południem przejeżdżamy na lewą stronę doliny. Tu znowu trasa zjazdowa to dość wymagający czarny zjazd. Po południu przejeżdżamy na drugą stronę i jeździmy w dól w kierunku Flachauwinkl. Tu bujamy się do końca dnia. Trzeba przyznać, że ten dzień i ten ośrodek najbardziej nas zmęczył w czasie całego pobytu. 3. Dzień trzeci Flachau. Rano termometry pokazują -21 i ani jednej chmury na niebie. Pogoda po prostu bajka. Mimo mrozu to jest moja ulubiona pogoda do jeżdżenia. Pod Space Jestem jesteśmy jako piersi. I musimy poczekać 2 min aż otworzą bramki. Nie sądziłem, że uda mi się nakłonić moje towarzystwo do tak wczesnego wstawania. Ale na koniec pobytu przyznano mi racje Infrastruktura we Flachau zdecydowanie najlepsza z całego Amade. Trasy dużo mniej wymagające niż Zauchensee. Raczej spacerowe i to widać po ilości szkółek jeżdżących po stokach. Pomimo niskiego sezonu to w południe trasy dość się zatłoczyły więc uciekliśmy w stronę Wagrain. Tu trasy bardzo fajne i mniej ludzi. Jeżdżenie skończyliśmy stosunkowo wcześniej ponieważ chcieliśmy się wycieczkowo wybrać na lodowiec Dachstein (oczywiście z nartami) Szybko się zebraliśmy i pojechaliśmy w kierunku Ramsau. Z Ramsau prowadzi płatna droga w kierunku dolnej stacji kolejki na lodowiec. Potem okazuje się że ze skipassem jest gratis. Droga kręta i stroma, ale bardzo dobrze utrzymana. PO dojechaniu na parking nie zauważyliśmy dość istotnej rzeczy - praktycznie braku innych aut. Pomyślałem, ze lodowiec o tej porze jest mało popularny dlatego jest mało ludzi, Na pełnej prędkości ubieramy buty i biegiem pod kolejkę, bo już jest po godz. 14. I tu niespodzianka - odbijamy się od zamkniętych drzwi - dosłownie... Okazuje się, że kolejka ma przegląd i jest nieczynna w terminie 9.01 do 04.02 Bardzo nas to rozczarowało... 4. Dzień czwarty. Po małym rozczarowaniu z dnia poprzedniego wstajemy równie wcześnie i jedziemy w kierunku Schladming. Dojeżdżamy do Gleiming. Naszym planem na dzisiaj jest wycieczka narciarska tzn przejechanie całej huśtawki tam i z powrotem. Jadąc raczej wolnym tempem zajmuje nam to cały dzień. Na jeden raz może warto ale nie więcej teoretycznie poznaje się cały region ale praktycznie to "po łebkach" Moje towarzystwo było zachwycone tą wycieczką Pogoda dzisiaj już trochę gorsza niż wcześniej ale też nieźle: klika stopni mrozu i lekki opad śniegu 5. Dzień piąty Piątego dnia jedziemy do Wagrain. Pogoda znowu super. Kilka stopni mrozu i bezchmurne niebo. Trasy w Wagrain podobne do Flachau. Może trochę mniej szersze. Mi osobiście Wagrain bardziej przypadło do gustu niż Flachau. Od rana psujemy dziewiczy sztruks z Grafenberg w kierunku do Wagrain. Poźniej przejeżdżamy w kierunku Alpendorf by na koniec dnia znowu pojeździć na trasie do Wagrain. Powrót na parking dość męczący ponieważ trafiliśmy akurat na zjazd wszystkich szkółek więc na trasie zjazdowej dość duży tłok a trasa sama w sobie nieciekawa. 6. Dzień szósty Tego dnia planowaliśmy powtórzenie któregoś z regionów. Do końca nie wiedzieliśmy gdzie jechać i padło w końcu na Schladming (jako najmniej zjeżdżony przez nas ośrodek) Już po drodze zaczyna padać deszcze i temperatura jest dodatnia. Dzień nie zapowiada się ciekawie. Na miejscu w Schladming jedziemy na parking piętrowy, więc przebieramy się pod dachem i prosto z auta wsiadamy do gondoli. Mówiąc, ze deszcze nam niegroźny bo na górze napewno śnieg sypie. I tak w rzeczywistości jest. Jeździmy na czerwonej 10 i 11. Po jakimś czasie nudzi nam się tu i postanawiamy przejechać do Hauser Kaibling. I to jest największy błąd. Po drodze dopada nas ulewny deszcz, który dokumentnie nas przemoczył. Wyjechaliśmy na góre i pojeździliśmy na trasie nr 4. Tu na początku padał śnieg, który z czasem zamienił się w deszcz co dopełniło dzieła zniszczenia na nas. Jeszcze przed godz. 12 postanawiamy wracać i kończyć dzień. Po przejechaniu w kierunku na Planai okazuje się, że tu deszcz nie pada i tylko my jesteśmy tak zmoczeni. Odechciało nam sie jeżdżenia więc na parking zjeżdżamy gondolą ze stacji pośredniej. Tu informacja nt zwrotu skipassa. kolejka do kasy była gigantyczna, więc zagadałem stojących tam Słowaków i odsprzedałem im karnet. Ze skiline widziałem, ze jeszcze pojeździli na tych skipassach do końca dnia. 7. Powrót. Pierwotnie planowaliśmy pojeździć ostatniego dnia i wracać na noc. Ale rano okazało sie, że deszcze dalej pada a nasza "miłą" Pani gospodyni zmieniła zdanie i nie możemy jednak zostać do wieczoru, więc szybko się spakowaliśmy i w auto. Droga powrotna taka sama jak w tą stronę. Z tą tylko różnicą, że do Salzburga bardzo mocno padał śnieg i deszcze, więc jechało się powoli. Potem było już szybciej. Podsumowując wyjazd był bardzo udany i napewno wrócimy jeszcze w rejony Ski Amade w przyszłości.1 punkt
-
@wielofish Karnety za 5 ojro są ważne w następujących terminach: do 23.12.2011 oraz od 10.4 do 28.4.2012 I do rzeczy Dzisiaj Sihelne, jazda od 10 na karnecie 3 godzinnym. Warunki śniegowe rewelacyjne. Twardy podkład przykryty warstwą świeżego śniegu, mimo że z minuty na minutę coraz bardziej rozryty to po prostu nie dało się tego zauważyć. Śnieg był idealny, idealnie trzymający, szkoda trochę, że na początku niezbyt szybki, ale to raczej wina moich niczym nie posmarowanych nart, które po prostu nie chciały jechać :redface: Kolejek brak, niektóre orczyki jechały puste, ale ogólnie patrząc na oba wyciągi mogłoby się wydawać, że ludzi masa (każdy ma przepustowość ok 1000os./godz., więc razem mają tyle ile czteroosobowe krzesło. Na stoku jednak tego nie widać i można jeździć jak się chce nie czując tłoku i kręcąc tak jak się tylko podoba. No ale żeby nie było idealnie, to coś musiało nie pasować, więc pogoda była tragiczna. Lekka mgła, bardzo silny opad śniegu i wiatr, na dole ostro hamujący. Drogi bardzo zasypane. Od Żywca śniegu jest coraz więcej, a w samych Sihelnych jest go 4x tyle co u nas, tam jest po prostu dosłowna pełnia zimy a sypać będzie dalej Mimo pogody wyjazd mega udany i za tydzień prawdopodobnie zjawię się tam znowu, jeśli nic ciekawszego mi w oko nie wpadnie Niestety brak zdjęć :sorrow:1 punkt
-
Waliza spakowana już od środy. Dziś 17 wyjazd prosto do Gastein. Planujemy być tam rano i od razu narty na nogi i jazda. Cała radość wyjazdu oczywiście musiała być wczoraj zakłócona. Mam w domu trzy auta do jeżdżenia i w ciągu dwóch dni wszystkie trzy padły:mad: . Żona mina, że lepiej nie pytaj - "Chyba będę rowerem do pracy jeździć". W moim starym ukochanym czteronapędowym Audi właśnie wczoraj żonie zacięła się stacyjka. Do domu dojechałem na kable. W garażu rozebrałem badziejstwo i kochanie moje auto zapala śrubokrętem. Ufffff. Mówię wam taka kobieta to skarb. Nie dość, że chłop mechanik lata po nartach, to jeszcze musi jeździć autem postykanym na drutach. Ciekawe kiedy jej się cierpliwość skończy? A tak na marginesie - kiedyś to produkowali porządne samochody. Jak coś padło to śrubokręt, drut i kabel i jazda dalej. A teraz bez kompa do dziadostwa nie podchodź. Motoryzacja tez zeszła na psy.1 punkt







