Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 23.01.2013 w Odpowiedzi
-
Jak urozmaicić sobie jazdę na Dębowcu Po dwóch godzinach postanowiłem sobie wzbogacić wyjazd.Zsiadłem z krzesełka i podszedłem pod schronisko na Dębowcu.Dale kierunek zielony szlak i krecha pod dolną stację Kolei Linowej na Szyndzielnię!Dojechać się da dość blisko,podchodzenia niewiele,trzymamy się prawej strony przy dole szlaku!Pytam dla pewności jakieś panie czy gondolka jeździ."Tak,co pół godziny" - się dowiedziałem.Zbliża się 14.00 więc pędzę do kasy,gdzie oczywiście puściuteńko.Kupuję jeden wyjazd,bo tutaj karnet z Dębowca nie jest honorowany - szkoda!Jakby tak choć jeden wyjazd dawali gratis?Czekam kilka minut i mogę wchodzić.Jestem sam.Czuję się trochu jak na Kronplatz: Im wyżej tym bardzie te drzewa oblodzone i pochylone.Gondolka o nie haczy i to dość sporo.nie przejmowałbym się tym,gdyby nie narty na zewnątrz... Ale widoczki niczego sobie!Szkoda,że brak słońca: Niestety nawet pod szczytem go nie zobaczę,ale i tak widoki niesamowite: Docieram na górę,więc jeszcze fota: Skoro tu już dotarłem,to jeszcze zajrzałem pod orczyk na Szyndzielni.Stoi w gotowości,ale ani narciarzy,ani obsługi nie widać.Może za późno tu wyjechałem?Cóż,z niego dziś nie skorzystam: Tutaj jeszcze trochę informacji: No i nie pozostaje nic innego jak jechać w dół,dobre 5 kilometrów!Początek rozczarowuję - liczyłem na nieprzetarty szlak ze śladami piechurów,a tu głębokie zamarznięte koleiny po samochodach terenowych!Na tym zakręcie była wyjątkowa kumulacja i omal na pysk nie poleciałem,choć wygląda zupełnie poprawnie: Im niżej tym lepiej.Kiedy docieram do opisywanej tu na jesień poszerzonej części (tuż pod Saharą),jazda jest już całkiem przyjemna: Dalej lekkimi skrętami,żeby za bardzo prędkości nie wytracić i na koniec krecha,aby nic przypadkiem nie podchodzić na Dębowiec.Mam jeszcze trochę czasu,więc nawijam parę razy.Ludzi jakby ubyło,wręcz puściuteńko!Czyżby różne plotki tak ludzi odstraszyły? Na koniec patrzę co tu jeszcze zrobili.Najbardziej rzuca się w oczy naprawdę spory "małpi gaj": Zwłaszcza jego najwyższa część wydaje się być interesująca.Obok zrobiono jeszcze taką jakby polową siłownię.Zajrzę tu na pewno na wiosnę,aby całość ogarnąć. Dzionek udany,wypadu nie żałuję! Pozdrawia niezależny reporter z Podbeskidzia. :wink:11 punktów
-
Dębowiec w nowej odsłonie Ciągle tu widzę jakieś podchody,jakieś pojedyncze zdjęcia,ktoś tak tylko podjechał popatrzyć,był przejazdem itp.,jakby tam co najmniej trądem można by się zarazić! :eek: Los dał trochę wolnego,więc bez wahania ruszyłem przetestować ten stok.Na wstępie informuję,że niczym złym tu się nie zarazimy,nikt nam tu krzywdy nie zrobi,a wrócić możemy jedynie z uśmiechem na twarzy! Tak się złożyło,że dziś wolne miałem już od 10-ej.Bez wahania podjąłem decyzję,żeby wreszcie ruszyć na Dębowiec,bo tu to tylko raczej w tygodniu bez kolejek się pojeździ,zwłaszcza w sezonie.Mam tam przysłowiowy rzut beretem,więc mimo warunków na drodze docieram na miejsce ekspresowo.Wjeżdżam na parking.Stoi dość sporo samochodów,ale miejsca nie brakuję.Zajmuję niemal pole position do wyciągu!Rozglądam się jeszcze niepewnie za parkingowym,bo tak opłatami straszyli,ale szybko orientuję się,że jak na razie PARKING JEST BEZPŁATNY!Chyba presja mediów poskutkowała. Wygramoliłem się,więc czas do kasy,bez namysłu biorę 4 godziny za 53zł,choć waham się czy to nie za długo jak na taki stok.Ale co tam,dziś trza go dobrze przetestować!Pierwsze spojrzenie na wyciąg: i na stok: Jak widać na pierwszym zdjęciu,mimo pochmurnej pogody,słońce dzielnie walczyło.Ale jedźmy dalej i tu miłe zaskoczenie: są bramki bezdotykowe!Niby nic,ale na takim Złotym Groniu o tym już nie pomyślano.Spojrzenie z krzesła: Jak się patrzy z krzesełka,trochę irytuję jak dużo stoku się marnuję: Gdzieś tak w górnej części stok to niestety trawers.Trochę się dziwię,że przy takiej inwestycji nie zniwelowano tego fragmentu: Zwisające mocno oblodzone gałęzie trochę mogą straszyć,ale też pięknie wyglądają: Pierwsze spojrzenie z góry - tutaj szeroooko: Ciekawe,że tutaj można było udostępnić część pod wyciągiem i za słupami,a niżej nie: A co na stoku?Warunki określiłbym jako dobre,taka pewna czwórka.Jak na porę,o której przyjechałem i aurę,trudno się przyczepić.Przy górze trochę lodu,po środku na stromszej części stoku trochę niewielkich muld,ale bez choćby jednego minerału!Jak wygląda sam stok?Mi bardzo przypomina Mały Rachowiec,tylko krótszy.Góra to szeroka i niezbyt stroma polana,dale się wyraźnie zwęża i przez ok. 100m trawers (jeśli pojedziemy prawą stroną,patrząc w dół,trawersu praktycznie nie odczujemy),dalej całkiem fajna,ale krótka ścianka,po której robi się płasko.Ostatnie 100m to już równiny,gdzie jak się nie rozpędzimy,to nie dojedziemy do wyciągu.Generalnie ja się odpowiednio rozgrzać nie dałem rady,zwłaszcza,że wyciąg jedzie powoli i dość szybko zaczynałem marznąć. Trochę zastanawia mnie sposób myślenia obsługi... Cały czas sypie śnieg i panowie go odgarniają... ale przy górnej stacji! Na dole siadam już na zaśnieżone krzesełka i... później czuję się mało komfortowo. A frekwencja?Dziś niewielka,cały czas na bieżąco do wyciągu,na którym zajęte było może co piąte krzesło.Za to na trasie dało się chwilami widzieć,jakby był komplet.Ale zazwyczaj wygląda to tak: Po dwóch godzinach przebijające się nieśmiało przez chmury słońce sprowokowało mnie,aby dzień sobie urozmaicić... Ale to już w następnej części. :wink:10 punktów
-
Witam forum i zapraszam do mojej relacji z pięknych Alp!wyjazd 11 stycznia wieczorem z Mińska (Białoruś) na miejscu (Hochkrimml koło Gerlos) 13.01 koło południa - długie 2000 km ale warto co widać na pierwszych zdjęciach jeszcze udało się kilka razy zjechać i odpoczywać bo od poniedziałku zaczynamy szusowanie przez okrągły tydzień :)Poniedziałek: a tu pogoda kiepska ale co robić nie poddajemy się i na stok bo karnet już wykupiony więc trzeba korzystać. Widoczność przed nartami nie najlepsza, stoki po ciągłych opadach śniegu nie najlepsze ale i tak jest SUPER.Wtorek: wstajemy a za oknem miła niespodzianka bo słońce świeci - będzie dobry dzień na stoku i faktycznie tak jest przez co do południa jest dość sporo ludzi na stokach ale kolejek nigdzie nie spotkałem. Po 12 na stokach mimo pięknej pogody robi się swobodnie - zauważyłem taką prawidłowość ze Niemcy/Austriacy szusują tylko na dobrym stoku, gdy jest już trochę "rozjechany" znikają, mnie to nie odstrasza i korzystaliśmy ze słonecznego dnia do końca czyli to 16. Środa/Czwartek: pogoda nie dopisuje mimo wszystko jeździmy po wszystkich stokach.Piątek: i znów piękny poranek i cały dzień na stoku i kilka fajnych fotek, których niestety nie mogę załączyć ale może pości mi je później. W sobotę wyjazd i znów dwa dni drogi ale po takim tygodniu na nartach niczego się nie żałuje :)PS. jak dobrze pamiętam w środę miałem awarie i połamałem nartę - dziwne że się nie wypięła tylko pękła, ważne ze nogi całe :)POZDRAWIAM9 punktów
-
dzsiaj wybralem sie rozprostowac kosci i sprawdzic ile napadalo :)jak codzien, Pilska z dolu nie bylo widac, ale juz od Szczawin mniej chmur, na Miziowej i na szczycie calkiem ok. wjechalem ostatnim orczykiem, zapialem foki i jazda do gory. Plan byl duzo bardziej ambitny, ale moja aktualna forma szybko go zweryfikowala tak wiec byl tylko rozgrzewkowy spacer do gory. zjechalem w strone Kopca, tam bardzo przyjemnie, czuc lekki lod pod warstwa ok 20cm sniegu, jednak jest to jedynie cieniutka szren. Warstwa sniegu na szczycie to w tym momencie ok 100 cm, solidnego, ubitego podkladu(mierzone kijkiem) takze calkiem ok, by przykryc kosowke. teraz jak tylko dopada, to warunki beda coraz lepsze - nie pozostaje nic jak czekac na swiezy snieg. Zjechalem do Miziowej, chwila przerwy w schronisku i jeszcze raz na szczyt, ale teraz skierowalem sie na 9tke. jednak ponizej pewnej wysokosci jest juz mocno srednio. tam odwilz mocno dala sie we znaki, snieg ktory byl siadl, do tego sieknal go mocno lod. w lesie do tego mniej sniegu 10, maks 15 cm a pod spodem lodoszren, takze nie do konca przyjemna jazda. Raz jedzie sie w ajnym trzymajacym miekkim sniegu, a raz wpada na lod, gdzie nie ma trzymania wcale.Sumujac, musi troche jeszcze popadac, by warunki poza trasami byly dobre.Z tego co widzialem na trasach, wygladalo to bardzo przyzwoicie, to co spadlo na pewno poprawilo warunki, nie bylo juz tak twardo.Zjazd na dol nartostrada (niestety pechowy bo zgubilem na niej Go Pro - pozdrawiam szczesliwego znalazce ) jak najbardziej mozliwy, tam jednak ratraka nie bylo, a to co spadlo nie bylo ubite, wiec szybko zostalo rozjezdzone i odslonilo oblodzenia...dobrze ze chociaz te 20 cm spadla, bo przynajmniej znowu zimowa aura jest w Korbielowie9 punktów
-
UWAGA!!! Piszę to bo warto ostrzegać ludzi gdzie nie warto jeździć na desce. Jako pierwsze TZW czarne miejsce wpisuję 1: Małe Skrzyczne _Szczyrk Powody - jest ich kilka: nie ma szans na zwrot kaski za karnet terminowy. Nawet jeśli warunki na stoku są nie dostateczne by jeździć. (20 stycznia 2013 ziemia i kamienie na wierzchu TRASA czerwona 1 zjazd do Czyrnej). Na moje argumenty i zdjęcia odpowiedziano, że nie umiem jeździć. To chyba już nie wymaga komentarza. Jak już jesteście i kupujecie to proponuję kupić na jeden dzień lub jeden wjazd żeby zorientować się na własne oczy jakie są warunki bo często na stronie wypisują bzdury. Jak piszą, że pokrywa jest od 30 cm to znaczy że jest 0 albo mierny 1 cm. generalnie trawa i kamienie na wierzchu. Na pewno po powrocie wrzucę zdjęcia na sieć tak żeby każdy zobaczył tona własne oczy. Mam nadzieję że mój komentarz ustrzeże kogoś przed błędem, który ja popełniłem, Bo szkoda czasu sprzętu i Waszych pieniędzy.2 punkty
-
Wyjazd: Droga była wprost rewelacyjna. Z Wwy wyjechaliśmy od razu na autostradę, potem dołączyliśmy do nówki Katowickiej i potem za Siewierzem zjechaliśmy na A1, potem króciutki odcinek bez autostrady do granicy i potem już Czechy i Austria (A5, A2, S6 i A9). Jedyny mankament to na autostradowym odcinku za Siewierzem brak stacji benzynowej... Dojechaliśmy w 10 h więc szybciutko. Najwygodniej oczywiscie się jechało z GPSem: Nasz Gasthof położony był ok 150m od stacji Planai-Hochwurzen i to było rewelacyjne rozwiązanie bo stamtąd można było startować na każdą stronę 4 gór Hauser Kaibling-Planai-Hochwurzen-Reiteralm. Gospodarze generalnie raczej nie mówili po angielsku i do tej pory się zastanawiam jakim cudem się dogadywaliśmy (potrafiliśmy przez godzinę gadać na różne tematy - oni w po „austriacku” a my po angielsku). Oczywiście wypytywaliśmy o smakowite plotki z pucharu świata i to okazało się dość przydatne, bo dowiedzieliśmy się o treningach austriackiego teamu właśnie w Schladming. Pokoik był niestety na 2 piętrze, dość spory, przytulny i z Wifi (działającym bez problemów). Jak tylko się zameldowaliśmy i wnieśliśmy klamoty do pokoju, poszliśmy na spacer najpierw w stronę stacji Planai-Hochwurzen (kupić karnety) a potem coś zjeść w miasteczku. Przy kasach stacji Planai-Hochwurzen były automaty Skiline, które drukowały dzienny przebieg. Schladming wieczorkiem wygląda pięknie, jest tu sporo restauracji, barów apres ski i akurat przed Świętami był bazarek adwentowy na którym można było napić się grzanego wina, zjeść pieczone kasztany i kupić różne pamiątki. Poszliśmy w stronę Planai Arena – trybuny i wisząca meta były już gotowe na zawody Ale widać że prace trwały bo codziennie coś się nowego tam działo (nawożenie śniegu na metę i takie tam kosmetyczne czynności). Zresztą taki spacerek po mieście (do Planai Arena i z powrotem) robiliśmy sobie codziennie wieczorkiem po nartach. Zaszliśmy jeszcze do Billi po produkty pierwszej potrzeby - słodycze, Almdudler, mleko i kawa zbożowa Irene .2 punkty
-
No Bumer to pojechałeś. To znaczy, że jak mam odmienne zdanie to jestem po prostu draniem? Dla mnie pisanie o satysfakcji i zadowoleniu klienta jest właśnie "nowomową". Gdyby w Polsce był tylko SON to twój wywód miałby uzasadnienie, ale gdy masz wybór to od ciebie zależy co zrobisz. Przecież na narty nie musisz jechać do Szczyrku. Co do kalkulacji ceny, to oprócz "oparcia na porównywalnych parametrach", kłania się jeszcze rachunek ekonomiczny. W SON-ie pewnie pracują ludzie, którzy też chcą żyć. Mam tylko nadzieję, że kasa z karnetów posłuży również do wykonania po sezonie systemu naśnieżania na feralnym odcinku trasy nr 1 (bo to jest ostatni kawałek który go niema) aby nie trzeba pisać takich tekstów jak kolega janush2. Pozdrawiam i życzę więcej luzu.2 punkty
-
Zasypane świętokrzyskie 18:00 koniec pracy i szybka decyzja - wyjazd na wieczorny trening. Droga do Bałtowa mega ciężka, na miejscu jestem o 19, więc miałem dwie godziny jazdy na nartach. Temperatura -6, a z nieba leci deszcz ze śniegiem. Szybko do kasy i do bramek. Już z daleka widać, że śniegu zwały nie tylko na ulicach i przed domem, również na stoku. Narciarzy jak na lekarstwo: W połowie drogi na wyciągu jestem cały biało-mokry...dziwne zjawisko pogodowe jak dla mnie, spory mróz a z nieba śniegodeszcz :eek: Jeszcze dziwniejsze zjawisko pod nartami...jest po prostu mega tępo... Wysiadając z krzesełka myślałem, że się przewrócę. Narty nie tylko stoją ale, hamują. Po krótkiej obserwacji, widzę, że ten sam problem pojawia się u wszystkich narciarzy i snowboarderów. Cały wieczór jazda jest bardzo, bardzo wolna :frown:: Podobnym psikusom pogodowym mówię stanowcze nie! Mimo wszystko, fajnie było przewietrzyć się wieczorem :smile:2 punkty
-
W pierwszym poście jest odnośnik, ale proszę: http://aukcje.wosp.org.pl/kask-poc-skull-x-sygnowany-m-in-przez-teda-ligety-i7478251 punkt
-
Johnny, dałem co prawda dzięksa, ale nie jestem zadowolony z tej relacji:rolleyes::, jakaś taka nie... taka "po łebkach". Zawsze jest z parę zdań o drodze jak przebiegała, np: A tu piszesz tylko o jakimś rzucie beretem, dla mnie np. do Flachau jest rzut beretem:tongue: No i nie prawda!!! Byłem tam z Figo i wcale nie przejazdem, tylko zupełnie specjalnie i nawet wysiedliśmy z samochodu i wizytowaliśmy kibel, który wtedy był jeszcze bezpłatny:stupid: A widzisz, tu Twoje przemyślenia są zupełnie niesłuszne, bo na Złotym Groniu system dostępu jest taki a nie inny, ponieważ właściciele będą chcieli dążyć do połączenia z Zagroniem i w związku z tym zainwestowali w taki sam system jak na Zagroniu. Rzucałeś beretem i nie doleciał na drugą stronę i stąd wniosek że szeroko?:stupid: Next raz zrób test kaskiem:tongue: :biggrin:A to takie moje poczucie humoru.1 punkt
-
PLAK sprawdzony system - stosuje taki przed zawodami i przy codziennej jeździe, dobra też jest wazelina techniczna w małej ilości:)1 punkt
-
Co ma jedna durna trasa do całego ośrodka? Jeździłeś na innych trasach? Byłem w weekend strona od czyrnej słabiutka - czerwona nie do jazdy, niebieska na końcu polanki sporo kamieni, ale pozostała część ośrodka bardzo dobra. A z jakiej racji mają zwracać za terminowy karnet? Rozumiem gdyby nagle wszystko stanęło, ale w tym przypadku? Paranoja.1 punkt
-
Ja swego czasu miałem taki problem w butach Atomica, śnieg się lepił do nich perfekcyjnie:mad:: Zalałem na gorąco podeszwy w butach smarem do nart, trzeba poprawiać co jakiś czas ale skutek jest.1 punkt
-
Ja trochę nie rozumiem o co kaman. Przecież nikt nikomu nie każe jeździć w tym czy innym ośrodku z takich czy innych przyczyn. Jeśli stoi napisane: "warunki trudne", lub "trasa zamknięta", to trudno oczekiwać, że warunki będą dobre. Janush2, czy będąc na dole sprawdziłeś jakie są warunki na Jedynce do Czyrnej lub czy trasa nie jest zamknięta zanim zdecydowałeś się nią zjeżdżać? A Twój pomysł, żeby wykupić jeden/dwa zjazdy i sprawdzić warunki zanim się wykupi karnet trafia w sedno - kiedy widzę: "warunki trudne" lub nawet "dobre" - wyjeżdżam raz na górę żeby się przekonać. Biorę narty których mi nie szkoda, ew. wypożyczam jeśli nie posiadam takowej pary. A co do obniżania cen w przypadku niedostępności wszystkich tras/trudnych warunków na trasie, to uważam co następuje: Jeśli ośrodek nie jest skłonny obniżyć cen z racji nieudostępnienia wszystkich tras, to najwyraźniej taka jest jego polityka biznesowa a mnie nic do tego. Jeśli nie akceptuję tego co oferuje mi ośrodek, wówczas nie korzystam z jego oferty i szukam takiego, który spełnia moje oczekiwania. To jedna z przyczyn dla której wiele osób jeździ na narty TYLKO do Austrii, Włoch, itp. Tam są zadowoleni lub bardziej zadowoleni bo przecież i tam się zdarza, że trasy są zamknięte/nieprzygotowane.1 punkt
-
1 punkt
-
ja akurat tamtędy jechałem... jak stała suka... i fotografowali... a tu masz art. http://bielskobiala.naszemiasto.pl/artykul/1700525,bielsko-biala-narciarzu-patrz-gdzie-parkujesz-pod-debowcem,id,t.html1 punkt
-
To trzeba iść w miejsce gdzie je robiłeś i powiedziec o tym. Powinni Cię wysłuchać i poprawić wkładki. Wkładka nie ma prawa powodować uczucia bólu, drętwienia stopy itd.1 punkt
-
pierwsze zdjęcie to chyba oryginał : w tym drugim ten sztruksik to chyba we fotoshopie poprawiałeś :wink: :biggrin:1 punkt
-
Cześć,Jestem już w Bielsku. Szybki wyjazd do Południowego Tyrolu można uznać za bardzo udany. Pierwszy dzień z typowo włoska pogodą, drugi z typowo freeride'ową pogodą :)Było tak La Longia - czerwona dwójka z Secedy do Ortisei/St. Urlich w Val Gardena Gröden. Całe 10,5 km frajdy ze wspaniałymi widokami!1 punkt
-
Panowie.. tak było w tamtym tygodniu w Val di Fiemme:) [video=youtube;ZkfHx-El118] nie no szczerze to mogłoby coś sypnać tak z metr:) wtedy wpadam z Bugim na Korbielów!1 punkt
-
W dniach jak w tytule przebywaliśmy w Saalbach. Był to mój pierwszy wyjazd do Austrii.Na nartach jeżdżę dopiero 3 sezon. Do tej pory byłem 2 razy w Białce (po kilka dni) oraz 1 dzień na Słowacji - Bachledova Dolina.Dodatkowo parę razy jeździłem na mazurskich górkach (Mrągowo, Okrągłe, Gołdap). Moja kobieta ma jeszcze mniejsze doświadczenie w nartowaniu (kilka dni w Białce i parę razy okoliczne mazurskie górki)Doświadczenia więc za dużego nie mamy i przyznam szczerze, że jechalismy tam z duszą na ramieniu.Po kilku postach i przejrzeniu forum wybór padł na Saalbach. Kierowałem się dużą ilością niebieskich tras (aczkolwiek o tym później - chyba przy oznaczaniu tras zabrakło gestorom ośrodka farby czerwonej, a nadmiar mieli niebieskiej :shocked: ).Apartament mieliśmy całkiem blisko wyciągu (ok 400m), rano w dół, po południu niestety pod górkę, lub alternatywnie zjazd dość trudną (na początku, później nie taki diabeł straszny :laughing:) trasą i 100 m w dół.Pogoda - 3 dni całkiem ładne słoneczko, 3 dni pochmurno i opady śniegu, ale dało się jeździć.No i pierwszego dnia okazało się, że trochę źle wybrałem pierwszą trasę. Miała być niebieska 52 wzdłuż gondolki. Niestety już od stacji kolejki chyba bylo trochę stromo, bo Anitka, ku uciesze gawiedzi zjechała na tyłku :applause: . Ja jakoś tam sobie powolutku zjechałem. Anitce nie wyszło to na dobre. Zraziła się trochę i kolejne dni spędziła na dole - trasa w centrum Saalbach wzdłuż krzesełka.A ja zacząłem sobie trochę zwiedzać ośrodek.Co do oznaczenia tych tras to nie mam za bardzo porównania, ale na niebieskie mi one nie wyglądały (przynajmniej na początku). Z czasem jednak okazało się, że nie jest tak strasznie i nawet niektóre czerwone (a przynajmniej ich fragmenty po których jeżdziłem) nie były takie straszne :biggrin: . Śmiem nawet zaryzykować stwierdzenie, że były łatwiejsze od niektórych niebieskich : .Poniżej zamieszczam zrzut ze Skiline oraz parę fotek. Nie są to może oszałamiające wyniki, ale jak na pierwszy raz to jestem całkiem zadowolony.Mamy do wyrównania pewne rachunki z tym ośrodkiem, więc jeśli tylko zdrowie i finanse pozwolą, na pewno tam wrócimy.Czy polecam ten ośrodek dla początkujących? Przy odpowiednim doborze tras - jak najbardziej. W drodze do wyciągów Gdzieś na górze Sławek1 punkt
-
bylem zrobić dziś TEST Dębowca.Stok fajny na popoludniowe nartki w tygodniu. około 19:00 było bardzo dużo deskarzy ....część z nich slabe umiejętności,,,stąd sadzę że Szpital Wojewódzki czy Klinika ŚW. Łukasza będa mieć duzo pacjentów. Trasa u góry lekki spad, nawet część narciarzy jedzie tam na kręchę bez kontroli prędkości. na samym dole jest bardzo płasko i czasem trzeba uzywać kijków by dojechać do bramek. Dziś było za FREE wieć dużo ludzi. Ciekawi mnie frekwencja podczas opłaty za wyjazdy w cenie 4 zł lub 3,5 w karnecie. około 19 była interwencja GOPR - ktoś uderzył w kobietę i bóle brzucha oraz żeber. Zyczę tej pani minimalności urazu. Prawdziwy narciarz kocha Solisko czy Pilsko gdzie trasa ma 2- 3km gdzie jest świeży śnieg ,gdzie BAR podaje karczek czy kopyto diabła na Skrzycznym. Dębowiec to taki miejski stok wyskoczyć po pracy. Muszę zaznaczyć że obsługa bardzo miła i pomaga każdemu.1 punkt
-
Podsumowanie: Najlepszy ośrodek w jakim byłam. Wspaniale zaprojektowany z myślą o narciarzach - nie było ani jednego miejsca, w którym musiałabym iść z buta czy podjeżdżać autkiem – wszystko pięknie połączone i zgrane - dla mnie to ogromna zaleta, bo jak wiadomo jestem rozpieszczona . Trasy piękne, położone w lesie, świetnie przygotowane. Najprzyjemniejsze trasy zaznaczyłam na mapce poniżej: Niebieski domek to nasz gasthof. Patrząc na mapkę wydawało mi się że cały ośrodek zrobimy w 2 dni. Mapka wygląda niewinnie ale trasy są długie a odległości pomiędzy poszczególnymi górami dość spore. Wracając z Haus czy z Reiteralm zawsze trafialiśmy pod ostatni wyciąg o 15:59 –już pięknie zachodziło słońce a stoki świeciły pustkami: Generalnie infrastruktura jest nowoczesna, dużo jest grzanych kanap. Wadą są niestety wolne krzesła łączące Hauer Kaibling i Planai oraz Planai i Hochwurzen (na szczęście krótkie) i oczywiście dłuuuugie Hochwurzen i Reiteralm. Kiepska jest też „pięciogondolka” na Hohwurzen, która owszem fajnie wygląda na fotkach, ale jest średnio przyjemna w użytkowaniu (przypominam, że jak tam byliśmy to nie było tłumów... a gondolka i tak mnie wkurzyła). Atrakcje: Nocny stok – jak się dowiedzieliśmy w kasach – dodatkowo płatny, znajduje się na trasie 33 w Hochwurzen. Czynny jest od 19:30 (codziennie bez niedzieli) i oświetlony jest także 7 km tor saneczkowy. Potem można iść do knajpy na stoku i się upić (więcej na stronie www.nachtrodeln.at i cennik: http://www.planai.at/winter/de/tarife/Abendtarife.html ) Skywalk (Dachstein) – Ponieważ Dachstein był zamknięty do 25.12. (z powodu „Revision”) więc nie skorzystaliśmy z tej atrakcji. To jest taki punkt widokowy – mostek wysunięty nad przepaścią z przeszkloną podłogą w jednym miejscu (http://farm8.staticflickr.com/7131/7500994482_3e5cbea213_z.jpg). Nasza gospodyni mówiła że dowcipnisie z obsługi zrobili rysę na tej szybie i każdy kto obok przechodził nie chciał stawać na tej szybie Tor saneczkarski – oprócz tego że jest czynny w nocy to jest też czynny w ciągu dnia – nawet sporo rodziców z dzieciakami jeździło na sankach w Hochwurzen. Fackelwanderung (środa) – czyli nocna wędrówka z pochodniami po górach (myśleliśmy, że to jest jazda na nartach z pochodniami ale niestety to tylko spacer z pochodniami, płatny 6 euro od osoby. więcej info w informacji turystycznej w Schladming). Więcej fotek tu: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=7081&c=5 (klikać wstecz, bo galeria jak zwykle jest od tyłu)1 punkt
-
6 dzień (21.12) – koniec świata Ostatni dzień na nartach – pogoda średnia. Tego dnia troszkę rozpaczliwie chcieliśmy ostatni raz zrobić każdą z ulubionych tras. Zaczęliśmy od Planai, potem Hauser Kaibling, a potem Hochwurzen i Reiteralm. Cały dzień nie robiliśmy przerwy na jedzenie tylko zaplanowaliśmy ok 16 w Hochwurzen zajechać do jakiejś knajpki na stoku, tam zjeść i już po zamknięciu stoków zjechać do Schladming. Tak też zrobiliśmy i tego dnia do mnie dotarło jak ogromne odległości są pomiędzy 4 górami i jak ciężko to zrobić w 1 dzień. Po obiadokolacji w knajpie już po ciemku szukaliśmy trasy powrotnej do domku Ubaw po pachy Wieczorkiem spakowaliśmy się żeby rano nie tracić na to czasu i ostatni spacerek do Planai Arena.1 punkt
-
5 dzień (20.12) Pogoda była cudna – w dolinie chmury a w górze słońce. Ponieważ mieliśmy już wszystkie 4 góry zaliczone, zdecydowaliśmy się 2 ostatnie dni pojeździć na najfajniejszych trasach. Zaczęliśmy od Planai (uprzedzeni przez naszą gospodynię że austriacki team ma trening) i trafiliśmy na team usa i aut – na trasie pucharowej odbywał się trening DH i SL: (Klaus Kroell) Pogoda była cudna, ludzi niewiele więc cały dzień jeździliśmy po ulubionych trasach na Planai i Hauser Kaibling. Przy wyciągu na Hauser Kaibling można zaprzyjaźnić się z Danielami:1 punkt
-
4 dzień (19.12) Pogoda była taka jak wczoraj. Wystartowaliśmy ze stacji Planai-Hochwurzen i pojechaliśmy na Hochwurzen. Przejeżdżaliśmy krzesełkiem nad ... osadą Rohrmoos – fantastyczne miejsce do mieszkania. Po prostu pomiędzy stokami umieszczone są hotele, gasthofy i apartamenty Tylko jako takiego miasteczka nie ma, ale z autkiem to nie problem. Z Hochwurzen od razu skierowaliśmy się na Reiteralm. Samo Reiteralm nie chyba najsłabszą z 4 gór pod względem stoków. Generalnie stoki są pięknie w lesie położone ale czegoś im brakuje. Gondolka Reiteralm Preunegg Jet ma grzane kanapy Kilka fotek z Reiteralm: Genialny pomysł z mapką na szybie kazdej gondolki: Wieczorkiem spacerek.1 punkt
-
3 dzień (18.12) Pogoda była słaba (-2 i chmury + sypiący śnieg). Wystartowaliśmy ze stacji Planai-Hochwurzen i pojechaliśmy na Hochwurzen. Na Hochwurzen trenował team Łotwy – okupowali trasę 32, ale ostatniego dnia była otwarta Ośrodek jest mały i kameralny, a trasy przepięknie położone w lesie. Moją ulubioną trasą jest trasa 41 – troszkę na uboczu schowana, ale przepiękna, szeroka Przy międzystacji „pięciogondolki”: [która swoją drogą jest kompletnie niepasującą do tego idealnego ośrodka pomyłką - nie dość że się strasznie długo czeka aż to ustrojstwo przyjedzie to jeszcze czeka się aż ruszy i jedzie się na stojąco z nartami w gondolce] panowie artyści z piłami mechanicznymi robili ze śniegu rzeźbę. Pod koniec dnia postanowiliśmy podjechać do Reiteralm, bo planowaliśmy zrobić tę część następnego dnia. Niestety przez stare, wolne, niewyprzęgane dłuuuuuuugie krzesło Reiteralm I wyrobiliśmy się dosłownie tylko na jeden zjazd i musieliśmy wracać żeby przed zamknięciem ostatniego krzesła dostać się do Schladming. Aha, warto wspomnieć że to krzesełko Reiteralm I ma atrakcję w postaci absurdalnej międzystacji, na której gość wybiega z budki i krzyczy żeby podnosić narty i pałąk zabezpieczający. Potem się przyjrzeliśmy że na 1 słupie było ostrzeżenie w jęz. niemieckim że będzie międzystacja, ale było pomalowane na taki sam kolor jak słup (ciemna zieleń) i w ogóle nie zwracało uwagi. Swoją drogą współczuję gostkowi tej budki bo ma stresującą pracę Wieczorkiem jak zwykle spacerek i pamiątkowy szoping – poszliśmy do sklepu w którym robią swoje własne miejscowe nalewki. Oczywiście było ich tyle że nie wiedzieliśmy na co się zdecydować (a miały to być prezenty świąteczne od nas) więc pani pomogła nam dokonać wyboru upijając mnie – po prostu musiałam wszystkiego spróbować a Pani dość hojnie lała do kieliszka1 punkt
-
2 dzień (17.12.) Pogoda troszkę gorsza jak poprzedniego dnia i temperatura nieco spadła. Wystartowaliśmy ze stacji Planai-Hochwurzen i nie skupiając się na stokach Planai pojechaliśmy na Hauser Kaibling. Znów czekały na nas pustostoki: Trasy na Hauser Kaibling nie wiem czy nie są fajniejsze niż na Planai. Czarna trasa 1a była zamknięta bo właśnie się odbywały treningi a potem zawody FIS (SG i DH dziewczyn) http://www.fis-ski.com/uk/604/1228.html?event_id=33003&cal_suchsector=AL Reszta tras była super, a trasę 1a zrobiliśmy ostatniego dnia. Wieczorkiem poszliśmy na spacerek i na jedzonko do hotelowej restauracji - zachęcił nas ten gostek:1 punkt
-
1 dzień (16.12) Pogoda z rana nie zachwycała – chmury i +/-1C. Zwiedzanie ośrodka zaczęliśmy od Planai. Jak wjechaliśmy gondolką ze stacji Planai-Hochwurzen to się okazało że w dolinie nisko wiszą chmury a powyżej co jakiś czas wychodzi słoneczko. Stoki były przygotowane rewelacyjnie. Pomimo weekendu (niedziela) ludzi nie było za wiele: Zrobiliśmy całe Planai oczywiście jeżdżąc kilkakrotnie po stokach które nam się podobały. Jak stawaliśmy przy wyciągu mówiliśmy tylko krótko „jeszcze raz !”. Takich ulubionych stoków było sporo – trasy są tu przepięknie wycięte w lesie, wyraźnie widać gdzie leci trasa, w chmurach nie trzeba jej szukać. Trasy były rewelacyjne do samego zamknięcia, ale to zasługa zbliżających się Świąt (albo końca świata) – tłumów nie było. Stworzyliśmy nawet nowe określenia: pustostok (czyli pusty stok) i pustociąg (pusty wyciąg). Na Planai oczywiście zaliczyliśmy sky toilet i fotkę z krówką:1 punkt
-
Nu i prijechał k damoj. Tak należałoby mówić po trzech dniach tam spędzonych. Na kanapie, żeby można było do kogoś po polsku pysk otworzyć to naprawdę potrzeba było dużo szczęścia. Porównałbym to do 11 listopadowych najazdów gości z Polski na Austryjackie lodowce. Co do zmian od czasu mojego pobytu tam kilka lat temu. Przybyły dwa wyciągi i trzy trasy no dobra wg planu ośrodka niech będzie, że 4. Dla początkujących idealna jest trasa pod nowym "Mercedesem" Pasieka expres -trasy 8 i 8a. Tyko tam dojechać w warunkach braku śniegu trasą nr 7 niemożliwe. A trasami 6 i 6a dla początkujących nie bardzo. Wspomniane trasy 6 i 6a bardzo ciekawie położone w lesie, nachylenie idealne, długość do kitu. Plusem jest krzesło je obsługujące idące w lesie osłonięte od wiatru. Z tras narciarskich to by było na tyle. Ogólnie i tak najlepsza w tym ośrodku jest trasa FIS. Warunki pogodowe i śniegowe. Deszcz ze śniegiem na przemian przez całe trzy dni. Pod nartą kasza, cukier mokre ciężkie i tępe. Jedynie pierwszego dnia czyli w czwartek jakoś to wszystko trzymało to się najeździłem chyba 9 godzin mi wyszło z przerwą na obiad. A ile było ludków..... Niby jakiegoś drastycznie długiego stania w kolejkach nie doświadczyłem. Ale jest jedno ale, przepustowość wyciągów jest tak duża, w stosunku do powierzchni stoków, że nawet przy niewielkich kolejkach tak na kilka minut na trasach jest masakra. Jak tu się dziwić jak taką trasę FIS, która ma w porywach no nie wiem 30-40 m szerokości obsługuje kanapa 4 os plus dwa orczyki: kotwica i talerzyk. Nie jest to przecież trasa jakoś szczególnie ostra. Jednak to co tam się dzieje.....brrrr. Zderzeń narciarzy jak się jedzie krzesłem w górę to kilka razy za każdym wjazdem się zdarzało. Najgorsze jest to, że często ofiarami były dzieci. Bardzo przykro na takie rzeczy patrzeć. Także wniosek jeden mi się nasunął zaraz po pierwszych godzinach. Mojego dziecka w do Białki na narty nie zabrałbym i tyle. I Wam też nie polecam. Chyba, że na jazdy wieczorne wtedy jest luz. Ceny. Karnety do tanich nie należą około 90 PLN za całodniowy -nie jest tanio. Knajpy nie są tak bardzo drogie. Porównując 6 PLN za duże jasne z pianką a 3,5 Eu w Alpach czy 17 PLN w Sopocie na molo za małe nie jest to jakaś wielka drożyzna. Ale nie na piwo się jeździ w góry tylko na narty, więc to żadna zaleta. Podsumowując: nie powiem, że sobie nie pojeździłem. Poćwiczyłem. Czasem fajne rzeczy i przejazdy się udawały. Po trzech dniach trochę w nogach czuć. Jednak, żeby tam tak z własnej i nieprzymuszonej woli to chyba niekoniecznie. A i jeszcze jedno Terma Bania: ja tam narciarzem wodnym nie jestem to może dlatego mi się niezbyt tam podobało i tyle. Jak ktoś lubi godzinami siedzieć w wodzie z bąblami. na plus, to że jest tam ciepła woda i ciepło w pomieszczeniach. Komfort cieplny jest ważny w takich miejscach. Dziękuję za wypowiedź. Pozdrawiam.1 punkt







